Fot. www.stowbran.amu.edu.pl

Eugeniusz Paukszta – pisarz nie całkiem znany

W Wolsztynie na budynku przy ul. 5 Stycznia 17, gdzie mieściła się dawniej księgarnia, a dziś jest sklep wędkarsko-zoologiczny, wciąż wisi tablica poświęcona Eugeniuszowi Paukszcie – pisarzowi Ziem Zachodnich i Północnych. Kiedyś była to księgarnia jego imienia. W sierpniu ub.r. wspominano setną rocznicę urodzenia pisarza.

Paukszta urodził się w Wilnie, ale większość życia spędził w  Poznaniu. Tam też został pochowany na Cmentarzu Junikowskim. Choć historycy literatury zaliczają go do pisarzy poznańskich, jako jednego z trzech najważniejszych obok Romana Brandstaettera i Przemysława Bystrzyckiego, to znany jest on głównie z tego, że wprowadził do powojennej literatury pięknej temat zasiedlenia Ziem Zachodnich i Północnych, zwłaszcza Warmii i Mazur, ale również ziemi lubuskiej. To historia oraz wielkie procesy społeczne i polityczne stały się dlań podstawowymi czynnikami, które określały tematykę jego twórczości. Jako świadek i uczestnik powojennych wydarzeń, a zarazem pisarz i historyk poprzez losy ludzkie ukazywał dzieje procesów zasiedlania, integracji i adaptacji kulturowej ludności pochodzącej z różnych regionów, zwłaszcza z Kresów Wschodnich. Do znaczących jego książek, poruszających te problemy, należą takie powieści jak Trud ziemi nowej, Wrastanie czy wreszcie Wszystkie barwy codzienności.
Akcja tej ostatniej rozgrywa się 15  lat po wojnie w niewymienionym z nazwy, małym miasteczku na ziemi lubuskiej. Pisarz wnikliwie opisywał rodzącą się tam tożsamość regionalną przybyłych na te tereny osadników. Bagaż, z jakim przybyli repatrianci, m.in. z Wileńszczyzny, to trauma przeżytej wojny i opuszczone domy rodzinne. Zastana przez nich rzeczywistość to naznaczone wojną tereny, nieznane krajobrazy, inna od dotychczas im znanej zabudowa mieszkaniowa. Świat przedstawiony w powieści to świat, w którym zderzają się doświadczenia Polaków i Niemców. Kim są ci nowi przybysze? Jak żyją? Czy i jak udało im się oswoić tę nową, nadodrzańską przestrzeń życiową? Czy wreszcie pozostawione przez dawnych mieszkańców „dobra” mogą stać się łącznikiem między przeszłością a ich „tu i teraz”? Na te i wiele innych pytań czytelnik znajdzie odpowiedź we Wszystkich barwach codzienności. Ta powieść to, jak się wydaje, dobra lektura także dla tych, którzy bliżej interesują się problematyką polsko-niemiecką.

Fot. www.stowbran.amu.edu.pl

Dorobek pisarski Eugeniusza Paukszty zdaje się jednak wciąż oczekiwać na wszechstronną i dogłębną analizę. Jednym z aspektów, które tego wymagają, jest niewątpliwie problem religii, czy mówiąc inaczej – problem sacrum w jego twórczości. Dotyczy to głównie szeroko pojętej publicystyki w „Rycerzu Niepokalanej”, a zwłaszcza w  wydawanym w Gorzowie Wielkopolskim „Tygodniku Katolickim” – piśmie religijnym dla Ziem Zachodnich i Północnych. Recenzenci jego twórczości, koncentrując się przez lata minionego systemu jedynie, czy może głównie, na jego „wizji integracji Ziem Zachodnich i Północnych z Macierzą”, zdawali się nie dostrzegać tego, że choć zmuszony był realizować się w okresie socrealizmu, to wywodził się przecież ze środowiska chrześcijańskiego. W chrześcijaństwie dostrzegał wartości nadające sens istnieniu oraz pozwalające na odniesienie ludzkich zmagań do Boga. To oczywiście musiało znajdować wyraz w jego twórczości. Sam Paukszta – jak twierdzi np. ks. dr Kazimierz Bednarski, którego z pisarzem łączyła nić przyjaźni – uważał się za pisarza katolickiego. Takim postrzegali go też podobno Jerzy Zawieyski, Jan Dobraczyński i  Wojciech Żukrowski.

