Fot. Archiwum redakcji

Bóg uczynił narody uleczalnymi

Naród wierny łasce – życie w łasce Bożej i przeciwstawianie się każdemu grzechowi

W narodowym rachunku sumienia, jakim niewątpliwie były Jasnogórskie Śluby Narodu, prymas Wyszyński zawarł program odnowy moralnej oraz wszystko, co dostrzegał jako pasterz zatroskany o dusze wiernych, o ich zbawienie.


W Rocie Ślubów polscy wierni przyrzekali Matce Łaski Bożej, że będą „strzegli w każdej duszy polskiej daru łaski jako źródła Bożego Życia”. Temu poświęcił Prymas drugi rok Wielkiej Nowenny, przebiegający pod hasłem: Naród wierny łasce – życie w łasce Bożej i przeciwstawianie się każdemu grzechowi. Pragnieniem kard. Wyszyńskiego było odrodzenie duchowe ochrzczonego przed wiekami narodu, tej powierzonej sobie owczarni. Przywrócenie mu godności dzieci Bożych, „umiłowanych, najmilszych Dzieci Bożych” – gdyż tymi słowami Prymas jakże często zwracał się do wiernych, rozpoczynając kazania, homilie, przemówienia, konferencje. Pragnieniem kard. Wyszyńskiego było, „aby każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był świątynią Boga” i aby „cały Naród żył bez grzechu ciężkiego, aby stał się Domem Bożym i Bramą Niebios dla pokoleń wędrujących poprzez polską ziemię – pod przewodem Kościoła katolickiego – do Ojczyzny wiecznej”.


Prymasowskie wołanie o odnowę moralną narodu, o prawe sumienia, które jest i winno być podstawą odnowy życia narodowego, nie straciło na aktualności. Pomimo iż upłynęło już wiele lat od czasu, kiedy kard.  Wyszyński wzywał wiernych do „nawrócenia się do Pana”, jego słowa są kierowane do nas, współczesnych. W  lutym 1981 r. w jednym z kazań, analizując ówczesną sytuację, zaznaczył, iż jedną z przyczyn „współczesnej niedoli” oraz rozkładu moralnego naszego narodu było – jak powiedział – „uporczywe odmawianie miejsca Chrystusowi”. Prymas wskazał szczególne miejsca, w których odmówiono miejsca Zbawicielowi: życie rodzinne oraz wychowanie dzieci i młodzieży. Podkreślił, iż na skutek tego pogłębił się „duchowy bezład wielu naszych braci” oraz narosło wewnętrzne oraz psychiczne rozdwojenie, które „doprowadziło do chaosu i utraty zdolności właściwego wartościowania”. Prymas zaznaczył, iż łatwiej będzie narodowi dźwignąć się – jak to wyraził – „z niedoli gospodarczej, ale z  tej strasznej fali rozkładu moralnego, która nas ogarnęła, wydobywać się będziemy z wielkim trudem”. Prymas wezwał w tym kazaniu „do naprawy człowieka”. Podkreślił, iż „dzisiaj wołanie o powrót do moralności chrześcijańskiej jest tak niesłychanie doniosłe” i może stać się warunkiem „naszego uratowania, zwłaszcza, że – jak mówił – Bóg uczynił narody »uleczalnymi«, gdyż nie ma sytuacji beznadziejnych”. Kard.  Wyszyński, zwracając się do wiernych, zaznaczył, że źródłem nadziei naszego narodu na uratowanie z moralnego rozkładu jest głos sumienia. W kazaniu tym, wygłoszonym w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie, Stefan kard. Wyszyński zawarł tezy katolickiej nauki społecznej. Podkreślił, iż sprawa godności człowieka wysuwa się na pierwsze miejsce i jest podstawowa. Zaznaczył równocześnie, iż nawet najlepsze ustawodawstwo społeczne nie jest w stanie obronić godności człowieka, jeżeli osobiście człowiek nie będzie tej godności bronił.


