Dziesięć Słów Życia

Z arcybiskupem Henrykiem Hoserem, lekarzem i bioetykiem, o obronie życia rozmawia Alicja Dołowska.

Zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego i naszego krajowego, w ofertach politycznych pojawia się znów temat aborcji. Środowiska pro – life chcą całkowitego zakazu, lewica nieskrępowanego dostępu do przerywania ciąży. Czy temat aborcji powinien dotykać sfery polityki, czy pozostać w sferze sumienia?

Sprawa życia i śmierci to kwestie fundamentalne. Prawo do życia zostało nie tylko zapisane w Deklaracji Praw Człowieka z 1948 roku, po tych wszystkich okropnościach II wojny światowej, ale również jest w Polsce wartością konstytucyjną. Nie ma praw człowieka bardziej ważnych od prawa do życia. A w związku z tym jest to podstawowe prawo, które potem przekłada się na cały obraz życia indywidualnego, społecznego, również ekonomicznego, ale przede wszystkim życia rodzinnego. Postawa bezwarunkowej obrony życia ludzkiego powinna przekonać wszystkich wyborców, którzy głosują w wyborach.

W kwestii aborcji eugenicznej rząd zwleka ze zmianą legislacji, przez co stał się celem ataków środowisk pro life. A przecież proponuje- jak żaden dotąd- kobietom wychowującym niepełnosprawne dzieci dużą pomoc.

Prawo ma charakter regulacyjny, ale jednocześnie jest pewnym wskaźnikiem wartości, którymi ludzie powinni się kierować. Prawo jest normatywne w tym znaczeniu, że ma wspierać pozytywne decyzje poszczególnych osób. Niemniej trzeba tu oczywiście apelować do sumienia, nie tylko kobiety, ale również mężczyzny, który jest przyczyną powstania nowego życia ludzkiego. Zbyt jednostronnie zwracamy się tylko do kobiet. Odpowiedzialność mężczyzny za nowe życie jest ogromna i jest taka teza, którą m. in. wyznaje prof. Wanda Półtawska, że gdyby mężczyźni stawali w obronie poczętych dzieci, poczętych również z ich działań, wówczas nie byłoby aborcji eugenicznych czy jakichkolwiek. Trudno mi powiedzieć, jakie są uwarunkowania polityczne, bo politycy mają swoje kalkulacje, przede wszystkim nakierowane na potencjalnych wyborców. I właściwie politycy działają w kierunku utrzymania władzy, lub uzyskania do niej dostępu. Stąd ich koniunkturalne postawy, jednak przesłanie do społeczeństwa powinno być w tej sprawie klarowne, pozbawione dwuznaczności. Wydaje mi się, że dobra pedagogia, dobre wyłożenie poprawnej aksjologii, czyli wartości, którymi mamy się w życiu kierować, jest również zadaniem politycznym, bo oczywiście przeciwnicy obrony życia ludzkiego w każdej postaci, degradują znaczenie człowieka w jego pierwszych fazach rozwoju, uważając, że to nie jest człowiek. Dokonują manipulacji sprzecznych ze świadomością naukową XXI  wieku. Przecież i genetyka i embriologia wyraźnie mówią, kiedy się zaczyna życie ludzkie. A ono ma podstawową wartość, której nie traci w żadnej fazie swojego istnienia. I w żadnym stanie swojego życia, tak więc dziecko z pewnymi schorzeniami czy wadami też jest człowiekiem i trzeba je traktować jak każdego chorego. Taka jest właściwa postawa.

Tymczasem mamy manifestacje pro life i czarne marsze kobiet. Padają słowa obrazy i argumenty, których pogodzić się nie da. Sumienia prawem się nie zastąpi. Co trzeba robić, szukać kompromisu, przekonywać czy wojować? Jest na to jakaś odpowiedź, czy to konflikt odwieczny?

