Home / Wiara Wspólnota Kościół / Dlaczego edukacja domowa?

Dlaczego edukacja domowa?

Nauczanie domowe jest, jak się wydaje, jedyną bezpieczną formą edukacji w kontekście podpisanej przez polski rząd konwencji przemocowej i jej genderowych konsekwencji.

Z treści Pisma Świętego oraz nauczania Kościoła katolickiego jasno wynika, iż Bóg stworzył człowieka, aby ten Boga poznawał, chwalił Go, wiernie Mu służył i tym sposobem otrzymał życie wieczne. Można zatem powiedzieć, że poznawanie Boga i oddawanie Mu czci – to tu, na ziemi, dwa podstawowe obowiązki człowieka wobec Stwórcy, a zlekceważenie ich może go kosztować potępienie.
Człowiek zobowiązany jest jednak dbać nie tylko o własne zbawienie, ale również o zbawienie innych, co w sposób szczególny dotyczy małżonków i ich dzieci. Małżonkowie, stając się jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie, są odpowiedzialni za siebie nawzajem we wspólnym dążeniu do świętości, a w dniu zaślubin dobrowolnie i bez żadnego przymusu tę ogromną odpowiedzialność podejmują również za dzieci. Przyrzekają Bogu „przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym ich Bóg obdarzy”. Temu właśnie służy wychowanie. Jego podstawowym celem jest takie kształtowanie młodego człowieka, aby usposobić go do zrealizowania celu ostatecznego, jakim jest jego świętość i zbawienie.
Papież Pius XI w encyklice Divini illius magistri (O chrześcijańskim wychowaniu młodzieży, 1929) napisał: „nie może być prawdziwego wychowania, które by nie było całe skierowane do ostatecznego celu, a ponieważ Syn Boży sam tylko jest drogą, prawdą i żywotem, nie może być pełnego i doskonałego wychowania, jak tylko chrześcijańskie” (DIM 7).

DO KOGO NALEŻY WYCHOWANIE?
Według zamysłu Bożego człowiek rodzi się w rodzinie, a ojciec i matka są jego pierwszymi i najważniejszymi nauczycielami. We wspomnianej encyklice papież tłumaczy, że „w zakresie wychowania państwo ma prawo, albo, żeby lepiej się wyrazić, ma obowiązek ochraniać swoimi ustawami wcześniejsze prawo rodziny do chrześcijańskiego wychowania dzieci”. Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński podkreślał wielokrotnie, iż: „Kościół i państwo posiadają prawo do współdziałania w procesie wychowania, jednakże mają obowiązek uwzględniać niezbywalne prawa rodziców do jego kierunku i charakteru”. Święty Jan Paweł II w Liście do rodzin, nr 16, w 1994 r., napisał: „Bezpośrednimi wychowawcami w stosunku do swoich dzieci pozostają zawsze na pierwszym miejscu rodzice. Wszyscy inni uczestnicy procesu wychowawczego działają poniekąd w imieniu rodziców, w oparciu o ich zgodę, a w pewnej mierze o ich zlecenie”. Co do odpowiedzi na pytanie: „do kogo należy wychowanie?”, nie pozostawia wątpliwości przede wszystkim lektura Pisma Świętego. Znajdujemy w nim wiele fragmentów, w których Bóg napomina rodziców i udziela nauki zarówno ojcu, jak i matce, wkładając jednocześnie wychowawczą odpowiedzialność w ich ręce. Zatem nie wolno nam zapominać, iż rodzina w procesie wychowania jest społecznością pierwszą i najważniejszą. Rola innych społeczności, takich jak: Kościół, szkoła, naród, państwo, choć bez wątpienia mają one oddziaływanie wychowawcze, winna być tylko pomocnicza.

