Home / Wiara Wspólnota Kościół / Benedykt XVI lubi prawosławie

Benedykt XVI lubi prawosławie

Styczniowy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan dla Kościoła rzymskokatolickiego oraz Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej jest często określany jako „ekumeniczny karnawał”.

Rok 2006 ożywił nadzieję na odnowienie jedności Kościoła Wschodu i Zachodu. Watykan jest już całkiem blisko Konstantynopola. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że również coraz bliżej Moskwy.

Rok 2006 był obfity w ekumeniczne gesty, spotkania i deklaracje. Został wznowiony dialog teologiczny katolicko-prawosławny, Papież Benedykt XVI spotkał się z Patriarchą Konstantynopola (honorowym zwierzchnikiem całego prawosławia) oraz abp. Chrystodulosem zwierzchnikiem greckiego prawosławia. Styczniowy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan dla Kościoła rzymskokatolickiego oraz Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej jest często określany jako „ekumeniczny karnawał”. Tym bardziej, że np. w Warszawie ten tydzień trwa prawie przez cały miesiąc. Prawie codziennie organizowane są nabożeństwa ekumeniczne, zarówno w świątyniach katolickich jak i innych wyznań. Te Benedykt XVI lubi prawosławie i wiele innych inicjatyw ekumenicznych w Polsce poparł sam Ojciec Święty Benedykt XVI podczas swojej majowej pielgrzymki. Choć na rzecz odbudowy jedności chrześcijan udało się już wiele zrobić, to jednak jeszcze długa droga przed nami. Dlatego też Papież tak często nawołuje do modlitwy i aktywności na forum ekumenicznym.

Samolot jednak leci

Zdaniem ekspertów, poziom dialogu i ilość inicjatyw ekumenicznych wciąż nie jest zadawalający. Tuż po Soborze Watykańskim II był pewien okres entuzjazmu. Optymiści myśleli, że skoro Kościół katolicki zaangażował się w ruch ekumeniczny i podjął dialog ze Światową Radą Kościołów, to jedność chrześcijan jest już blisko. Rzeczywistość okazała się jednak mniej zadowalająca. Okazało się, że głębokich kilkusetletnich podziałów nie da się tak łatwo przezwyciężyć. A grzech podziału wrósł w chrześcijańską rzeczywistość bardziej niż się pierwotnie spodziewano. Z ponad czterdziestoletniej perspektywy widać jak ekumeniczne emocje opadły, a wśród duchowieństwa, teologów oraz wiernych już przeminęła „ekumeniczna moda”. Niektórzy powtarzają, że stanęliśmy w miejscu. Nie zgadza się z tym stwierdzeniem bp Tadeusz Pikus, przewodniczący Rady Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu. Jego zdaniem ponad czterdziestoletnią działalność ekumeniczną można porównać do lecącego samolotu. Wszyscy doskonale czują, gdy się rozpoczyna lot, samolot startuje. Później lot już się wyrównuje, a jego pasażerowie mają wrażenie jakby stali w miejscu. Zdaniem bp. Pikusa podobnie jest z ekumenizmem. Czterdzieści lat temu wystartowaliśmy, a teraz lecimy. Wielu myśli, że stoimy w miejscu. Jednak nasz „ekumeniczny samolot” nadal leci i wciąż posuwamy się na drodze do jedności.

Grzegorz Polak publicysta, specjalista od tematyki ekumenicznej
Czterdzieści lat po soborze nadal do wielu katolików nie dociera, że ekumenizm jest chrześcijańską powinnością. Jeżeli każdy z nas przejąłby się na serio kościelnym nauczaniem i Ewangelią, to należałoby sobie postawić pytanie, czy jesteśmy prawdziwymi chrześcijanami? Jeżeli ktoś z nas chce być chrześcijaninem to musi być ekumenistą. Przecież Jan Paweł II stawiał między byciem chrześcijaninem, a ekumeniczną postawą znak równości. Każdy, kto czuje się w pełni chrześcijaninem powinien być ekumenistą. Inaczej nie będzie w pełni wierny Ewangelii.

