Abp Wojciech Polak, prymas Polski w czasie homilii - Pielgrzymka Narodowa do Rzymu, 23.X.2016 r. / fot. Mazur, episkopat.pl

600 lat Primas Poloniae | Rozmowa z abp. Wojciechem Polakiem

O znaczeniu polskiego prymasostwa w 600. rocznicę ustanowienia tej posługi w Gnieźnie, owocach Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski oraz wyzwaniach, przed którymi obecnie stoi Kościół – z abp. Wojciechem Polakiem, 60. prymasem Polski, rozmawia Marcin Kluczyński

Ubiegły rok dla polskiego narodu i Kościoła był niezwykle bogaty w symboliczne wydarzenia, jak Jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski czy Nadzwyczajny Rok Miłosierdzia. W bieżącym roku przeżywamy kolejną ważną rocznicę, tym razem związaną z gnieźnieńskim prymasostwem.

Kościół w Polsce – przede wszystkim Kościół gnieźnieński – wchodzi w Rok Prymasowski związany z jubileuszem 600-lecia posługi prymasa Polski. Jako pierwszy otrzymał ten tytuł abp Mikołaj Trąba. Przyjmuje się, że włączenie go w poczet prymasów nastąpiło w 1417 r., podczas trwającego wówczas soboru w Konstancji. Od tego czasu tytuł prymasa Polski wiąże się z Gnieznem, stolicą św. Wojciecha. W minionym roku Gniezno stało się szczególnym miejscem powrotu do źródeł. Przejawiło się to m.in. w licznych pielgrzymkach do Grobu św. Wojciecha w katedrze gnieźnieńskiej, do tego miejsca, o którym św. Jan Paweł II w 1979 r. powiedział: „Pragnę dzisiaj stanąć wraz z wami tu, w tym piastowskim «Gnieździe», w tej kolebce Kościoła – tu, gdzie zaczęła się przed tysiącem z górą lat katecheza na polskiej ziemi”. Ten powrót do źródeł wiązał się z przejściem przez Bramę Miłosierdzia. Łączyliśmy Jubileusz Chrztu Polski z ogłoszonym przez Ojca Świętego Franciszka Nadzwyczajnym Rokiem Miłosierdzia. W katedrze gnieźnieńskiej Bramą Miłosierdzia stały się słynne Drzwi Gnieźnieńskie. Można powiedzieć, że przechodząc przez nie, pielgrzymi wchodzili do bazyliki prymasowskiej, tego szczególnego miejsca, gdzie mogli doświadczyć, że chrzest jest pierwszym i najważniejszym w naszym życiu przejawem Bożego miłosierdzia. Bóg okazuje nam swoje miłosierdzie w sakramencie chrztu św., kiedy nas włącza w Chrystusa i zarazem we wspólnotę Kościoła.

Fot. Antoni Wojtkowiak

Przed nami uroczystości świętowojciechowe, na które obok pielgrzymów, duchowieństwa i biskupów zaproszono także prymasów Europy. Centralne uroczystości odbędą się 22–23 kwietnia w Gnieźnie. Jednak obchody 600-lecia prymasostwa rozciągają się na resztę roku?

Przywołany w kontekście obchodów prymasowskich sobór w Konstancji trwał od 1414 do 1418 r. Rok 1417 przyjmujemy z tego względu, że był rokiem wyboru papieża Marcina  V i symbolicznym szczytem soboru. Jak wspomniałem, w 1417 r. tytuł prymasa Polski otrzymał abp Mikołaj Trąba, który w czerwcu 1418 r. spotkał się z  królem Władysławem Jagiełłą w Pobiedziskach, opodal Poznania i Gniezna. Od tego czasu król Władysław w różnych dokumentach tytułował abp. Mikołaja prymasem Polski. Stąd postanowiliśmy, by prymasowskie obchody 600-lecia odbywały się nie od 1  stycznia, ale od 23 kwietnia, czyli od przypadających w bieżącym roku uroczystości św. Wojciecha, do 29 kwietnia 2018 r., tj. uroczystości przyszłorocznych. Do udziału w tegorocznych obchodach zaprosiłem kardynałów i  arcybiskupów noszących tytuły prymasowskie w Europie. Spodziewamy się w Gnieźnie kard. Dominika Duki – prymasa Czech, kard. Philippe’a Barbarin z Lyonu – prymasa Francji, abp. Braulio Rodrigueza Plazę z Toledo – prymasa Hiszpanii, abp. Franza Lacknera z Salzburga, który nosi tytuł prymasa Germanii, zaś biskup diecezji wschodnioangielskiej Alan Hopes będzie reprezentował kard. Vincenta Nicholsa – prymasa Anglii i Walii. W  ten sposób pragniemy wpisać się w  bardzo bogatą tradycję. Przypomnijmy, że Jan Łaski w 1515 r. oprócz tytułu prymasa otrzymał również tytuł legatus natus (legata urodzonego). W wydanej mu bulli napisano, że otrzymuje takie same prerogatywy jak arcybiskup Canterbury – prymas całej Anglii.

