Aborcja w nauczaniu Ojców Kościoła

2013/01/19

Życie według starożytnych zaczynało się jeszcze przed narodzeniem, a usunięcie dziecka z łona matki było czynem godnym potępienia, budzącym głos sprzeciwu. Wątpliwości, a w konsekwencji rozbieżności, powstawały jedynie jeśli chodzi o klasyfikację aborcji – zadawano sobie pytania, czy była ona zabójstwem człowieka, czy też zabójstwem embriona, czyli ciała dopiero oczeku- jącego na duszę. Pytano również, czy była zbrodnią, którą należało karać tak samo surowo, jak zabójstwo dorosłego, czy też łagodniej. Nikt nie miał wahał się, aby nazwać aborcję złem. Zasta- nawiano się jednak – jak wielkim.

W prawie rzymskim istniał termin nasciturus, czyli dosłownie „mający się narodzić”. I choć dziecko było jeszcze nienarodzone, według pierwszych prawodawców już od chwili poczęcia nabywało warunkową zdolność prawną (zakładano, że było podmiotem praw jeszcze przed rozwiązaniem, pod warunkiem że urodziło się żywe). Mimo że tak sformułowane prawo miało zastosowanie, jeśli chodzi o kwestie spadkowe i własnościowe, było też dowodem na to, że płód traktowano jako żywego człowieka, z wiadomych przyczyn niemogącego jedynie decydować o własnym losie. Wiemy również, że wczesne prawo Greków – tworzone przez Likurga ze Sparty czy Solona z Aten – zawierało ustępy bezpośrednio dotyczące aborcji, uznające bezspornie ten postępek za zbrodnię.

Przepisy dotyczące karania przestępstw powstają jednak przeważnie pod wpływem moralnej oceny danego czynu. Choć powszechnie mówi się, że świat greckorzymski, będący przez niezwykle długi czas światem typowo pogańskim, akceptował sztuczne poronienia, można znaleźć liczne przykłady głosów nawołujących do ochrony życia nienarodzonych. W przysiędze Hipokratesa zaraz po złożonej obietnicy podejmowania działań i zabiegów leczniczych tylko ku pożytkowi chorego czytamy: „Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie”. Hipokrates miał jedynie dopuszczać możliwość spędzenia płodu w przypadku, gdy dziecko w kobiecym łonie było już martwe bądź swoim ułożeniem zagrażało życiu matki (w starożytności poprzeczne ułożenie płodu było wyrokiem śmierci dla brzemiennej niewiasty). W innych sytuacjach pozbycie się embriona z łona dla swojej wygody czy ukrycia cudzołóstwa było nieetyczne, a lekarz nie mógł się podjąć takiego zadania, gdyż jego nadrzędną zasadą był primum non nocere.

Aborcja także w świecie religii pogańskiej uznawana była za czyn nieczysty, grzeszny, nieznajdujący upodobania bogów. W świątyniach, między innymi w Cyrenie, Delos czy Smyrnie, zachowały się inskrypcje zakazujące wstępu do sanktuariów i uczestnictwa w kulcie osobom, które trucizną spędziły płód – bowiem nawet pogańscy bogowie „nie mogli ścierpieć gwałcicieli swych praw”

Najważniejsze: Nie zabijaj!

Żydzi, kształtujący swoje poglądy w interesującej nas kwestii na tekstach Starego Testamentu (m.in. Księdze Rodzaju, Wyjścia, Sędziów, Izajasza) oraz apokryfcznych księgach, które nie weszły do kanonu Pisma Świętego (na przykład Księdze Henocha), również zdecydowanie potępiali aborcję. Żydowscy autorzy, tacy jak Filon z Aleksandrii, zachęcali do otaczania szczególną troską dzieci mające się dopiero narodzić. Natomiast historyk Józef Flawiusz w dziele Przeciw Apionowi tak opisywał zasady, którymi kierował się jego naród: „Prawo nakazuje wychowywać wszystkie dzieci i zabrania kobietom poronienia czy innego sposobu uśmiercania płodu; kobieta, która okazałaby się tego winna, uważana jest za dzieciobójczynię”. Embrion ludzki i płód były stawiane na równi z dziećmi, które już przyszły na świat, i, zgodnie z poglądami semitów, miały takie same jak narodzeni prawo do życia.