Ekumenizm – papieski priorytet

Papież Benedykt XVI podobnie jak jego poprzednik Jan Paweł II, uważa ekumenizm za jeden z kluczowych i naj ważniejszych zadań swojego pontyfikatu. Ojciec Święty dał temu dosadny wyraz podczas nabożeństwa ekumenicznego w luterańskim kościele Świętej Trójcy w Warszawie. Dziękując wszystkim za dar wspólnej modlitwy, podkreślił, że w tym nabożeństwie upatruje jeden z etapów realizacji mocnego postanowienia, które uczynił na początku swojego pontyfikatu. – Sprawą priorytetową w mojej posłudze będzie przywrócenie pełnej i widzialnej jedności chrześcijan – podkreślił Benedykt XVI podczas majowej pielgrzymki do Polski. Papież w kolejnych miesiącach roku 2006 uczynił bardzo wiele, aby zostać wiernym swojemu postanowieniu. – Benedykt XVI rozumie wagę dialogu ekumenicznego i chce go szczerze prowadzić – powiedział prawosławny hierarcha, abp Jeremiasz, komentując spotkanie ekumeniczne w kościele Świętej Trójcy. Prezes Polskiej Rady Ekumenicznej wskazał, że obecny Papież kontynuuje ekumeniczne zaangażowanie swego poprzednika. Robi to wspaniale, gdyż kontynuacja ta nie jest „powtarzaniem tego samego”, lecz oznacza „krok naprzód”. Kolejnym ważnym krokiem „na Wschód” ze strony Kościoła katolickiego okazało się wznowienie, po sześcioletnim zawieszeniu, dialogu teologicznego z Kościołem prawosławnym. Jednak chyba najważniejszym ekumenicznym wydarzeniem roku 2006 była pielgrzymka Papieża do Stambułu i spotkanie z Patriarchą Konstantynopola, który jest honorowym zwierzchnikiem Kościoła prawosławnego na całym świecie. Tak więc Benedykt XVI poszedł w ślady swych poprzedników – Pawła VI i Jana Pawła II. Dodatkowo wizyta Papieża była bardzo symboliczna. Przypadła bowiem w Andrzejki, czyli obchodzone święto Andrzeja Apostoła, który według tradycji był pierwszym biskupem Konstantynopola i rodzonym bratem św. Piotra Apostoła. Tak więc jak przed blisko dwoma tysiącami lat dwaj rodzeni bracia Andrzej i Piotr modlili się razem, tak teraz Bartłomiej I (269. następca św. Andrzeja) i Benedykt XVI (264. następca św. Piotra) modlili się jak dwaj bracia siostrzanych Kościołów. Hierarchowie oprócz symbolicznych gestów podpisali również wspólną deklarację o dalszej współpracy. Obaj dostojnicy zadeklarowali w niej kontynuację i pogłębianie dialogu ekumenicznego. Wyrazili pragnienie dyskusji m.in. w kwestii związanej z urzędem Piotrowym. Ponadto zadeklarowali współpracę na rzecz wartości chrześcijańskich w Europie, na rzecz pokoju, sprawiedliwości i ochrony dzieła stworzenia.

Władza w prawosławiu
Pomimo że w prawosławiu nie ma tak scentralizowanej władzy jak u katolików, to jednak Patriarcha Bartłomiej I obejmuje najważniejszą dla prawosławia stolicę apostolską, gdzie niegdyś mieściła się stolica zachodniego Cesarstwa Rzymskiego i starożytna kolebka chrześcijaństwa. Jednak Patriarcha Konstantynopola nie ma takiej władzy w prawosławiu jak Papież na Zachodzie. Jest określany jako primus inter pares, czyli jedynie pierwszy pośród równych sobie. Nie ma on władzy jurysdykcyjnej. Można o nim powiedzieć, że jest duchowym przywódcą prawosławia. Jednak nie ma on władzy nad autokefalicznymi (niezależnymi) Kościołami prawosławnymi (np. rumuńskim, serbskim, rosyjskim czy polskim). W prawosławiu najwyższą władzą jest Sobór Powszechny. Jednak od czasów siódmego Soboru Powszechnego w Nicei (787 r), nigdy nie udało się w prawosławiu zwołać następnego ważnego soboru. Czyli ostatni uznawany przez prawosławnych Sobór odbył się jeszcze przed podziałem, tzw. schizmą wschodnią w 1054 r.

Brak zcentralizowanej władzy w Kościele prawosławnym nastręcza wiele trudności w bilateralnym dialogu katolicko-prawosławnym. Bowiem Kościół Wschodni ma za każdym razem poważne problemy z wypracowaniem wspólnego stanowiska. Nie ma instytucji, która mogłaby wiążąco reprezentować całe prawosławie. Dlatego też o ile Watykan ma bardzo dobre stosunki np. z Kościołem w Konstantynopolu, Rumunii, a ostatni również Grecji, to jednak dialog ekumeniczny z nimi jest ograniczony, bo soborowość całego prawosławia nie pozwala autokefalicznym Kościołom na zbyt dalekie posunięcia. A znaczące zmiany i posunięcia w łonie jednego z lokalnych Kościołów, mogłyby spowodować zerwanie tzw. Łączności Eucharystycznej z innymi. Jest to praktyka dość często stosowana między autokefalicznymi Kościołami w wewnątrzprawosławnych sporach.

Papież postawił na prawosławie

Ojciec Święty bardzo mocno postawił na dialog z Kościołem prawosławnym. Kościół Wschodni już od dawna w watykańskich dokumentach był określany jako siostrzany. Jest Kościołem apostolskim, posiadającym wszystkie środki potrzebne do zbawienia człowieka. – Papież doskonale zdaje sobie sprawę, że doktrynalnie i eklezjalnie Kościół prawosławny jest bardzo blisko katolickiego – uważa red. Grzegorz Polak, który od ponad 20 lat zajmuje się problematyką ekumenizmu. Dlatego też z teologicznego punktu widzenia jedność między Wschodem i Zachodem jest najbardziej realna i bliska. O ile doktrynalnie najbliżej jest nam do prawosławia, to jednak w wielu przypadkach dzieli nas mentalna przepaść. – Wydaje się, że mentalnie bliżej jest nam do protestantów. Dlatego też powinniśmy się skupić na poznawaniu siebie nawzajem i pozbywaniu się utartych stereotypów. Jednak w ostatnich latach bardzo wiele zmieniło się na lepsze – dodaje redaktor. Podobnego zdania jest prawosławny kapłan ks. dr Doroteusz Sawicki, referent ds. ekumenizmu Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Podkreśla on, że większość animozji i konfliktów między chrześcijanami różnych wyznań bierze się zazwyczaj z niewiedzy. Krąży wśród katolików wiele stereotypów na temat prawosławia, a wśród prawosławnych na temat katolików. Opinie o innowiercach są często kształtowane na podstawie kiedyś zasłyszanych plotek. Ludzie boją się najbardziej czegoś, czego nie znają. W ten sposób łatwo powiela się wzajemne uprzedzenia. – Szkoda, że tak niewielu zadaje sobie trud, aby poznać tę drugą stronę – mówi ks. Sawicki. Jednak prawosławny duchowny od pewnego czasu zaobserwował poprawę. Jego zdaniem coraz częściej wierni różnych wyznań poznają się na płaszczyźnie kultury – koncerty, wystawy oraz np. rosnące zainteresowanie wschodnią ikonografią. Można się domyślać, że Benedykt XVI lubi prawosławie. – Wielokrotnie w swoich książkach dawał wyraz zamiłowaniu do piękna i bogactwa w liturgii. A przecież prawosławna liturgia może zachwycić. Natomiast protestanci swą liturgię zredukowali do minimum.

