Home / Społeczeństwo / Jedność u początków chrześcijaństwa

Jedność u początków chrześcijaństwa

Od samego początku chrześcijaństwa dostrzegano w rozłamach i podziałach największe niebezpieczeństwo dla zachowania ewangelicznej wiary.

Jedność, której tak wiele miejsca poświęcił w swoich katechezach Jan Paweł II, jest od czasów św. Pawła pojęciem teologicznym, chrześcijańskim, bowiem � jak mówił apostoł � nie można osiągnąć jedności, bez miłości Chrystusa i bez uczynienia Go fundamentem życia. Tylko wówczas może zapanować pokój. Innego typu jedność to zaledwie uzgodnienie jakichś wspólnych warunków, zapis umowy handlowej lub kodeksu prawnego. Natomiast jedność w Chrystusie pochodzi i realizuje się z miłości, z wiary i chrztu.

Żeby jednak praktykować miłość, trzeba znać przedmiot miłości. Wiara wymaga znajomości prawd wiary i przyjęcia wspólnych form kultu. Dzieje teologii odzwierciedlają problemy, przed jakimi stawał Kościół w danym czasie, i próbę ich przezwyciężenia. W każdej epoce zagrażały Kościołowi herezje i rozłamy, które burzą jedność przez tworzenie jakichś własnych �prawd�. Pierwsze wieki chrześcijaństwa to czas szczególnego wysiłku apostołów i ojców Kościoła w tworzeniu podstaw teologicznych zgodnych z nauczaniem zawartym w Ewangelii.

Imperium rzymskie a jedność

Cesarstwo rzymskie, w którym narodziło się chrześcijaństwo, rozciągało się na ogromnym obszarze od Atlantyku po Kaukaz i pustynie Libii, od ziem Germanii do Nilu, a więc na terenach trzech kontynentów � Europy, Azji, Afryki. Dla podbitych ludów przynależność do najpotężniejszego imperium stanowiła niewątpliwie awans cywilizacyjny i dawała poczucie jedności, uniwersalnego ładu. Pod względem religijnym panował tu pluralizm, a więc tolerancja dla czcicieli wszelkich bóstw, pod warunkiem oddawania czci również bogom rzymskim i cesarzowi, który był symbolem jedności. Politeistyczna religia Od samego początku chrześcijaństwa dostrzegano w rozłamach i podziałach największe niebezpieczeństwo dla zachowania ewangelicznej wiary. Rzymian miała przede wszystkim wymiar doczesny � wspólne kulty, misteria łączyły rody, mieszkańców miast, całe cesarstwo. Uniwersalizm polityczny, społeczny, kulturowy, możliwość porozumiewania się w jednym greckim języku zaspakajały do pewnego stopnia potrzebę poczucia wspólnoty.

W Palestynie, również na terenach podległych cesarstwu, żył jednak naród żydowski, który wyłamywał się z powszechnie panującego politeizmu. Żydzi, żyjący w swoim zamkniętym społeczeństwie, czcili bowiem jedynego Boga, który prowadził przez dzieje naród wybrany, zawierając z nim przymierze i obiecując przyjście Mesjasza.

Wspólnota pierwszych chrześcijan

Apostołowie rozpoczęli głoszenie Ewangelii w środowisku żydowskim. Pierwsi chrześcijanie to ci spośród Żydów, którzy uwierzyli, że Jezus jest obiecanym narodowi wybranemu Mesjaszem.

Nieco później misja ewangelizacyjna objęła również pogan, dzięki wielkiemu apostołowi w tym środowisku � św. Pawłowi.

Najważniejszymi problemami czasów apostolskich, które na tym etapie zagrażały jedności, były dwie sprawy. Obydwie związane z tradycją żydowską, z prawem i przepisami rytualnymi. Pierwsze pytanie dotyczyło ciągłości Kościoła względem Izraela. Czy Kościół to wspólnota, która ma kierować się przede wszystkim prawem Mojżeszowym, czy może, jak chcieli tego ekspoganie, helleniści � należy w ogóle odrzucić Stary Testament? Drugim poważnym problemem była sprawa obrzezania pogan i przyjęcia przez nich także innych przepisów rytualnych. Skoro wspólnota chrześcijańska wzięła początek od Żydów, to wydawałoby się logiczne zachowanie wszystkich praw żydowskich i rozciągnięcie ich również na nie-Żydów. Te kontrowersje w pierwszym, apostolskim okresie próbował rozstrzygnąć św. Paweł. Stary Testament jest według niego przede wszystkim historią przygotowania przez Boga rodzaju ludzkiego, którą należy interpretować w świetle życia i nauki Chrystusa. Tak więc Kościół, choć nie może uznać Starego Testamentu za własną księgę, stale się do niej odwołuje jako do korzeni chrześcijaństwa. Natomiast kwestię obrzezania pogan rozstrzygnął sobór jerozolimski, na którym wypowiedzieli się apostołowie przeciwko poddawaniu nawróconych pogan prawu żydowskiemu, ponieważ Bóg dał im tak samo jak innym Ducha Świętego i oczyścił ich serca przez wiarę. A to jest ważniejsze od prawa.

Autorytet przeciw herezjom

W II wieku, a więc po okresie apostolskim, najpilniejszym problemem dla zachowania jedności okazało się wskazanie autorytetu, w którym młody Kościół znalazłby stałe i mocne oparcie, zwłaszcza przeciw szerzącym się herezjom. Powstało wówczas wiele gnostyckich sekt, które � mówiąc ogólnie � wprowadziły do swojego nauczania elementy obce chrześcijaństwu, dotyczące przede wszystkim natury człowieka (dualizm duszy i ciała), problemu stworzenia świata i pochodzenia zła. Gnosis po grecku oznacza wiedzę. Gnostycy uważali, że posiadają specjalną wiedzę, która przewyższa prostą wiarę Kościoła, dlatego możliwe jest rozwijanie wiedzy bez przynależności do Kościoła. Pewna sekta o nastawieniu antyjudaistycznym głosiła z kolei, że Bóg Starego Testamentu jest Bogiem złym, a Nowego Testamentu � dobrym.

Przywołajmy tu dwie niezwykle znaczące postacie i ich odpowiedź na te gnostyckie zagrożenia jedności wiary. Pierwszy to św. Ignacy biskup Antiochii, ówczesnej stolicy Syrii, drugim jest św. Ireneusz z Lyonu; obaj męczennicy.

Listy św. Ignacego są jak pożegnalny testament pisany do braci wyznawców. Bo też rzeczywiście Ignacy pisze je w drodze od Antiochii, gdzie został aresztowany, do Rzymu, gdzie poniesie śmierć męczeńską rozszarpany przez dzikie zwierzęta. Te listy są jednym wielkim wołaniem o jedność: �Dbaj o jedność � pisze do Polikarpa, biskupa Smyrny � bo od niej nie ma nic lepszego�. Św. Ignacy wskazuje autorytet, któremu wyznawcy winni są bezwzględne posłuszeństwo. Tym autorytetem jest biskup, zobowiązany do największej troski o czystość wiary i powierzoną mu wspólnotę.

Św. Ireneusz, który młodość spędził w Smyrnie (Wschód), a później został biskupem Lyonu (Zachód), miał szczególne predyspozycje, by rozstrzygać ówczesne konflikty. Jego nauczaniu, zawartemu w dwóch dziełach, zawdzięczamy sformułowanie krótkiego wykładu wiary (credo), ustalenie czterech Ewangelii jako podstawowego kanonu Nowego Testamentu oraz ukazanie Kościoła jako stróża prawdy objawionej. Ta prawda jest niezmienna dzięki temu, iż apostołowie, którym sam Chrystus zlecił głoszenie Ewangelii, wyznaczyli bezpośrednio swoich następców. Sukcesję apostolską przejęli biskupi, nauczający wiernych całej tradycji przekazywanej ustnie przez uczniów Chrystusa. Ireneuszowej polemice z heretykami zawdzięczamy chrześcijańską koncepcję historii zbawienia jako jedności Boskiego planu, co zostało zawarte w Starym i Nowym Testamencie. Jeden jest Bóg, stwórca i odkupiciel. Tak samo człowiek stanowi jedność wraz z ciałem, które dla gnostyków było czymś osobnym i złym.

Wiara i rozum

Gnostycy odwoływali się w swojej nauce do pogańskiej, greckiej filozofii, poszukując u Platona czy stoików uzasadnienia swoich spekulacji. Do II połowy II wieku chrześcijańscy myśliciele uważali więc, że filozofia złączona jest z herezją i dlatego ją odrzucali. To nastawienie przełamał Justyn Męczennik, który przed swoim nawróceniem był całkowicie oddany studiom filozoficznym, a kiedy poznał chrześcijaństwo, to właśnie je uznał za prawdziwą filozofię. Był on, podobnie jak Ireneusz, apologetą, czyli obrońcą wiary polemizującym z heretykami. To on po raz pierwszy posłużył się pojęciami filozoficznymi w rozważaniach na temat Boga i duszy.