Gdy pojawiło się chrześcijaństwo, ono też nie pozostało obojętne na problem aborcji. W jednym z najstarszych dzieł chrześcijańskich (z II wieku), będące pewnego rodzaju kompendium nakazów i zakazów religii wyznawców Chrystusa, a noszącym tytuł Didache. Nauka dwunastu apostołów czytamy: „Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie uwodź moich chłopców, nie uprawiaj rozpusty, nie kradnij, nie zajmuj się magią ani czarami, nie zabijaj dzieci przez poronienie ani nie przyprawiaj ich o śmierć już po urodzeniu”. Czyn spędzania płodów został precyzyjnie nazwany – chrześcijanie od początku aborcję uznawali za zabójstwo, a człowiek, który jej dokonywał, ich zdaniem, wkraczał na drogę śmierci, skazując swoją duszę na potępienie.

Opinia wyrażona w Didache została powtórzona również w Liście Barnaby, dziele w rzeczywistości anonimowego autora, powstałym na początku II wieku – do największych ze zbrodni zostało zaliczone trucicielstwo, a sprawców aborcji określono mianem morderców dzieci, niszczących Boże stworzenia.

Ojców Kościoła wypowiadających się na temat ochrony życia nienarodzonych było wielu – wśród nich m.in. Święty Hipolit, zwracający szczególną uwagę na nikczemne powody, którymi kierowały się matki chcące pozbyć się niechcianego potomstwa, Klemens Aleksandryjski piszący

o kobietach, które niszcząc skarb swojego łona, same pozbywały się człowieczeństwa, Meliton z Sardes nazywający cmentarzyskiem wnętrzności matek po zabiegu aborcji, czy Atenagoras wskazujący na karę wymierzoną przez Boga za grzech aborcji.

Wątpliwości wokół początków życia

Mówiąc jednak o piśmiennictwie chrześcijańskim i jego wkładzie w rozwój myśli na temat ochrony prawa do życia nienarodzonych, nie sposób pominąć teorii najbardziej kontrowersyjnych i budzących pewne wątpliwości (nieprzyjętych bądź potępionych przez Kościół) stworzonych przez Orygenesa, Tertuliana, św. Augustyna i św. Tomasza. Ci autorzy, wzorując się na przemyśleniach niektórych pogańskich flozofów o animacji sukcesywnej (głoszącej, że ciało w łonie matki stopniowo nabiera cech ludzkich, w tym także cząstki duszy) bądź o duszach upadłych w ciało, takich jak Arystoteles czy Platon, wpadali w swoim rozumowaniu w pewną pułapkę, starając się określić dokładnie czas, w którym ciało formujące się w łonie matki zyskiwało duszę, kwalifkującą istotę do miana człowieka. To z kolei w konsekwencji często prowadziło do uznania aborcji w początkowym stadium rozwoju embriona za dopuszczalne, choć oczywiście też uznawane za grzech.

I tak, pierwszy z wymienionych autorów – Orygenes, czerpiący z elementów platońskich – stworzył teorię, według której „Bóg podczas pierwszego stworzenia stworzył tylko duszę; na skutek upadku zostały stworzone ciała i odtąd dusze łączą się z ciałami uformowanymi w łonie matki. Tak postawiona teza zaczynała budzić wątpliwości, kiedy to i w jaki sposób embrion ludzki został obdarzony duszą, kierując rozważania ku akceptacji animacji sukcesywnej. Sam autor też nie był pewny, czy dusza zawarta była w nasieniu rodziców, a jeśli tak, to, czy w sposób substancjalny, czy przyczynowy.

