Kopia obrazu Jana Matejki „Zamoyski pod Byczyną”

Bitwa pod Byczyną – jak decydowały się losy Polski

24 stycznia mija 430. rocznica bitwy pod Byczyną. Rozgrywka polityczna i kampania militarna, jakiej bi twa ta była najważniejszym elementem, w sposób znakomity wpłynęła na losy Polski w wieku XVII, a być może zdecydowała o naszej narodowej przyszłości w ogóle. Stąd też wynika konieczność przypomnienia jej okoliczności i skutków.

Po śmierci jednego z najwybitniejszych władców Polski, Stefana Batorego, w grudniu 1586 r. w Polsce nastał okres bezkrólewia. W dziejach I Rzeczypospolitej oznaczało to za każdym razem okres trudny. Walki stronnictw wewnętrznych i ingerencja mocarstw europejskich w decyzje szlachty wybierającej władcę były coraz silniejsze, a kraj coraz słabszy. Ale również w latach 80. XVI w., kiedy państwo zdawało się być u szczytu potęgi, czynniki zewnętrzne chciały je włączyć w orbitę swych wpływów politycznych celem wykorzystania we własnych rozgrywkach. Elekcja po śmierci Batorego jest dobrym przykładem na potwierdzenie tej tezy. Wśród szlachty wyłoniło się kilka koncepcji wyboru nowego władcy, z których każda jakoś tam kierunkowałaby państwo na następne dziesięciolecia, a być może także i dalej. I tak, należy tu wymienić obóz zwolenników wyboru Zygmunta III Wazy, w końcu Jagiellona po kądzieli jako syna Jana III Wazy i Katarzyny Jagiellonki, który to wybór zwróciłby politykę państwa ku północy. Było to o tyle istotne, że w sytuacji, w której wszystkie sprawy poszłyby tak, jak oczekiwali zwolennicy Wazy – w tym jego ciotka, a wdowa po Batorym, Anna Jagiellonka – Polska zyskałaby większe możliwości ekspansji na Bałtyku i mogłaby wspólnie ze Szwecją tworzyć mocny blok antymoskiewski. Przyszłość nie okazała się tak optymistyczna, lecz w tamtym momencie historii nie sposób było tego przewidzieć. Poza tym kandydatura Zygmunta III mogła w pewien sposób satysfakcjonować zwolenników wyboru króla Piasta, a więc kandydata rodzimego. Wydaje się, że pomysł ten jakoś uspokajał szlachtę Wielkiego Księstwa Litewskiego, skoro królewicz pochodził z rodu mającego właśnie tu swe korzenie. Warto nadmienić, że obawiając się supremacji Korony, Litwini rozglądali się za własnym kandydatem do tronu, za którego przez jakiś czas uważali cara Fiodora I, syna Iwana IV. Do tego należy dodać obóz prohabsburski wsparty finansowo przez cesarza Rudolfa II, który zgłaszał kandydaturę arcyksięcia Maksymiliana Habsburga.

Sejm elekcyjny, który rozpoczął się 30 czerwca 1587 r., przebiegał w dość napiętej atmosferze. Stosunkowo szybko wyłoniły się na nim dwa obozy: jeden skupiony wokół hetmana Jana Zamoyskiego i drugi, na czele którego stali bracia Zborowscy, optujący za Maksymilianem. W rzeczywistości tłem rozgrywki na polach Woli była chęć odegrania się rodu Zborowskich na Zamoyskim za udział w straceniu w 1584 r. ich krewnego, Samuela. W trakcie sejmiku omal nie doszło do konfliktu zbrojnego miedzy stronami, któremu zapobiegł prymas Stanisław Karnkowski. W dalszym ciągu elekcji przekonał on Zamoyskiego do kandydatury Zygmunta III Wazy, przy czym zdaje się, że niemałą rolę odegrał tu również szwedzki poseł Eryk Sparre. Stopniowo większość szlachty przekonała się do tej kandydatury i 19 sierpnia doszło do nominacji królewicza szwedzkiego na polskiego króla. Obóz Zborowskich wyboru nie uznał, ogłaszając władcą Maksymiliana, a przedstawiciele Wielkiego Księstwa Litewskiego na razie nie uznali żadnego z nich.

Między Wazą a Habsburgiem

Obaj pretendenci odpowiedzieli pozytywnie na wybór, co dało początek krótkotrwałemu, lecz znaczącemu konfliktowi. W listopadzie 1587 r. Maksymilian wkroczył z terenu Śląska do Małopolski, próbując zająć Kraków, co mu się wszakże nie udało. Natomiast niewiele po jego odstąpieniu od stolicy do miasta wkroczył Zygmunt III, który 27 grudnia 1587 r. został koronowany na króla. Mimo to arcyksiążę Maksymilian wciąż prowadził swoją kampanię, pustosząc pogranicze śląsko-małopolskie i prawdopodobnie przygotowując dalszą kampanię.

Tu znajdujemy bezpośrednie tło bitwy pod Byczyną, która rozegrała się 24 stycznia 1588 r. Hetman Zamoyski zagrodził drogę wojskom Maksymiliana na wschód od tego miasta. Wykorzystując warunki pogodowe w postaci gęstej mgły, oskrzydlił oddziały austriackie. Maksymilian, widząc, że Polacy mogą go odciąć od miasta, wydał rozkaz do ataku, który jednakowoż najprawdopodobniej został przeprowadzony chaotycznie, a część jego wojsk rzuciła się do ucieczki. Zdaje się, że pierwsi uczynili to Węgrzy, którzy nie rozumieli rozkazów. Arcyksiążę schronił się w Byczynie, Zamoyski, używając zdobytych w bitwie dział, rozpoczął ostrzał miasta.

