niedziela , 22 Lipiec 2018
Fot. _Alicja_, źródło: pixabay.com, CC0.

Jak kształtować współczesny patriotyzm

Niezwykle istotne jest uzmysłowienie sobie, że patriotyzm to nie tylko wielkie działania i heroiczne czyny, którymi cechuje się patriotyzm czasu wojny. To także rzeczy drobne, których suma tworzy coś, czego nie jesteśmy w stanie wymierzyć, ale co realnie przekłada się na dobre funkcjonowanie wspólnoty w bardzo wielu aspektach.

O ile słownikowa definicja patriotyzmu jako „miłości do ojczyzny” nie wzbudza kontrowersji, o  tyle próba ustalenia najodpowiedniejszego sposobu przejawiania owej miłości, jest już kwestią sporną. Jej sporność wynika z  głębokiego, ideowo-politycznego, uwikłania pojęć, jakich używa się w dyskusji o istocie patriotyzmu. Trafnym przykładem powyższego jest przydawka „współczesny”, mająca rzekomo doprecyzowywać rozumienie tego, czym patriotyzm jest, a  która może de facto pogłębiać zamęt znaczeniowy i służyć raczej za polityczny wytrych, używany zresztą przez różne środowiska ideowe. Owa „współczesność” patriotyzmu rozumiana jest już to jako jego forma, już to jako jego treść i, w skrócie mówiąc, w tym tkwi zasadnicze jądro sporu dotyczącego tego, czym jest ów współczesny/nowoczesny patriotyzm albo jak powinien on wyglądać.

Rzetelna odpowiedź na pytanie główne niniejszego artykułu wymaga zatem dokonania określonych rozstrzygnięć intelektualnych oraz uporządkowania semantycznego, których efektem są (czy też mogą być) określone działania, czyli próba ustalenia jak patriotyzm kształtować.

Wyjdźmy od tego, jak sami rozumiemy termin „patriotyzm”. Najogólniej rzecz ujmując patriotyzm tworzą dwie składowe: podświadoma (naturalna) oraz świadoma (kulturowa). Pierwsza z nich to naturalne i przyrodzone człowiekowi odczuwanie więzi duchowej ze wspólnotą, w  której wyrósł. Przykładem owej najmniejszej, naturalnej wspólnoty pozwalającej nam rozróżniać „swoich” i „obcych” jest rodzina. To w jej ramach zachodzi pokoleniowy transfer normotypu – m.in. na tym polega jej fundamentalna wartość kulturowa. Ponadrodzinne wspólnoty, których na drodze życia przeciętnego człowieka pojawia się wiele, istnieją i  są wewnętrznie spójne dzięki scalającym je elementom, z  których fundamentalna jest świadomość ich odrębności od innych wspólnot. Brak dystynkcji na „my” i „oni” unieważnia wspólnotę, ale jest też sprzeczny z naturą ludzką. Wobec powyższego, postulaty „wspólnoty ogólnoświatowej”, która miałaby rzekomo być wolna od spontanicznego wyodrębniania się podwspólnot, niekiedy konkurencyjnych względem siebie, można traktować jedynie jako ideologiczne mrzonki, utopie zbudowane na fałszywej antropologii, nie zaś na trafnym rozpoznaniu ludzkiej natury. Podświadomą (naturalną) składową patriotyzmu, która jest warunkiem możliwości jego uświadomionej części, tworzy proste, ale doniosłe w  konsekwencjach rozróżnienie na „my” i  „oni”. Twierdzę, innymi słowy, że patriotyzm, rozumiany jako istnienie silnego uczucia więzi duchowej z wszystkim tym, co składa się na pojęcie ojczyzny, ma swoje zakotwiczenie w  naturze ludzkiej. Fałszywe jest zatem przekonanie – dziś zdaje się dominujące – jakoby patriotyzm był „dyskursywnym konstruktem” i to w dodatku niebezpiecznym, zaaplikowanym człowiekowi niczym zastrzyk z  trucizną. Wbrew opinii ideologów, zmiana narracji o  patriotyzmie, która miałaby skutkować jego „dekonstrukcją” nie zabije w ludziach ich dążności do tworzenia wspólnot, które pojawiają się dzięki wyodrębnianiu z  szerszego tła innych wspólnot. Nie zabije w  nich również przywią- zania do miejsca, w  którym wzrastali i osób, z którymi się wychowywali, nie zniweluje języka, w którym myślą i  mówią oraz kodu kulturowego porządkującego rzeczywistość. Nie zniszczy wszystkich tych składowych, które konstytuują osobę. To z kolei co uporczywie obrzydza pojęcia patriotyzmu, ojczyzny, narodu, mając na celu m.in. spełnienie utopii „ojczyzny jako całego świata”, powoduje to oikofobię – jak w kontekście politycznym trafnie określił, lęk przed własnym domem i  tym co własne, angielski filozof polityki – Roger Scruton.

