Na zdjęciu: Wieża jasnogórskiego sanktuarium z zainstalowaną flagą Rzeczypospolitej Polskiej - stanowiącą stały element zwieńczenia świątyni. / Fot. pixabay.com CC0

Abp Gądecki: Święci są czytelną odpowiedzią na podstawowe pytanie: po co nam niepodległość?

Staramy się spojrzeć z wdzięcznością na naszą przeszłość, dziękując Bogu za wszystkich, którzy wywalczyli niepodległość Polski a jednocześnie z nadzieją wychylić się ku naszej przyszłości, myśląc o potrzebie rozwoju otrzymanego dziedzictwa, któremu na imię Polska – powiedział w homilii przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki, który przewodniczył Mszy Świętej na Jasnej Górze 3 maja w uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, podczas ogólnopolskich obchodów 100-lecia odzyskania przez Polską niepodległości.

Przewodniczący Episkopatu zaznaczył, że Pismo Święte czytane po polsku w trzech zaborach stało się kodem polskiej kultury, a obraz Matki Bożej Częstochowskiej łączył Polaków w kraju i za granicą. „100 lat temu nie było Polski. Odrodziła się ona dlatego, ponieważ przetrwała jej wierność wobec Boga i Ojczyzny. Podczas całego okresu rozbiorów, Kościół, „Matka nasza”, w każdą niedzielę powtarzał po polsku słowa Pisma Świętego i Biblia pozostawała przez cały ten czas kodem naszej chrześcijańskiej i polskiej kultury, czyli zbiorem najważniejszych pojęć, dzięki którym Polacy mogli się nieustannie porozumiewać i tworzyć jedna wspólnotę. Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej znajdował się w każdym dworze, w każdej wiejskiej chacie, towarzyszył też emigrantom udającym się na obczyznę w poszukiwaniu pracy” – powiedział Metropolita Poznański.

Abp Stanisław Gądecki dodał, że Kościół był jedyną strukturą działającą nieprzerwanie w czasie, gdy brakowało struktur państwa polskiego. Zaznaczył, że poważny był wkład ówczesnego duchowieństwa w kulturę i naukę polską. „Ale ważniejszą od przekazywania wiedzy o historii Polski, od walki o zachowanie języka ojczystego, od propagowania działalności gospodarczej i stowarzyszeniowej była praca Kościoła nad świętością ludu polskiego. „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26)” – powiedział przewodniczący Episkopatu Polski.

W korzystaniu z daru niepodległości abp Gądecki podkreślił, że wolność woli jest darem Boga, ale – niezależnie od epoki – wolność i odpowiedzialność idą w parze. Miłość zaś nadaje sens wolności.

Przewodniczący polskiego Episkopatu przywołał słowa św. Jana Pawła II, który podkreślał: „Prawdziwa odnowa człowieka i społeczeństwa dokonuje się zawsze za sprawą odnowy sumień. Sama zmiana struktur społecznych, ekonomicznych i politycznych – choć ważna – może się jednak okazać niewykorzystaną szansą, jeśli nie stoją za nią ludzie sumienia”.

Abp Gądecki zaznaczył, że przez grzech człowiek traci wolność. „Nasze osobiste grzechy osłabiają jeszcze bardziej wolność, bo grzech oznacza zawsze – w mniejszym lub większym stopniu – niewolę (por. Rz 6,17.20). Gdy w sferze moralnej panuje chaos i zamęt – wolność umiera, człowiek z wolnego staje się niewolnikiem instynktów, namiętności, bądź pseudowartości”.

Przewodniczący Episkopatu odwołał się również do słów św. Jana Pawła II który w 1997 r. powiedział: „Jak bardzo tej jednoczącej wolności potrzeba światu, potrzeba Europie, potrzeba Polsce!”.

BP KEP

Publikujemy treść homilii:

Abp Stanisław Gądecki
Po co nam niepodległość?
Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski
(Jasna Góra – 3.05.2018).

