Home / Opinie | Felietony / Czas zmian
Źródło: pixabay.com

Czas zmian

Myślę, że najbardziej charakterystycznym słowem określającym naszą epokę jest słowo „zmiana”.

Oczywiście mówimy o rzeczywistości osób i społeczeństw, która zawsze towarzyszyła człowiekowi. Nikt nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki! Co kilka lat wymieniają się komórki w naszym organizmie. Zawsze upowszechniały się nowe wynalazki, wpływając na życie ludzi oraz zmieniały się obyczaje. 150 lat temu, człowiek znał maszynę paro-wą i po II wojnie światowej stykał się z maszyną parową. Dziś, i w technologii, i w zachowaniach społecznych gruntowne zmiany zachodzą w skali dziesięciu lat.

Ponadto najczęściej nie rozumiemy tego, co czynimy: zanim opiszemy i naukowo ocenimy owoce zjawisk społecznych, już następują nowe zachowania, nowe technologie. Zanim poznamy do końca zdrowotne skutki lotów kosmicznych, grupa przyjaciół zrobi zrzutkę i polecą, nie pytając nikogo o zdanie.

Mamy do czynienia z potężną i ro-snącą ilością nowych zjawisk, nad którymi nikt już nie panuje, może poza wąską grupą ekspertów, których tajemna wiedza należy do korporacji. Na produkcji sztucznych zapachów i smaków używanych przy obróbce żywności, zna się wąskie grono wtajemniczonych osób, a owoc ich pracy dociera do wszystkich ludzi na globie ziemskim. A kto umiałby dociec, co dzieje się na potężnych serwerach wielkich operatorów internetowych. Pęd przekształceń nie ogranicza się do technologii, obejmuje relacje społeczne, obyczaje, wyznawane wartości. Technologia umożliwia poznawanie pragnień i intencji człowieka.

Znawcy wpływu społeczne-go potrafią kształtować postawy i nastroje społeczne. Reklama i często wyrafinowany marketing kreuje nowe modele zachowań i uczucia polityczne. Wobec takiej władzy stopniowo kapituluje państwo, nauczyciele, lekarze, te wszystkie ośrodki, których misją powinna być troska o konkretnego człowieka. Społeczeństwo przypomina pędzący pociąg, bez maszynisty, bez celu i bez hamulców.

Zmiany dokonywane są tak, jak gdyby osoby odpowiadające za swoje wybory życiowe przeniosły swoje prawa na instytucje i korporacje. Większość ludzi jest skłonna ufać innym, nie poświęca czasu, aby pozyskiwać wiedzę potrzebną do zajęcia stanowi-ska. Zabiegani, wpatrzeni w ekrany, nie mamy czasu interesować się losem tych, którzy dbają o dobro wspólne. Niepokojące jest też upowszechniające się myślenie o ludziach i zjawiskach w kategoriach statystycznych, przyjmowanie kryterium procentowego. Zajmujemy się tym, co powtarzalne i typowe, pomijamy to co wyjątkowe, piękne, czyste i święte.

Niepokojące jest dopuszczenia działań, jeśli jego negatywne skutki do-tkną „zaledwie” 0,1 % osób. Dopuszcza-nie się prawa nakazującego działania korzystnego choćby dla miliona, lecz przynoszącego śmierć choćby jednej osoby, oznacza fundamentalne porzucenie dotychczas powszechnie wyznawanych wartości.

Jednocześnie nikt nie przyjmuje odpowiedzialności za skutki różnych przedsięwzięć, np. rosnące promieniowanie anten. Zmiany są sprawdzane w praktyce życia społecznego. Po upływie czasu, gdy pojawiają się złe owoce działań, koszty ponosi społeczeństwo. Tym, którzy wieszczą katastrofę: utratę tożsamości, psucie młodego pokolenia, odbiera się prawo do posiadania racji. Przecież zmiany ulepszają nas cywilizacyjnie, technicznie oraz jako ludzi. Jest to jednak nieuzasadniony entuzjazm. Założenie, że zmiana przynosi postęp jest fałszywe: szybciej, sprawniej i mądrzej – nie znaczy lepiej. Zanim przyjmiemy zmiany, postawmy pytanie o nasze preferencje i nasze wartości.

Czas zużyty na obecność w Internecie nie zostanie przeznaczony na ćwiczenie samodzielności myślenia, kreatywności, zdolności organizowania własnego życia, zawiązywania relacji z bliskimi.

Na koniec warto wspomnieć o takiej zmianie, do której trzeba zachęcać i wręcz uznać za konieczną oraz trwającą przez całe życie. Chodzi o nawracanie się. Trzydzieści lat temu słowo to łączono z wejściem człowieka niewierzącego do Kościoła i przyjęciem chrztu. Wierzący nie potrzebo-wał zmiany, był po prostu wierzącym, nawet jeśli nie spełniał wymogów religijnych. Określając wiarę, wydobywa-no aspekt przyjęcia nauczania Kościoła. Dziś dodaje się i akcentuje osobistą relację z Chrystusem, a nawróceniem określa się trwającą do końca życia zmianę w życiu duchowym: wzrasta-nie w wierze, dążenie do świętości przez poznawanie i upodabnianie się do Jezusa Chrystusa.

„Celem każdej zmiany i zwrotu w życiu człowieka jest to, by prze-stać być tym, czym się było, a zacząć stawać się tym, czy się nie było. Zatem ta prze-miana powinna nas napełniać wielką radością; ona bo-wiem przekształca nas z ziemskich nędzarzy w dostojników nieba, dzięki niewysłowionemu miłosierdziu Tego, który zstąpił na nasze niziny, aby nas pod-nieść do swych wysokich progów” – pisał św. Leon Wielki, papież.

Andrzej Frahn

/md