Józef Ignacy Kraszewski

Józef Ignacy Kraszewski – sejsmograf swoich czasów

Lubił zagadnienia związane z codziennym życiem społecznym, które były trudne i niewygodne. W podobny zresztą sposób opisywał i nasze dzieje.

Wyzwaniem jest opisać w krótkim artykule życie i twórczość jednego z najbardziej płodnych twórców w polskiej literaturze. Minęło 130 lat od jego śmierci, mimo to dobrze znamy jego życie codzienne, w tym wiele faktów niepodważalnych. Był tytanem pracy. Jest zatem niemal pewne, że każdą wolną chwilę poświęcał zapełnianiu kolejnych stronic atramentem. W powszechnym obiegu uchodzi za autora dwustu powieści (podobno dokładana ich liczba to 232), jak wiadomo jednak, poza prozą uprawiał także inne gatunki literackie. Pisał dramaty, recenzje, felietony i wiersze. Ponoć zecerzy mieli trudności ze składaniem jego dzieł, czyli tempo jego pisania było znacznie prędsze niż tempo składania drukarskich linijek.

Józef Ignacy Kraszewski

Był to człowiek skromny, stroniący od ludzi, o filigranowej, szczupłej sylwetce i bladej, wątłej twarzy. Mówił powoli, choć pisał niezmiernie szybko. Onieśmielały go publiczne wystąpienia, mimo że liczne zaszczyty, które odbierał, i funkcje, które pełnił, stale go do owych wystąpień zmuszały. Jednym słowem – był to człowiek pełen sprzeczności. Największą był chyba talent giganta kontra osobowość sługi. Czytało go chłopstwo, zaczytywała się nim i szlachta. Był pierwszym autorem bestsellerów – choć w jego czasach nie prowadzono rankingów czytelnictwa, bez wątpienia figurowałby na pierwszym miejscu. Najbardziej znany był jako autor monumentalnych powieści historycznych, podpisywanych pseudonimem Bolesławita. O jego popularności wspomina Hipolit Skimborowicz: „Gdzie przyjdziesz, wszędzie w ręku pisma Kraszewskiego. Jak niegdyś romanse Waltera Scotta, tak dziś jego książki najbardziej są obdarte, czyli najoczytańsze, lub jak inni powiadają najpoczytniejsze. Każdy księgarz ubiega się za utworami jego pióra” (Skimborowicz H., Kraszewski i ostatnia z wydanych prac jego pt. Obrazy z życia i podróży, „Przegląd Naukowy” 1843).
Kraszewski był nie tylko wielkim interpretatorem historii, ale także bystrym obserwatorem współczesności. Komentował bieżące wydarzenia w listach, wspomnieniach i publicystyce. Może zatem warto byłoby skupić się na tych najmniej znanych wątkach twórczości autora Starej baśni, takich jak autorska twórczość wspomnieniowa, teatr czy felietony.


Kraszewski pisał Pamiętniki, co może budzić zaskoczenie, jako że był to człowiek skromny i stroniący od emocji. Swoje zwierzenia koncentrował na opisach życia społecznego i bieżących wydarzeniach. Uciekał od opisów własnych odczuć i emocji, choć kreował się na człowieka doświadczonego życiem, już mając nieco ponad 30 lat. Opisywał swoją młodość, przeczytane lektury i tradycje rodzinne. Powściągliwy z natury niepokoił się o przyszłość świata, nie popadając jednak, jak romantycy czy wyznawcy dekadentyzmu, w  bezdenną rozpacz.


