Cichociemni – komandosi Armii Krajowej

Minęło 75 lat od pierwszego spadochronowego zrzutu cichociemnych na teren okupowanej Polski w nocy z 15 na 16 lutego 1941 r. Uchwałą sejmową rok 2016 został ogłoszony Rokiem Cichociemnych.

W ostatnim odcinku trzeciego sezonu serialu telewizyjnego „Czas honoru” polscy aktorzy młodego pokolenia: Jan Wieczorkowski, Antoni Pawlicki, Maciej Zakościelny i Jakub Wesołowski, wcielający się w postacie skoczków z Anglii, dokonują brawurowego uderzenia na restaurację Eden. W ciągu kilku minut w zmasowanym ogniu pistoletów maszynowych giną wszyscy oficerowie SS, Gestapo i Abwehry. Komandosom Armii Krajowej udaje się również zlikwidować niebezpiecznego agenta tajnych służb niemieckich, którego głównym zadaniem było dotarcie do komendanta głównego Armii Krajowej gen. Stefana Grota-Roweckiego i aresztowanie go. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że tego typu akcje zbrojne w wykonaniu elity Polskich Sił Zbrojnych miały miejsce na terenach okupowanych przez III Rzeszę.

Transport lotniczy
Od 15 lutego 1941 r. do 27 grudnia 1944 r. przerzucono drogą powietrzną do okupowanej Polski 316 cichociemnych i 28 cywilnych kurierów rządu londyńskiego. W pierwszym przypadku z brytyjskiego dwusilnikowego bombowca Whitley, praktycznie przekształconego w latającą cysternę na paliwo, zrzucono skoczków w rejon Skoczowa, na obszar bezpośrednio anektowany do Niemiec. Był to wynik błędu nawigacyjnego. Faktycznie punkt odbioru cichociemnych stanowiła placówka ZWZ w rejonie Włoszczowej. Na szczęście pierwsza grupa „ptaszków” po pewnym czasie dotarła do Warszawy. W  ostatnim locie do Polski z amerykańskiego czterosilnikowego samolotu bombowego B-24 Liberator polska załoga mjr. naw. Eugeniusza Arciuszkiewicza przeprowadziła wzorowy zrzut cichociemnych na placówkę AK „Wilga”, umiejscowioną 23 km na północy wschód od Nowego Targu. W latach 1941–1943 loty do okupowanego kraju były prowadzone z baz położonych na terenie Wysp Brytyjskich. Pomimo wykorzystania do tych działań czteromotorowych bombowców Halifax, skoczków i zaopatrzenie materiałowe można było dostarczać tylko na obszary północnej i  środkowej Polski. Możliwości przerzutu cichociemnych i materiałów wojennych dla walczącej Armii Krajowej zwiększyły się po zajęciu przez aliantów we wrześniu 1943 r. południowych Włoch. Obsługą lotów zajęła się głównie Samodzielna Polska Eskadra 1586. do Zadań Specjalnych, bazująca na lotnisku Campo Cassale koło Brindisi. Niejednokrotnie polskie załogi z  wielkim poświęceniem, nie zważając na trudne warunki atmosferyczne i operujące na trasie przelotu nocne myśliwce niemieckie, dokonywały udanego przerzutu cichociemnych na placówki Armii Krajowej.

Szkolenie
Profesjonalne szkolenie cichociemnych, przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, było podstawą ich przyszłego efektywnego wykorzystania w strukturach konspiracyjnych ZWZ-AK. W październiku 1940 r. w brytyjskim treningowym ośrodku spadochronowym w Ringway pod Manchesterem został zorganizowany pierwszy polski kurs spadochronowy. Od czerwca 1941 r. w Largo House pod Leven rozpoczął działalność ośrodek wstępnego szkolenia spadochronowego przy 4. Brygadzie Kadrowej Strzelców (późniejszej Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej). Na kursie strzelecko-minerskim, który został uruchomiony pod koniec 1940 r. w Inverlochy w  zachodniej Szkocji, oficerowie z 4. BKS płk. dypl. Stanisława Sosabowskiego nabywali umiejętności szybkiego i celnego strzelania bez celowania z różnego rodzaju broni krótkiej, długiej i maszynowej. Poznawali tajniki rozpoznawania i stosowania różnych rodzajów materiałów wybuchowych. Kursantów uczono także praktycznego prowadzenia różnych pojazdów oraz walki wręcz z elementami dżudo, dżiu-dżitsu i sztuki cichego zabijania. Po zakończeniu szkolenia część z  nich została przerzucona do okupowanego kraju. Od styczniu 1941 r. w Briggens pod Londynem, a następnie od maja 1942  r. w  Audley End były prowadzone kursy walki konspiracyjnej, na których wpajano elewom wiedzę z zakresu organizacji i prowadzenia walki małymi zespołami dywersyjno-sabotażowymi oraz doskonalono umiejętności minerskie i  strzeleckie. Po zakończeniu całej gamy szkoleń wytypowani cichociemni oczekiwali na odlot do Polski. Należy sobie uświadomić, że profesjonalne przeszkolenie prowadzone w Wielkiej Brytanii zwiększało możliwości cichociemnych w kierowaniu walką konspiracyjną z okupantem niemieckim i sowieckim. To zaprawa fizyczna oraz wiedza specjalistyczna przekazywana przez polskich instruktorów w Largo House, w tzw. Małpim Gaju, ułatwiły por. Michałowi Fijałce ps. „Sokół” wyprowadzenie z okrążenia żołnierzy 27.  Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK i poprowadzenie ich w kierunku lasów szackich w kwietniu 1944 r.

Walka bieżąca
Cichociemni po przerzuceniu do Polski i obowiązkowej aklimatyzacji w warunkach okupowanego kraju byli kierowani na różne odcinki pracy podziemnej. W początkowym okresie wojny niemiecko-sowieckiej 27 spośród nich zostało przydzielonych do „Wachlarza” – organizacji prowadzącej akcje dywersyjne i  wywiadowcze na szlakach komunikacyjnych armii niemieckiej, na wschód od granicy II Rzeczypospolitej. Wielu z tych doborowych oficerów pracowało w różnych służbach przygotowujących struktury Armii Krajowej do regularnej walki o wyzwolenie Polski. Przy opisywaniu poczynań cichociemnych nie można zapomnieć o por. Stanisławie Jankowskim ps. „Agaton”, kierującym od wiosny 1942  r. Wydziałem Legalizacji i Techniki Oddziału II Komendy Głównej AK. To dzięki doskonale podrobionym niemieckim dokumentom polscy wywiadowcy i kurierzy mogli się swobodnie poruszać po obszarze okupowanej Europy.
Z perspektywy lat można stwierdzić, że w walce bieżącej najlepiej sprawdzali się polscy cichociemni. Na obszarze Gór Świętokrzyskich skuteczną walkę z siłami niemieckimi prowadzili żołnierze Zgrupowania Partyzanckiego Kedywu Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK „Ponury”, dowodzeni przez por. Jana Piwnika ps. „Ponury”. 80-osobowy oddział ppor. Waldemara Szwerca ps. „Robot”, stanowiący integralną część zgrupowania, dokonał w nocy z 31 sierpnia na 1  września 1943 r. brawurowego uderzenia na Końskie. Na kilka godzin to powiatowe miasto zostało opanowane przez Armię Krajową. Blisko dwutysięczny garnizon niemiecki, skutecznie blokowany ogniem polskiej broni maszynowej, nie podjął żadnych działań zaczepnych. Po zlikwidowaniu konfidentów Gestapo oraz rekwizycji towarów żywnościowych i tekstylnych z niemieckich magazynów żołnierze „Robota” bez strat wycofali się z miasta.
Na dalekich Kresach Wschodnich II  Rzeczypospolitej najgroźniejszym przeciwnikiem Armii Krajowej była partyzantka sowiecka. Po zdradzieckim rozbrojeniu 1 grudnia 1943 r. Polskiego Oddziału Partyzanckiego AK Obwodu Stołpce przez Brygadę im. Stalina odtwarzaniem struktur akowskich zajął się por. Adolf Pilch ps. „Góra”. Skomplikowana sytuacja wojenna na obszarze wschodniej Nowogródczyzny zmusiła go do zawieszenia broni z Niemcami. Dzięki uzbrojeniu i amunicji pozyskiwanych od Niemców Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockiego AK mogło prowadzić skuteczną walkę z bolszewikami. Pod koniec czerwca 1944 r. letnia ofensywa Armii Czerwonego o krypt. „Bagration” zmusiła kresowych żołnierzy por. Adolfa Pilcha do wymarszu w kierunku zachodnim. 26 lipca liczące 861 żołnierzy i oficerów Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie AK, świetnie uzbrojone jak na polskie warunki walki podziemnej, stanęło w Dziekanowie Polskim, w Puszczy Kampinoskiej. Ta ogromna siła, właściwie wykorzystana, mogła zmienić bieg wypadków Powstania Warszawskiego. Na początku sierpnia jednostkę por. Adolfa Pilcha, który zmienił pseudonim na „Dolina”, połączono z lokalnymi strukturami AK i przemianowano na pułk „Palmiry-Młociny”. Z wyjątkiem bitwy o lotnisko bielańskie (2 sierpnia) i dwóch natarć na Dworzec Gdański (20/21 i 22 sierpnia) działania bojowe kresowych żołnierzy kończyły się zwycięstwem. Opanowanie obszaru Puszczy Kampinoskiej umożliwiło dostarczanie do walczącej Warszawy broni, amunicji, środków opatrunkowych i  żywności, przejmowanych z alianckich zrzutów lotniczych.