„Zstąp Gołębica, Twórczy Duch,
byś myśli godne wzbudził w nas,
ku Tobie wznosim wzrok i słuch,
spolnie żyjący, wzrośli wraz”

(Stanisław Wyspiański, Hymn)

W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski – przypadającą w stulecie odzyskania niepodległości naszej Ojczyzny – obchodzimy uroczyście ogólnopolski jubileusz tego wydarzenia i staramy się spojrzeć z wdzięcznością na naszą przeszłość, dziękując Bogu za wszystkich, którzy wywalczyli niepodległość Polski a jednocześnie z nadzieją wychylić się ku naszej przyszłości, myśląc o potrzebie rozwoju otrzymanego dziedzictwa, któremu na imię Polska.

Domaga się to podjęcia refleksji przynajmniej nad dwoma sprawami: nad wdzięcznością Bogu i ludziom za odzyskanie przez naszą Ojczyznę nieodległości oraz nad tym, co to jest wolność Polaków.

  1. NIEPODLEGŁOŚĆ PAŃSTWA

Pierwsza sprawa to niepodległość Polski. Przed 100 laty nasi przodkowie wywalczyli – słowem i czynem – niezależność państwa polskiego od formalnego i nieformalnego wpływu innych państw. Odzyskali naszą suwerenność w ramach państwa narodowego

a. suwerenność państwa

Tegoroczny jubileusz jest najpierw okazją do wyrażenia naszego dziękczynienia  wobec Trójcy Przenajświętszej a następnie – w tym szczególnym dla Ojczyzny miejscu, na Jasnej Górze – wyrażenia naszej wdzięczności dla Najświętszej Maryi Królowej Polski.

Potem przychodzi kolej na wdzięczność ludziom, wielkim postaciom, które przyczyniły się do odrodzenia Polski i zbudowały zręby II Rzeczypospolitej: Ignacemu Paderewskiemu (1860-1941), Józefowi Piłsudskiemu (1867-1935), Romanowi Dmowskiemu (1864-1939), Wincentemu Witosowi (1874-1945), Wojciechowi Korfantemu (1873-1939), Ignacemu Daszyńskiemu (1866-1936). Wdzięczna pamięć należy się także bohaterskim żołnierzom tamtego czasu.

Dzisiaj nasza sytuacja przedstawia się inaczej aniżeli 100 lat temu; czas nie stoi w miejscu. Lecz także dzisiaj katolicka nauka społeczna podkreśla znaczenie suwerenności narodowej: „postrzeganej przede wszystkim jako wyraz wolności, która powinna regulować stosunki pomiędzy państwami. Suwerenność oznacza podmiotowość narodu pod względem politycznym, ekonomicznym, społecznym, a także kulturowym. I właśnie ten wymiar kulturowy nabiera szczególnej wagi jako źródło siły w przeciwstawianiu się aktom agresji lub innym formom dominacji, które warunkują wolność danego kraju; kultura stanowi gwarancję zachowania tożsamości narodu, wyraża i wspiera jego suwerenność duchową.

Z drugiej zaś strony, ta sama nauka społeczna twierdzi, że suwerenność narodowa nie  jest wartością absolutną. Narody mogą w sposób wolny zrezygnować z niektórych swoich praw ze względu na wspólny cel, ze świadomością, że tworzą jedną „rodzinę narodów”, w której powinny panować wzajemne zaufanie, wsparcie i szacunek” (KNSK, 435). Dziś bowiem do polskiego kontekstu, dochodzi kontekst europejski i światowy. Dzisiaj nie ma kraju, który byłby absolutnie, pod każdym względem suwerenny. Nawet największe mocarstwo światowe posiada ograniczoną niezależność w wymiarze globalnym. Gdy idzie zaś o Polskę np. to obecność amerykańskich wojsk na terenie naszego kraju jest z jednej strony ograniczeniem naszej suwerenności, ale z drugiej, może być jednocześnie gwarantem naszej niepodległości.