Drugim elementem patriotyzmu, wtórnym, wszak niezmiernie istotnym, jest jego świadoma (kulturowa) składowa. Odpowiadając na pytanie o to „Jak kształtować współczesny patriotyzm?”, musimy wziąć pod uwagę to, co kształtowaniu podlega, czyli sposób myślenia, postawy i  zachowania wobec wspólnoty – w  tym wypadku – wobec własnej ojczyzny. Owo kształtowanie polega na, mówiąc obrazowo, modelowaniu określonego kształtu z bezkształtnego, ale istniejącego, materiału jakim są naturalne skłonności wspólnotowo-patriotyczne. Rzecz więc w tym, aby nawiązując do Arystotelesa twórczo zaktualizować ludzką potencję w tym zakresie.

Po pierwsze: Sposób myślenia o  przeszłości. Jest on niezmiernie istotny w  kontekście odpowiedzi na pytanie: jak kształtować współczesny patriotyzm? Jak sądzę, niejednemu z  nas zdarzyło się spotkać osobę twierdzącą, że przeszłość jest swego rodzaju balastem w  kształtowaniu przyszłości. O  tym, co było, należy zapomnieć, rozdrapywanie ran nie prowadzi wszak do niczego konstruktywnego. Obietnicą jest Przyszłość i to na niej należy się skupić. Taki sposób myślenia o  przeszłości jest błędny w  swej istocie. Wykorzenia z  kulturowego dziedzictwa, tworzy człowieka prezentystycznego, zwalnia z  powinności poznania historii własnego kraju, zupełnie nie zauważając, że pozwala ona lepiej orientować się w teraźniejszości. Zwiększa również podatność na tzw. pedagogikę wstydu – ta może żywić się albo brakiem wiedzy historycznej, nieznajomością kontekstu i uwarunkowań, albo złą wolą. Na takim gruncie myślowym trudno zbudować trwały fundament postaw i  zachowań autentycznie patriotycznych. W  związku z  tym, warunkiem podstawowym i  koniecznym, aby kształtować świadomy, pozbawiony kompleksów patriotyzm, jest rozpocząć od kształtowania sposobu myślenia o  historii, akcentującego niezwykle istotne znaczenie przeszłości dla teraźniejszości i  przyszłości. Historia magistra vitae est, to nie truizm, a dewiza o fundamentalnym znaczeniu w formacji duchowej i intelektualnej. Naturalnymi środowiskami do kształtowania takiego sposobu myślenia są dom rodzinny i szkoła.

