Home / Biblia / Biblia o podatkach

Biblia o podatkach

Co mówi Pismo Święte o płaceniu podatków? Pozornie sprawa jest prosta. Jezus polecił płacić podatki Rzymowi, choć był on dla Żydów obcą władzą, a św. Paweł to potwierdził.

Znana jest wypowiedź Jezusa na ten temat zawarta w Ewangeliach (Mk 12, 13-17 i teksty równoległe). Na pytanie przeciwników, czy należy płacić podatki cesarzowi, odpowiedział pozytywnie, choć z rozróżnieniem: Co Cezara, oddajcie Cezarowi, a co Bożego – Bogu! A zatem, co do zasady, pierwszeństwo Boga nie eliminuje uprawnień ludzkiej władzy.

Przeciwnicy nie zapytali jednak o podatki w ogóle, lecz o jeden z nich, „pogłówne”. Przekłady biblijne zastępują to mało znane słowo ogólnym terminem „podatek”. Greckie kensos (od łacińskiego census) oznacza właśnie pogłówne, ryczałtowy podatek osobisty, wyrażający podporządkowanie cesarzowi i ściągany przez cesarskich urzędników. Nie był wysoki, zwykły człowiek płacił kilka denarów rocznie, co odpowiadało tyluż dniówkom. Tekst nie odnosi się wprost do innych podatków.

Szerszy charakter ma uznanie podatków przez św. Pawła, które znajdziemy w Liście do Rzymian (Rz 13, 1-7). Czytamy tam najpierw: Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. A potem: Z tego samego też powodu płacicie podatki. Bo ci, którzy się tym zajmują, z woli Boga pełnią swój urząd. Oddajcie każdemu to, mu się należy: komu podatek – podatek, komu cło – cło, komu uległość – uległość, komu cześć – cześć (w. 6-7).

Kontekst tych pouczeń to ład prawny cesarstwa rzymskiego, który św. Paweł aprobuje. Warto tu zauważyć, że we wczesnym cesarstwie rzymskim podatki były umiarkowane, a przeznaczano je na konkretne cele państwowe (wojsko, administracja, drogi). W praworządnym i umiarkowanym państwie należy płacić podatki. Z nauk tych nie wynika jednak automatycznie ocena wysokich podatków.

Po tym ramowym „tak” dla podatków musi bowiem nastąpić „ale”. Biblia zawiera również krytykę nadmiernego opodatkowania. Najcelniejsza wydaje się maksyma z Prz 29, 4: Król umacnia kraj sprawiedliwością, niszczy je ten, kto podatkami uciska (przekład dosłowny). Wysokie podatki są więc, mówiąc dzisiejszym językiem, szkodliwe społecznie. Zdanie to uświadamia też, czego potrzebuje poddany od władzy – sprawiedliwego traktowania oraz co jest dla niego z jej strony główną uciążliwością – wysokie podatki. Zdanie to jawi się jako trafne i zwięzłe podsumowanie zadań i problemów każdego państwa.

Nie jest to jedyna uwaga biblijna o wyzysku podatkowym. Lwem ryczącym, zgłodniałym niedźwiedziem jest władca występny nad biednym ludem. Książę ubogi w rozsądek bogaty jest w zdzierstwo, kto zysków nieprawych nie znosi, dni swe przedłuża (Prz 28, 15-16 – wyzysk podatkowy to akt przemocy i błąd). O nieuczciwym poborcach wspomina też Nowy Testament.

Najobszerniejsza wypowiedź o wysokich podatkach znajduje się w 1 Księdze Samuela (1 Sm 8, 11-18). Izraelici domagali się od proroka Samuela, by im ustanowił króla, który będzie sędzią i wodzem. Na to Samuel ostrzegł ich, że władca będzie ich wyzyskiwał. Potwierdzają to dalsze doświadczenia z historii biblijnej (por. np. Jr 22, 13-14). Autor księgi, spisując dzieje Izraela, wiedział o złych doświadczeniach z późniejszymi władcami. Samuel miał mówić:  Oto jest prawo króla mającego nad wami panować: Synów waszych będzie on brał do swego rydwanu i swych koni, aby biegali przed jego rydwanem. I uczyni ich tysiącznikami, pięćdziesiątnikami, robotnikami na roli swojej i żniwiarzami. Przygotowywać też będą broń wojenną i zaprzęgi do rydwanów. Córki wasze zabierze do przyrządzania wonności oraz na kucharki i piekarki. Zabierze również najlepsze wasze ziemie uprawne, winnice i sady oliwkowe, a podaruje je swoim sługom. Zasiewy wasze i winnice obciąży dziesięciną i odda ją swoim dworzanom i sługom. Weźmie wam również waszych niewolników, niewolnice, waszych najlepszych młodzieńców i osły wasze, i zatrudni pracą dla siebie. Nałoży dziesięcinę na trzodę waszą, wy zaś będziecie jego sługami. Będziecie sami narzekali na króla, którego sobie wybierzecie, ale Pan was wtedy nie wysłucha.

