Home / Wiara Wspólnota Kościół / Chrześcijanami stajemy się przez całe życie

Chrześcijanami stajemy się przez całe życie

Rozmawiamy z księdzem profesorem Jerzym Lewandowskim z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, krajowym asystentem kościelnym Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”

W imieniu Czytelników „Naszego Głosu” i własnym pragnę wyrazić radość z powołania Księdza Profesora na krajowego asystenta kościelnego „Civitas Christiana”.

– Trzeba najpierw podziękować Księżom Biskupom za okazane mi zaufanie i powierzenie mnie do pełnienia tej odpowiedzialnej funkcji.

Jak Ksiądz Profesor postrzega swoją rolę wobec naszej wspólnoty, której częścią właśnie się staje?

– Podstawową moją rolą w „Civitas Christiana” jest dawać świadectwo o waszej pracy, dawać świadectwo o prawdzie, którą odkrywacie przez waszą posługę.

Byłem niedawno na inauguracji prac Centralnego Ośrodka Formacji Katolicko- Społecznej i jestem mile zaskoczony, że większość uczestników tego ośrodka to ludzie młodzi. Oni będą kształtować w ośrodkach terenowych „Civitas Christiana” myśl teologiczno-społeczną i działać w oparciu o tę myśl. Mam wielką nadzieję, że wpiszą się w soborową teologię znaków czasu.

Ufam, że połączy nas wzajemne oddziaływanie na kierunek naszych prac, przeżyć duchowych, doskonalenia każdego członka „Civitas Christiana” i całej naszej wspólnoty.

– Na ile czas mi pozwoli będę uczestniczył w waszych pracach, działaniach formacyjnych, sesjach naukowych, dniach skupienia, pielgrzymkach. Jestem jednak wykładowcą na dwóch uniwersytetach – UKSW i Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. I tu Kościół okazał mi zaufanie, którego nie mogę zawieść.

Ta nowa funkcja jest dla mnie wyzwaniem i nadzieją na dokonanie czegoś dobrego dla Kościoła i dla waszej wspólnoty. Będę się starał dawać impulsy w zakresie formacji biblijno-eklezjalnej, która stanowi podstawę prac COFKS. Cieszę się, że w programie ośrodka jest współdziałanie ze środowiskami laikatu, parafiami, samorządami w podejmowaniu chrześcijańskiej odpowiedzialności za kulturę polską. Będę z radością i poczuciem dobrze spełnianego obowiązku inspirował i uczestniczył w tych pracach.

Model współpracy parafii, samorządu i organizacji obywatelskich trzeba upowszechniać, doskonalić. Trzeba do tego przygotowywać ludzi. Pragnę się włączyć do tej pracy. Tu, bowiem będzie następować formułowanie postulatów dla polityki społecznej państwa i samorządów terytorialnych. Te działania wpisują się w teologię znaków czasu.

Bliski jest Księdzu Profesorowi ten nurt w teologii?

– Uważam, ze odczytywanie znaków czasu powinno stać się priorytetem w pracach „Civitas Christiana”, wynikającym z ducha programu, a włączać się powinniśmy w ten nurt misji Kościoła nie tylko przez działania formacyjne, edukacyjne, ale również przez dawanie świadectwa.

Trzeba do tego dodać współpracę z organizacjami obywatelskimi w krajach UE, kierując się troską o zachowanie chrześcijańskiego obyczaju i dawanie świadectwa postawy chrześcijańskiej. To zresztą jest zapisane w uchwałach Walnego Zebrania „Civitas Christiana” z 31 maja tego roku. To owszem ambitny i niełatwy plan, ale trzeba zacząć go realizować.

Dobrze, że ten program będziemy realizować wspólnie, bo środowisko „Civitas Christiana” wyróżnia się odważnym stawaniem naprzeciw wielkim wyzwaniom i próbom, jakim poddawana jest wspólnota Kościoła j poszczególni ludzie w naszych czasach.

– Kościół w XX wieku stanął wobec ogromnych wyzwań społecznych i cywilizacyjnych. Dość powiedzieć, że dwie wojny światowe, burzliwy rozwój kapitalizmu, totalitaryzmy nazistowski i komunistyczny, postęp naukowo-techniczny doprowadziły do gwałtownego wzrostu procesów laicyzacji i zepchnięcia człowieka na margines. W takiej sytuacji Jan XXIII zwołał Sobór Watykański II, którego wielkim dziedzictwem i zarazem narzędziem do walki ze złem szerzącym się w świecie, jest teologia znaków czasu. Pomimo upływu kilku dziesięcioleci od soboru, laicyzacja pozostaje nadal aktualnym i niebezpiecznym problemem, który trzeba przezwyciężać.

Żyjemy obecnie w czasach, kiedy totalitaryzm przyjmuje nową twarz – bezideowości. Pierwszą zasadą stało się: żyj tak, jakby Boga nie było. W imię tego hasła niszczy się instytucje, rodzinę, małżeństwo, szkołę, cały system wychowawczy, atakuje Kościół.

I tu wracamy do nauczania Jana Pawła II, który u początku swego pontyfikatu przestrzegał: Nie można do końca zrozumieć człowieka i świata bez Boga-Stwórcy. Jezus Chrystus zaś jest Synem Bożym i to, co nam objawił, jest prawdą o Bogu trynitarnym. Benedykt XVI zaś często powtarza za Tertulianem, że Chrystus nie powiedział o sobie: Jestem zwyczajem i tradycją, ku czemu tak usilnie chce się zepchnąć Kościół, ale powiedział: Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. I „Civitas Christiana” ma właśnie dawać temu świadectwo poprzez swoją pracę. Nie jest to oczywiście zadanie tylko w wymiarze teologicznym, ale i edukacyjnym, a zwłaszcza dawania świadectwa.

Rozeznawanie i przemienianie rzeczywistości ziemskiej w duchu Ewangelii uważamy za podstawowe zadanie stowarzyszenia. Realizując ten ewangeliczny nakaz, spotykamy się na wspólnej drodze.

– Ten ewangeliczny nakaz wynika z soborowej nauki o Kościele, według której Kościół jest przede wszystkim wspólnotą duchową. Dobrze to oddaje soborowe określenie Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa w sensie znaczeń teologicznych i praktyk liturgicznych. Tak rozumiany Kościół wchłania całego człowieka, jego życie rodzinne, zawodowe, społeczne.

Jako wspólnota „Civitas Christiana” znajdujemy się we właściwym miejscu?

– Tak. Mistyczne Ciało Chrystusa zawiera, bowiem w sobie całą wielość duchowych rzeczywistości różnych ludzi, z których każdy jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju, osobny. Zauważam, że w programie „Civitas Christiana” jest szacunek dla każdego człowieka. Ma to odniesienie bardzo konkretne, bo środowiska terenowe stowarzyszenia często nie mają dostępu do tak szerokiego wachlarza życia Kościoła jak w dużych miastach, ale przez waszą pracę i przynależność do całej wspólnoty, mogą się poczuć jednością w Kościele, odpowiedzialną za Mistyczne Ciało Chrystusa. Zważmy, że w soborowym rozumieniu Kościół jest określony zaimkiem „my”. I to my jesteśmy powołani do zbawiania świata z Chrystusem, dźwigania z Nim krzyża. To my jesteśmy Kościołem, my, nie jako grupa izolująca się od innych, lecz włączająca się we wspólnotę wszystkich członków Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa, żywych i umarłych. I tylko taka grupa może powiedzieć: my Kościół. To otwarte my otwiera granice społeczne i polityczne, ale i granice między niebem i ziemią. I to my otwiera przed człowiekiem nieskończoną różnorodność dróg prowadzących do Boga. I wy ludzie „Civitas Christiana” swoimi drogami ku Bogu zmierzacie.

Które z naszych działań, obszarów aktywności wydają się Księdzu Profesorowi szczególnie godne uprawiania, rozwijania, troski?

– Myślę, że sprawą najważniejszą, czego zresztą świat dziś unika, jest wyznawanie wiary, takiej jak wyrażona w adhortacji Pawła VI „Evangelii nuntiandi”, dawanie świadectwa swoim życiem. Jest tam piękna myśl, że dziś ludzie bardziej słuchają świadków niż nauczycieli. I o to świadectwo chodzi. Tak jak powiedziałem na początku, ja chcę dawać świadectwo odpowiedzialności „Civitas Christiana” za Kościół, za to My.

Rozumiem to, jako gotowość do zachwycania nas, zachęcania, abyśmy dawali świadectwo.

– Ja sam potrzebuję refleksji nad sobą. Powinniśmy, więc wzajemnie się zachęcać. Wszyscy my, począwszy od papieża po małego człowieka, co idzie do Pierwszej Komunii Świętej musimy sobie uświadamiać, że chrześcijanami stajemy się przez całe życie. I w tym stawaniu się jest zawarte wyznanie wiary, które dziś powszechnie jest sprowadzane do prywatności. Dlatego Papieże naszych czasów Paweł VI, Jan Paweł II i Benedykt XVI tak usilnie wzywają do odważnego wyznawania wiary. Bez tej odwagi nie byłoby Kościoła męczenników, wyznawców.

Dzisiejszy świat, tak powszechna kultura masowa, wirtualny świat mediów oferuje tyle atrakcyjnych rzeczy, Kościół zaś powtarza od wieków to samo – najważniejsze jest zbawienie, naśladowanie Chrystusa. Jak z tą prawdą trafiać do ludzi, zwłaszcza młodych, poddawanych tylu pokusom?

– W Europie przybiera na sile proces odcinania się od chrześcijańskich korzeni, z których wyrosła największa w dziejach cywilizacja euroatlantycka. Widząc to zagrożenie Jan Paweł II głosił hasło nowej ewangelizacji. I Kościół, owo otwarte my, wszystkie kręgi wiernych mają obowiązek prowadzić nową ewangelizację. Tymczasem chrystianizm staje się w naszych czasach bardzo powierzchowny. Szczególnie zatem potrzeba, świadectwa drugiego człowieka, który stoi obok mnie, żebym mógł doświadczyć, że oto są świadkowie wiary. Tylko tak, bowiem można obudzić we mnie sumienie, iżbym zobaczył, że tak zakurzyłem w sobie Chrystusa, że może moje chrześcijaństwo jest już nierealne, wykoślawione. A może i przestałem być chrześcijaninem w moich wewnętrznych odniesieniach do Absolutu.

Dlatego tak ważne jest wezwanie współczesnych papieży, aby stawać się chrześcijaninem, skierowane do dzisiejszego Europejczyka. Musi on bowiem zrozumieć, że świadomie odchodzi od Ewangelii.

A może bycie chrześcijaninem w dzisiejszym świecie jest dramatem, w którym ja dając świadectwo, chcę przyciągać ludzi do Chrystusa, do wspólnoty Kościoła, do „Civitas Christiana”, a to przerasta mnie, przerasta dzisiejszego człowieka?

– Trudność w wierze ma początek pod krzyżem na Kalwarii. Ci, co tam stali wodzili Jezusa na pokuszenie, wyzywali Go, inni płakali nad Nim. Jezus wiszący na krzyżu nie zareagował na żadne z tych zawołań, tylko modlił się słowami: Ojcze odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią. I tu gdzieś tkwi wielka tajemnica wiary, której pojmowanie trwa przez całe dzieje Kościoła.

Wiara w Chrystusa zawsze była trudna i wymagała dawania świadectwa. Zdarza się jednak i tak, że chrześcijanin może sobą zakryć lub nawet zniszczyć w drugim człowieku prawdziwy obraz Boga. Może też ułatwić Go odnaleźć. Wiara w Chrystusa nie była przecież łatwa w Auschwitz ani na Kołymie, ani wtedy, gdy rzucano w Koloseum wyznawców Chrystusa na pożarcie dzikim zwierzętom. I dziś wiara jest trudna, bo jak zawsze wymaga odpowiedzialności za łaskę jej doznania. Jest narażona na wiele zwątpień, które są każdym z nas.

„Civitas Christiana” jest, więc powołane do bycia Kościołem w owym otwartym my i w dawaniu świadectwa wobec drugiego człowieka, którym być może nikt się nie interesuje oprócz Chrystusa obecnego w życiu sakramentalnym tego człowieka i w darach łaski. Człowiek religijny bowiem, wierny Panu Bogu nigdy nie pozostaje sam. I jest w tym naśladowanie św. Pawła Apostoła, który uskarżał się, że nie ma siły. Ale otrzymał tyle, że wystarczyło mu do spełnienia dzieła, do którego został powołany.

Życzmy sobie, aby taka nadzieja popłynęła dla wspólnoty „Civitas Christiana” z naszego wspólnego z Księdzem Profesorem działania, które rozpoczynamy.

– Ufajmy, że Bóg obdarzy nas niezbędną ku temu nadzieją i wytrwałością. Niech tej nadziei zaczynem staną się zbliżające się święta Bożego Narodzenia.

Zdzisław Koryś

Artykuł ukazał się w numerze 12/2008.

 

Dodaj komentarz