Człowiek

„Ludzie oczekują od różnych religii odpowiedzi na głębokie tajemnice ludzkiej egzystencji, które jak niegdyś, tak i teraz do głębi poruszają ludzkie serca: czym jest człowiek, jaki jest sens i cel naszego życia, co jest dobrem, a co grzechem, jakie jest źródło i jaki cel cierpienia, na jakiej drodze można osiągnąć prawdziwą szczęśliwość, czym jest śmierć, sąd i wymiar sprawiedliwości po śmierci, czym wreszcie jest owa ostateczna i niewysłowiona Tajemnica, ogarniająca nasz byt, z której bierzemy początek i ku której dążymy” (II Sobór Watykański, Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra aetate, 1).

 

Pytanie o człowieka

Człowieka od zawsze nurtowało pytanie: kim jestem? Niektórzy twierdzą, że od tego rozpoczęła się filozofia. W dziejach myśli ludzkiej na różne sposoby określano i definiowano człowieka. Homer pisał w Iliadzie, że „ze wszystkich stworzeń, żyjących na świecie, żadne nie jest tak pożałowania godne, jak człowiek”. Perski mędrzec, Omar Chajjam, matematyk żyjący w XI wieku, mówił: „Przyszedłem na ten świat – nie wiem, czemu, nie wiem, skąd – jak woda, która, chcąc czy nie chcąc, płynie: odejdę z niego – nie wiem, dokąd – jak wiatr, co nad pustynią, chcąc czy nie chcąc, wieje. Od środka ziemi poprzez Siódmą Bramę wzniosłem się i na tronie Saturna zasiadłem. I wiele węzłów rozplątałem w tej wędrówce – lecz oparł mi się węzeł śmierci i losu człowieka”. Pojawiły się też określenia człowieka mniej poważne: „dwunożne, noszące spodnie i wszystkożerne zwierzę” (Carlyle) czy „człowiek jest tym, co zje” (Feuerbach). Dla XIX-wiecznych scjentystów człowiek był sumą rodziców i przodków, miejsca i czasu, powietrza i klimatu, pożywienia i odzieży.

Człowiek jest badany i rozważany w różnych aspektach i różnymi metodami. Wszelkie rozważania, których jest on głównym tematem, nazywa się antropologią (gr. anthropos –  człowiek). Sytuacja w nauce o człowieku jest paradoksalna. Źródła naszej wiedzy są bardzo liczne. Poszczególne dziedziny nauki nagromadziły zadziwiająco bogaty zasób faktów o człowieku. Narzędzia używane do przeprowadzenia eksperymentów i obserwacji zostały bardzo udoskonalone. Analizy stały się bardziej przenikliwe i dokładne. Wydaje się jednak, że nie odkryto jeszcze metody opanowania tego ogromnego materiału, ciągle brak bowiem w myśli ludzkiej wystarczającej syntezy wiedzy o człowieku.

W ciągu wieków nastąpiło jakby dziwne zagubienie prawdy o człowieku, co jest przejawem kryzysu zagubionej tożsamości człowieka. Ponowne odkrycie integralnej prawdy o nim, samoodkrycie człowieka jest więc ciągle niezbędne.

Wszystkie próby określenia istoty człowieka okazały się nieudolne, nie zadowoliły wielu, były zbyt jednostronne i ubogie, by określić bogactwo prawdy o nim. Człowiek nie jest bowiem jedynie tajemnicą ziemi, lecz dotyka prawdy o wieczności, sięga nieskończoności,  wybiega poza naturę. Na płaszczyźnie tylko naturalnej i w wymiarach doczesnych człowiek nie znajduje pełnej, zadawalającej odpowiedzi na dręczące go pytania. Niezbędna jest więc „podpowiedź” Boga.

 

Odpowiedź Biblii

Pismo Święte wypowiada wyjątkowość natury ludzkiej słowami zachwytu: Czym jest człowiek, że pamiętasz o nim, albo syn człowieczy, że się troszczysz o niego; mało co mniejszym uczyniłeś go od aniołów, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Wszystko poddałeś pod jego stopy (Ps 8, 5-7).