Obchodom 600-lecia prymasostwa będą towarzyszyły wydarzenia religijne, namysł naukowy, ale nie zabraknie też wydarzeń kulturalnych.

Chcemy podjąć refleksję historyczną, którą rozpoczęliśmy już 27  marca sympozjum zorganizowanym przez Wydział Teologiczny UAM, Prymasowskie Wyższe Seminarium Duchowne, Fundację św. Wojciecha-Adalberta i archidiecezję gnieźnieńską. Pragniemy pochylić się nad znaczeniem i rolą prymasów w historii Kościoła, narodu i państwa polskiego. Naszym zamysłem jest, by to sympozjum zwieńczyła monografia o  dziejach prymasostwa, którą chcielibyśmy zaprezentować jesienią. Do redagowania tego dzieła zaprosiliśmy ponad 20 naukowców z całej Polski. W  roku prymasowskim, poza refleksją historyczną, będą się odbywały wydarzenia modlitewne i kulturalne, m.in. Piknik Prymasowski organizowany 20 maja na placu św. Wojciecha w  Gnieźnie, adresowany przede wszystkim do rodzin, dzieci i młodzieży, jak również VII Koncert Prymasowski, 11 czerwca w katedrze gnieźnieńskiej. Właśnie w  katedrze chcemy również upamiętnić postać pierwszego prymasa Polski, abp. Mikołaja Trąby i jednocześnie wskazać, że jest to Bazylika Prymasowska. Tablica poświęcona tej postaci powinna być odsłonięta przy okazji kwietniowych uroczystości.

Abp Wojciech Polak: Rolą prymasa jest łączenie swoistego rodzaju polifonicznych głosów Kościoła w pewną całość.

Ksiądz Arcybiskup jest 60. prymasem Polski. Wkład prymasostwa w  dzieje państwa polskiego jest niekwestionowany, choć rola prymasa na przełomie tych sześciu wieków zmieniała się, zarówno w łonie polskiego Kościoła, jak i w państwie.

Prawdą jest, że ta rola się zmieniała, była inna w tych czasach, gdy wiązała się z jurysdykcją wobec konkretnych metropolii, a także z urzędem interrexa czy pierwszego senatora Rzeczypospolitej. Natomiast od 1917 r. pierwszy Kodeks Prawa Kanonicznego zniósł wszelką władzę jurysdykcyjną prymasów, pozostawił tylko tytuł honorowy. W czasach gdy Polska była za żelazną kurtyną, zarówno kard. August Hlond, jak i kard. Stefan Wyszyński cieszyli się pewnymi specjalnymi uprawnieniami nadawanymi przez Stolicę Apostolską z uwagi na to, że nie było wówczas w Polsce nuncjusza apostolskiego. Ta sytuacja zmieniła się po roku 1992, kiedy rozpoczęły się normalne stosunki pomiędzy Polską a Stolicą Apostolską i przywrócono w naszym kraju obecność nuncjusza. Obecnie rolę prymasa określa Statut Konferencji Episkopatu Polski, który przyznaje mu honorowe pierwszeństwo wśród biskupów i jednocześnie udział w Radzie Stałej KEP z możliwością współtworzenia programów duszpasterskich i aktywnej refleksji nad misją Kościoła. Widzimy zatem, że dziś rola prymasa jest przede wszystkim symboliczna. Myślę, że można widzieć ją jako pewien zwornik jedności Kościoła. Użyłem kiedyś takiego sformułowania, że rolą prymasa jest łączenie swoistego rodzaju polifonicznych głosów Kościoła w pewną całość.

