Home / Felietony / Felieton powyborczy: Efekt skali

Felieton powyborczy: Efekt skali

W tych wyborach parlamentarnych niewiadoma była tylko jedna: skala zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości. Pierwszy raz w historii Polski po 89. roku jedno ugrupowanie będzie rządziło samodzielnie.

W ostatnim tygodniu przed wyborami gra toczyła się o to, czy Sejm będzie rozdrobniony. „Newsweek” Tomasza Lisa prognozował np. wejście aż ośmiu ugrupowań, a co za tym idzie – konieczność zawarcia przez PiS koalicji. Równie niechcianej, jak ta z Samoobroną w roku 2005. Konsekwencje miały być takie same, jak 10 lat temu: skandal i przedterminowe wybory. Komentatorzy mówili więc o przedterminowych wyborach, które nas czekają najdalej za rok. Bo liczył się efekt skali zwycięstwa PiS.

W „Gazecie Wyborczej” opublikowanej tuż przed ciszą wyborczą straszono zwycięstwem Prawa i Sprawiedliwości, które ma zagrażać demokracji. Istotą demokracji są rządy większości przy poszanowaniu praw mniejszości. Dla „Gazety Wyborczej” rządy większości – o ile większość uzyskałoby PiS, to jednak dyktatura większości.

Efekt tych prognoz i analiz publikowanych przed wyborami jest zupełnie inny. Wyborcy ich nie przyjęli do wiadomości. W Sejmie Rzeczypospolitej po raz pierwszy od 1989 r. nie będzie lewicy. Po raz pierwszy od 1989 r. koalicjant PSL nie będzie rządzić. Po raz pierwszy lewica – Zjednoczona Lewica zwana w złośliwym skrócie Zlewem – nie wejdzie do parlamentu z powodu lewaków – bo tak najlepiej można określić antysystemowe Razem. Partię, która chce likwidacji armii i wyjścia z NATO. A dobry występ Adriana Zandberga w debacie przedwyborczej ośmiu liderów sprawił, że Razem, które w sondażach miało 1–2 % poparcia w wyborach uzyskało blisko 4%. Do Sejmu więc nie wejdzie ani Zjednoczona Lewica, ani Razem. Ułamek procenta, którego ZLewowi zabrakło, być może został oddany na partię Razem. Ale w ten sposób ci antysystemowcy uzyskają publiczne pieniądze – dotację na działalność. Ich ugrupowanie do Sejmu nie weszło, ale 3-procentowy próg przekroczyło.

Rządząca przez 8 lat Platforma Obywatelska także źle policzyła. Od początku rządów Ewy Kopacz wspierała pomysły lewicy, takie jak choćby tzw. konwencja antyprzemocowa, której Polska wcale nie musiała ratyfikować, skoro nie zrobiła tego przez cztery lata i skoro konwencja wprowadza treści sprzeczne z naszą tradycją oraz obce wzorce ideologiczne i kulturowe. Wiosną, gdy prezydent Komorowski konwencję podpisał, okazało się, że dla wyborców ważne są sprawy wiary i moralności. A już urządzanie przez zdeklarowanych ateistów wspierających PO Kościoła Katolickiego w Polsce było dla wielu nie do przyjęcia.

Choć zwycięstwo PiS było pewne, to jednak skala zwycięstwa zaskoczyła – szczególnie tych, których miała zaskoczyć. Gdy na ekranach telewizorów pojawiły się słupki poparcia, w telewizji TVN przemawiała przegrana premier Kopacz, choć niepisany zwyczaj oddaje najpierw głos zwycięzcy. Dopiero po kilku minutach TVN dopuściła do głosu Jarosława Kaczyńskiego.


Jarosław Kaczyński
: Prawo będzie egzekwowane, ale żadnej zemsty;
żadnego kopania tych, co upadli. Nawet jeśli upadli z własnej winy.

Jarosław Kaczyński złożył meldunek tragicznie zmarłemu bratu, śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. – Prawo będzie egzekwowane, ale żadnej zemsty; żadnego kopania tych, co upadli. Nawet jeśli upadli z własnej winy – zapowiedział. Wyraził też nadzieję, że w Sejmie powstanie biało-czerwony obóz.

Wybory parlamentarne wygrało Prawo i Sprawiedliwość uzyskując 37,58 %. głosów. Do samodzielnych rządów PiS potrzeba 231 mandatów. Ma ich 235. To oznacza samodzielne rządy jednej partii – po raz pierwszy po 1989 r. Posłem wybranym z listy PiS jest m.in. Anna Milczanowska, na którą głosowały w okręgu nr 10 – 11562 osoby. Milczanowska to długoletnia wiceprzewodnicząca Rady Oddziału Radomszczańskiego Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana; po raz trzeci została wybrana w roku 2014 na prezydenta Radomska.

Anna Staniaszek

mk