W większości ksiąg Starego Testamentu człowiek był opisywany jako niepodzielna całość, której przysługiwały różnorodne funkcje. W ostatnich księgach Starego Testamentu oraz w Nowym Testamencie w naturze ludzkiej rozróżniono dwa elementy: materialne ciało (soma) i duszę (psyche) o przeciwstawnym działaniu moralnym. Święty Paweł napisał: Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie (Ga 5,17). Pojęcie duszy i ciała jest używane w Biblii w różnych znaczeniach. „Dusza” jest rozumiana jako siła życiowa, kiedy indziej oznacza całą osobę, zarówno jej wewnętrzne, jak i zewnętrzne elementy. „Ciało” wskazuje czasem na przemijalność człowieka, niekiedy oznacza całą osobę, najczęściej jest rozumiane w sensie moralnym jako przyczyna ludzkiej grzeszności. W Biblii pojęcie osoby odnosi się także do Boga. Bóg objawił się pierwszym rodzicom i narodowi wybranemu jako Osoba. Personalistyczny rys nasila się w Nowym  Testamencie, gdzie jest mowa o Chrystusie jako o Synu Bożym. Osobowy Bóg objawił ludziom miłość trzech Osób Boskich w Trójcy Świętej. Chrystus swoją postawą, opisaną w Ewangelii, wyraża wielki szacunek dla wartości wewnętrznych osoby ludzkiej.

Jan Paweł II w pierwszej swej encyklice, Redemptor hominis, uczył: „Syn Boży, przez wcielenie swoje, zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękami pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzkim sercem kochał, urodzony z Maryi Dziewicy, stał się prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu” (RH, 8).

Nauka chrześcijańska podkreśla, że znaczenie człowieka należy oceniać z punktu widzenia tego, kim jest, a nie – w jaki sposób zaczął istnieć. Jednakże już sam opis stworzenia człowieka wskazuje na jego niepowtarzalność wśród innych stworzeń żyjących. Opisy biblijne podają, że Bóg, który spowodował zaistnienie i uformowanie się pierwszych ludzi, objawił się im, dał cały świat w darze, ofiarował swoją najwierniejszą przyjaźń, a nawet przechadzał się z nimi po ogrodzie i rozmawiał. Najważniejszym zadaniem człowieka na świecie miało być utrzymywanie przyjaźni z Bogiem, rozwijanie jej i w rezultacie osiągnięcie życia nieśmiertelnego, podobnego do życia samego Boga. Człowiek został ustanowiony, w imieniu Boga, panem i gospodarzem świata. Otrzymał świat w stanie „czystym”, dobrym i nienaruszonym. Żeby go takim utrzymać, musi go „uprawiać i doglądać” jak własny ogród, a więc musi słuchać prawa Bożego i niejako uzupełniać stworzenie przez rozumną i dobrą pracę. „Rajski” stan człowieka wskazuje na jego niezwykłe powołanie, wyjątkowość i wielkość, możliwe do zrozumienia dopiero w perspektywie zadań i darów, którymi Bóg obsypał człowieka. Elementem niezbędnym w biblijnym opowiadaniu o człowieku jest dostrzeżenie jego związku z Bogiem, jedyna właściwa perspektywa dla dostrzeżenia prawdy o człowieku.

 

Stworzony przez Boga

Stare żydowskie podanie jest próbą odpowiedzi na pytanie, dlaczego człowiek został stworzony jako ostatnie ze stworzeń. Wymienia następujące powody:

– żeby niedowiarkowie nie mogli powiedzieć, iż człowiek pomagał Bogu w Jego dziele stworzenia i w ten sposób nie podważali prawdy o Jego wszechmocy;

– aby człowiek nie wbił się w pychę, o co łatwo w jego przypadku; albowiem zawsze można mu przypomnieć, że oto mucha uprzedziła go w stworzeniu;

– aby człowiek mógł zaraz zasiąść do biesiady, ponieważ i król ziemski nie postępuje inaczej: najpierw buduje pałac, potem go przyozdabia i przygotowuje biesiadę, a dopiero na końcu zaprasza swoich gości. Człowiek zjawił się więc dopiero wówczas, gdy wszystko było już gotowe, a Bóg miał już z kim zasiąść do biesiady – dzielić swą radość i odpoczynek.

