Home / Historia / Ideologie i systemy totalitarne jako wciąż aktualne wyzwanie intelektualne i pedagogiczne
Ofiary totalitaryzmu - przymusowo osadzeni w obozie niemieckim / wikipedia.org

Ideologie i systemy totalitarne jako wciąż aktualne wyzwanie intelektualne i pedagogiczne

Funkcjonowanie i doświadczenie systemów totalitarnych w XX wieków wciąż wymaga bacznej uwagi i pogłębionych analiz. To nie jest kwestia zamknięta, ani w wymiarze rzetelnych badań historycznych, ani w wymiarze trafnego rozeznawania wciąż aktualnego zagrożenia, które może wystąpić (w nowej postaci) ze wzmożoną mocą.

We wnioskach z wnikliwych analiz  dotyczących  relacji  między marksistowską wizją  wolności  i  komunistycznym  totalitaryzmem,  wybitny  historyk  idei,  Andrzej Walicki (ur. 1930), jednoznacznie  stwierdza:  „[…]  pozostaje  faktem,  że  marksizm  dowiódł  swej  przydatności  jako  legitymizacja  najbardziej  konsekwentnej  formy  totalitaryzmu,  że zbrodnie reżymów leninowsko-stalinowskich  popełniane  były  w  imię  marksistowskiej  utopii  i  że  wszyscy  niemal  marksiści  świata  popierali  te  reżimy  ze  względu  na  ich  genealogię  ideologiczną. […] próby dowodzenia, że «prawdziwy  marksizm»  nie  miał  nic  wspólnego z komunistycznym totalitaryzmem są albo skrajnie naiwne, albo intelektualnie nieuczciwe” (A. Walicki, Marksizm i skok do królestwa wolności. Dzieje komunistycznej utopii, Warszawa 1996,  s.  472).  Ukazując  związki  marksizmu z komunizmem, Walicki zwraca uwagę na wspólne dla nich źródło-we i nieusuwalne dążenia totalitarne: „Ideologia komunistyczna była głęboko osadzona w tradycji myśli zachodniej, a rewolucyjny ruch komunistyczny uformował się, pod przywództwem Babeufa,  jako  radykalny  odprysk  rewolucji francuskiej. Ideologia tego ruchu  od  początku  nacechowana  była  bardzo wyraźną dążnością totalitarną. Było […] do przewidzenia, że rewolucja dokonana  pod  hasłami  komunistycznymi  przejawi  aspiracje  totalitarne.  Wynikało to […] z istoty komunistycznego ideału. […] Marks i Engels próbo-wali  wprawdzie  zdystansować  się  od  «prymitywnego komunizmu», utożsamić  komunizm  z  powszechnym  wyzwoleniem  ludzkości,  ale  nie  zmieniło  to  faktu,  że  sam  ich  ideał  zawierał  w sobie dążność totalitarną”. W aforystycznej formie Walicki wyraża tezę: „marksistowska wizja «komunistycznej wolności» ma kluczowe znaczenie dla właściwego zrozumienia komunistycznego totalitaryzmu – i vice versa”. Przytoczone tu – uzasadnione i wyważone – opinie o ideach i dziejach totalitarnej utopii uświadamiają, jaki jest ciężar gatunkowy, jeśli idzie o praktykę życia społecznego, i jaka jest intelektualna odpowiedzialność analiz dotyczących ideologii totalitarnych, gdyż wprost dotyka się tu masowych zbrodni reżimów kierujących się tymi ideologiami.