b. rola Kościoła

Stulecie odzyskania niepodległości to jednocześnie okazja do wspomnienia z wdzięcznością roli Kościoła – z jego duchowieństwem, zakonami i wiernymi świeckimi – w podtrzymywaniu polskiego i chrześcijańskiego ducha podczas zaborów. 100 lat temu nie było Polski. Odrodziła się ona dlatego, ponieważ przetrwała jej wierność wobec Boga i Ojczyzny. Podczas całego okresu rozbiorów, Kościół, „Matka nasza”, w każdą niedzielę powtarzał po polsku słowa Pisma Świętego i Biblia pozostawała przez cały ten czas kodem naszej chrześcijańskiej i polskiej kultury, czyli zbiorem najważniejszych pojęć, dzięki którym Polacy mogli się nieustannie porozumiewać i tworzyć jedna wspólnotę. Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej znajdował się w każdym dworze, w każdej wiejskiej chacie, towarzyszył też emigrantom udającym się na obczyznę w poszukiwaniu pracy.

Kościół w tamtym okresie był jedyną strukturą organizacyjną przekraczającą granice zaborcze. Jedyną strukturą działającą nieprzerwanie w czasie, gdy brakowało struktur państwa polskiego. Księża reprezentowali wówczas sprawę polską w parlamentach zaborczych, gdzie Kościół nawoływał do swobody wyznania. Tę istotną rolę Kościoła dobrze rozumieli zaborcy, co potwierdza liczba biskupów, księży i zakonników oraz świeckich uwięzionych i zesłanych na wygnanie. Potwierdza to także likwidacja wielu zakonów.

Poważny był wkład ówczesnego duchowieństwa w kulturę i naukę polską. Ale ważniejszą od przekazywania wiedzy o historii Polski, od walki o zachowanie języka ojczystego, od propagowania działalności gospodarczej i stowarzyszeniowej była praca Kościoła nad świętością ludu polskiego. „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26).

Iluż w tym czasie pojawiło się świętych i błogosławionych, pracujących na rzecz odrodzenia polskiej duszy.  Najpierw święci: Zygmunt Szczęsny Feliński, Rafał Kalinowski, Albert Chmielowski, Zygmunt Gorazdowski, Józef Wilczewski, Józef Sebastian Pelczar, Faustyna Kowalska, Urszula Ledóchowska. Potem liczne grono błogosławionych: Edmund Bojanowski, Bronisław Markiewicz, Jan Beyzym, Honorat Koźmiński, Wincenty Lewoniuk i jego 12 towarzyszy, August Czartoryski, Maria Ludwika Merkert, Angela Maria Truszkowska, Maria Siedliska,  Marta Wiecka, Małgorzata Szewczyk, Maria Marcelina Darowska, Celina Chludzińska-Borzęcka, Karolina Kózkówna, Klara Ludwika Szczęsna, Aniela Salawa, Maria Teresa Ledóchowska.

Jasnym symbolem Kościoła dążącego do odrodzenia Ojczyzny było też – powstałe na obczyźnie – Zgromadzenie Zmartwychwstańców, którego założyciel był święcie przekonany, że Bóg powołuje jego członków najpierw do pracy nad  zmartwychwstaniem duchowym Polaków a następnie do pracy na rzecz odrodzenia Polski. Bogdan Jański nie tylko pozostawił swoim uczniom program odrodzenia religijnego i narodowego, ale zwrócił także ich uwagę na to, że walka o prawa narodowe nie może stać w konflikcie z Bogiem i Kościołem.

Święci są czytelną odpowiedzią na podstawowe pytanie: po co nam niepodległość? Czy  niepodległość jest celem samym w sobie? Czy jest ona jedynie zwieńczeniem narodowych dziejów, czy też raczej początkiem nowego etapu ojczystej historii; początkiem pracy nad polską wolnością (prof. Grzegorz Kucharczyk). Z pewnością była ona nowym początkiem, ostatecznie bowiem: „Prawdziwym celem Polski – jak pisał Zygmunt Krasiński – jest wprowadzenie Królestwa Bożego w rzeczywistość” polską. Prawdziwym celem naszej niepodległości jest nasza wierność Ewangelii.