Po grzechu pierworodnym człowiek poznał gorycz i cierpienie, które płyną z doświadczenia zła. Bóg wyróżnił człowieka, stwarzając go jako swoje najdoskonalsze na ziemi dzieło, na swój „obraz i podobieństwo”, ale także tym, że uczynił go zdolnym do cierpienia. Powodem cierpienia człowieka jest właśnie to, co go wyróżnia spośród innych widzialnych stworzeń: zdolność do refleksji. Dzięki niej człowiek przewyższa cały świat, ale także uświadamia sobie własne słabości fizyczne i moralne, ograniczenie swej wiedzy i swoje skazanie na śmierć. Każda wielkość musi być okupiona ofiarą i cierpieniem: w wielkiej mądrości – wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy – przysparza i cierpienia (Koh 1, 18); Nie czynię dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę (Rz 7, 19).

Św. AUGUSTYN (+ 430) uczył wiele o człowieku, a jego nauka w zasadniczych rysach jest integralnym i realistycznym widzeniem człowieka jako osoby. Twierdził on, że ani ciało, ani dusza nie są pełnym człowiekiem, dopiero oba te elementy zespolone razem składają się na osobę ludzką. Na szczególną uwagę w antropologii wczesnego chrześcijaństwa zasługuje BOECJUSZ (+ 525). Jest on autorem słynnej definicji osoby jako „indywidualnej substancji rozumnej natury”. Osobą jest jestestwo bytowo niepodzielne, posiadające atrybuty rozumu i woli, dzięki którym człowiek posiada świadomość swego psychicznego „ja”. Osobę charakteryzuje: wyjątkowość (takiej osoby jak „ty” na tej ziemi nie było, nie ma i nie będzie; jesteś „niepowtarzalny”); niepoznawalność (w swej istocie pozostajesz tajemnicą dla każdego człowieka, nawet w dla siebie); wolność (możesz wybierać drogę swego rozwoju, od twej decyzji zależy bardzo wiele); zdolność do miłości (otwarcia się na innych i budowania z nimi relacji) itd.

Sobór Watykański II pisał o naturze człowieka w swych dokumentach: „Człowiek stanowiący jedność ciała i duszy skupia w sobie dzięki swej cielesnej naturze elementy świata materialnego, tak że przez niego dosięgają one swego szczytu i wznoszą głos w dobrowolnym  chwaleniu Stwórcy. (…) Nie myli się człowiek, gdy uważa się za wyższego od rzeczy cielesnych, a nie tylko za cząstkę przyrody lub za anonimowy składnik społeczności państwowej” (KDK, 14). „Natura ludzka – jak to określił Roman Ingarden – polega na nieustannym wysiłku przekraczania granic zwierzęcości tkwiącej w człowieku i wyrastania ponad nią człowieczeństwem i rolą człowieka jako twórcy wartości” (Książeczka o człowieku, Kraków 1987, s. 25). Wyrazem tego wysiłku człowieka jest jego kultura. Stanowi ją zespół faktów, w których człowiek wciąż na nowo siebie wyraża. Dzieła kultury trwają dłużej niż człowiek, dają o nim świadectwo. „Jest to świadectwo życia duchownego, a duch ludzki żyje nie tylko przez to, że panuje nad materią, ale żyje sam w sobie treściami, które tylko jemu są dostępne i dla niego posiadają znaczenie. Żyje więc prawdą, dobrem i pięknem, potrafi to twoje życie wewnętrzne wyrazić na zewnątrz i obiektywizować w swych dziełach. Dlatego też człowiek jako twórca kultury daje szczególne świadectwo człowieczeństwu” (K. Wojtyła, Chrześcijanin a kultura, Znak, 1964, nr 124, s. 56-57).

 