Bliżej z Watykanu do Moskwy?

Wizyta papieża w Turcji odbiła się również dobrym echem w rosyjskim Kościele prawosławnym. Ks. Wsiewołod Czaplin z Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego zauważył, że w czasie tej podróży „Papież spotkał się z głową najbardziej znanego na świecie i znaczącego historycznie Kościoła prawosławnego”. Według przedstawiciela Patriarchatu Moskiewskiego, podpisana przez Benedykta XVI i Patriarchę Bartłomieja I wspólna deklaracja zwraca uwagę na „wiele słusznych kierunków rozwoju dialogu i współpracy katolików i prawosławnych”. „Mam nadzieję, że myśli te nabiorą konkretnych kształtów” – dodał ks. Czaplin. Ks. Doroteusz Sawicki z polskiego Kościoła prawosławnego uważa, że takie spotkania jak w Konstantynopolu mają też swoją rolę w rozpatrywaniu przez rosyjski Kościół prawosławny zaproszenia dla Benedykta XVI do Moskwy. – Dobre stosunki z całym prawosławiem mogą wpłynąć na pozytywną decyzję – uważa prawosławny kapłan. Innym gestem dobrej woli ze strony Watykanu dostrzeżonym w Moskwie, było udzielenie pomocy finansowej w odbudowie katedry Świętej Trójcy w Sankt Petersburgu. Prawosławna świątynia uległa zniszczeniu wskutek pożaru w sierpniu ub. r. W podziękowaniu Papieżowi, patriarcha Aleksy II podkreślił, że w tym geście dostrzega szczery znak jego miłości do rosyjskiego Kościoła prawosławnego, co bez wątpienia „może być zadatkiem dalszego rozwoju naszych wzajemnych kontaktów w duchu chrześcijańskiego braterstwa i wzajemnej pomocy”. Wydaje się, że ociepleniu uległy również stosunki wewnątrzrosyjskie, między prawosławnym a katolickim duchowieństwem. Przedstawiciele Patriarchatu Moskiewskiego dostrzegli i podziękowali hierarchii katolickiej w Rosji za to, że wsparła inicjatywy Kościoła prawosławnego. Chodziło o poparcie ze strony katolików obecności w armii kapelanów prawosławnych, a także do wprowadzenia do szkół nauczania o prawosławiu. Papież jako najwyższy kapłan Kościoła katolickiego, namiestnik Chrystusa na Ziemi, jest odpowiedzialny za realizację Bożej Woli. A nikt chyba nie zaprzeczy, że Bóg chciał, abyśmy „byli jedno”. Dlatego też Ojciec Święty tak konsekwentnie wypełnia swoje ekumeniczne postanowienie i powołanie. Modli się i walczy z grzechem podziału. Jednak w swych wysiłkach musi mieć sprzymierzeńców i to zarówno wśród wiernych z innych wyznań jak i katolików. A z tym różnie bywa…

Doroteusz Sawicki
Referent ds. ekumenizmu z Kościoła prawosławnego
schodowej. Tu szukajmy zgody, pojednania, wybaczenia. Tu budujmy tolerancję, współpracę, ewangeliczne niesienie miłosierdzia. Nie szukajmy kamer i podziękowań, lecz potrzebujących wsparcia i pocieszenia. Nie podpisujmy deklaracji, lecz realizujmy Chrystusowe wezwanie miłości. Nie oczekujmy kroku w naszą stronę, lecz sami zróbmy pierwszy. Nie roztrząsajmy tego, co nas dzieli. lecz skupmy się na tym, co łączy. Wznośmy nie mury podziałów, lecz świątynie pojednania.

Artur Stelmasiak
Artykuł ukazał się w numerze 1/2007

Dodaj komentarz