Fot. Agnieszka Zalewska

Fatima i Aleppo. Rozmowa z ks. prof. Ireneuszem Mroczkowskim

O przesłaniu Fatimy i o współczesnych strukturach zła z ks. prof. Ireneuszem Mroczkowskim rozmawia Anna Janiszewska

W katolickiej nauce społecznej podkreśla się wagę struktur, czyli instytucji i praktyk życia narodowego i międzynarodowego, które służą – wtedy mówimy o dobrych strukturach – lub utrudniają zaspokajanie potrzeb i rozwiązywanie problemów ekonomicznych, społecznych i politycznych. W drugim przypadku mamy do czynienia ze strukturami zła, grzechu. Takie struktury tworzą np. pornografia, sekularyzacja, ale i niesprawiedliwy system społeczny. Czy przesłanie fatimskie można odczytywać w takiej perspektywie?
Każdy czyn ludzki, zarówno dobry, jak i zły, jest osobistym działaniem rozumnego i wolnego człowieka. Jednakże nie bez znaczenia są wszystkie uwarunkowania społeczne, gospodarcze, a nawet polityczne, w których człowiek żyje, dojrzewa i podejmuje decyzje. Myślę w tym momencie zarówno o bliskim otoczeniu, jakim jest rodzina, praca, szkoła, ale i dalszym, czyli o strukturze społecznej, politycznej, międzynarodowej. Dlatego poważna etyka społeczna jest nie tylko etyką cnót, ale i etyką instytucji. Wydaje się, że objawienia fatimskie, jak żadne inne, niosą ślady zakotwiczenia społecznego.

W jaki sposób ta hermeneutyka może pomóc w zrozumieniu przesłania teologicznego z Fatimy?
Niewątpliwie małe dzieci z Fatimy nie posiadały wielkiej wiedzy na temat tego, co się działo zarówno w bliższym, jak i dalszym otoczeniu. Nie były teologami. Ale były zakorzenione w religijnym życiu swoich na ogół biednych rodzin. Czy nie jest charakterystyczne, że Matka Boża korzystała niejako na ich pobożności, z nauczonych wcześniej modlitw, solidarności rodzinnej. Nie musiały wiedzieć, co oznacza słowo Rosja – sprzeczały się, czy jest to zła kobieta z sąsiedztwa, czy osioł wujka – ale całym swoim jestestwem były zakorzenione w wierze ludu portugalskiego, która zresztą była wtedy atakowana przez rządzących. Ich zaufanie do Pięknej Pani wypływało z dziecięcych serc, zanurzonych niejako w pobożności ludowej Portugalczyków. Dlatego ich prostota i szczerość oparły się niedowierzaniu dorosłych, wyraźnej wrogości władz i banalnej ciekawości gapiów.

Ks. prof. dr hab. Ireneusz Mroczkowski był gościem w płockim oddziałe Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”, gdzie wygłosił wykład związany ze 100-leciem objawień fatimskich/ Fot. Agnieszka Zalewska

Poza wspomnianymi przez Księdza pozytywnymi uwarunkowaniami społecznymi przed stu laty występowały niewątpliwie i te negatywne. Które z nich były najtrudniejsze?
Za całą pewnością trzeba powiedzieć o odejściu wielu ludzi od Boga, o ateizmie, walce z religią i terroryzmie rewolucyjnym, który zaczął narastać w wielu krajach Europy, w tym w Portugalii. Jakże nie pamiętać o rewolucji bolszewickiej w Rosji, okrutnych cierpieniach zadawanych całym grupom społecznym i narodom skonfliktowanym przez szaleńczą ideologię rewolucyjną, uzasadnianą zresztą cynicznymi hasłami o równości, sprawiedliwości i braterstwie. Bezbożne i antyhumanistyczne ideologie znalazły wsparcie w potężnych instytucjach społecznych – państwach, wojsku, wojnach. Siła zła zdawała się nie mieć żadnej tamy. Jakże nie pamiętać o planach ateistycznych, wypisanych na sztandarach rewolucji, która miała rozlać się na Europę i świat. W tym kontekście prośba Matki Bożej o czynienie pokuty, o ofiarowanie cierpień za nawrócenie grzeszników i Rosji jest przekonującym połączeniem wrażliwości sumienia z troską o naprawienie struktur zła. Moim zdaniem pozwala to także odróżnić nawrócenie Rosji rozumiane jako zmiana systemu ateistycznego od samej wiary ludu rosyjskiego.

Czy po stu latach przesłanie z Fatimy nie straciło aktualności?
Gdy czytam o pastuszkach z Fatimy w kontekście współczesnych znaków czasu, nie mogę zapomnieć o nieszczęsnych dzieciach z Aleppo, zwłaszcza tych wijących się z bólu po wybuchu bomb z gazem trującym. Dzieci z Aleppo mają po dziesięć, osiem i siedem lat. Czy Matka Boża nie widzi, co się dzisiaj dzieje? Czy Jej apele o nawrócenie, pokój i pokutę nie są aktualne? Czy wizja piekła nie powinna przemówić do sumienia tych, którzy są odpowiedzialni za to, co się dzieje w Syrii i Państwie Islamskim? Nie można zachwycać się świętymi Pastuszkami z Fatimy, zamykając oczy na współczesne struktury zła. Warto się zastanawiać, dlaczego po ogromie okrucieństwa w Europie XX w. nie stajemy się wrażliwsi na ludzką krzywdę, dlaczego egoizm zamyka nasze serca i granice.