Sytuację filozofii wprzęgniętej w sferę komunistycznej polityki, jako nieustannej walki, trafnie opisał Władysław Tatarkiewicz (1886-1980). Sprzeczności i ich ścieranie się uzna-no w marksizmie-leninizmie za wyraz walki, gdyż jako walkę traktuje się całość ludzkich poczynań: „Lenin w filozofii, tak samo jak w polityce, był zwolennikiem walki i wrogiem kompromisu: i w filozofii liczył się tylko ze stanowiskami krańcowymi; inne są złe już choćby dlatego, że nie nadają się jako narzędzia życia, polityki i wal-ki” (Historia filozofii, Tom III, wydanie I Kraków 1950). Filozofowie zazwyczaj dążą do uprawiania „filozofii obiektywnej, bezstronnej, bezpartyjnej”, marksizm – jak zauważa Tatarkiewicz – nie respektuje takich walorów i są one dla niego fikcją. Doktryny filozoficzne sprzeczne z oficjalną ideologią eliminuje się jako wrogie siły: filozofia „otrzymała charakter polityczny, partyjny, jednolity: marksizm-leninizm ustalił się w Związku Radzieckim tak powszechnie, że podobnej powszechności nie zna historia filozofii”. Doktrynerzy marksizmu-leninizmu, sięgając do terminologii militarnej, dyskusje filozoficzne określali jako „front filozoficzny”, a „zwycięstwo marksizmu” było głównym zadaniem ich polityki kulturalnej. Ideologię marksizmu-leninizmu jej wyznawcy i funkcjonariusze ustroju traktowali jako narzędzie działalności politycznej. Propagowano ją używając administracyjnych represji, aby zniewalać umysły i sumienia. Zaangażowany w szerzenie „nowej wiary” komunizmu, Tadeusz Kroński (1907-1958), w jednym z powojennych listów pytał, czy dlatego, „że większość jest jeszcze przeciw nam, to […] mamy zrezygnować z takiej szansy historycznej”. I – jakby w tonie brutalnego wygłupu – udzielił odpowiedzi: „My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji”. Narzędzie przymusu i zbrodni, czyli sowiecka kolba, staje się środkiem i symbolem wpajania marksizmu, mającego całościowo i „racjonalnie bez alienacji” zrewolucjonizować polski sposób myślenia i widzenia świata.

W dzienniku, świadczącym o przenikliwości i niezależności intelektualnej, Henryk Elzenberg (1887-1967) pod datą 20 I 1951 – gdy totalitarny stalinizm i polityczny terror znów nabierały siły – przenikliwie zanotował: „Klęska marksizmu jako filozofii jest […] nieuchronnie zawarta w zwycięstwie – j e ś l i będzie zwycięstwo – komunizmu jako ustroju”. Nawet marksizm – pojęty jako filozofia, a nie jedynie ideologia władzy – miał ponieść klęskę po ustanowieniu systemu komunistycznego. Marksiści zaangażowani w uciekającą się do zbrodni walkę o komunizm, działali przeciw wszelkiej filozofii. Wcześniej – w czasie II wojny światowej – Elzenberg rozpatrywał swoistość systemu totalitarne-go: „Groza totalizmu na tym polega, że mnoży on […] fizyczny nacisk państwowy przez pseudomoralny nacisk społeczny – wytwarzający coś, czego w tym stopniu nigdy chyba jeszcze człowiek nie znał”. We wzmożony „pseudomoralny nacisk społeczny” angażowali się filozofowie „fabrykujący” moralistykę, która usprawiedliwiała i umacniała system komunistyczny. Na rozbudowany moralistyczny aspekt „grozy totalizmu” należy wciąż zwracać baczną uwagę w analizie tekstów wytwarzanych nie tylko w kręgu oddziaływania marksizmu-leninizmu, zwłaszcza tekstów pedagogicznych.

Krytykę wraz z oceną moralną społecznych dążeń i skutków marksizmu-leninizmu sformułował dobitnie Tadeusz Kotarbiński (1886-1981) w rozprawie z 1968 r. (zamieszczonej w jego książce „Sprawność i błąd (z myślą o dobrej robocie nauczyciela)”, Warszawa 1970). Ocenia on, że w oficjalnie propagowanym marksizmie „za-brakło etyki”, a przymuszanie do jego wyznawania „pełne jest bodźców bez-pośrednio emocjonalnie demoralizujących”. W odróżnieniu od sposobu urzeczywistniania marksizmu, Kotarbiński opowiada się za poddaniem się „przymusowi argumentacji”, która odwołuje się do ludzkiej rozumności: „Przekonywanie wymaga dyskusji istotnie nieskrępowanej, nakaz posłuszeństwa ją udaremnia. Zamiast pełni uzasadniającego prawdę wysiłku daje się bliźniemu do konsumpcji gotowy zestaw tez – uproszczony standaryzowany, usztywniony. Wywołuje on u odbiorców repulsję zamiast akcesu”. Najbardziej razi brak etyki, gdyż – jak ujmuje to Kotarbiński – w socjalizmie występuje „hasło zastąpienia głosu sumienia dyrektywą dyscypliny organizacyjnej”, co „paraliżuje wprost osobowość moralną człowieka”. Osoby dające posłuch swemu sumieniu, nie godzą się na idee i praktyki, jakie wy-musza oficjalna ideologia fundująca system totalitarny.