Na pewno konflikt odwieczny, walki dobra ze złem. Jednak u osób wierzących do głosu dochodzi nie tylko ideologia, ale również wiara w obecność Boga Stworzyciela, Boga, który jest Panem każdego życia i przed którym składamy rachunek z naszych działań, postaw i wyborów. Dlatego tak ogromna jest rola Kościoła, żeby nie tylko zaznaczał postawę i wybory, które są wyrazem przyjęcia Dekalogu (V nie zabijaj!), ale też stosował cierpliwą i bardzo dobrze pomyślaną, pedagogię, katechezę dotycząca właśnie tych problemów.

 Jaka przyszłość czeka Europę, skoro np. we Francji ciało Simone Veil, która jako minister zdrowia przeforsowała w tym kraju prawo do aborcji, z najwyższymi honorami sprowadza się do Panteonu? W ten sposób daje się przecież przykład, wzorzec i przyzwolenie.

Republika Francuska jest wzorowana na Rewolucji Francuskiej, ma charakter laicki i ateistyczny, więc jest logiczna w swoich wyborach, dlatego Simone Veil wprowadza do Panteonu. Francuska opozycja jest bardzo słaba i mimo widocznej w ostatnich czasach mobilizacji ruchów pro life w postaci marszów życia, które gromadzą również młodych ludzi- nie tylko katolików- i trochę się coś w obronie życia ruszyło, jednak mało skutecznie. To bardzo trudna walka, którą, jak dotąd, ludzie dobrej woli przegrywają. Niemniej nie powinniśmy nigdy rezygnować i zaniechać argumentowania, a  przede wszystkim własnymi wyborami i postawami świadczyć o tym, że jesteśmy zwolennikami każdego życia.

Źródło: wikipedia.pl

O ile Republika Francuska opiera się na przesłaniach Rewolucji Francuskiej, to prawodawstwo amerykańskie jest efektem wpływów środowisk chrześcijańskich. Szokiem było uchwalenie w końcu stycznia przez władze stanu Nowy York prawa do aborcji do 24 tygodnia ciąży, a w przypadku zagrożenia życia matki aborcji aż do porodu. To są sygnały zachęcające wojujące feministki do naśladownictwa.

Na pewno mieliśmy do czynienia z drastycznym przejawem walki życia ze śmiercią, ale to uchwała legislacji stanowej. Myślę, że długo nie przetrwa, zostanie prawdopodobnie zmieniona. Obecny prezydent Stanów Zjednoczonych stoi wyraźnie po stronie życia. Przecież obciął ogromne fundusze, jakie USA płaciły organizacjom proaborcyjnym, m. in. federacji  IPPF  o zasięgu światowym, Są stany w USA, których prawodawstwo jest zgodne z wymogami życia ludzkiego, ale to zależy też od kompozycji społecznej danego obszaru. Wiadomo że w Los Angeles i San Francisco istnieją liczebne dzielnice osób o orientacji homoseksualnej i na pewno środowiska te mają ogromny wpływ na legislację miejscową, i na wybory, jakie tam społeczeństwo dokonuje.

Katoliccy naukowcy ostrzegają przed zagrożeniami nowej globalnej etyki laickiej, która poprzez ustalenia konferencji ONZ przenika do światowego prawodawstwa. Na celowniku jest chrześcijański ład moralny, który chce się zanegować. Dehumanizując człowieka nowa etyka skupia się na okresach życia, kiedy człowiek jest najsłabszy, stąd temat aborcji, in vitro, eksperymentów na ludzkich embrionach, surogacji i eutanazji. Czy Kościół jest przygotowany na takie wyzwania?

Choćby praca Margaret Peeters jest głęboko związana z Kościołem,  który wspomaga ją w działaniu. Ona bardzo często występuje na kongresach organizowanych przez Kościół. Ja także wraz z nią brałem udział w konferencjach w różnych krajach. Peeters stanowi przykład rzetelnego naukowca, uczciwego i oddanego wartościom. Aby być tej klasy naukowcem trzeba być przede wszystkim kompetentnym, znać fakty, cyfry, dokumenty. Trzeba również mieć talent pedagogiczny przekonywania do słusznych racji. I ona te kryteria wszystkie spełnia, z ogromną ofiarnością działając od kilkudziesięciu lat. Jej opinie są niepodważalne, ponieważ znajdują oparcie w konkretnych danych. Trzeba od niej uczyć się, jak działać. I trzeba jej dorobek popularyzować.