Abp Wojciech Polak, prymas Polski podczas Pielgrzymki Narodowej do Rzymu, 23.X.2016 r. / fot. Mazur, episkopat.pl

W dniu swojego ingresu do Gniezna wyraził Ksiądz Arcybiskup przekonanie, określone nawet jako misyjne marzenie, że trzeba dać się porwać, gdy wieje wiatr Wieczernika, by dotrzeć do wszystkich z Ewangelią Jezusa Chrystusa. Jakie zadania, kierunki wyznacza dziś ów powiew w Kościele i w posłudze samego Księdza Prymasa?

Na pewno jednym z zasadniczych kierunków jest troska o małżeństwo i rodzinę. Tej tematyce były poświęcone 2 ostatnie synody. Staramy się opracowywać odnowione programy duszpasterskie, zarówno przygotowujące do zawarcia sakramentu małżeństwa, jak i z większą dynamiką towarzyszące ludziom żyjącym w rodzinie. Z misyjną mocą należy wychodzić również do tych osób, które przeżywają dramat rozpadu swoich małżeństw. Drugim kierunkiem jest całe dzieło Nowej Ewangelizacji. To m.in. kongresy ewangelizacyjne, z których najbliższy odbędzie się jesienią br. na Jasnej Górze. Wpisujemy się w wielkie marzenie Ojca Świętego Franciszka, by z  Ewangelią wychodzić do wszystkich, zwłaszcza na peryferie. Współczesny świat stawia nam niewątpliwie takie wyzwania również w życiu społecznym, gdzie chcemy podejmować refleksję nad tym, co wiąże się z  troską o dobro wspólne i właściwie pojmowany patriotyzm. Te peryferie mają dziś bardzo różny wymiar. Chociażby moja obecność na Twitterze, gdzie mam przeszło 8000 oglądających, jest też dla mnie ciągle takim wyzwaniem. Sieć internetowa to również swego rodzaju „peryferia”, przez które dziś dochodzi się do człowieka z Ewangelią Chrystusa. I nie wolno nam też zapomnieć o młodzieży, której zostanie poświęcony następny Synod Biskupów i która przygotowuje się do następnego światowego spotkania, tym razem w Panamie.

Za nami wspomniany Jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski. Doniosłe uroczystości, symboliczne wydarzenia w Gnieźnie, Poznaniu i na Jasnej Górze z udziałem Ojca Świętego Franciszka gromadziły tysiące Polaków. Przebiegały one w zdecydowanie innej atmosferze niż Sacrum Millennium Poloniae w 1966 r. Może za wcześnie, by mówić o owocach tego jubileuszu, ale jakie znaczenie mają te obchody dla Kościoła i Polski?

Wielokrotnie w ciągu jubileuszowego Roku Chrztu Polski i Roku Miłosierdzia wyznawaliśmy naszą wiarę, odnawialiśmy przyrzeczenia chrzcielne. W nich zawarte jest zobowiązanie do życia wiarą, do życia Ewangelią, do wierności Chrystusowi. Myślę, że akty odnowienia tych przyrzeczeń mogły nam pomóc w świadomym przeżywaniu naszej chrześcijańskiej tożsamości oraz odkrywać wynikające z niej powołanie. W jakiś szczęśliwy sposób jubileusz Chrztu Polski przeżywaliśmy w połączeniu z radosnym wydarzeniem Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Jednym z owoców tego czasu jest ożywienie ludzi młodych w Kościele. Ważne, żebyśmy ten entuzjazm podtrzymywali, byśmy starali się nie zagubić tego, co zostało wyzwolone, także dzięki obecności papieża Franciszka. Ojciec Święty zostawił nas z ważnym przesłaniem, że musimy wstać z kanapy, pozamieniać wygodne kapcie na buty odpowiednie do drogi. Papież Franciszek ukazuje taki dynamizm w Evangelii gaudium, pisząc, że jeśli coś się w nas dokonało, to nie będziemy potrzebowali wiele czasu, wielu pouczeń, by to głosić innym. Oby tak było, oby to, co się w nas dokonało w tym czasie, mogło być teraz przez nas głoszone dalej.

Abp Wojciech Polak: Sfera życia społecznego domaga się jedności, bycia razem, tworzenia dobra wspólnego ponad dobrem partykularnym, interesem jakiejś frakcji czy partii.

Jaki dziś rysuje się obraz Polaków jako chrześcijańskiego narodu z 1050-letnią tradycją? Czy dorastamy do tego miana?