Jak w porządku dociekań intelektualnych reagować na dążenia ideologii i systemów totalitarnych? Jedną z przekonujących strategii przyjął Karol Wojtyła (1920-2005). W latach sześćdziesiątych XX wieku, zdając sprawę z interesujących go zagadnień filozoficznych, w liście do – poznanego w czasie II. Soboru Watykańskiego – o. Henri de Lubaca (1896-1991), filozof i biskup Wojtyła przedstawia wiodącą problematykę swych analiz: „[…] wolne chwile wykorzystuję na pracę, bliską mojemu sercu, poświęconą metafizycznemu sensowi i tajemnicy OSO-BY. Wydaje mi się, że dzisiaj debata toczy się na tej płaszczyźnie. Zło w na-szych czasach w pierwszym rzędzie polega na pewnego rodzaju degradacji, nawet zniszczeniu, fundamentalnej jedyności każdej osoby ludzkiej. To zło leży nawet bardziej w porządku metafizycznym niż moralnym. Tej dezintegracji, planowanej czasem przez ideologie ateistyczne, musimy zamiast jałowych polemik przeciw-stawić coś w rodzaju »rekapitulacji« nienaruszalnej tajemnicy osoby….”. Opracowanie studium traktującego o „fundamentalnej jedyności każdej osoby ludzkiej” i „nienaruszalnej tajemnicy osoby” miało stanowić – właściwie pojętą – chrześcijańską odpowiedź na koncepcje i praktyki służące systematycznemu niszczeniu człowieczeństwa, zwłaszcza w systemach totalitarnych. Wykładnię własnego ujęcia metafizycznego sensu osoby kardynał Wojtyła zaprezentował w dziele „Oso-ba i czyn” oraz w towarzyszących mu rozprawach z etyki i filozofii człowieka. Swoim konsekwentnym postępowaniem w sferze aktywności intelektualnej zaprezentował też duchowo płodny sposób wyjścia poza zamknięty obręb totalitaryzmu. Ukazał, jak można nie dać się uwikłać w zastawiane przez totalitaryzm przynęty i pułapki, które służą temu, aby – w aktywności tylko na zewnątrz zachowującej pozory autonomicznej pracy intelektualnej – rozpatrywać wyłącznie to, co – na-wet jako forma opozycji i sprzeciwu – duchowo uzależnia od ideologii totalitarnej i od systemu totalitarnego.

Uzależnieniu od idei i dążeń totalitarnych w dużej mierze uległa pedagogika. Jak stwierdza Jan Szczepański (1913-2004): „wiek dwudziesty był wiekiem erozji pedagogicznych wizji świata. Bowiem zdawało się, że rewolucje zwycięskie na gruncie politycznym […] zapewnią wizjom pedagogicznym szansę realizacji. Także państwa faszystowskie i narodowo-socjalistyczne nadawały wychowaniu dużą rangę, wspartą potęgą swoich administracji”. I dopowiada: „doświadczenia dwudziestego wieku wykazały, że łatwiej było osiągnąć cele wychowania ruchom społecznym i ideologiom służącym przemocy, gwałtom, podbojom, wy-zyskom, czyli krótko mówiąc – złu”. Dlatego myśl i praktyka pedagogiczna wymagają głębokiego samooczyszczenia z głębokich totalitarnych uwikłań, tym bardziej, że współcześnie pedagogika ma szczególnie ważne zadanie do spełnienia. Powinna bowiem pro-wadzić w sposób przemyślany i skuteczny do wyzwalania się człowieka z form jawnego i skrytego duchowego uzależnienia od wciąż obecnych i destrukcyjnie oddziaływujących (nie-dostatecznie rozeznanych i nieprzezwyciężonych) elementów ideologii totalitarnej i systemu totalitarnego, aby ocalić, wyeksponować i wzmocnić – wskazaną przez Wojtyłę – „fundamentalną jedyności każdej osoby ludzkiej” i „nienaruszalność tajemnicy osoby”. To zadanie pozostaje palącą potrzebą pedagogiki.

Dr hab. Marek Rembierz

/md