To wyliczenie świadczeń podatkowych ma posmak satyryczny i brzmi aktualnie. Powszechnym zjawiskiem jest bowiem wysokie opodatkowanie w wielu uciążliwych formach. Dzisiejszy Samuel mógłby wyliczyć jednym tchem PIT, CIT, VAT, akcyzę, podatek od nieruchomości, pobór do wojska itd. Nadmierne podatki to stała cecha państwa, czy to monarchii, czy demokracji, i stały zarzut wobec niego. Powtarza się też rozczarowanie państwem: liczący na korzyści z państwa narzekają na nie potem, ale nie są w stanie się go pozbyć ani go ograniczyć.

Pismo Święte nie przepisuje więc, jakie mają być podatki dla państwa, ostrzega tylko przed ich nadmierną wysokością. Podaje jednak liczby odnoszące się do podatku na świątynię. Przepisy na ten temat sformułowano ostatecznie około V wieku przed Chrystusem, gdy Żydzi podlegali władzy perskiej. Podatki na świątynię, która była i religijnym, i świeckim ośrodkiem ich życia, odpowiadają składkom lokalnym, socjalnym i kościelnym dzisiaj. Utrzymywano z nich świątynię z kapłanami oraz zapewniano pomoc społeczną (Pwt 14, 28; 26, 12-13; Tb 1, 8). Świątynia służyła też edukacji i sądownictwu, a jak bank zabezpieczała depozyty.

            Podstawowy podatek na świątynię to dziesięcina. Polegała ona na odkładaniu jednej dziesiątej płodów roli na świątynię i potrzebujących. Mogła być składana w pieniądzu. Ponieważ w ówczesnej gospodarce rolnictwo dostarczało większości dóbr, był to odpowiednik podatku od przychodu.

Wykorzystanie jednej trzeciej tego podatku na biednych miało charakter lokalny (czytamy: Zostawisz je w swoich bramach), choć nie wiemy, jak te sumy dzielono. Wśród potrzebujących wymieniono przybyszów, sieroty i wdowy. Uzupełnieniem było zostawianie w świątyni części ofiar ze zwierząt oraz zasada, że resztkę plonów zostawiano na polu dla nędzarzy. To wszystko uzasadnia kilkuprocentowe opodatkowanie na cele społeczne, sugerując jego rozdzielanie na szczeblu lokalnym.

Równolegle na samą świątynię przeznaczony był podatek ryczałtowy w pieniądzu, wynoszący pół sykla srebra. Dopuszcza go też Nowy Testament (Mt 17, 24-27). Takie pogłówne płacili dorośli mężczyźni. Odpowiadało ono w czasach panowania greckiego i rzymskiego dwóm drachmom względnie denarom, a więc dwudniowemu zarobkowi robotnika. Suma ta jest niewielka, ale dotyczyła tylko świątyni jerozolimskiej jako religijnej i kulturalnej stolicy judaizmu. Lokalne społeczności żydowskie, synagogi, na swoje cele religijne i społeczne mogły przeznaczać odpowiednik dziesięciny.

Jak z tego wynika, ogólna zgoda na podatki i zalecenie umiarkowanych stawek łączy się z odrzuceniem zdzierstwa podatkowego. W tle takiego postawienia problemu można dostrzec inspirację przykazania „nie kradnij!”. Władza może pobierać podatki na wspólne potrzeby, ale nie wolno jej obywateli okradać i wyzyskiwać na rzecz samej władzy, którą reprezentował wtedy władca i jego dwór, a dziś klasa rządząca i warstwa urzędnicza.

Zasady te podtrzymał Kościół. Papież Leon XIII pod koniec encykliki Rerum novarum stwierdził, że wysokie podatki stanowią zamach na święte prawo własności. Już wtedy, w 1893 roku, kiedy podatki były w Europie sporo niższe niż obecnie. Zatem z Pisma Świętego i z nauki Kościoła wynika, że niższe podatki są moralnie lepsze. A zamach na własność to po prostu kradzież.

Jakie stąd wnioski? Państwo wypełnia z korzyścią dla obywateli szereg ważnych funkcji. Na pewno nie należy więc się uchylać od utrzymywania wojska, policji i sądów. Powszechne korzystanie ze szkoły państwowej oznacza, że nie byłoby słuszne unikanie podatku na nią. Z drugiej jednak strony obywatel miałby jednak prawo uchylić się od płacenia tej części podatków, która jest przejadana i marnowana przez biurokrację. Uzasadniona jest też ucieczka od podatków żądanych przez niesprawiedliwą tyranię.

 

Autor jest teologiem świeckim, profesorem Pisma Świętego na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie.

Michał Wojciechowski

Dodaj komentarz