Fot. pixabay.com / CC0

Autorytet siłą kultury

Okazuje się, że korozja znaczenia i  siły autorytetu doprowadza zarówno do  zagubienia, utraty sensu i mocy (kryzys braku ojca), jak i do anarchii.

Od kilku dekad nieustannie słyszymy narzekanie na dekonstrukcję i ostateczny upadek autorytetów. I choć ta, powtarzana aż do znudzenia, fraza nikogo już ani nie porusza, ani nie dziwi, to jednak trafnie wyraża globalną tendencję. Nawet entuzjaści ponowoczesności dostrzegają bowiem, że wiele sfer życia uległo i wciąż ulega nieuchronnemu procesowi przemian wypierających, albo wręcz degradujących, tradycyjne postawy, wartości czy tożsamości kulturowe. Stopniowe zmiany światopoglądu, a potem także praktycznych zachowań życiowych, rozpoczęte tym, co się stało w 1968 r., spowodowały pogłębianie się tendencji ponowoczesnego relatywizmu. Ich sukces wydaje się dziś niewątpliwy.

„Kontrkultura” rewolucji obyczajowej drugiej połowy XX w. była powojennym sposobem społecznego ustanowienia nowych form życia wspólnotowego – nowych zachowań seksualnych, nowych wzorów rodziny, stylów życia, form estetycznych, nowych tożsamości. Bunt 1968 roku miał, dla ówczesnego pokolenia dwudziestolatków, w swoich różnych przejawach i częściach świata, jedną cechę wspólną – był aktem odmowy uznania przez młodych prawomocności i mocy autorytetu starego porządku. To, co jeszcze w stosunkowo niedawnej perspektywie historycznej (40–50 lat temu) stanowiło trudną do zrozumienia, a tym bardziej do zaakceptowania ekstrawagancję i było niszową subkulturą, teraz stało się kulturą dominującą. Dzięki mediom społeczna i obyczajowa kontrkultura została spopularyzowana i zdemokratyzowana. Dość szybko nastąpiła wyraźna erozja autorytetu rodziców i wychowawców, upadek dyscypliny w szkołach, eksplozja przemocy i wulgaryzmów w mediach, a pornografii w internecie. I choć właściwie każdy dorosły i dojrzały człowiek widzi systematyczne nasilanie się tych zjawisk, to jednak ustawodawstwo, sądownictwo, regulacje administracyjne, prawo karne i podatkowe wzmacniają jeszcze ten moralny i etyczny relatywizm, nie stawiając jasnych zasad, a często nie wykazując wprost, co tak naprawdę jest dobre, a co złe. W postnowoczesnym świecie społeczno-politycznym wszystkie sądy wydają się bowiem równoważne. Żyjemy zatem w czasach, w których zarówno kulturowe, polityczne, jak i moralne odniesienia cechuje silna antysystemowość i pluralizm.

Autorytet – „pomnażać i wzmacniać”
Wszystko to sprawiło, że absolutyzując w procesie kształtowania cywilizacji i kultur wolność, swobodę i różnorodne możliwości, zapomnieliśmy, iż istotą każdej wspólnoty, społeczności bądź grupy jest jakiś rodzaj hierarchii. Bez słusznego podziału na tych, którzy kierują i rządzą, oraz tych, którzy słuchają i wykonują zadania, nie dokona się żaden poważny rozwój i skuteczna praca. Jednak uznanie czyjejś zwierzchności, aprobata dla hierarchii ma swe właściwe źródło i wewnętrzny sens tylko wtedy, gdy zostaje oparta na mocy autorytetu. Stąd akceptacja i wzmacnianie autorytetu stanowi naturalny porządek każdej ludzkiej wspólnoty. Zauważmy, że łacińskie słowo auctoritas, które stanowi źródłosłów polskiego pojęcia „autorytet”, wywodzi się od słowa augeo, co oznacza „pomnażać, zwiększać, wzmacniać i rozszerzać, powiększać, dodawać coś nowego do czegoś istniejącego”, a także „mieć powagę”, co pierwotnie oznaczało „tworzyć” lub „posiadać określone dobra” (Słownik łacińsko-polski, tom 1 A-C, red. M. Plezia, Warszawa 2007, s. 309, 315). W starożytności pojęcie augeo znaczeniowo przyznawano przede wszystkim władcom, duchownym, prawodawcom i mędrcom.

