Home / Historia / Hej, hej ułani, malowane dzieci…

Hej, hej ułani, malowane dzieci…

W pierwszym szeregu nacierającej piechoty dominuje postać księdza Ignacego Skorupki, kapelana 263. pułku piechoty, który wznosząc w górę dłoń z krucyfiksem, wskazuje polskim żołnierzom bolszewickich wrogów.

Zwycięski odpór, z jakim spotyka się wrogi najeźdźca, uwidacznia się w zaskoczonych i przerażonych kałmuckich twarzach poddających się sołdatów. Uciekający w panice porzucają broń, błagają o litość. Taką artystyczną wizję cudu na Wisłą, przełomowego momentu wojny polsko-bolszewickiej z sierpnia 1920 roku, uwiecznił na swoim płótnie malarz Jerzy Kossak. Symboliczny, ponadczasowy charakter kompozycji podkreśla unosząca się w chmurach postać Matki Boskiej Zwycięskiej, błogosławiącej idących w bój skrzydlatych husarzy. Artysta świadomie, zmieniając geografię wydarzeń, umieścił w tle marszałka Józefa Piłsudskiego na czele nadjeżdżających z pomocą ułanów. W rzeczywistości w tym czasie Piłsudski dowodził sławną kontrofensywą znad Wieprza. Pierwszoplanowe postacie młodej dziewczyny w mundurze i skauta w krótkich spodniach służą przekazaniu widzowi przesłania, iż Bitwa Warszawska była zdarzeniem, w którym cały naród zjednoczył się w walce w obronie świeżo odzyskanej niepodległości.

Historia jednej rodziny

Wszechstronna twórczość przedstawicieli niezwykle utalentowanej, wielopokoleniowej rodziny Kossaków stale fascynuje Polaków. Samych twórców natomiast zawsze pasjonowała historyczna przeszłość naszego narodu, ważne militarne wydarzenia, wszystkie wojny i bitwy. Obecne dzieje Polski szlacheckiej cieszą się wielkim zainteresowaniem, nowym spojrzeniem i wzbudzają podziwwśród polskich historyków młodego pokolenia. To czas sprzyjający temu, by szerzej przyjrzeć się historycznym wartościom malarskiego dorobku Kossaków.


Szarża pod Rokitną, obraz Wojciecha Kossaka

Kazimierz Olszański, autor najrzetelniejszych opracowań i publikacji omawiających twórczość malarską Kossaków, we wstępie do wydanych przez Instytut Wydawniczy PAX (1971) „Wspomnień” Wojciecha Kossaka pisał: „Na pewne momenty z historii Polski przywykliśmy patrzeć poprzez wizje malarskie naszych mistrzów pędzla. I tak Matejko roztacza przed nami obraz Polski królewskiej, Grottger cierpiącej, Juliusz Kossak szlacheckiej, Brandt kresowej…”. Zgadzając się w całej pełni ze zdaniem Kazimierza Olszańskiego, przypomnijmy genialnego rysownika koni, seniora rodziny Juliusza Kossaka (1824–1899). Właściwie był samoukiem, a jego artystyczna osobowość wyraźnie ukształtowała się już przed późnymi studiami w Paryżu i Monachium. Jak zawsze wspominał, najważniejszą szkołą dla niego były pełne historycznych pamiątek i otoczone licznymi stadninami polskie dwory kresowe. Dzięki zyskanej opiece zachwyconych jego łatwością portretowania ludzi i koni, możnych ziemian Podola i Wołynia, mógł swobodnie podróżować nie tylko po naszych kresach, ale także odbywać zagraniczne wycieczki. Malował głównie akwarelami, ale podczas paroletniego pobytu w Paryżu bliżej poznał też technikę olejną. Zaprzyjaźnił się tam ze sławnym francuskim batalistą Horacym Vernetem, ojcem chrzestnym Wojciecha Kossaka. Po powrocie do Polski pracował w Warszawie jako kierownik artystyczny i szef drzeworytni w „Tygodniku Ilustrowanym”. Powstały wtedy sławne cykle ilustracji m.in. do „Roku myśliwca” Wincentego Pola i „Dawne ubiory i uzbrojenia”. Powiększająca się rodzina skłoniła artystę do stałego zamieszkania. Wybór padł na Kraków, gdzie Juliusz Kossak kupił niewielki dworek na Zwierzyńcu, który pod nazwą „Kossakówka” przeszedł do historii tego miasta. Na XIX-wiecznych fotografiach został utrwalony widok pracowni Juliusza w „Kossakówce”: stare meble, sztaluga, rozciągnięte w tle wschodnie kobierce, na ścianach karabele i pałasze, w rogu zbroja husarska, siodła i zabytkowe końskie rzędy. W „Kossakówce” pracował do końca życia i tu powstały liczne piękne akwarele dokumentujące ziemiańskie życie polskich kresów, ich historię nierozerwalnie łączącą się z stałymi zbrojnymi utarczkami i wojnami. Tu artysta opracowywał również znane ilustracje do „Ogniem i mieczem” Sienkiewicza, „Konrada Wallenroda” Mickiewicza i inne.