Najwięcej trudności nastręczało uzasadnienie jedyności Boga, który jest stwórcą, ale też Jezusem Chrystusem. Justyn wykorzystuje z filozofii greckiej pojęcie Logosu i nazywa Chrystusa Bożym Logosem, pośrednikiem między Bogiem a ludźmi. Apologeci sformułowali naukę chrześcijańską w terminach filozoficznych. Aby przekonać heretyków, odwoływali się nie tylko do samej wiary, ale i do obiektywnego rozumu. Ustalili tylko poszczególne pojęcia i tezy chrześcijańskiej filozofii, a dopiero ich następcy: Klemens Aleksandryjski, Orygenes, Grzegorz z Nyssy i najgenialniejszy z nich, Augustyn, budowali systemy filozofii chrześcijańskiej.

Nowy pogląd na świat

Omówienie tych pierwszych systemów filozoficznych nie jest tutaj możliwe. Ważne, by podkreślić, że odtąd nauka Jezusa była nie tylko religią, ale i filozofią. Od połowy III wieku i przez cały wiek IV trwa wielki rozkwit chrześcijaństwa, które przenika do wszystkich warstw społeczeństwa. Ale czasy te obfitują także w wielkie prześladowania (najdłuższe i najkrwawsze za Dioklecjana), zanim zakaże ich Konstantyn w swoim edykcie w 313 roku, a Teodozjusz w 380 uczyni z chrześcijaństwa religię państwową. Patrząc z perspektywy wielu wieków na te czasy, nie można wprost nie dostrzec wypełniania się wielkiego Bożego planu. Oto w 476 roku upada cesarstwo rzymskie. Barbarzyńcy zwyciężyli. Cywilizacja starożytna może zostać całkowicie unicestwiona, a wraz z nią cały wielki dorobek kultury i myśli filozoficznej. Jedynym miejscem, które go przechowa, jest chrześcijaństwo, zarówno wschodnie jak i zachodnie.

Chrześcijaństwo sformułowało dogmaty i całą naukę w języku filozoficznym i bez niego nie będzie mogło się już obyć. Św. Augustyn dokonał syntezy wszystkich dążności pierwotnego Kościoła, dając tym samym nowy pogląd na świat, w którym nieskończony Bóg jest osobą, a stworzony świat jest nadprzyrodzonym dziełem Jego woli, łaski i miłości. Ostatecznym celem człowieka jest kontemplacja Boga.

Religia chrześcijańska szerzyła się w całej Europie wśród emancypujących się barbarzyńców. Teraz najpilniejszą potrzebą było opracowanie prostych wykładów. Z pism Augustyna zaczęto więc robić przystępne katechizmy i wyciągi. Ale i pisma starożytnych filozofów chciano ocalić, dokonując przekładów na język łaciński i tworząc komentarze. Spuścizna starożytności została przekazana następnym pokoleniom. I choć średniowiecze zajmie się przede wszystkim wyjaśnianiem dogmatów ustalonych w poprzednim okresie i będzie rzadziej sięgać do dorobku filozofów starożytnych, wykorzysta go później w całej pełni renesans. Średniowiecze natomiast, zafascynowane chrześcijańskim poglądem na świat, uczyni z religii nie tylko potrzebę dusz, ale i podstawę organizacji państwowej, co miało stanowić jedność Kościoła i państwa, a co przyniesie nowe konflikty.

Droga do jedności rozpoczyna się od dialogu. Taki dialog, szczególnie wśród podzielonych chrześcijan � katolików, prawosławnych, protestantów, był przedmiotem wielkiej troski Jana Pawła II i także po jego śmierci jest nadal aktualny. Dziś, tak samo jak dawniej, przed Kościołem stoi wiele zagrożeń. Jednym z nich jest szerzący się w Europie ateizm. Z ateizmem, z brakiem zainteresowania transcendencją chyba najtrudniej dyskutować. Drugim zagrożeniem są sekty, oferujące zbawienie czy raczej wyzwolenie przez swoich guru. Trzecim zagrożeniem jest wojujący i agresywny islam. Lecz chyba najniebezpieczniejszy jest brak znajomości prawd wiary u chrześcijan, a stąd brak żarliwości czy nawet zdolności do obrony. Tożsamość, postawę i zdecydowane przekonania zdobywa się nie przez deklaracje, lecz przez życie tym, co się deklaruje. Potrzebna jest więc nam jedność słów i czynów.

Jolanta Klecel

Artykuł ukazał się w numerze 1/2007

Dodaj komentarz