poniedziałek , 23 Lipiec 2018
Fot. Republic of Korea, źródło: flickr.com

„Bycie chrześcijaninem to postępowanie po drodze wyzwolenia” – środowa katecheza papieża Franciszka

27 czerwca Ojciec Święty wygłosił trzecią z rzędu katechezę dotyczących przykazań bożych. Na placu św. Piotra wysłuchało jej ok. 12 tys. wiernych.

Bóg najpierw uwolnił Izraelitów z Egiptu, a dopiero później przekazał im dziesięć przykazań. Najpierw było ocalenie, a później akt zaufania.

Trzeba zrozumieć znaczenie pierwszej deklaracji: «Ja jestem Panem, twoim Bogiem». Pojawia się tu zaimek dzierżawczy, relacja, przynależność. Bóg nie jest kimś obcym: jest twoim Bogiem. To rzuca światło na cały Dekalog, a także odsłania tajemnicę działania chrześcijańskiego, ponieważ taka jest też postawa Jezusa, który mówi: «Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem» (J 15,9). Chrystus jest umiłowanym przez Ojca i kocha nas tą miłością. Nie wychodzi od siebie, ale od Ojca. Często nasze dzieła zawodzą, ponieważ wychodzimy od siebie, a nie od wdzięczności. A kto wychodzi od siebie… na sobie też kończy! – mówił papież Franciszek.

David Roberts, Wyjście Izraelitów z Egiptu / wikimedia.org

 

Chrześcijanie nie powinni jedynie wypełniać obowiązków, ale pamiętać o wdzięczności w stosunku do Boga Ojca.

Stawianie prawa ponad relacją nie pomaga na drodze wiary. Jakże może młody człowiek pragnąć być chrześcijaninem, jeśli zaczynamy od wymogów, zobowiązań, potrzeby bycia konsekwentnym, a nie od wyzwolenia? Bycie chrześcijaninem to postępowanie po drodze wyzwolenia. Przykazania cię wyzwalają z twego egoizmu, a wyzwalają cię, bo to miłość Boża wiedzie cię naprzód. Formacja chrześcijańska nie opiera się na silnej woli, ale na przyjęciu zbawienia, miłości: najpierw Morze Czerwone, a następnie Góra Synaj. Najpierw zbawienie. Bóg zbawia swój lud w Morzu Czerwonym, a potem na Synaju mówi mu, co ma robić. Wdzięczność jest cechą charakterystyczną serca nawiedzonego przez Ducha Świętego. Aby być posłusznym Bogu, musimy najpierw pamiętać o jego dobrodziejstwach. Św. Bazyli mówi: «Kto nie pozwala, by te dobrodziejstwa popadły w niepamięć, zwraca się ku dobrym przymiotom i ku wszelkim dziełom sprawiedliwości» (Reguły krótsze, 56). Co z tego wynika? Mamy sobie przypomnieć: ileż wspaniałych rzeczy Bóg uczynił dla każdego z nas! Jakże szczodry jest nasz Ojciec niebieski!

Trzeba porzucić duchowość niewolnika i  jedynie poczucia obowiązku, a przyjąć duchowość syna pełną miłości i wolności.

Wyzwoleńcze działanie Boga przypomniane na początku Dekalogu jest odpowiedzią na ten jęk. Nie zbawimy się sami, ale może wyjść od nas wołanie o pomoc: «Panie, ratuj, wskaż mi drogę, okaż mi swą czułość, daj mi choć trochę radości». Jest to wołanie o pomoc. Do nas należy prośba o wyzwolenie z egoizmu, grzechu, z łańcuchów niewoli. To wołanie jest ważne, jest modlitwą, jest świadomością, że jest w nas zniewolenie, coś, z czego nie zostaliśmy jeszcze wyzwoleni. Tak wiele jest tego w naszej duszy. «Ratuj, pomóż mi, wyzwól mnie» – oto piękna modlitwa do Pana Boga. Bóg czeka na to wołanie, ponieważ może i chce zerwać nasze okowy. Bóg nie powołał nas do życia w ucisku, ale abyśmy byli wolni, żyli w postawie wdzięczności i z radością byli posłuszni Temu, który dał nam tak wiele, nieskończenie więcej, niż to, co my moglibyśmy Mu ofiarować – powiedział Ojciec Święty.

/wj

Zobacz także w e-civitas:

„Wracamy po jednego z nas” – wznowiono poszukiwania księdza Grzywocza

Duszpasterz zaginął rok temu w Alpach. W tym czasie ratownicy organizowali szkolenia i zbierali fundusze, …