Home / Historia / Co św. Hieronim zrobiłby bez kobiet?
Św. Hieronim ze św. Paulą i z jej córką, św. Eustochią , obraz Franciszka de Zurbarána / fot. wikiart.org

Co św. Hieronim zrobiłby bez kobiet?

Marcela, Paula, Eustochia i Blezylla, Sofronia, Lea, Paulina, Fabiola i inne. Zapalone miłością do Pisma Świętego, codziennie czytały je i uczyły się jakiegoś urywka na pamięć. Studiowały Biblię, medytowały słowo Boże i dzieliły się nim, odnosząc do otaczającej rzeczywistości, do sytuacji upadającego cesarstwa rzymskiego. Można powiedzieć, że był to pierwszy „instytut” biblijny kobiet. Niewykluczone, że również Hieronim w zetknięciu z ich zapałem jeszcze bardziej zapalił się gorliwością do słowa Bożego. 

Słowo Boże – to najcenniejszy skarb, jaki ludzie starożytnego świata przekazywali nowo rodzącej się Europie. Wulgata – tym pojęciem określa się pierwszy całościowy przekład Biblii na język łaciński z języków oryginalnych. Przekład wyjątkowo solidny, którym posługiwano się dziesiątki wieków. Tekst Wulgaty służył do niedawna jako oficjalny w dokumentach i łacińskich publikacjach Kościoła katolickiego. Za tłumacza uważa się św. Hieronima (347?–419 lub 420), jednak wielkie dzieła z reguły mają niejednego autora, najczęściej jest to praca wielu ludzi – z tym mamy też do czynienia w przypadku Wulgaty.

Hieronim, urodzony w Strydonie (dzisiejsza Chorwacja), był człowiekiem o nieprzeciętnej inteligencji i, jak na swoje czasy, wyjątkowo wykształconym w wielu dziedzinach wiedzy. Opatrzność Boża zawiodła go do Rzymu, gdzie w krótkim czasie został sekretarzem papieża Damazego. Jako współpracownik papieski nawiązał kontakt z grupą rzymskich kobiet, które gromadziły się na Awentynie w domu niejakiej Marceli. Marcela pochodząca z rzymskiego rodu Marcellusów (gałąź rodu Klaudiuszów) urodziła się około 330  r. Jej matka, Albina (też ogłoszona świętą), zadbała nie tylko o wykształcenie córki, ale i odpowiedniego, bogatego męża. Nie wiadomo z jakich przyczyn mąż Marceli zmarł siedem miesięcy po ślubie. Młoda wdowa nie wyszła ponownie za mąż, postanowiła resztę życia poświęcić Panu i wspólnocie Kościoła. Zaczęła studiować Pismo Święte i dzieła starożytnych pisarzy. Jak na tamte czasy, była kobietą o niezwykłej erudycji. Musiała znać takich autorów, jak Filon z Aleksandrii, Józef Flawiusz i inni, bo św. Hieronim odwoływał się do ich dzieł, pisząc do Marceli listy z Betlejem. O życiu i domu tej niezwykłej postaci wczesnego chrześcijaństwa dowiadujemy się właśnie z listów pisanych do niej przez Hieronima. Niestety nie zachowały się listy Marceli do świętego.

Dom i spotkania biblijne w domu Marceli stały się tak znane
i tak oddziaływały na wierzących, że przebywali tam
m.in. św. Atanazy – biskup Aleksandrii, prawdopodobnie
także św. Augustyn i wiele innych znanych postaci tamtych czasów.

Z biegiem czasu wokół Marceli zaczęły się gromadzić inne kobiety, przyszłe współpracownice Hieronima, a zarazem przyszłe święte: Paula ze swoimi córkami Eustochią i Blezyllą, Sofronia, Lea, Paulina, Fabiola i inne. Przez pewien czas była z nimi także Marcelina, siostra św. Ambrożego, biskupa Mediolanu. Zapalone miłością do Pisma Świętego, codziennie czytały je i uczyły się jakiegoś urywka na pamięć. Studiowały Biblię, medytowały słowo Boże i dzieliły się nim, odnosząc do otaczającej rzeczywistości, do sytuacji upadającego cesarstwa rzymskiego. Można powiedzieć, że był to pierwszy „instytut” biblijny kobiet. Dom i spotkania biblijne w domu Marceli stały się tak znane i tak oddziaływały na wierzących, że przebywali tam m.in. św. Atanazy – biskup Aleksandrii, prawdopodobnie także św. Augustyn i wiele innych znanych postaci tamtych czasów. Atmosfera tego domu fascynowała i przyciągała. Te niezwykłe, światłe kobiety odznaczały się rzadko spotykaną znajomością Biblii i języków starożytnych. Niewykluczone, że również Hieronim w zetknięciu z ich zapałem jeszcze bardziej zapalił się gorliwością do słowa Bożego. Z perspektywy papiestwa widział ogromny brak łacińskiego tłumaczenia Pisma Świętego. W pewnym momencie życia zdecydował się temu poświęcić. W 385   r. opuścił Rzym, by udać się do Betlejem i tam, w ojczyźnie Jezusa Chrystusa, w środowisku żydowskim podjąć się epokowego dzieła. Razem z nim wybrały się niektóre kobiety należące do biblijnej wspólnoty w domu Marceli, m.in. Paula z córkami i Lea. Przy pomocy Hieronima założyły klasztor, by prowadzić życie mnisze. Były Hieronimowi bardzo pomocne. Niektóre znały całe Pismo Święte na pamięć i, jak poświadcza Hieronim, opanowały język grecki oraz hebrajski na równi z rodzimą łaciną.