Wiele prac Peeters wydało warszawskie wydawnictwo sióstr Loretanek.

Zespół bioetyczny KEP, którego byłem przewodniczącym jeszcze dwa lata temu, wydał znakomitą pozycję zawierającą oceny procedury in vitro. To książka, zawierająca niezwykle dobrze udokumentowane fakty, wielowątkowa, wielodyscyplinarna i z niej  równieżwartokorzystać. To gotowy materiał dostarczający argumentów.

Inżynieria genetyczna poszła już tak daleko, że zmarły niedawno brytyjski astrofizyk Stephen Hawking alarmował, że może zapoczątkować powstanie rasy superludzi. Twierdził, że bogacze zaczną wkrótce modyfikować swoje geny, a także geny swoich dzieci, aby zwiększyć ich inteligencję, pamięć, odporność na choroby czy nawet wydłużyć spodziewaną długość życia. Czy można tę zabawę w Boga zatrzymać, czy jest zbyt atrakcyjna?

Tego nie zatrzymamy. Nie ma siły ku temu, ale w końcu eksperymentatorzy sami wpadną w pułapkę, którą zastawiają. Proszę zauważyć, że tego typu podejście do fenomenu człowieka nie jest ani medycyną człowieka, ani jakimś działaniem personalistycznym, tylko hodowlą. Zaciera się granica między medycyną ludzką, a medycyną weterynaryjną. Stosuje się te same kryteria zoologiczne w stosunku do człowieka i w związku z tym hoduje rasę, która odpowiada określonym wymogom, jak konie arabskie, wysublimowane rasy psie czy też zwierzęta hodowlane, które maja dawać dużo więcej mleka niż to się dzieje w normalnych stadach zwierząt. Są to tego typu przykłady, gdzie stosuje się hodowlę w stosunku do osoby ludzkiej. Człowiek nigdy nie zastąpi Pana Boga.

Toczy się walka o władzę nad społeczeństwem. Jednym z jej narzędzi jest kultura, która degraduje dziś często człowieka do cech biologicznych. To zmienia postrzeganie wartości. Aborcja i eutanazja trafiają na grunt narzucania wzorca unikania oceny.

Wszystkie te działania uderzają w człowieka. Osoba ludzka jest wyrazem co najmniej dwóch wymiarów. Pierwszy stanowi ludzka natura, decydująca o naszym człowieczeństwie, którą się teraz próbuje eliminować, o której się nie mówi, a ona jest jedynym wspólnym mianownikiem wszystkich ludzi. Ale z drugiej strony człowiek jest zdolny do kultury, co go różni od zwierząt. I kultura jest twórczością, którą człowiek rozwija, kultura różni ludzi. Są różne kultury, czego  mamy liczne przykłady. Dzisiaj są narzucane w sposób totalitarny dominujące wzorce kultury, sprzeczne z naturą człowieka. Narzucane przez mechanizmy polityczne czy medialne całości społeczeństwa. Człowiek w świecie bez ocen, sam musi ocenić wartość kultury i etyki w stosunku do tych wartości podstawowych, które chronią ludzką naturę. W tym kontekście musi ocenić czy aborcja i eutanazja są dobrem czy złem, niezależnie od szumu medialnego i pokrzykiwań fałszywych autorytetów. Dla chrześcijan kryterium rozeznania stanowi Dekalog – Dziesięć Słów Życia.

/md

Zobacz także w e-civitas:

Prymas – primus inter pares

Z prymasem Polski abp. Wojciechem Polakiem rozmawia Maciej Szepietowski.