SZKOŁA MA POMAGAĆ RODZICOM W WYCHOWANIU
Drugim, po rodzinie i Kościele, środowiskiem i miejscem rozwoju człowieka powinna być szkoła. Winna ona uzupełniać to, czego rodzina nie jest w stanie zapewnić swojemu dziecku. Ma być nie tylko nauczycielem i egzekutorem kodeksu norm, ale przede wszystkim sprzymierzeńcem rodziców. Prymas Stefan Wyszyński podkreślał, że: „szkoła nie może nastawać przeciwko religii, Kościołowi i obyczajom chrześcijańskim, ale musi uczyć dzieci i młodzież miłości do ojczyzny, do kultury domowej, rodzinnej i narodowej”. Szedł jeszcze dalej, mówiąc, że: „organizacja życia społecznego i gospodarczego, która eliminuje lub ogranicza wychowanie dzieci przez rodziców, jest niebezpieczna dla narodu, ponieważ sprzeciwia się prawu Bożemu”. Papież Pius XI mówi wręcz: „Szkoła jeżeli nie jest świątynią, jest jamą”; prócz tego: „Jeżeli wychowanie literackie, społeczne, rodzinne, religijne, nie zgadzają się ze sobą, człowiek jest nieszczęśliwy, bezsilny” (DIM 47).

OBRAZ WSPÓŁCZESNEJ EDUKACJI SZKOLNEJ
Wszyscy dzisiaj dostrzegamy gorączkowe poszukiwanie nowych wzorów wychowania młodego pokolenia. Idą one tak daleko, że usiłują gwałtownie zerwać z tradycją i niebezpiecznie wchodzą w sferę wychowania rodzinnego i religijnego. Państwo coraz mocniej wkracza w prywatne dziedziny życia rodzinnego i we właściwy sobie sposób usiłuje je regulować, a współczesna szkoła nie tylko nie wypełnia swoich obowiązków, ale lekceważy i ignoruje prawa rodziny. Rodzice czują się coraz bardziej zbędni i wykluczeni z procesu edukacyjnego, a powszechne programy nauczania dzieci i młodzieży wręcz je demoralizują. Państwo przez system edukacji pozbawiony żelaznych zasad w sferze moralnej i poznawczej wychowuje de facto w duchu innym niż katolicki. Podręczniki szkolne dla najmłodszych zawierają elementy kształtowania woli dziecka, tak aby nie kierowały ich w stronę poszukania Prawdy i Dobra, ale raczej szukania przyjemności i zysku. Koncentrują przez to uwagę dziecka na samym sobie, na wygodach i dobrostanie, wprowadzając je w iluzję istnienia łatwego szczęścia, bez pracy własnej i wysiłku. Odrywają one dzieci od Boga i kultury chrześcijańskiej, a święta katolickie spłycają do zewnętrznych symboli i porównują do świąt występujących w innych religiach, promując pogląd o równości wszystkich religii. Wyolbrzymiony kult przyrody, np. Dzień Ziemi lub pierwszy dzień wiosny, i wiele elementów New Age, magii i okultyzmu, takich jak: alchemia, wróżenie z wosku czy wierszyki o znakach zodiaku, wprowadzają dziecko w świat odrealnionej, niebezpiecznej rzeczywistości. Treści czytanek odrywają dzieci od rodziny i mentalnie oswajają je z różnego rodzaju patologiami, opisując np.: odejście jednego z rodziców, alkoholizm, nowy związek mamy lub taty, co w konsekwencji uderza w budowany przez rodziców autorytet i burzy poczucie bezpieczeństwa. W obowiązujących podręcznikach wyraźnie daje się zauważyć usunięcie elementów polskości i tożsamości narodowej, polskiej kultury, sztuki i tradycji, zastępując je budowaniem tożsamości Europejczyka. To odcinanie młodego człowieka od korzeni stopniowo osłabia ducha i powoduje zanik tożsamości narodowej. Współczesna szkoła staje się coraz bardziej zakładnikiem postmodernistycznej ideologii, w której młody człowiek ma być tolerancyjny i w bezkrytyczny sposób, gładko i bezrefleksyjnie przyjmować wszelkie treści prowadzące w konsekwencji do zniewolenia.