  1. WOLNOŚĆ OSOBY

Drugim tematem dzisiejszej refleksji jest sprawa wolności współczesnych nam Polaków; sprawa  duchowej wolności nas samych. Kiedyś Hegel twierdził, że zasadniczo istnieją tylko trzy etapy tego rodzaju wolności. Pierwszy etap pojawił się na starożytnym Wschodzie i polegał głównie na tym, że wolna była tylko jedna osoba w państwie, a mianowicie – despota, wszyscy pozostali ludzie byli niewolnikami. Potem – w starożytnej Grecji i Rzymie – wolność przysługiwała tylko niektórym ludziom ze względu na ich pochodzenie społeczne, siłę charakteru, kulturę, lub filozofię. Dopiero chrześcijaństwo przyniosło świadomość wolności wszystkim ludziom bez wyjątku, choć wcielenie tej zasady w życie domagało się żmudnej i długotrwałej pracy kulturowej.

a. wolność woli

Powołując każdego z nas do istnienia, Pan Bóg uczynił nas zdolnymi do wybierania między dobrem a złem, dzięki temu pierwszą i podstawową wolnością każdego człowieka jest jego wolność wewnętrzna, czyli wolność woli, albo wolna wola, która dotyczy natury samego człowieczeństwa. Jest ona dana człowiekowi razem z jego człowieczeństwem; jest fundamentem naszego człowieczeństwa.

Chociaż człowiek jest poddany prawom natury – pisał w swoim czasie Leszek Kołakowski – pozostaje on rzeczywiście sprawcą swoich czynów, nie zaś wyłącznie narzędziem różnych sił, jakie się w świecie ścierają. I jakkolwiek warunki zewnętrzne lub inni ludzie mogą udaremnić jego życzenia, to jednak sama zdolność do wybierania nie jest mu odjęta (por. L. Kołakowski, Mini wykłady o maxi sprawach, Kraków 2004, 80-82).

Stąd namiętne umiłowanie wolności i poszukiwanie jej przez poszczególne osoby jest bardzo pozytywnym znakiem naszych czasów. Uznanie wolności każdej kobiety i każdego mężczyzny oznacza bowiem uznanie ich za osoby; za rządców ich własnych czynów, odpowiedzialnych za nie i posiadających możność kierowania swoim własnym życiem.

Zazwyczaj człowiek jest świadom tego, iż posiada zdolność dokonywania wyborów, lecz sama taka świadomość nie wystarcza, aby rzeczywiście stać się człowiekiem wolnym. Podobnie też samo subiektywne przekonanie o życiu w wolności nie jest jeszcze gwarancją, że jest się naprawdę wolnym, bo wolność nie zależy od naszych subiektywnych przekonań czy emocjonalnych odczuć. Poza tym, człowiekowi trudno jest uświadomić sobie wszystkie motywy, jakie nim kierują oraz wszelkie formy ignorancji czy zewnętrznych nacisków, które pomniejszają jego niezależność.

Będąc wolnym, człowiek może wybierać dobro, ale może też wybrać zło. I ta właśnie możliwość doprowadziła pierwszych ludzi – w początkach ich historii – do odrzucenia Miłości Boga. Skutkiem tego grzechu pierworodnego moc ludzkiej wolności uległa znaczącemu osłabieniu, wola zaś stała się częściowo skłonna do grzechu. Ponadto, nasze osobiste grzechy osłabiają jeszcze bardziej wolność, bo grzech oznacza zawsze – w mniejszym lub większym stopniu – niewolę (por. Rz 6,17.20). Gdy w sferze moralnej panuje chaos i zamęt — wolność umiera, człowiek z wolnego staje się niewolnikiem instynktów, namiętności, bądź pseudowartości.