Bóg z człowiekiem

Duży wpływ na współczesne myślenie o człowieku wywarł FREIDRICH WILHELM NIETZSCHE (+1900), który najbardziej cenił w człowieku wartości biologiczno-witalne. W jego antropologii dochodzi do głosu apoteoza życia, instynktów, siły fizycznej, a nawet przemocy i okrucieństwa walki. Wszystkie religie traktują człowieka jako byt, który sam z siebie nie jest ani mądry, ani też nie wie, jak osiągnąć szczęście i zbawienie, jest słaby i niedobry. Jednocześnie wszystkie religie wskazują na możliwości tkwiące w samym człowieku. Znajomość człowieka, która płynie z religii, polega na przypomnieniu sobie, co jest najważniejsze. Człowiek będący sam w sobie przepaścią może otchłań w sobie wypełnić jedynie Nieskończonym i Wiecznym. Przypominała o tym współcześnie antropologia MAXA SCHELERA (+ 1928), który przeciwstawiał się biologizacji człowieka, uznając go za osobę, to jest istotę rozumną i wolną w swym działaniu. Osoba ludzka zawiera odniesienie do Boga, w którym może się w pełni zrealizować i znaleźć szczęście. Jedną z jej zasadniczych cech jest to, iż jest ona podmiotem wartości etycznych. Osoba ludzka żyje w świecie wartości, który jest uporządkowany hierarchicznie. Najbliższe są wartości hedonistyczne (przyjemne – nieprzyjemne), jeszcze wyżej duchowe (dobro, prawda, piękno) i na samym szczycie wartości tego, co święte.

Człowieka nie można zrozumieć bez jego odniesienia do Boga. Bóg jest przy człowieku zarówno wtedy, gdy jest mu dobrze, jak i wtedy, gdy jest mu źle, gdy cierpi. Myśl o obecności Bożej w dniach przeżywania cierpień może irytować, rodzi podejrzenie o Jego bezczynność, a nawet niemoc, lecz ostatecznie jest źródłem wytrwania. Nade wszystko nakazuje formułować pytania o tajemnicę człowieka: O Panie, czym jest człowiek (mah – adam), że o niego się troszczysz, czym syn człowieczy (ben – enos), że Ty o nim myślisz? Człowiek jest podobny do tchnienia wiatru, dni jego podobne do przemijających cieni (Ps 144, 3-4). Adam to istota „ziemska”, całkowicie zależna od Boga, podobnie jak glina w rękach garncarza. Enos – „człowiek” oglądany od strony jego właściwości ziemskich ma charakter przemijający, zniszczalny, jest swoistą niedoskonałością. Biblia wielokrotnie przypomina, że człowiek to pył i proch (Rdz 18, 27), robak i znikomość (Hi 39, 6-7), podobny do tchnienia wiatru, przemijających cieni, a mimo to wyjątkowy, skoro sam Bóg troszczy się o niego i myśli o nim. Człowiek jest istotą całkowicie zależną od Boga, na Nim może budować swoją wielkość. Bóg nie zerwał dialogu z człowiekiem, pomimo jego małości i grzeszności. Zechciał przyjąć pozycję partnera w tym dialogu: Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna (Hbr 1,1-2). Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał (J 3, 16). Miłość Boga do człowieka i tajemnica Wcielenia najpełniej wyrażają prawdę o człowieku. Pomimo wielości koncepcji ciągle aktualne są słowa Maxa Schelera: „Nie było epoki ludzkiej wiedzy, w której człowiek stałby się sam dla siebie istotą równie problematyczną, jak nią jest dziś” (Die Stellung des Menschen im Kosmos, Darmstadt 1928, s. 13).

Wizja człowieka jest kluczowa dla całości katolickiej nauki społecznej. Katolicka nauka społeczna zawsze w centrum świata widzi człowieka z jego osobowymi prawami i godnością i od tej perspektywy nigdy nie może się dyspensować. Jan Paweł II nauczał: „Człowiek w całej prawdzie swego istnienia i bycia osobowego, wspólnotowego i zarazem społecznego – w obrębie swego narodu czy ludu, w obrębie ludzkości – ten człowiek jest pierwszą drogą, po której winien kroczyć Kościół w wypełnianiu swego posłannictwa, jest (…) drogą, która nieodmiennie prowadzi przez tajemnicę Wcielenia i odkupienia” (RH, 14).

 

Ks. prof. Andrzej Zwoliński – kapłan diecezji krakowskiej, profesor nauk teologicznych, socjolog, teolog i sektolog. Jest profesorem zwyczajnym Wydziału Nauk Społecznych i kierownikiem Katedry Katolickiej Nauki Społecznej w Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.

Doktorat z socjologii uzyskał w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Habilitował się w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie (obecny UPJPII ) z katolickiej nauki społecznej.

 

 

Pytania:

1. Jak rozumiesz określenia: „małość” i „wielkość” człowieka?

2. Czy możesz powiedzieć, że „znasz siebie”?

3. W jaki sposób można innym przybliżyć prawdę o wielkości człowieka?

Dodaj komentarz