Habsburg, nie widząc szans na dalszą obronę, nakazał wywiesić białą flagę, miasto poddał, a sam został wzięty do niewoli. Wolność odzyskał dopiero 10 marca 1589 r. po obietnicy zrzeczenia się tytułu króla polskiego, której wszakże nie spełnił.
Symbole

Kampania Zamoyskiego dla współczesnych była wydarzeniem istotnym i być może również dziś winniśmy na nią patrzeć w ten sposób. Niemal natychmiast po jej zakończeniu doczekała się upamiętnienia w utworze muzycznym autorstwa Krzysztofa Klabona, ze słowami wielkiego renesansowego poety ks. Stanisława Grochowskiego Pieśni Kalliopy Slowienskiey. Ná teráznieysze, pod Byczyną, zwycięstwo. Autor tekstu powrócił do tematu bitwy, a właściwie jednego z jej bohaterów, co najmniej jeszcze raz w roku 1608, pisząc Pieśń o Gabryelu Hołubku i jego dziełach rycerskich. Historię, jaką barwnie opisał, warto przypomnieć dzisiaj, również w kontekście współczesnych zawirowań politycznych. Otóż w bitwie pod Byczyną lub bezpośrednio po niej od odniesionych ran zginął Hawryło Hołubek (Gabriel Hołubek, po polsku Gołąbek), rotmistrz kozacki w służbie Rzeczypospolitej. Za czasów Batorego walczył w jego kampaniach na wschodzie, później na Mołdawii, w czasie przywoływanych walk z Habsburgiem początkowo dowodził obroną zamku w Rabsztynie w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w czasie oblężenia Krakowa przez Maksymiliana nękał go podjazdami, nie dopuszczając do dostarczania zaopatrzenia. Prawdopodobnie wówczas doszło do próby przekupienia Hołubka i nakłonienia go do przejścia na stronę habsburską, na co ten miał odpowiedzieć arcyksięciu „Więcej zdradziec w Polsce już nie ma, wszyscy u ciebie”. We wspomnianym utworze Grochowski zwrot ten zamknął w wymownej formie poetyckiej:

Próżna to, Niemcy, namowa,

Darmo tu zdradziec patrzacie,

Już wszystkich u siebie macie.

W miejscu pochówku Hołubka we wsi Grębanin k/Kępna do dziś dnia stoi obelisk będący upamiętnieniem kozaka, który oddał życie w służbie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, gdzie wykuto większy fragment wspomnianego utworu:

Ja tu Hawryłko leżę,

Hołubkiem mnie zwano,

Zabitem pod Byczyną,

a tu mnie schowano.

Sowicie się swej krzywdy

Polacy pomścili

Mnie gołąbka pomściwszy

Orła ułapili.

W dzisiejszych czasach, kiedy spory o historię tak skutecznie dzielą Polaków i Ukraińców, dobrze by było od czasu do czasu przypominać takie postaci, które mogą być pozytywnym symbolem w tej materii.

Bitwę pod Byczyną upamiętnił również Jan Matejko, który w 1884 r. namalował dzieło Zamoyski pod Byczyną. Niestety oryginał spłonął w Powstaniu Warszawskim, tak jak wiele innych dzieł kultury.

Bliższe i dalsze skutki

Jak to często bywa, zwycięzcy nie zawsze mogą się cieszyć owocami swych zwycięstw. Hetman, będący jednym z głównych architektów osadzenia Zygmunta III na tronie polskim, szybko popadł w niełaskę. Wykrył, że król spiskuje z Habsburgami i gotów im oddać polską koronę za pomoc w odzyskaniu tronu Szwecji. Nie podobały mu się również tendencje absolutystyczne, które ten przejawiał. Poza tym Zamoyski – co prawda katolik, lecz przywiązany do polskiej wolności religijnej – nie akceptował kontrreformacyjnej postawy króla. Niemniej, odegrał jeszcze znaczącą zwycięską rolę w walkach w Mołdawii oraz odpierał szwedzkie natarcie na Inflanty w początku XVII w.

Wybór Zygmunta III nie przyniósł Rzeczypospolitej takich pozytywów, jakich spodziewała się wybierająca go szlachta. Zamiast oczekiwanego sojuszu ze Szwecją dostała kilkudziesięcioletnie pasmo wojen, które nadszarpnęły siłę państwa i zaangażowały je na polu działań, gdzie nie było dla niego żadnego interesu. Niemniej warto zwrócić uwagę i na pozytywy klęski Maksymiliana poniesionej pod dowództwem hetmana Zamoyskiego. Co prawda, nie powinno się pisać historii pod kątem „co by było gdyby”, ale warto przy okazji kampanii 1587– 1588 r. uświadomić sobie, że zwycięstwo Habsburgów mogłoby wkomponować Polskę w ich gry dynastyczne i wprowadzić ją do roli czynnika wewnątrzniemieckiego, tak jak stało się z Węgrami po ich klęsce z Turkami pod Mohaczem czy z Czechami po Białej Górze. To, że jesteśmy narodem takim, jakim jesteśmy, w jakimś stopniu zawdzięczamy Zamoyskiemu i Hołubkowi.

Piotr Sutowicz

mak

 

Zobacz także w e-civitas:

O kłopotliwej świętości

Każdy, kto zapoznał się choć z częścią bogatego dorobku literackiego Zofii Kossak-Szczuckiej, musi przyznać, że jej …