EDUKACJA DOMOWA
W duchu szczerej chrześcijańskiej gorliwości o dusze dzieci i młodzieży coraz większa liczba rodziców przejmuje na siebie całkowitą odpowiedzialność za ich wychowanie i edukację, realizując ją w całości w warunkach domowych. Mimo szeregu trudności, jakie trzeba pokonać, wielu krytycznych uwag i opinii publicznych na temat edukacji domowej, coraz więcej rodziców zdobywa się na odważne przeorganizowanie swojego życia, by móc samodzielnie wypełniać to zadanie wychowawcze, jakie na nich spoczywa. Jednak przemodelowanie życia i wysiłek włożony w pokonanie codziennych problemów są niewspółmierne do efektów. Badania prowadzone zarówno w Polsce, jak i w świecie świadczą jednoznacznie, że dzieci edukowane w domu zdobywają wiedzę znacznie szybciej niż w szkole i osiągają o wiele lepsze wyniki.
Ten budzący się w naszym kraju ruch społeczny skupiający rodziców, którzy sami pragną kierować edukacją swoich dzieci z pominięciem tradycyjnego modelu szkoły, ma nie tylko olbrzymi potencjał, ale obecnie jest również, jak się wydaje, jedyną bezpieczną formą edukacji, zwłaszcza w kontekście ostatnio podpisanej przez polski rząd konwencji przemocowej i jej genderowych konsekwencji.
Edukacja domowa, często określana również jako „spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą”, jest rozwiązaniem legalnym, dopuszczonym w polskim systemie prawnym. Umożliwia je art. 16 ust. 8 do 14. ustawy z dnia 7  września 1991 r. o systemie oświaty, natomiast według art. 48 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej: „1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania”.
Rodzice mają wpływ na dostosowanie programu i metod nauczania do indywidualnych możliwości dziecka i to oni sami decydują o zastosowaniu określonego modelu pedagogicznego. Okazuje się również, że osiąganie przez dziecko podstawowej wiedzy, objętej ramami programowymi, jest o wiele łatwiejsze w warunkach domowych niż w szkole, przede wszystkim ze względu na czas poświęcony dziecku i osobisty kontakt dziecka z nauczycielem.
Dzięki temu, że dziecko dużo czasu spędza z rodzicami, co jest jedną z najistotniejszych zalet edukacji domowej, umacniają się jego więzi rodzinne zarówno z rodzicami, jak i rodzeństwem.
Jedno z pytań dotyczących domowej edukacji dotyczy obaw o socjalizację dzieci, czy też jej brak. Otóż według badań dzieci pobierające naukę w domu nie tylko nie wykazują braków w socjalizacji, ale wręcz są bardziej otwarte, ufne i kontaktowe. Rodzice edukujący w domu mają przecież możliwość doboru środowiska rówieśniczego dla swoich dzieci i z reguły są to rówieśnicy o podobnym światopoglądzie, zasadach moralnych i normach wartości. Chroni to dzieci przed negatywnymi skutkami presji środowiska, różnego rodzaju pokusami i zagrożeniami współczesnego świata.
W domowej edukacji zarówno status społeczny rodziców, jak ich wykształcenie oraz zamożność są bez większego znaczenia. Potrzebna jest tylko ich miłość, wewnętrzne przekonanie, poświęcenie, determinacja i dobra organizacja życia. Fenomenem edukacji domowej jest przede wszystkim to, że rodzice mogą mieć autonomiczny, całkowity wpływ na kształtowanie postawy dziecka oraz wyznawany przez nie system wartości. Mogą bez zewnętrznych wpływów światopoglądowych przekazywać dzieciom swoje filozoficzne, religijne, kulturowe wartości, zwyczaje, tradycje, przekonania, i w rzeczywisty sposób realizować powołanie rodzicielskie, bo z wykonania tego zadania zostaną rozliczeni na Sądzie Ostatecznym.
Rodzice edukujący w domu coraz częściej się organizują, tworzą stowarzyszenia i fundacje. Dobierają się w taki sposób, aby pomagać sobie w różnych sytuacjach, spędzać wspólnie czas wolny, dzielić się doświadczeniami i wspierać siebie nawzajem.
W Szczecinie spotkania rodziców edukujących w domu odbywają się w siedzibie Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”, w każdą drugą sobotę miesiąca. Rodzice spotykają się wraz z dziećmi. W spotkaniach uczestniczy kapłan, którego rola i obecność jest zasadnicza.

Joanna Szałata

pgw