Tertulian, choć zwalczał teorię animacji sukcesywnej, pisząc: „Czy równocześnie powstaje substancja jej ciała i substancja jej duszy, czy też jedna wcześniej, a druga później? Według nas obie substancje zostają równocześnie poczęte, utworzone i ukształtowane, tak samo jak później obie równocześnie bywają wydawane na świat: nie ma żadnej kolejności w czasie ich poczęcia. Wnioskujemy w tym wypadku po prostu z końca o początku. Jeśli śmierć pojmujemy jako odłączenie duszy od ciała, to i przeciwieństwo śmierci, czyli życie, musimy chyba nie inaczej pojmować, jak jako połączenie duszy z ciałem. Skoro zaś przy śmierci rozłączenie obu substancji następuje równocześnie, zatem i przy ożywianiu p ołączenie się ich musi się dokonywać według tej samej zasady, to jest równocześnie. Właśnie dlatego życie każdej istoty zwykliśmy liczyć od momentu jej poczęcia, ponieważ od tego momentu przyznajemy jej duszę; odtąd bowiem istnieje dusza, odkąd i życie. Rozłączenie powodujące śmierć następuje tak samo, jak połączenie dające życie. Niestety, wpadał w inną pułapkę, nazwaną później traducjonizmem. Tertulian stworzył teorię, według której to rodzice byli dawcami duszy, a nie sam Bóg Stwórca. Takie wyjaśnienie początków życia pozwalało z kolei zwolennikom aborcji na niejakie udzielenie sobie rozgrzeszenia – w końcu sztuczne poronienie niszczyło tylko to, co stworzone przez człowieka, a nie to, co boskie.


Św. Bazyli Wielki był jednym z pierwszych Ojców Kościoła, który nauczał o ochronie życia

Struktura bytowa embrionów

Filozofczne przemyślenia św. Augustyna i św. Tomasza były natomiast skażone poglądem Arystotelesa, dokładnie określającym, że embrion chłopca zyskiwał duszę w 40. dniu po poczęciu, natomiast embrion dziewczynki w 80. dniu.

Choć św. Augustyn matkę decydującą się na aborcję nazywał bezwstydną i rozwiązłą, ostro występując przeciwko zabijaniu dzieci nienarodzonych, stworzył także pogląd mówiący o dwóch fazach życia płodu. I tak określając aborcję, gdy używał terminu interire (zniszczyć), pisał o wczesnym stadium życia płodowego embriona, natomiast, gdy posługiwał się słowem occidi (zabójstwo), rozważał sytuację usunięcia zarodka bardziej uformowanego. Znów zrodziło się przypuszczenie, że aborcja dziecka tuż po poczęciu nie jest tak samo godna potępienia, jak dziecka bardziej uformowanego w łonie bądź też już narodzonego.

Święty Tomasz z Akwinu był z kolei zwolennikiem teorii „trzech dusz” głoszącej, że embrion ludzki podczas rozwoju płodowego nabywa najpierw duszę wegetatywną (czyli roślinną), następnie sensytywną (czyli zwierzęcą), a na samym końcu duchową (ludzką). Nie miał wątpliwości, że aborcja dziecka w każdym stadium rozwoju było ogromnym grzechem. Jednak przypadków dwóch pierwszych faz nie kwalifkował do miana zabójstwa, czyniąc rozróżnienie w powadze winy.

Swoistego rodzaju podróż przez początki myśli ludzkiej na temat ochrony życia ludzkiego i wartości człowieczeństwa, zawartego w dopiero formującej się w łonie matki maleńkiej istocie, warto zakończyć parafrazą myśli św. Bazylego Wielkiego: „Wszelkie rozważania na temat, kiedy to ciało zyskuje duszę ludzką, oraz rozróżnienia na embrion preanimowany i animowany, są dyskusjami jałowymi mającymi jedynie uśpić wyrzuty sumienia”.

Katarzyna Kakiet

Artykuł ukazał się w numerze 01/2009.

© Civitas Christiana 2024. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej