Home / Wywiady / Jaka polityka historyczna

Jaka polityka historyczna

Z Robertem Kostro, dyrektorem Muzeum Historii Polski, rozmawia Remigiusz Malinowski

Co to jest polityka historyczna?

To jest nowa nazwa starego zjawiska. Każda władza interesowała się historią czy też upamiętnieniem ważnych wydarzeń. W starożytności budowano łuki triumfalne w średniowieczu fundowano kościoły, klasztory czy kaplice, jak na przykład kaplica Karola Wielkiego w Akwizgranie, czy kaplica Zygmuntowska na Wawelu. Jest dużo przykładów, które są świadectwem utrwalania, czy to wielkich ludzi, czy to wielkich czynów. W nowszych czasach pojęcie polityki historycznej stało się pojęciem szerszym. Choćby takie proste działania, jak nazewnictwo miejskich ulic czy stawianie pomników jest elementem polityki historycznej; w ten sposób kultywuje się pamięć o wielkich postaciach i wydarzeniach historycznych. Współcześnie państwa demokratyczne realizują swoją politykę historyczną w różny sposób: poprzez finansowanie badań naukowych, edukację historyczną, programy popularyzatorskie, promowanie własne. Oczywiście nie można tutaj zapomnieć o tworzeniu muzeów i miejsc pamięci, to przecież też działania właściwe dla polityki historycznej.


Robert Kostro – dyrektor Muzeum Historii Polski
Fot. Remigiusz Malinowski

Robert Kostro (ur. 12 stycznia 1967) – historyk, publicysta. Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, latach 80. Uczestnik Ruchu Młodej Polski. W latach 1991–1994 redaktor i publicysta „Polityki Polskiej”, „Debaty” i „Tele Magazynu”, szef wydawnictwa „Ararat”. Działał w Koalicji Konserwatywnej, której przewodniczył Kazimierz Michał Ujazdowski, z którym redagował „Kwartalnik Konserwatywny”. W 1997 został mianowany dyrektorem Departamentu Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Po objęciu przez Kazimierza M. Ujazdowskiego urzędu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego został mianowany szefem jego Gabinetu Politycznego. Był również komisarzem generalnym festiwalu Europalia 2001 Polska. W 2001 został wicedyrektorem Instytutu Adama Mickiewicza. Doradzał w sprawach polityki zagranicznej i kulturalnej Grupie Unii na Rzecz Europy Narodów (UEN) w Parlamencie Europejskim, w skład, której weszli europosłowie Prawa i Sprawiedliwości. W 2006 został powołany na stanowisko dyrektora nowo tworzonego Muzeum Historii Polski.

Jak wygląda polityka historyczna w Polsce?

Wydaje się, że na początku lat 90. nastąpił pewien zachwyt nowoczesnością, skądinąd zrozumiała fascynacja reformami i problemami ekonomicznymi. Próbowaliśmy „doganiać Europę”. W tamtym okresie sprawy historyczne odeszły niejako w cień. Państwo przestało się interesować historią. Dosyć szybko, bo już w połowie lat 90. pojawiły się pierwsze głosy publicystów, w tym Marka Cichockiego i Tomasza Merty, które mówiły coraz głośniej o tym, że w takich wydarzeniach, jak np. historia „Solidarności”, Polacy przestają mieć głos przez to, że nie inwestują w upamiętnienie swoich dokonań historycznych. W kontekście obalenia komunizmu mówiło się w całej Europie przede wszystkim o zburzeniu muru berlińskiego a nie o „Solidarności”. W kontekście II wojny światowej mówi się głównie o holokauście i o tzw. „wypędzeniu” Niemców, a ulega zatarciu świadomość cierpienia Polaków czy innych narodów, które w tej wojnie były ofiarami hitlerowskich Niemiec. Polska z obozu aliantów w mentalności wielu ludzi Zachodu jest kojarzona z państwami „Osi”. Przeciętny student ze Stanów Zjednoczonych czy Francji zapytany, po której stronie walczyli Polacy w czasie II wojny światowej, miałby problem z prawidłową odpowiedzią. To właśnie z takich powodów wynikło pojęcie polityki historycznej, które głównie było lansowane przez prawicę, że państwo musi zając się tym problemem. Trzeba otworzyć nowe muzea, trzeba inwestować w badania historyczne, promocję polskiego dziedzictwa za granicą, musimy mieć swój głos w dyskusji o historii.

Muzeum tak, ale nowoczesne Według badania CBOS na dużej grupie Polaków tradycyjne muzea są miejscami, które nie budzą zainteresowania lub wręcz miejscami, które wydają się im nudne. Istnieje natomiast duża społeczna akceptacja dla wprowadzania do instytucji kultury rozwiązań nowatorskich. Atrakcyjność muzeum w największym stopniu podwyższa wystrój sal w formie scenografii z epoki, a także prezentowanie historii poprzez całą gamę środków multimedialnych. Innowacji oczekują przede wszystkich ludzie młodzi, ale również osoby w średnim wieku oraz osoby z wykształceniem średnim i wyższym. Możliwość dotykania eksponatów jest ważna przede wszystkim dla najmłodszych respondentów (18-24 lata).

Czy polityka historyczna prowadzona przez Polskę jest dwutorowa, czyli na zewnątrz i do wewnątrz?

Konferencja prasowa zwołana z okazji powołania Muzeum Historii Polski
Konferencja prasowa zwołana z okazji powołania Muzeum Historii Polski
Fot. Remigiusz Malinowski

Rzeczywiście są dwa aspekty. Pierwszy to taki, żeby ludzie zdawali sobie sprawę z tego, kim są. Żeby wiedzieli, jakie są polskie tradycje historyczne, jakie ważne dokonania polityczne, społeczne, kulturowe, cywilizacyjne czy przeżycia martyrologiczne kształtowały nasz naród. Drugi aspekt, to szerzenie wiedzy o naszym kraju na zewnątrz. Jest on często dla nas nawet bardziej bolesny. Istnieje swoista konkurencja w przekazie historycznym na świecie i w tej konkurencji polski głos musi być słyszalny. W obu tych dziedzinach mieliśmy przez ostatnich kilkanaście lat zaniedbania. Czasami są to zaniedbania znacznie dłuższe jak chociażby Muzeum Powstania Warszawskiego, które powstało zaledwie 3 lata temu. To wynika nie tylko z zaniedbań III Rzeczypospolitej, ale również z tego, że w PRL-u nie można było najpierw o Powstaniu w ogóle mówić, potem można było mówić, że byli „dobrzy powstańcy a źli dowódcy”, ale potrzeba było z górą 10 lat niepodległości, że można było to wydarzenie w sposób właściwy upamiętnić.

Czy w międzynarodowej polityce historycznej jesteśmy w stanie konkurować z takimi państwami jak chociażby Niemcy, które często zupełnie inaczej interpretują fakty historyczne?

Na pewno jest nam trudniej, bo mamy mniej pieniędzy, jesteśmy mniejszym narodem, ale dużo zależy od nastawienia ze strony państwa i społeczeństwa. Naszą powinnością jest to, żebyśmy niezależnie od różnych interpretacji historii przez naszych sąsiadów zadbali, żeby nasz głos był słyszalny na arenie międzynarodowej. Do tego rzeczywiście są potrzebne fundusze, których w tej chwili jest niewiele, ale odkąd jesteśmy w Unii Europejskiej pojawiają się nowe możliwości finansowania w postaci funduszy europejskich, z których również można korzystać w ramach pielęgnowania dziedzictwa i wzmacniania infrastruktury kulturalnej i turystycznej.

Trzy czwarte Polaków odwiedzi Muzeum Historii Polski Muzeum Historii Polski jest Polakom potrzebne. Opinię taką wyraża 81,3 proc. badanych, zaś chęć odwiedzenia tej instytucji deklaruje 75,4 proc. respondentów – wynika z sondażu przeprowadzonego przez Centrum Badania Opinii Społecznej w dniach 16-21 marca 2006 r. Z przeprowadzonej ankiety wynika, że choć nie odczuwamy potrzeby posiadania w kraju większej liczby muzeów tradycyjnych, to jednak nowoczesna forma przekazu proponowana przez Muzeum Historii Polski jest Polakom potrzebna. Zainteresowanie odwiedzeniem narracyjnego Muzeum Historii Polski jest prawie równie wysokie, co stopień poparcia dla projektu jego stworzenia.

Czy nie jesteśmy spóźnieni z naszą polityką historyczną na arenie międzynarodowej? Czy pewne kłamliwe stereotypy, w jakich próbuje się przedstawić Polskę, nie weszły na stałe do interpretacji historii np. XX w.?

Nic na tej ziemi, poza przeszłością, nie jest nieodwracalne. Na pewno będzie nam trudniej dzisiaj takie rzeczy robić niż w sytuacji gdyby państwo polskie prowadziło konsekwentną politykę od dziesięcioleci, a przynajmniej od przełomu 1989-91 roku, odkąd mamy niepodległość. Wiele zależy od tego, jakie mamy nastawienie i od tego, czy jesteśmy w stanie stworzyć dzisiaj jakieś ośrodki, które miałyby wpływ na formowanie tego typu projektów. Dobrym przykładem może być moja wizyta w Imperial War Museum w Londynie, gdzie pojawiły się szanse na wejście z polskimi programami edukacyjnymi, przeglądem polskich filmów. Jesteśmy już po pierwszych rozmowach z Brytyjczykami i już niedługo ruszymy z takimi programami. To nie jest praca, która z dnia na dzień przynosi efekty, ale na pewno można i trzeba to robić. Innym przykładem jest współorganizowana przez Muzeum Historii Polski wizyta w Polsce grupy profesorów amerykańskich, autorów podręczników akademickich. Historycy amerykańscy rozmawiali z kolegami z Polski. W jednej z książek większy akapit był poświęcony czeskiej Aksamitnej Rewolucji niż „Solidarności”. Ta dysproporcja jest dla nas oczywista i pokazuje naszą słabość w lobbowaniu naszej historii. Pokazaliśmy im m.in. Muzeum Powstania Warszawskiego, krakowski Wawel i wiele innych miejsc. Efektem tej wizyty było to, że w wielu punktach podręczniki przez nich pisane zostaną zmienione.