Wspomniany tu ks. Kazimierz Bednarski, jako pewnie jeden z nielicznych, o ile nie jedyny, podejmuje temat sacrum w twórczości Eugeniusza Paukszty. Czyni to w szkicu zamieszczonym w pokonferencyjnym opracowaniu zwartym, zatytułowanym: Terebinty prozy poznańskiej – Roman Brandstaetter, Przemysław Bystrzycki, Eugeniusz Paukszta (praca zbiorowa pod red. Jana Kantego Pytla, Poznań 2007). Ks. dr Kazimierz Bednarski wart tu jest jeszcze wspomnienia dlatego, że jako pierwszy pośród duchownych otrzymał w 1991 r. stowarzyszeniową Nagrodę im. Ks. Bolesława Domańskiego za działalność duszpastersko-wychowawczą i  pracę organiczną zgodną z ideałami ks. Patrona w jednej z koszalińskich parafii. Pisze on, że twórczość Eugeniusza Paukszty w aspekcie religijnym można podzielić na taką, która bez reszty związana jest z motywami religijnymi i należą tu głównie felietony religijne w  prasie, oraz na tę, która koncentruje się na problematyce dobra i zła, dostrzeganej w jego książkach. Pisarz za najważniejsze swoje zadanie w uprawianiu literatury uważa trafianie do serc i  wyobraźni ludzi. W  artykułach publikowanych we wspomnianym tu już „Rycerzu Niepokalanej”, a zwłaszcza w  „Tygodniku Katolickim”, z  którym pisarz związał się po wojnie, widać – pisze ksiądz Bednarski – „wertykalne spojrzenie na człowieka”. Rozwija jego wizję według okresów roku liturgicznego, z których każdy ma odniesienie do Boga i do człowieka. Przez nie podnosi do rangi sacrum takie m.in. treści, jak dziewictwo, macierzyństwo czy w ogóle – kobiecość.

Szczególne znaczenie dla duchowego rozwoju człowieka upatrywał Paukszta w dobrze przeżytym okresie Wielkiego Postu. To czas, który daje wierzącemu „specyficzną podnietę do wewnętrznych rozmyślań, do analizy swoich grzechów i do wytyczenia linii swojego postępowania”. Problematykę Wielkiego Postu Paukszta poszerzał o odniesienia do życia rodzinnego, wskazując tu przykład rodziców, wagę wspólnej modlitwy rodzinnej, stosunek do chorych itp. Owocem zaś tych wielkopostnych praktyk ma być sakrament pokuty, zwłaszcza spowiedź wielkanocna. Jest ona bowiem ukoronowaniem tego stanu wewnętrznego, jakim człowiek żyje przez czterdzieści postnych dni. Pisarz wychodził z założenia, że dla rozwoju duchowego człowieka spowiedź jest konieczna. Tkwi w  nim bowiem naturalne poczucie winy i chęć otrzymania przebaczenia oraz rozpoczęcia nowego życia z wiarą w przyrodzoną skłonność człowieka do dobra, prawdy i piękna.W twórczości pisarza wyraźne odbicie znajduje też problem moralnej kondycji Polaków w ogóle. Już w latach 50. dostrzegał on przejawy patologii, które dziś objawiają się nam niejako ze zdwojoną siłą i są dowodem naszej moralnej słabości. Mowa tu głównie o aborcji, którą pisarz postrzegał jako stan chorobowy narodu. Widział także ogólną demoralizację społeczeństwa, luźne związki małżeńskie, osłabienie więzi rodzinnych, sprostytuowanie młodzieży czy wreszcie alkoholizm. Podkreślał równocześnie naturalność związku mężczyzny i kobiety, wagę dzietności oraz miłości rodzinnej, opartej na miłości małżeńskiej i  na miłości do dzieci. Uważał, że „rodzina jest szczęściem na ziemi”, a  jako wzór prawdziwej rodziny pisarz podawał przykład Świętej Rodziny z Nazaretu.Od kilkunastu lat księgarnia wolsztyńska ma już inną siedzibę i nie nosi imienia Eugeniusza Paukszty. Tylko odsłonięta w 1982 r. tablica przypomina o tym, że ten poznański pisarz Ziem Zachodnich bywał czasem w Wolsztynie, który zanim powrócił do Wielkopolski, przez wiele lat „był lubuski”. Dziś imię pisarza nosi gminna biblioteka publiczna w niedalekiej Kargowej w województwie lubuskim. Być może to właśnie Kargowa jest tym niewymienionym z  nazwy miasteczkiem Wszystkich barw codzienności.

Włodzimierz J. Chrzanowski

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Na II Festiwalu KNS dyskutowaliśmy o patriotyzmie gospodarczym

Podczas II Festiwalu Katolickiej Nauki Społecznej odbyła się kolejna debata ekspercka: „Patriotyzm gospodarczy – egoizm …