Przypowieść o synu marnotrawnym stawia nam przed oczy prosty przykład złego używania wolności. Syn marnotrawny pragnie być całkowicie wolnym. Być wolnym znaczy dla niego móc robić wszystko, na co się ma ochotę; nie musieć dostosowywać się do żadnych kryteriów, które są poza czy ponad nim samym. Iść wyłącznie za własnym pragnieniem i wolą. Kto tak żyje, prędko zderzy się z kimś innym, kto chce żyć w taki sam sposób a nieuniknionym rezultatem takiej egoistycznej koncepcji wolności będzie przemoc. Trafnie scharakteryzował takie postawy Goethe w Fauście:

„Czy pomagają, czy szkodzą,
Te bóstwa, co same się rodzą,
Co same z siebie powstają,
I same siebie nie znają”

b. wolność i odpowiedzialność

Nie tak rozumie wolność Pismo Święte. Biblia łączy pojęcie wolności z pojęciem synostwa. Św. Paweł powiada: „Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: ‚Abba, Ojcze!’” (Rz 8,15). Co to znaczy? Św. Paweł nawiązuje tutaj do systemu społecznego świata starożytnego, w którym istnieli niewolnicy, którzy nie posiadali żadnej własności i dlatego nie interesowało ich to, czy sprawy toczą się właściwym torem. Drugą część społeczeństwa stanowili synowie ludzi wolnych, którzy byli zarazem dziedzicami, troszczyli się więc o zachowanie swojej przyszłej własności i o dobre nią zarządzanie. Byli wolni, a zatem ponosili też odpowiedzialność za swoją przyszłą własność. Odtąd – niezależnie od epoki – wolność i odpowiedzialność idą w parze. Prawdziwa wolność objawia się przez odpowiedzialność, przez sposób działania, który wyraża przyjęcie współodpowiedzialności za siebie, za innych, za świat. W tym sensie troska Kościoła o każde życie ludzkie, a w szczególności o życie najsłabsze i niepełnosprawne jest powinnością Kościoła.

Ale wszystkie rodzaje odpowiedzialności doczesnej są tylko cząstkowe, dotyczą określonej dziedziny, określonego państwa itp. Duch Święty natomiast czyni nas synami i córkami Bożymi, włączając nas w odpowiedzialność samego Boga za Jego świat i całą ludzkość. Dlatego – dzięki pomocy Ducha Świętego – czynimy dobro, ponieważ osobiście ponosimy odpowiedzialność za świat; ponieważ kochamy prawdę i dobro, ponieważ kochamy samego Boga, a więc także Jego stworzenia. Oto prawdziwa wolność, do której chce nas doprowadzić Duch Święty. W naszym świecie, pełnym pozornych wolności, które niszczą środowisko i człowieka, chcemy — mocą Ducha Świętego — uczyć się razem prawdziwej wolności (por. Benedykt XVI, Życie, wolność, jedność, współodpowiedzialność).

c. wolność i miłość

Powołując każdego z nas do istnienia, Bóg zechciał uczynić nas zdolnymi do wybierania i pragnienia dobra oraz do odpowiadania miłością na Jego Miłość. To miłość bowiem nadaje sens wolności. Jeśli matka poświęca się z miłości dla swych dzieci, dokonuje wyboru, a miarą jej wolności jest jej miłość. Kto pozwala, by Miłość Boga realizowała się poprzez jego serce, ten osobiście doświadcza, do jakiego stopnia „wolność i oddanie nie wykluczają się, lecz podtrzymują się wzajemnie. W dobrowolnym oddaniu się, w każdym mo­mencie tego poświęcenia wolność jest wciąż odnawiana przez miłość, a odnawiać się to znaczy być ciągle młodym, wspa­niałomyślnym, zdolnym do wielkich ideałów, i do wielkich ofiar. W ten sposób posłuszeństwo Bogu nie tylko jest aktem wolnym, ale jest również aktem wyzwalającym (por. List prałata Fernando – 9.1.2018). Używając słów św. Tomasza z Akwinu, możemy powiedzieć: „Im intensywniejsza jest nasza miłość, tym bardziej jesteśmy wolni” (Quanto aliquis plus habet de caritate, plus habet de libertate).

„Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie [bierzcie] tej wolności jako zachęty do [hołdowania] ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie” (Ga 5,13). Hołdować ciału, okazywać cześć ciału, znaczy ulegać egoistycznym skłonnościom ludzkiej natury. Natomiast hołdować Duchowi znaczy pozwolić, by miłość Boża, którą obdarował nas Chrystus, kierowała naszymi zamiarami i uczynkami.

Wolność chrześcijańska jest więc czymś zgoła odmiennym od samowoli – uczył Ojciec Święty Benedykt XVI. Ona jest naśladowaniem Chrystusa w składaniu daru z siebie aż po ofiarę krzyża. Może to brzmieć paradoksalnie, ale Pan Jezus w najwyższym stopniu urzeczywistnił swoją wolność na krzyżu, jako największą miłość. Kiedy na Kalwarii rozlegały się okrzyki: „Jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!”, On wyraził swoją wolność Syna właśnie poprzez pozostanie na owym miejscu kaźni, aby wypełnić do końca miłosierną wolę Ojca. To doświadczenie stało się później udziałem wielu innych świadków prawdy: mężczyzn i kobiet, którzy pokazali, że są wolni nawet w celach więziennych i pod groźbą tortur. „Prawda was wyzwoli” znaczy Chrystus nas wyzwoli. Kto jest po stronie Prawdy, kto stoi po stronie Chrystusa, ten nigdy nie będzie niewolnikiem żadnej władzy, lecz w swojej wolności zawsze będzie potrafił stawać się sługą braci (por. Benedykt XVI, Przemówienie na Anioł Pański, 1.7.2007).

W tej perspektywie możemy lepiej zrozumieć, dlaczego: „Prawdziwa odnowa człowieka i społeczeństwa dokonuje się zawsze za sprawą odnowy sumień. Sama zmiana struktur społecznych, ekonomicznych i politycznych — choć ważna – może się jednak okazać niewykorzystaną szansą, jeśli nie stoją za nią ludzie sumienia – jak uczył św. Jan Paweł II. To ludzie sumienia przyczyniają się do tego, że całokształt życia społecznego formowany jest ostatecznie według reguł tego prawa, którego człowiek sam sobie nie nakłada, ale je odkrywa «w głębi sumienia jako głos, któremu winien być posłuszny» (por. Gaudium et spes, 16). Ten głos, to wewnętrzne prawo wolności, które ukierunkowuje wolność na dobro i ostrzega przed czynieniem zła. Przyzwolenie na łamanie tego prawa przez prawo stanowione w ostatecznym rozrachunku zawsze obraca się przeciw czyjejś wolności i godności. Bałwochwalczy kult wolności (por. Veritatis splendor, 54), jaki nierzadko się proponuje współczesnemu człowiekowi, jest w gruncie rzeczy wielkim zagrożeniem wolności, prowadząc bowiem do zamętu i wypaczenia sumień, pozbawia człowieka najskuteczniejszej samoobrony przed różnymi formami zniewolenia (por. Jan Paweł II, Odnowa człowieka i społeczeństwa dokonuje się za sprawą odnowy sumień. Przemówienie Ojca Świętego do III grupy Biskupów, Watykan, 14.02.1998)

„Tylko tak pojęta wolność jest prawdziwie twórcza, tak pojęta wolność buduje nasze człowieczeństwo, tak pojęta wolność buduje prawdziwe więzi międzyludzkie. Buduje i jednoczy, a nie dzieli! Jak bardzo tej jednoczącej wolności potrzeba światu, potrzeba Europie, potrzeba Polsce!” (św. Jan Paweł II, Homilia podczas ‘Statio Orbis’ na zakończenie 46. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, Wrocław, 1.06.1997).

 

mk

Zobacz także w e-civitas:

Przyjdź, Duchu Święty, i zapal w nas swój płomień

Zesłanie Ducha Świętego określa się nowymi narodzinami Kościoła. Apostołowie „przyobleczeni mocą z wysoka” (por. Łk …