Niestety, Marcela nie pojechała do Betlejem. Nie wiadomo, z jakiego powodu. Może zadecydował wiek – na początku przedsięwzięcia miała ok. 55 lat – może konieczność opieki nad matką lub obawa, że grupa biblijna na Awentynie bez niej zaniknie. Hieronim odczuwał brak Marceli w Betlejem i zachęcał ją do przyjazdu, bezskutecznie. W 410  r. barbarzyńscy Wizygoci pod wodzą Alaryka zdobyli i złupili Rzym. Był to szok dla mieszkańców stolicy imperium, którzy uważali się za niepokonanych, dufni w swoją świetną przyszłość. Runęła potęga imperium, które wydawało się niepokonane. W czasie plądrowania zginęła Marcela, zamordowana przez barbarzyńców.

Druga połowa IV w. to czas dramatyczny dla cesarstwa rzymskiego, które znajduje się na zakręcie historii, w pogłębiającym się kryzysie cywilizacyjnym. Rzymianie jeszcze upajają się dawną świetnością. Wielu uważa, że najważniejszym spoiwem łączącym ludzi i narody jest pieniądz. Dekadencja moralna w wielu dziedzinach życia sięga dna. Ludzie zatracają swoją tożsamość. Od paru pokoleń coraz bardziej szerzy się bezbożność, hedonizm, korupcja, upadek życia rodzinnego – to tylko niektóre oznaki pogłębiającego się upadku moralnego i kulturowego. Intensyfikujący się proces autodestrukcji życia społecznego bez zasad i jakichkolwiek wartości prowadzi do zaniku odpowiedzialności nie tylko za państwo, ale i za drugiego człowieka. Wielu mieszkańców po prostu opuszcza Rzym i przenosi się do innych części imperium, do Egiptu lub Azji Mniejszej. Rzymianie w większości jednak nadal pozostają dufni w niezwyciężoność cesarstwa, pokładając nadzieję w nagromadzonym bogactwie i w murach otaczających miasto. Obywatele nie są już jednak skłonni bronić Rzymu, a niewolnicy otwierają bramy barbarzyńcom, którzy niszczą i upokarzają świetność miasta. Najeźdźcy nie liczą się z nikim i niczym. Niestety, kiedy drzewo jest suche i nie wydaje owoców, nadaje się już tylko do spalenia. Nad wszystkim jednak czuwa Bóg. W momentach kryzysów cywilizacyjnych decydującą rolę odgrywają jednostki i grupy ludzi, którzy umieją odczytać plan zbawienia w konkretnym momencie historii oraz danym środowisku i podejmują wyjątkowe inicjatywy. Może ich być nawet niewielu, ale dzięki nadludzkiemu wysiłkowi, przy Bożej pomocy angażują się, by wszystko nie skończyło się na wzór Sodomy i Gomory. Tacy ludzie na ruinach budują coś nowego i w perspektywie historii wielkiego. Święta Marcela z towarzyszkami zaproponowały prostotę życia jako odpowiedź na konsumpcjonizm współczesnych. Swoje kosztowności i bogactwa dawały na ubogich i promocję słowa Bożego.

W ginącym świecie starożytnego Rzymu uznały, że słowo Boże jest jedynym źródłem siły duchowej i odnowy społeczeństwa. Zapoczątkowały nową wspólnotę – karmiącą się słowem Bożym. Gdy wielu zadawało sobie pytanie, co dalej z Rzymem, Marcela i jej towarzyszki z Awentynu dały odpowiedź. Na zgliszczach ginącej cywilizacji rozpoczęły coś nowego. Początek był skromny, może nawet niepozorny, ale jak wiele dobrych, autentycznych inicjatyw i ta potrzebowała czasu i próby wiary, aby przynieść długowieczny owoc. Jak w opowiadaniu biblijnym: służąca faraona, ratując dziecko w wodach Nilu, nie była świadoma, że ratuje wyzwoliciela narodu wybranego, Mojżesza, który stał się narzędziem w rękach Bożych. Tak też słowo Boże promowane na różne sposoby wśród współczesnych może inspirować do różnych inicjatyw, które wydadzą długotrwałe owoce i które przetrzymają nawet najtrudniejszy kryzys cywilizacyjny.

Można jednak spytać, na czym polega wyjątkowy wkład Marceli i Hieronima w budowanie nowej cywilizacji. Wszak Rzym został zdobyty przez barbarzyńców, Marcela poniosła męczeńską śmierć, bezcenną bibliotekę Hieronima splądrowano, a klasztor pobożnych niewiast w Betlejem spalono. Na zgliszczach tej historii ocalała jednak Wulgata, pierwsza łacińska wersja całej Biblii, i powstały wspólnoty osób przekonanych, że przyszłość może być budowana na fundamencie słowa Bożego. Słowo Boże mogło być czytane i medytowane w znajomym, zrozumiałym języku. W zawirowaniu historii przetrwał symbol niezwykłego wysiłku duchowego i naukowego wielu ludzi związanych ze św. Hieronimem i św. Marcelą. To był najcenniejszy skarb, jaki ludzie starożytnego świata przekazywali nowo rodzącej się Europie. Wulgata stała się natchnieniem, znakiem jedności i drogowskazem na rozdrożach zawiłych wydarzeń zachodniego świata.

ks. Konrad Keler SVD

mk