Wychowywany zgodnie z duchem epoki czytał Szekspira, Scotta, Byrona i Mickiewicza. Wspominał polowania i liczne zgromadzenia wytwornie ubranej szlachty, która często spotykała się w rodzinnym majątku Kraszewskiego. Stałe pory posiłków, zaznaczone gongiem, do złudzenia przypominają zwyczaje i obrzędy obecne w Soplicowie. Kraszewski znaczną część życia spędził na wsi, w rodzinnym majątku. Jednym z powodów, dla którym zmienił miejsce zamieszkania, było objęcie prowadzenia Teatru Szlachty Wołyńskiej w Żytomierzu. Propozycję tę przyjął na przełomie 1856 i 1857 r. Kraszewski był trudnym szefem. Jako tytan pracy podobnego, bezgranicznego poświęcenia wymagał także od innych. Układał repertuar, kompletował zespół aktorski, ale także z powodu owego zajęcia zaczął pisać dramaty. Na deskach żytomierskiego teatru w 1959 r. odbyła się prapremiera sztuki Kraszewskiego Stare dzieje. Dotyczyła ona zmiany stosunków między chłopstwem a szlachtą, dotykała rzeczywistych przemian w stosunkach społecznych, które wówczas miały miejsce. Nie spodobała się jednak miejscowej szlachcie, która ponoć w postaciach dramatu odnalazła własne portrety. Niepochlebne opinie środowiska sprawiły, że czuły na krytykę Kraszewski postanowił zrzec się swego stanowiska. Nie zrezygnował jednak z kontaktu z teatrem. Stale pisał dramaty. Późniejsze teksty, takie jak Miód kasztelański czy Kosa i kamień, były bardzo dobrze przyjęte. Występowali w nich wybitni aktorzy, tacy jak Helena Modrzejewska i Wincenty Rapacki, a jego dramaty wystawiane były w najważniejszych teatrach stołecznych w Warszawie, Krakowie i Lwowie.


Kraszewski był także uczciwy i wierny wobec siebie i swoich przekonań. Nazywano go często sejsmografem współczesności. Lubił zagadnienia związane z codziennym życiem społecznym, które były trudne i niewygodne. W podobny zresztą sposób opisywał i nasze dzieje. Pasjonowano się poruszanymi przez niego zdarzeniami, bo były przedstawiane w sposób obiektywny i uczciwy. Kraszewski nie bał się dotykać spraw z naszej historii wstydliwych, nawet wręcz nieprzyzwoitych. W odróżnieniu od Sienkiewicza nie ukazywał jedynie tryumfów. Opisywał zarówno zwycięstwa, jak i porażki. Poza tym wierzył także, że historia kołka w płocie może być tak samo ważna jak wielkich przewrotów naszych dziejów.


Jest wiele rzeczy, które w przypadku pisarstwa Kraszewskiego mogą drażnić. To z pewnością nieodłączna postać wszechwiedzącego narratora, który rządzi przedstawionym światem, posiada wiedzę absolutną na temat zdarzeń i osób, które przedstawia. Domyka wszystkie wątki, pokazuje, że świat z łatwością można opisać. Pojawia się też, jak choćby w Starej baśni, irytujący dydaktyzm. Mimo to Kraszewski na swoje czasy był twórcą, można by rzec, awangardowym. Pisał często o ludziach wykluczonych, grupach negatywnie przez społeczeństwo naznaczonych. Traktował o socjalistach, ruchach kobiet, które dopiero później zostały określone mianem feministek. Poruszał także kwestię antysemityzmu, naraził się na liczne oskarżenia po opublikowaniu swojej powieści Żyd. Obnażał mechanizmy władzy, działania informacji na dworze królewskim, choćby w powieści Hrabina Cosel. Szczególnie w okresie międzypowstaniowym zarzucano mu kosmopolityzm, traktowano go jak wroga narodowego. Musiał się często borykać z bardzo negatywnym odbiorem swojej twórczości. Zmieniał miejsce zamieszkania, bo traktowano go z niechęcią, lekceważąc jego dokonania. Nie dbał jednak o swój wizerunek, czy też, jakbyśmy powiedzieli, używając dzisiejszego języka – PR. Robił swoje i nie zniechęcał się. I choć dziś jego styl wydaje się nieco anachroniczny, w obserwacji świata i mechanizmów nim rządzących był niewątpliwie jednym z najbardziej nowoczesnych twórców swoich czasów.

Monika Pilch

pgw

Zobacz także w e-civitas:

O tłumaczu poezji Karola Wojtyły i Jana Pawła II w 100. urodziny

Fabianki, Ziemia Dobrzyńska to był dla mnie zawsze jakiś taki pas ratunkowy, tak samo jak …