Po drugie: Samoorganizowanie się obywateli – wspieranie i  aktywizowanie działań organizacji pozarządowych, które stawiają sobie za cel nieustanne wzniecanie pamięci o bohaterach i antybohaterach najnowszej historii Polski. Uczestnictwo w różnorakich przedsięwzięciach animowanych przez organizacje patriotyczne jest formą swego rodzaju spłacania długu wobec tych, którzy wykazali się niebywałą odwagą, niezłomnością charakteru i  wiernością takim ideom jak niepodległa i  suwerenna Rzeczpospolita. Stowarzyszenia, fundacje czy koła naukowe działające przy uczelniach to znakomite miejsca formacyjne, dające każdemu zainteresowanemu możliwość zrealizowania swojego potencjału – zarówno organizacyjnego…, jak i intelektualnego. Działalność społeczna, choćby na niwie patriotycznej, to także sposób na wydostanie się z pułapki, w którą coraz częściej wpadają młodzi ludzie – pułapki nihilizmu.

Po trzecie, mądre dostosowywanie formy przekazywanych treści patriotycznych do ducha czasów. Uwidacznia się tutaj mój pogląd na kwestię „współczesności/nowoczesności” patriotyzmu. Mianowicie, widzę ją w formie, a nie w treści. Ta druga jest uniwersalna. Forma propagowania treści patriotycznych powinna uwzględniać kontekst czasu, czyli również technologicznych możliwości promowania określonych treści. Nowe media są świetnymi narzędziami do tego, aby w  ciekawy sposób przypominać historię i  promować określone postawy. Dzięki atrakcyjnej formie przekazu, będącej wszak nośnikiem głębokich treści, można przezwyciężać wewnętrzną pustkę i  fałsz twierdzeń o  nieistotności historii czy też szkodliwości patriotyzmu dla utrzymania pokoju między narodami.

Wreszcie patriotyzm to także dobre mówienie o swoim kraju na zewnątrz. W często słyszanym stwierdzeniu, że nikt nie mówi tak źle za granicą o  Polsce jak sami Polacy, jest sporo prawdy. Aura oikofobii wytworzona w  modnym dyskursie intelektualno-medialnym oddziałuje na stan umysłu wielu Polaków, którzy nie zdają sobie sprawy, że tak zwany „czarny PR” ma swoje realne, często gospodarcze konsekwencje. Współczesny patriotyzm, świadomy wyzwań, ale i sposobu funkcjonowania zglobalizowanego świata, powinien uwzględniać, jak istotne jest to, w jaki sposób odmalowujemy portret Polski i jaką opowieść o  niej prezentujemy, na przykład w rozmowach z zagranicznymi dziennikarzami, na międzynarodowych wymianach studenckich, konferencjach, delegacjach, czy po prostu podczas wakacyjnych podróży. I nie chodzi tutaj o idealizowanie własnego kraju i megalomanię narodową. W dobrym mówieniu o własnej ojczyźnie nie chodzi o  zapominanie o  wadach, niedoskonałościach i pracy, którą nieustannie trzeba wkładać w  proces budowania sprawnego państwa oraz świadomego i przedsiębiorczego społeczeństwa obywatelskiego. Chodzi o  mówienie bez kompleksu o Polsce i podkreślanie takich elementów, które dają powody do dumy, a tych nie brakuje!

Niezwykle istotne jest uzmysłowienie sobie, że patriotyzm to nie tylko wielkie działania i  heroiczne czyny, którymi cechuje się patriotyzm czasu wojny. To także rzeczy drobne, których suma tworzy coś, czego nie jesteśmy w  stanie wymierzyć, ale co realnie przekłada się na dobre funkcjonowanie wspólnoty w bardzo wielu aspektach. Uchwycenie tej prawdy sprawia, że nie postrzegamy patriotyzmu jako ciężaru, którego nie jesteśmy w stanie unieść, a wręcz przeciwnie, dociera do nas jego plastyczność – to że jest możliwy do realizowania przez każdego z  nas, na różnych polach naszych codziennych i  odświętnych aktywności.

Marcin Pasierbski

mak

Zobacz także w e-civitas:

Posąg, który pozwala zrozumieć historię

73 lata temu przed Bazyliką św. Krzyża w Warszawie ponownie stanął Chrystus dźwigający krzyż.