Trzeba sobie powiedzieć, że chrześcijańska tradycja naszego narodu nie jest budowana przez jakieś abstrakcyjne pojęcia, lecz przez historię i życie ludzi. Jak Mieszko I przyjął chrzest, tak dokonało się to w życiu każdego i każdej z nas. Warto ciągle wracać do tego wskazania papieża Franciszka, że społeczeństwo polskie wiele osiągnęło, kiedy było jednością. Dzisiaj cierpimy z powodu podziałów między ludźmi, niekiedy bardzo ostrych i drastycznych. Dlatego myślę, że jednym z takich wyzwań w wymiarze społecznym jest nawoływanie do pojednania, do zasypania dzielących nas murów. To jest zadanie, które każdy z nas musi podejmować i czynić sobie z tego rachunek sumienia – na ile jestem ku jednoczeniu, a na ile ku rozdarciu? Sfera życia społecznego domaga się jedności, bycia razem, tworzenia dobra wspólnego ponad dobrem partykularnym, interesem jakiejś frakcji czy partii. Jak mówił nam św. Jan Paweł II, nurt życia chrześcijańskiego, który jest dominujący w życiu Polski i tradycyjnie zakorzenionej w chrześcijaństwie Europy, powinien przenikać nasze wybory i podejmowane projekty.

Jakie sfery mógłby wskazać Ksiądz Prymas do poprawy w naszym życiu społecznym?

Fot. Antoni Wojtkowiak

Są to: potrzeba integralnej promocji człowieka, troska o ochronę życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, o każdego, kto znajduje się w bardzo różnych potrzebach życiowych – nie tylko materialnych, ale i duchowych. To jest dziś także troska o to, w jaki sposób przyjąć człowieka, który jest uchodźcą, który przeżywa dramat wojny. Wiem, że wielu Polaków włącza się w dzieło „Rodzina Rodzinie” – program pomocy polskiej Caritas dla Aleppo w Syrii. Na pewno to są wymiary, które budują tkankę życia społecznego w duchu chrześcijańskim. Chodzi za mną takie pytanie, które w kontekście Sacrum Poloniae Millennium zadał wprost prymas Wyszyński: czy wystarczająco przyjęliśmy fakt, że jesteśmy ochrzczeni i to, co z chrztu wynika? Odpowiedział wówczas jasno, że na pewno jeszcze nie. My w naszym chrześcijaństwie ciągle do tego dorastamy. To nie jest tak, że jakieś doniosłe wydarzenie, nawet jakieś wielkie przeżycie czy uroczyste świętowanie, może ten dynamizm wiary za nas wypełnić. To może być iskra, która rozbudzi pragnienie umiłowania Chrystusa, obecności w Kościele, odwagi do dawania świadectwa, twórczej obecności ewangelicznej, a nie ideologicznej. Chodzi o obecność, która będzie nacechowana radością ewangeliczną.

Rok 2017 przynosi także jubileusz 20-lecia nadania Katolickiemu Stowarzyszeniu „Civitas Christiana” statusu organizacji katolickiej. Jakie zadania upatruje Ksiądz Prymas obecnie dla laikatu i jakich wskazań mógłby udzielić naszemu środowisku na dalszą pracę w służbie Kościołowi i Ojczyźnie?

Ludzie świeccy mają ten szczególny charyzmat, że swoją wiarę, swoje chrześcijańskie powołanie realizują w świecie, w którym są na co dzień obecni, w życiu społecznym, rodzinnym, zawodowym. Sobór Watykański II w  konstytucji apostolskiej Gaudium et spes naucza, że radość i nadzieja, trudy i cierpienia ludzi współczesnych są radościami i nadziejami, trudami i cierpieniami ludzi wierzących. Myślę, że jednym z bardzo istotnych zadań osób świeckich w dzisiejszym świecie jest życie Ewangelią na co dzień, ich obecność jako wierzących w Chrystusa, odczuwanie tych wszystkich impulsów świata – radosnych i trudnych – związanych z przemianami, jakie się dokonują, i przenikanie ich duchem Ewangelii. To wydaje mi się bardzo ważne, także dla Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”.

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Konieczne jest świadectwo życia

Z ks. prof. Stanisławem Skoblem, redaktorem naczelnym kwartalnika „Społeczeństwo”, wykładowcą teologii moralnej na Uniwersytecie Kardynała …