Jakie zatem wezwanie płynie z Fatimy, którego odbiorcą powinien być każdy z nas?
Przesłanie z Fatimy to w istocie przypomnienie słów Chrystusa: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1,15). Jest to wezwanie skierowanie do sumienia każdego człowieka, do przywódców odpowiedzialnych za dobro wspólne i jakość prawa regulującego działanie instytucji państwowych i międzynarodowych. Z nawróceniem indywidualnym powinna być związana modlitwa, także różańcowa. Trzeba jednak pamiętać, iż w przesłaniu z Fatimy mocno został podkreślony wspólnotowy aspekt życia chrześcijańskiego, solidarność zarówno w nawracaniu, jak i w ofiarowaniu własnych cierpień za drugich. Jest to piękna chrześcijańska solidarność religijna, która ma niebagatelne znaczenie właśnie dla zmiany złych struktur, szeroko rozumianych reform społecznych. W ten sposób każdy wierzący przyczynia się do budowania królestwa Bożego na ziemi. Zarówno ten, który sprawuje władzę polityczną czy gospodarczą, jak i ten, którego życie związane jest z cierpieniem i chorobą. Podkreślił to papież Franciszek na zakończenie Mszy świętej w Fatimie, 13 maja br., mówiąc do chorych: „Nie wstydźcie się tego, że jesteście cennym skarbem Kościoła”.

Fot. Agnieszka Zalewska

Skoro przesłanie z Fatimy jest wciąż aktualne, jakie struktury zła zauważa Ksiądz Profesor we współczesnym świecie?
Dziś, tak samo jak i 100 lat temu, niebezpieczną pokusą pozostaje agnostycyzm, ateizm, czasami obojętność religijna, życie jakby Boga nie było. Relatywnie wysoki poziom życia materialnego ludzi Zachodu syci ich konsumpcjonizm, zamknięty na ludzi żyjących w krajach biednych. W Europie przyczynia się do zaniku poczucia grzechu, pełzającej sekularyzacji, więdnącej wiary w zbawienie. Czyż w kontekście tego, co Matka Boża mówiła w Fatimie, nie musi zastanawiać fakt, że katolicy na Zachodzie praktycznie się nie spowiadają, choć masowo przystępują do Komunii św.? A co powiedzieć o braku powołań kapłańskich i zakonnych, potężnym kryzysie rodziny, o wynaturzonych jej formach i modelach.

Co dla Księdza jest więc aktualne dzisiaj w objawieniu fatimskim?
Bardzo się cieszę, że papież Franciszek tak dużo, pięknie i przekonująco mówi o miłosierdziu, kontynuując zresztą nauczanie w tej kwestii Jana Pawła II, inspirowanego w jakiejś części Dzienniczkiem Siostry Faustyny. Uważam jednak, że w naszych czasach nie można zapomnieć o tym fragmencie orędzia fatimskiego, w którym miłosierdzie Boże jest ściśle związane z wezwaniem do nawrócenia i pokuty. Trzeba o tym przypominać, aby miłosierdzie nie uległo banalizacji. Jezus Chrystus jest miłosierny, a Matka Boża w swym Niepokalanym Sercu jest Bramą Miłosierdzia. Ale jak sto lat temu, tak i dzisiaj Maryja przypomina o piekle, na które sam siebie skazuje człowiek gardzący Bogiem i krzywdzący drugiego człowieka. Nie jest to żadna chrześcijańska pedagogika strachu, lecz dojrzałe traktowanie religii chrześcijańskiej.

Jakich owoców można się spodziewać po tak uroczystych obchodach rocznicy fatimskiej?
Pomijając poziom sensacji, dziennikarskich plotek i płytkich oczekiwań, obchody 100. rocznicy objawień fatimskich konfrontują nas z niezwykłą interwencją Boga na konkretnym etapie rozwoju cywilizacji. W znaczeniu religijno-moralnym objawienia fatimskie przypominają orędzie mesjańskie Jezusa z początku Jego publicznej działalności. I w tym sensie nie są żadną nowością. Przypomniane jednak w tak dojmujący sposób przez Maryję, Matkę Zbawiciela, w Fatimie uświadamiają sceptycznemu człowiekowi Zachodu, że Bóg jest obecny nadal w realnej historii świata. On nas zobowiązuje do budowania solidarności w dobru, szczególnie zaś do wydobywania dobra spod pokładów zła, zgromadzonego w przestrzeni społecznej. Polskich katolików powinno to mobilizować do większego zaangażowania w działalność społeczną, polityczną i gospodarczą, od której byliśmy izolowani w realnym socjalizmie.

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Odzyskać Niezłomnych Bohaterów

Z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem, zastępcą prezesa Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi …