wtorek , 22 Sierpień 2017

I Wielkopolskie Forum Pamięci Narodowej

4 marca w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia”, miało miejsce I Wielkopolskie Forum Pamięci Narodowej, poświęcone w całości problematyce polityki historycznej państwa, a przede wszystkim pamięci żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego.

W trzech panelach dyskusyjnych, wystąpili  wybitni znawcy zagadnień historycznych – teoretycy i praktycy m.in. senator prof. Jan Żaryn, Arkadiusz Gołębiewski – dyrektor Festiwalu Filmów dokumentalnych w Gdyni, mecenas Grzegorz Wąsowski – Prezes Zarządu Fundacji „Pamiętamy”, dr Małgorzata Kołodziejczyk – Fundacja Sztuki i Edukacji Filmowej „Sztuka Poznania”.

Znakomity wykład – „Polskie podziemie niepodległościowe, próba uporządkowania i miejsce w popkulturze” wygłosił dr Tomasz Łabuszewski z IPN w Warszawie. Prelegent postulował, aby nie używać pojęć Żołnierze Wyklęci czy Niezłomni, ale mówić o Antykomunistycznym Podziemiu Niepodległościowym, którego genezy można się doszukać w roku 1943 tuż po zerwaniu układu Majski – Sikorski.  Wtedy zaczęły się nie tylko represje wobec Polaków, ale i otwarta walka z oddziałami AK na terenach wschodnich, co narastało wraz ze zdobywaniem kolejnych terenów przez Armię Czerwoną. Konspiracja niepodległościowa liczyła w 1945 roku ok. 70 tys. żołnierzy wspieranych przez kilkaset tysięcy ludności cywilnej. Walka z reżimem komunistycznym trwała do 1963 roku, (chociaż już w stanie bardzo szczątkowym) do chwili śmierci Józefa Franczaka ps. Lalek.

dr Tomasz Łobuszewski

Dr Łobaszewski rozprawił się także z różnymi mitami PRL–owskiej propagandy. Nie można mówić o wojnie domowej czy bratobójczej walce. Była to wojna komunistów przeciw polskiej niepodległości, wspierana przez Sowietów, o czym świadczy 500 tysięcy sowieckich żołnierzy stacjonujących wówczas w Polsce, 35 tysięcy funkcjonariuszy NKWD wspierających komunistyczny aparat bezpieczeństwa i połowa wyższych dowódców Ludowego Wojska Polskiego, którzy byli Rosjanami. Podziemie w żadnym wypadku nie było faszystowskie, reprezentujące interesy ziemiaństwa i przedwojennych narodowców, jak twierdziła propaganda, były w nim wszystkie mniejszości narodowe zamieszkujące w granicach II Rzeczpospolitej, a społecznie najwięcej, bo 90% żołnierzy podziemia niepodległościowego to byli chłopi. Przez wiele lat pisano, że żołnierze ci to pospolici bandyci, którzy zabijali, palili i kradli. Owszem zdarzały się takie przypadki, ale były surowo napiętnowane do kary śmierci włącznie.

Wiele uwagi w panelach dyskusyjnych poświecono poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, co dalej z Żołnierzami Wyklętymi? To dobrze, że troska o pamięć o tych żołnierzach nabrała wymiaru państwowego, ale czy nie została ta pamięć za bardzo upolityczniona, przynależna tylko dla jednej opcji politycznej. Należy przejść od upamiętnia do działań edukacyjnych, co powinno być odzwierciedlone w nowej podstawie programowej nauczania historii. Jeśli pamięć o Żołnierzach Wyklętych ma spajać naszą wspólnotę narodową, to potrzeba planowania w dalekiej perspektywie nawet jednego pokolenia. Należy też pomagać  środowiskom lokalnym w odnalezieniu lokalnych bohaterów, zaangażowanych w antykomunistycznym podziemiu. Należy tworzyć pozytywny mit Żołnierzy Wyklętych, takim jak w II Rzeczypospolitej był mit powstańców styczniowych, którzy cieszyli się wielkim szacunkiem społeczeństwa.

Próbując przysłowiowym jednym zdaniem określić cel tej ważnej konferencji, zorganizowanej przez poznański IPN, a która stanie się już pewnie inicjatywą cykliczną, należało by powiedzieć, że  jest nim zachowanie pamięci historycznej, zwłaszcza mając na względzie młode pokolenie Polaków. Młodzież – jak podkreślano, wbrew temu co się dziś niejednokrotnie mówi – jest otwarta na tę problematykę. Młodzi ludzie chcą się spotkać z tym, co autentyczne, prawdziwe, jednoznaczne, ideowe i bezkompromisowe. Takie wzory odnajdują w postawach bohaterów tamtych czasów – Inki, Łupaszki, Zagończyka…

Ogromną rolę w przekazywaniu pamięci nie tylko o żołnierzach wyklętych odgrywa rodzina, która niejednokrotnie była doświadczona represjami zarówno niemieckich i  sowieckich okupantów, jak  i aparatu bezpieczeństwa PRL-u.

Jeśli dziś przejawiamy w tym względzie troskę tylko o nasze młode pokolenie, to z pewnością tej troski nie wyczerpujemy, a co więcej, powinniśmy rozszerzyć ją również na tych, od których wiele zależy w zakresie właściwej formacji patriotycznej młodzieży, czyli na nauczycieli – głównie historyków szkolnych. Mariusz Urban – dyrektor Gimnazjum Nr 2 w Wolsztynie – jeden z uczestników spotkania, w dość emocjonalnym głosie zwrócił uwagę na potrzebę właściwej w tym względzie formacji nauczycieli, zwłaszcza uczących historii.

W części dyskusyjnej tego spotkania, dzielono się różnymi spostrzeżeniami i uwagami. Ale też padały konkretne pytania jak np. o to, co jest ważniejsze – czy jakieś, choćby najmądrzejsze opracowanie naukowe, czy… Zwykły mural z podobizną Inki czy majora Łupaszki? Odpowiedź była jedna – ważne jest i jedno i drugie, ale najważniejsze jest to, co spaja te elementy, szukanie tego, co pozwala wychodzić z tym w przestrzeń publiczną. Niestety, ale z tym wychodzeniem w tę przestrzeń największy problem ma dziś właśnie wspomniane tu już pokolenie 50 i 60-latków.

Włodzimierz Chrzanowski, Karol Irmler

fot. zbiory Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu, więcej zdjęć:

https://www.facebook.com/pg/Biblioteka.Raczynskich

/ss

Zobacz także w e-civitas:

Krawiec Matki Bożej

Suknia z białego bursztynu Matki Bożej Częstochowskiej nie  powstałaby, gdyby nie  spotkanie z Ojcem Świętym …