Wybrani dowódcy
Spośród 316 doborowych żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego wielu zapisało chwalebną kartę w dziejach oręża polskiego. Polacy powinni zawsze pamiętać o takich cichociemnych, jak: ppłk Adam Borys ps. „Pług” (dowódca baonu „Parasol” w czasie Powstania Warszawskiego), kpt. Władysław Kochański ps.  „Bomba” (dowódca polskiej samoobrony na Wołyniu), mjr Bolesław Kontrym ps. „Żmudzin” (zamordowany przez UB w  styczniu 1953 r.), gen. bryg. Leopold Okulicki ps. „Niedźwiadek” (ostatni komendant Armii Krajowej), Elżbieta Zawadzka ps. „Zo” (jedyna kobieta wśród cichociemnych), ppłk Maciej Kalankiewicz ps. „Kotwicz” (zginął w bitwie z NKWD pod Surkontami – 21 sierpnia 1944 r.), płk  dypl. Kazimierz Irenek-Osmecki ps. „Makary” (szef Oddziału II Komendy Głównej AK), mjr Hieronim Dekutowski ps. „Zapora” (od czerwca 1945 r. komendant oddziałów partyzanckich Inspektoratu Lubelskiego DSZ-WiN, zamordowany przez UB 7  marca 1949 r.).
Kończąc krótką charakterystykę komandosów Armii Krajowej, warto przybliżyć postać jedynego skoczka z Anglii, który przeszedł z Armii Krajowej do Narodowych Sił Zbrojnych. Rtm. Leonard Zub-Zdanowicz ps. „Dor” został przerzucony do Polski 2 września 1942 r. Początkowo przydzielono go do III Odcinka „Wachlarza”. Po rozbiciu tej organizacji przez Gestapo na początku 1943 r. rozpoczął poszukiwania przydziału do partyzantki. Przyjął propozycję Narodowych Sił Zbrojnych. Na początku czerwca 1943  r. rozpoczął współpracę z komendantem lubelskiego Okręgu III NSZ, ppłk. Zygmuntem Broniewskim ps. „Bogucki”. 9  sierpnia 1943 r. nieopodal Borowa oddział Akcji Specjalnej NSZ kpt. Leonarda Zub-Zdanowicza, który w konspiracji narodowej przyjął pseudonim „Ząb”, dokonał „głośnej” akcji antykomunistycznej – zlikwidował 32 członków oddziału GL Stefana Skrzypka ps. „Słowik”. Od marca 1944 r. wspólnie z oddziałami AK prowadził akcje bojowe skierowane przeciwko rozrastającej się partyzantce AL. 19 sierpnia 1944 r. został szefem sztabu 204. Pułku Piechoty Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Brał udział we wszystkich większych jej starciach z Niemcami i partyzantami komunistycznymi. Po zakończeniu działań wojennych rtm. Leonard Zub-Zdanowicz rozpoczął służbę w Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej przy II Korpusie Polskim we Włoszech.

Polska duma narodowa
Przetransportowanie w latach 1941-‑1944 drogą powietrzną do okupowanej Polski 316 elitarnych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych stanowiło poważne, lecz niewystarczające wsparcie dla rozrastających się struktur Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej. Można tu stwierdzić, że tylko ograniczenia sprzętowe oraz względy polityczne uniemożliwiły masowy przerzut doskonale przeszkolonych polskich cichociemnych. Przypuszczać należy, że ich zwiększona liczebność w szeregach Armii Krajowej zwielokrotniłaby zdolności bojowe polskich formacji partyzanckich, które prowadziły walkę bieżącą oraz przygotowywały się do przeprowadzenia akcji „Burza” w 1944 r.
Pamięć o tych komandosach Armii Krajowej musi być kultywowana wśród młodego pokolenia Polaków. Jest ona nieodzownym elementem budowania polskiej dumy narodowej. Można tu zaprezentować pogląd, że kompleksowa wiedza o walce konspiracyjnej cichociemnych z okupantem niemieckim i  sowieckim powinna stanowić integralny element szkolenia polskich formacji Obrony Terytorialnej.

Dr Marcin Paluch 

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Rekolekcje adwentowe 2018 – „Święty”

Rekolekcje adwentowe 2018 – zapraszamy na kolejne przeżycie adwentu.