niedziela , 19 Sierpień 2018

Dziś wspominamy bł. Michała Kozala, niezłomnego biskupa, męczennika Dachau

„Bo jak nie ulękłem się bomb i pocisków, a potem innych rzeczy, tak i teraz dobrowolnie nie pójdę. W ręce Boże złożyłem losy swojego życia i z tym bardzo mi dobrze”.

Urodzony w 1893 roku, w Nowym Folwarku pod Krotoszynem, Michał Kozal, po ukończeniu szkoły podstawowej i gimnazjum w Krotoszynie (był niezwykle pilnym uczniem), wstąpił do seminarium duchownego w Poznaniu. Tam ukończył „kurs teoretyczny”. Następnie udał się do Gniezna, aby dokończyć studia, tzw. rok praktyczny. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1918 roku. Śmierć ojca zmieniła jego plany dotyczące dalszych studiów, od tej pory dużo pomagał bliskim; utrzymywał najbliższą rodzinę – matkę i siostrę. W licznych parafiach pełnił posługę wikariusza. W tym okresie cechowała go wielka gorliwość. Dał się poznać jako cierpliwy i wytrwały spowiednik. Wiele czasu spędzał na modlitwie. Parafianie zapamiętali go jako człowieka uczynnego i kochającego wiernych.

W jednym z kazań Michał Kozal mówił:

„Prawdziwą wielkość człowieka mierzy się miarą jego zjednoczenia z Bogiem, mierzy się jego umiejętnością i gorliwością wykonywania planów Bożych. Obiektywnie najwięcej znaczy ten, który nosi w sobie życie Boże i potrafi to życie budzić w innych i doprowadzać do pełnego rozwoju. Wobec tej prawdy nie może ulegać wątpliwości, że kapłan Chrystusowy mocą swego powołania i swej godności kapłańskiej wyrasta ponad zwykłych ludzi, bo Bóg powierza mu najważniejsze zadanie i w tym celu dopuszcza go do najściślejszego zjednoczenia z sobą”.

Obozowy kielich biskupa wśród innych pamiątek, źródło: twitter.com/JasnaGoraNews

Kardynał August Hlond mianował go w 1927 roku ojcem duchownym seminarium w Gnieźnie. W tej roli sprawdził się doskonale, a u alumnów cieszył się opinią świętego kapłana. W 1929 roku został rektorem seminarium, funkcję tę sprawował przez kolejnych 10 lat. Następnie papież Pius XI powołał go na biskupa pomocniczego diecezji włocławskiej i biskupa tytularnego Lappy (na Krecie). Konsekracja biskupia odbyła się 13 sierpnia 1939 roku w katedrze włocławskiej. Gdy wybuchła wojna, bp Michał Kozal nie opuścił swojej diecezji, a jego niezłomna postawa i odwaga stały się  przykładem męstwa w czasach najtrudniejszych dla narodu polskiego. Został aresztowany przez gestapo w listopadzie 1939 roku i więziony we Włocławku wspólnie z alumnami i kapłanami seminarium. Następnie internowany w Lądzie nad Wartą. Współwięźniowie okrzyknęli go „biskupem na klęczkach”, ponieważ  oddawał się wielogodzinnym modlitwom. Później trafił do kolejnych obozów (w Inowrocławiu, Poznaniu, Berlinie, Halle, Weimarze i Norymberdze). Ze względu na niezachwianą postawę kapłańską doświadczał wielu strasznych prześladowań. Skuwany w kajdany, maltretowany – rozpoczął drogę krzyżową swojego życia, by w pełni cierpieć z Chrystusem.

W lipcu 1941 roku trafił do obozu w Dachau. Oznaczony numerem 24544,  został skierowany do bloku 28. Powitały go słowa: „Jesteście w Dachau – skąd się nie wychodzi”. W obozie czekała go nieludzka praca i niewyobrażalne upokorzenia. Nigdy się nie skarżył. Cały czas modlił się za współuczestników niedoli. Skrajnie wyczerpany, potrafił wciąż rozdawać swoją porcję jedzenia wśród najbardziej potrzebujących i zrozpaczonych. Jak sam mówił: „Od przegranej orężnej bardziej przeraża upadek ducha u ludzi. Wątpiący staje się mimo woli sojusznikiem wroga”.

Niestrudzenie posługiwał chorym i umierającym. W 1943 roku zapadł na tyfus. Gdy był już ciężkim stanie, został odizolowany. Niemcy zamordowali umęczonego chorobą kapłana zastrzykiem z fenolu. Więźniowie starali się jakoś zachować ciało swojego świętego przewodnika i umiłowanego księdza, jednak plan się nie powiódł i trafiło do krematorium. Pamięć o miłosiernym, oddanym i niezłomnym biskupie trwała, ludzie modlili się wciąż o jego wstawiennictwo w niebie.

Źródło: twitter.com/JasnaGoraNews

Tuż po wojnie podjęto starania o beatyfikację Michała Kozala. 14 czerwca 1987 roku w Warszawie, św. Jan Paweł II dokonał beatyfikacji biskupa. Padły wówczas słowa:

„Tę miłość, którą Chrystus mu objawił, biskup Kozal przyjął w całej pełni jej wymagań. Nie cofnął się nawet przed tym najtrudniejszym: «Miłujcie waszych nieprzyjaciół» (Mt 5, 44). Niech będzie jednym jeszcze patronem naszych trudnych czasów, pełnych napięcia, nieprzyjaźni i konfliktów. Niech będzie wobec współczesnych i przyszłych pokoleń świadkiem tego, jak wielka jest moc łaski Pana naszego Jezusa Chrystusa – Tego, który «do końca umiłował»”.

Marta Kowalczyk

mak

Zobacz także w e-civitas:

Św. Stefan – czyli święta koronacja na nowe tysiąclecie

W 1001 roku papież Sylwester II zgodził się na zadośćuczynienie prośbie księcia węgierskiego Stefana i …