Prymas wzywał wiernych, aby „cały Naród żył bez grzechu ciężkiego”. W jednym z kazań z mocą mówił: „My wołamy w niebo: Ratunku!!! Chcemy żyć! Nie możemy utonąć w  błocie! Mamy prawo i obowiązek ratować się za wszelką cenę! A nasza cena jest godziwa!”. Prymas, który „wszystko postawił na Maryję”, wskazał Polakom wzór, Matkę – Niepokalanie Poczętą, Maryję, gdyż jak powiedział: „Naród, który za Królową Polski wybrał sobie Niepokalaną i Najczystszą, musi mieć szlachetną ambicję, by zbliżyć się do Promiennego Wzoru”. Zaznaczył, że dzieje się to i jest możliwe za cenę wierności każdego człowieka łasce uświęcającej, za cenę wolności od grzechu. „Jeżeli – jak mówił – Matka jest bez grzechów, dzieci muszą podjąć walkę z grzechem!”. Prymas Polski wezwał wiernych do wypowiedzenia walki grzechowi, do zerwania z tą – jak określił – „dziwną beztroską, z tym sportem grzeszenia, z tym zaśmiecaniem myśli, uczuć i serc, z tym bezwładem woli”. Zaznaczył, iż trzeba stanąć „na progu domowym i nie dopuścić tam grzechu”. Prymas zaapelował o wypowiedzenie walki grzechowi i – jak mówił – „manii grzeszenia” na ulicy, w biurze, w pracy i podczas wypoczynku, wśród zabaw towarzyskich. Wezwał do podjęcia starań i wysiłku pracy nad sobą, nad kształtowaniem sumienia, gdyż – jak powiedział – „w  Ślubach Jasnogórskich nie chodzi o jeszcze jeden piękny tekst! Nie o  dokument i pamiątkę historycznego Jubileuszu. Chodzi o to, żeby każde słowo Przyrzeczeń, każda myśl – weszła głęboko w serca nasze”. „Chcemy – mówił dalej Prymas – by Chrystus władał naszymi myślami, uczuciami, wolą, ciałem i duszą”. Jakże aktualnie brzmią te słowa, szczególnie teraz, kiedy kilka miesięcy temu jako naród dokonaliśmy Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Chrystusa za Króla i  Pana. Prymas Wyszyński, przywołując Śluby Jasnogórskie, powiedział, iż są one oddaniem Bogu „żywych serc, a nie czczych słów” i wezwał do „podejmowania służby Chrystusowi Królowi na polskiej ziemi”, gdyż – jak zaznaczył – jest to służba narodowa, służba katolicka, służba Chrystusowa i służba Maryjna. Pragnieniem Prymasa było, aby cały ochrzczony naród pełnił służbę pod znakiem Krzyża, całym umysłem, pełną wolą i sercem, duszą i ciałem, zjednoczony łaską uświęcającą. Kardynał Wyszyński wzywał do pełnienia służy Chrystusowi w duchu ofiary z siebie, w duchu miłości dla wszystkich i w  duchu jedności ze wszystkimi.


W jednym z kazań, wygłoszonym w styczniu 1981 r. w archikatedrze św. Jana w Warszawie, Prymas jako podstawę odnowy życia narodowego wskazał sumienie. W swoim rozważaniu duszpasterskim ukazał funkcjonowanie sumienia osobistego, rodzinnego, narodowego, zawodowego i – jako to określił – „obywatelsko-politycznego”. Przywołując fragmenty z Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym, Prymas zaznaczył, iż „w głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu powinien być posłuszny i którego głos wzywający go zawsze tam, gdzie potrzeba, do umiłowania i czynienia dobra i unikania zła, rozbrzmiewa w  sercu nakazem: czyń to, tamtego unikaj. Człowiek bowiem ma w  swym sercu wpisane przez Boga prawo, wobec którego posłuszeństwo stanowi o jego godności i według którego będzie sądzony” (KDK 16). Prymas zaznaczył, że człowiek, pomimo iż jest istotą słabą, z chwilą podjęcia trudu, „przezwyciężając w  sobie wszystkie złe dążenia” i opierając się „na rozumie szukającym pełni prawdy i na woli szukającej pełnego dobra, jeżeli – jak mówił dalej – serce swoje zaślubi rozumowi i woli w  duchu miłości, wtedy osiąga prawe sumienie osoby ludzkiej”. Kolejnym miejscem kształtującym sumienie – jak zaznaczył kard. Wyszyński – jest rodzina. Człowiek – mówił – „wychowany przez rodzinę wchodzi do życia społecznego, do serca życia narodowego”. Podkreślił w kazaniu, że „im człowiek, jest lepiej ukształtowany w swojej osobowości przez życie rodzinne i pracę Kościoła, tym spokojniej wchodzi w głębię życia Narodu i  tym użyteczniejszy jest dla wspólnoty narodowej”. Prymas Polski ukazał, w czym tkwi bogactwo tej wspólnoty: stanowią go dobra odziedziczone: ziemia ojczysta, rodzinna, kultura narodowa, język, mowa, literatura, sztuka, kultura twórcza, kultura obyczajowa i kultura religijna. Kardynał Wyszyński podkreślił, iż  musimy odnosić się z szacunkiem do przeszłości, poznawać ją, oceniać, zrozumieć, uważać ją za swoje dziedzictwo, którego zdradzić nie wolno. „Trzeba się – jak powiedział – tego dziedzictwa trzymać sercem i pazurami, jak trzymał się ongiś Drzymała czy Reymontowski Boryna umierający na swych zagonach”.


Prymas w kazaniu postawił narodowi zadania: „Obrona suwerenności Ojczyzny jest dla nas nakazem moralnym. Nadto – mówił kard. Wyszyński – mamy wolę świadczenia wszystkimi dobrami naszego własnego życia i  kultury osobistej, aby i po nas została cząstka wszczepiona w uprawę gleby ojczystej, której oddamy ostatecznie i nasze ciało, ażeby ziemia wywdzięczyła się nam kiedyś w dniu Zmartwychwstania. Gdy mamy taką świadomość, wtedy kierujemy się dobrem Narodu. Możemy myśleć i  mówić o dobru własnym – niewątpliwie, ale umiemy podporządkować je dobru wspólnemu”.

Joanna Olbert

pgw

Zobacz także w e-civitas:

O kondycji autorytetu tzw. klasy politycznej myśli kilka

Już dawno skupiono się na polityce jako sposobie sprawowania władzy, a nie jako „roztropnej trosce …