W historii ludzkiej kultury autorytet jest więc gwarantem ładu zarówno ludzkich wspólnot, jak i odkrywanego i poznawczo ujmowanego porządku wszechświata. Jednak odgrywa on istotną rolę nie tylko w polityce (władza), prawie (obyczaj) czy religii (Bóg), ale również w nauce. Wiedzę bowiem zdobywa się powoli i w sposób pewny przez studiowanie autorytatywnych prac i ksiąg. Dla uczonych dawnych wieków niezwykle ważna była wierność autorytetowi Biblii i nauczaniu Ojców Kościoła, ale także szacunek dla tych myślicieli i filozofów, których trud zaowocował fundamentalnymi dziełami. To bowiem zasługuje na uznanie, co zostało przedstawione przez wiarygodnych świadków, a wiarygodnych, tzn. takich, którzy posiadają autorytet. Siła starożytnego i średniowiecznego autorytetu polegała więc na tym, że „to, o czym chcemy mówić, poznaliśmy z własnego doświadczenia, a o innych rzeczach mamy wiadomość od tych, którzy jak się dowiedzieliśmy, niełatwo coś mówią, jeżeli nie upewnili się przez doświadczenie”.
Tak konstruowany autorytet pozwala na rozwój nie tylko wiedzy, ale również obyczaju, aktywności i prawości całych społeczności. Dzięki właściwemu kształtowaniu i wzmacnianiu autorytetu może się w jakiś sposób zrealizować piękna metafora średniowiecznego mnicha Bernarda z Chartres: „Jesteśmy karłami, którzy wspięli się na ramiona olbrzymów. W ten sposób widzimy więcej i dalej niż oni, ale nie dlatego, ażeby wzrok nasz był bystrzejszy lub wzrost słuszniejszy, ale dlatego, iż oni dźwigają nas w górę i podnoszą o całą swoją gigantyczną wysokość”.

Demokratyczny indywidualizm
Wzmacnianie znaczenia i roli autorytetu należy mocno podjąć dziś, bo to obecnie, na naszych oczach, dokonują się silne procesy przemieszania kultur, religii, narodowości, a zmianie ulegają fundamentalne kategorie: prawda, dobro, miłość, wolność, posłuszeństwo, godziwość. W perspektywie braku ograniczeń – wolności od nakazów – i przy zgodzie na hołdowanie własnym pragnieniom i zachciankom błędnie definiuje się najważniejsze dziedziny życia. Ludzie są obecnie skłonni koncentrować się bardziej na sobie i  własnych upodobaniach, niż uznawać moc autorytetu. Psychologowie i socjolodzy, analizując zmiany w nowoczesnych społeczeństwach, dostrzegają wyraźne zróżnicowanie interesów i związane z nim zmiany w organizacji społecznej. Okazuje się, iż korozja znaczenia i siły autorytetu doprowadza zarówno do zagubienia, utraty sensu i  siły (kryzys braku ojca), jak i do anarchii. W postmodernistycznym świecie autorytet traci swoją oczywistość i  zostaje przedefiniowany, ponieważ bunt przeciwko ustalonemu porządkowi zmienił obyczajowość, postawy i wzorce. Triumfuje pluralizm wartości, kultur, światopoglądów oraz religii, to zaś skutkować musi brakiem powszechnie akceptowanych autorytetów i zerwaniem z ciągłością tradycji. Demokratyczny indywidualizm – wielość form i sposobów życia – nie tylko zakwestionował obowiązujące wcześniej postrzeganie społeczeństwa jako całości (ważny punkt odniesienia dla uznania autorytetu), ale wręcz zasiał w ludziach programową nieufność zarówno do wspólnoty, jak i jej liderów.

Czy można jednak żyć bez autorytetów? Wewnętrznie czujemy, że ostatecznie nie – poszukujemy ich jak życiowych drogowskazów. Ich budowanie rozpoczyna się od relacji, uznania wartości i mądrości drugiego, pokory i gotowości słuchania. W czasach ogłaszanego upadku autorytetów zróbmy wszystko, by przestrzeniami budowania i kształtowania dobrych autorytetów stawały się nasze naturalne, podstawowe wspólnoty – rodzina, Kościół, szkoła, naród.

Ks. Jacek Grzybowski

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Festiwal Katolickiej Nauki Społecznej – fotogaleria

Za nami pierwszy dzień Festiwalu propagującego nauczanie społeczne Kościoła wśród osób aktywnie uczestniczących w życiu …