Jeszcze podczas pobytu Juliusza w Paryżu w rodzinie Kossaków przyszły na świat bliźnięta: Wojciech i Tadeusz (1857). Jedno z nich, starszy o godzinę Wojciech stał się godnym spadkobiercą malarskiego talentu ojca, rozsławił nazwisko Kossaków na całym świecie, a jego obrazy należały w Polsce do najpopularniejszych dzieł sztuki. Studiował w Krakowie i Monachium, skąd powrócił z pierwszą w życiu artystyczną nagrodą. Służbę wojskową odbył w Krakowie w 1. ck. pułku ułanów armii austriackiej. „Służba wojskowa w ułanach – pisał później – odkryła we mnie zapalonego żołnierza”, pogłębiła też jego malarskie upodobania do tematów batalistycznych. Właśnie tego rodzaju kompozycje „Kossaka-syna”, jak długo jeszcze nazywano Wojciecha w Krakowie, wędrowały i zbierały nagrody na wystawach we Lwowie, w Warszawie, Wiedniu, Peszcie, Pradze, Monachium, Paryżu i Berlinie, dając artyście sławę porównywalną do dzisiejszych wielkich gwiazd estrady i filmu. Popularność przyniosły mu również malowane panoramy, szczególnie głośna „Panorama Racławicka”. Wojciech Kossak zmarł w Krakowie w 1942 roku.


Cud nad Wisłą, obraz Jerzego Kossaka

Artystycznej i towarzyskiej legendy ojca nie udało się powtórzyć jego synowi Jerzemu (1886–1955.), zdolnemu i płodnemu malarzowi, ale zbyt często i szybko powielającemu tematy i kompozycje Wojciecha, zresztą za jego cichą zgodą.

Miecze, szable, gwintówki

Juliusz Kossak na papierze i płótnie w mistrzowski sposób kreował postacie XVII-wiecznych rycerzy oraz bohaterów powstań narodowych, bliskich sercu wszystkim Polakom czasów zaborów. Jego twórczość odegrała ważną rolę w kształtowaniu i umacnianiu ducha narodowego Polaków. Znane były takie tytuły: „Bitwa pod Beresteczkiem”, „Sobieski na Kahlenbergu”, „Odsiecz Smoleńska”. Jako artysta koncentrował się głównie na temacie obrazu, na chwytliwej i czytelnej anegdocie, czego od niego oczekiwało patriotycznie nastawione społeczeństwo. Wspomniany Kazimierz Olszański pisał: „Juliusz Kossak specjalizował się głównie w przedstawieniach dziejów, wojen i obyczajów Rzeczypospolitej szlacheckiej od XVII w., częściowo wchodząc w wiek XIX. Wojciech Kossak nie unikając malowania obrazów z okresu staropolskiego, był mistrzem XIX-wiecznych walk o wydobycie się narodu z niewoli, tworząc epopeję napoleońską, listopadową i pierwszej wojny światowej, w powojenne dzieje wchodząc sporadycznie. Natomiast Jerzy Kossak, obok wcześniejszego w swej twórczości tematu napoleońskiego, skoncentrował się niebawem na ukazaniu wydarzeń z historii najnowszej, stając się właściwie twórcą malarstwa niepodległościowego, a więc epopei Legionów Piłsudskiego i wojny polsko-bolszewickiej 1920 r.”.

Na obrazach wszystkich trzech Kossaków uderza znakomita znajomość realiów historycznych, zwłaszcza broni i barwy. Można się o tym Przekonać, zwiedzając czynną do końca września. wystawę w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie zatytułowaną „Wizja Wojska Polskiego w twórczości Kossaków”. Bardzo ciekawie zaaranżowaną ekspozycję, oprócz płócien i rysunków artystów, wzbogacają liczne rekwizyty pozamalarskie. Są to ułańskie i żołnierskie mundury oraz elementy uzbrojenia. Stwarzają one patriotycznemu malarstwu Kossaków właściwą oprawę scenograficzną, potwierdzają też szeroką historyczną wiedzę twórców i artystyczne mistrzostwo w wiernym odtwarzaniu militariów różnych epok.

Jarosław Kossakowski

Artykuł ukazał się w numerze 08-09/2008.

Dodaj komentarz