Tomasz Merta: Muzeum Historii Polski – początek podróży Muzeum, o którym mowa, pozostaje dzisiaj jedynie ideą. Jest to idea stworzenia takiego miejsca, które dawałoby szansę nowoczesnego i atrakcyjnego przybliżenia dziejów Polski, szansę zaprezentowania całościowej narracji historycznej. Potrzeba zbudowania takiej nowoczesnej instytucji muzealnej wydaje się dość oczywista. Potrzebna jest ona zarówno młodym Polakom, jak i naszym zagranicznym gościom, wszystkim, którym chcemy wyjaśnić, kim jesteśmy i skąd przychodzimy. Oczywiście, obecnie w Polsce istnieje wiele takich muzeów, które dają pewien wgląd w naszą przeszłość, miejsc narracji cząstkowych, takich jak Muzeum Niepodległości, Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Historyczne m. st. Warszawy i wiele innych placówek. Brakuje jednak takiego muzeum, które spajałoby te cząstki w całość, nadając im pewien sens – o tyle, o ile jest to możliwe w przypadku długich i skomplikowanych dziejów Polaków. Takie muzeum miałoby do zaofiarowania coś więcej niż jedynie sugestywną syntezę dającą zwiedzającym szansę szybkiego wglądu w nasz sposób myślenia i przeżywania świata – mogłoby, kreśląc ogólną mapę historycznych i kulturowych dziejów Polski, stać się początkiem fascynującej podróży, zachęcając do dalszych studiów czy wizyt w innych placówkach, których pole zainteresowań jest węższe i z natury rzeczy może być bardziej szczegółowo przedstawione. W wielu krajach taką funkcję pełnią muzea narodowe. W Polsce jednak Muzeum Narodowe jest galerią sztuki narodowej. Jedynym muzeum, które stara się realizować potrzebę przedstawienia syntezy naszych dziejów, jest Muzeum Wojska Polskiego. Z całym jednak szacunkiem dla tej zasłużonej placówki trzeba podkreślić, że perspektywa, jaką ona proponuje, jest niedoskonała i ograniczona – siłą rzeczy przedstawia polskie dzieje jako ciąg kolejnych zmagań wojennych. Nawet długie przecież okresy pokoju, jakich zażywała I Rzeczpospolita, zacierają się w tej narracji.

Czy my Polacy jesteśmy wystarczająco wyedukowani historycznie?

Badania i sondaże opinii publicznej mówią zgodnie, że Polacy są dumni ze swojej historii. Wydaje się jednak, że nasza świadomość historyczna jest dziurawa. Mamy dużo nieuporządkowanej wiedzy wynoszonej ze szkoły, z literatury czy filmów historycznych, tradycji rodzinnych. Natomiast, jeżeli badania dotyczą pewnych faktów czy postaci historycznych to tutaj niestety wychodzi duża słabość. Najbardziej brakuje nam świadomości osiągnięć cywilizacyjnych Polaków. Patrzymy na Polskę szlachecką przez pryzmat liberum veto, natomiast zapomina się o bezprecedensowym przypadku w Europie, że Rzeczpospolita była krajem, który zbudował bardzo ciekawą formułę ustrojową i przez kilkaset lat była jednym z najbardziej wolnych krajów Europy, ze starą tradycją parlamentarną. To właśnie tutaj masowo osiedlali się emigranci z całej Europy i nie tylko. To wychodzi na przykład w debacie dotyczącej stosunków polsko-żydowskich. Nie można patrzeć na historię naszych relacji tylko przez pryzmat Jedwabnego czy Kielc, niezależnie od tego jak je interpretujemy. Trzeba spojrzeć na nie w perspektywie kilkusetletniej historii. Polska przez kilkaset lat była miejscem imigracji Żydów, z gdzie znajdowali schronienie uciekinierzy z państw zachodniej Europy. Polska była gościnna i zapewniała godziwe warunki życia dla ludzi różnych religii i narodowości. Ta postawa otwartości była nie tylko w stosunku do Żydów, ale również do protestantów, bo to właśnie tutaj osiedlali się arianie. Inny fenomen naszej historii, już powojenny, to walka z komunizmem bez użycia przemocy, na czele której stał Kościół. Znaczenie charyzmatycznego Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego czy Jana Pawła II wynika nie tylko z ich roli przywódców Kościoła, ale z faktu, że byli oni równocześnie duchowymi przywódcami wielkiego i skutecznego ruchu sprzeciwu wyzwoleńczego. To są rzeczy, których czasem my sami często nie doceniamy, a powinniśmy o tym pamiętać.

Remigiusz Malinowski

Artykuł ukazał się w numerze 2/2007.

Dodaj komentarz