piątek , 24 Listopad 2017
Herb Katalonii / Fot. pl.wikipedia.org

Katalonia 2017 r.: separatyzm, terroryzm i turystyka

Gdy Katalończycy wyznawali podobne wartości co inni Hiszpanie, bycie Hiszpanem nie przeszkadzało byciu Katalończykiem, obecnie – w świecie rozmytych wartości – staje się to niemożliwe.

Katalonia jest obecnie regionalną wspólnotą autonomiczną Królestwa Hiszpanii, podzieloną (od 1833 r.) na 4 prowincje: Barcelonę, Gironę (Geronę), Lleidę (Leridę) i Tarragonę. Jak to się wiele razy zdarzało w historii, stara się o niepodległość. Liczy 7,57 mln ludności i 35,2 tys. m2 powierzchni. Dzieli się na 42 comarca – dystrykty i 948 municipi – gminy. Stolicą jest 1,5-milionowa Barcelona nad Morzem Śródziemnym, o powierzchni 600 km2. System katalońskiej władzy, Generalitat de Catalunya, funkcjonuje obecnie na zasadach uchwalonego przez hiszpańskie kortezy statutu z 25 IX 2006 r. Obejmuje: 135-miejscowy parlament – kortezy, prezydencję, czyli prezydenta kierującego rządem i pełniącego funkcje reprezentanta wspólnoty, rząd, samorządy i inne instytucje. Ostatnie wybory parlamentarne z 27 IX 2015  r. zapewniły rządy niepodległościowej Koalicji Na Tak – 62 mandaty (zwolennicy tylko większej autonomii: liberalno-lewicowa Ciutadanos – 25 mandatów i socjaliści PSC – 16 mandatów, a przeciwnicy opuszczenia Hiszpanii: Katalońska Partia Ludowa PPC – 11 mandatów i Partia Jedności Ludowej CCC – 10 mandatów). Wybranym przez parlament 130. prezydentem Katalonii jest zwolennik niepodległości, Carles Puigdemont (zatwierdził go król Hiszpanii). Prezydent stoi na czele rządu składającego się z ministrów i kieruje administracją terenową (za pośrednictwem tzw. delegacji terytorialnych: Barceloną, Catalunyą Central, Lleidą, Gironą, Tarragoną, Terre de l’Ebre, Alt Pirineu i Aranem). Rząd dysponuje administracją skarbową i spółkami użyteczności publicznej w dziedzinie: mediów audiowizualnych, dróg publicznych, kolejnictwa i in. Podlega mu zmotoryzowana policja, Mossos d’Esquadra, z tym że do kompetencji centralnej policji hiszpańskiej i wywiadu należy walka z terroryzmem, nielegalną emigracją i narkotykami. Tendencje separatystyczne – silniejsze w Barcelonie, a słabsze na prowincji – odbijają się negatywnie na sprawności działania także tych instytucji.
Dzieje separatyzmu katalońskiego sięgają daleko w przeszłość. W III w. przed Chr. starożytny Rzym podbił Półwysep Iberyjski i utworzył Hispania Romana – podzieloną na 5 prowincji, w tym na obejmującą obszar dzisiejszej Katalonii Hispania Tarraconiensis. W V w. po Chr. Hispania Romana została opanowana przez Wizygotów. W VIII w. państwo wizygockie podbili muzułmańscy Berberowie z Afryki Północnej, sprzymierzeni z Arabami z Półwyspu Arabskiego, zwani Moriscos – Maurami.

Fot. pixabay.com

W 801 r. Karolingowie odbili Barcelonę z rąk Maurów. Powołali oni marchię hiszpańską, ze stałym rdzeniem hrabstw Barcelony, Gerony i Vic. Marchia walczyła z zalewem islamskim i próbami zawładnięcia Europy. W okresie rekonkwisty, czyli odwojowywania zagarniętych przez Maurów ziem chrześcijańskich królestw hiszpańskich, hrabstwo Barcelony pełniło jedną z czołowych ról. Istotną rolę w historii Katalonii odegrała unia personalna hrabstwa Barcelony z królestwem Aragonii z 1137 r. Król Aragonii Jakub I Zdobywca (1213–1276) faworyzował Katalończyków kosztem krnąbrnych Aragończyków. Zbudował w Barcelonie port, zamek królewski, dzielnicę Barri Gotic i stworzył lokalny rząd, Generalitat. Rozszerzył swe królestwo kosztem muzułmańskiej Andaluzji, Majorki i Minorki. Unia personalna Izabeli I Kastylijskiej (1474–1504) i Ferdynanda  II Aragońskiego (1479–1516) doprowadziła do związania Kastylii z Aragonią, ostatecznego pokonania Maurów i zakończenia rekonkwisty w 1492 r. Wtedy Krzysztof Kolumb organizował wyprawy do Indii i odkrył Amerykę.


Karol I Habsburg (1516–1556, cesarz Karol V) stworzył podstawy imperium hiszpańskiego, w którym Katalonia pełniła rolę trybika wielkiej machiny imperialnej. Dotychczasowa pozycja hrabstwa Barcelony obniżyła się. W  1535 r. powołano do życia zamorskie Nueva Planta z wicekrólem, obejmujące większość dzisiejszych USA, Karaiby, Kubę i Puerto Rico. W 1565 r., za panowania Filipa II Habsburga (1556‑1598), włączono do hiszpańskiego imperium Indie Wschodnie na Pacyfiku: Filipiny, Mariany, Karoliny i Formozę. Dopiero seria konfliktów hiszpańsko-francuskich w latach 1635–1659, w tym europejska religijna wojna trzydziestoletnia 1618–1648, zapoczątkowała upadek tego imperium.


Po śmierci Karola II Burbona (1665–1700) wybuchła wojna o sukcesję hiszpańską między wspieranym przez koalicję państw europejskich i Katalonię Karolem II Habsburgiem a optującymi za Filipem Burbonem Kastylią i Francją. Filip Burbon ostatecznie zwyciężył i jako Filip V panował w Hiszpanii w latach 1700–1724, 1724–1746. Ponieważ Katalończycy odmówili wsparcia go w wojnie, zmusił ich do utrzymywania najemnego wojska. Głównie z tej przyczyny w 1705  r. wybuchło powstanie katalońskich „żeńców”. Filip V pokonał powstańców i odzyskał Barcelonę w 1715 r. Rok później zniósł odrębne przywileje katalońskie (fueros). Rozpoczął integrację Hiszpanii przez wprowadzenie języka kastylijskiego w urzędach, szkołach oraz w kulturze. W Katalonii przejawiało się to „kastylizacją”. W erze napoleońskiej Katalonia została na krótko wykreowana na samodzielne państwo. Za to w latach 1833–1876, podczas trzech karlistowskich wojen domowych miały w niej miejsce gwałtowne walki zwolenników i przeciwników sukcesji tronu hiszpańskiego dla Karola Burbona. Upadła I Republika Hiszpańska (1873–1874). Władzę objął Alfons XII Burbon. Katalończycy znowu obstawili niewłaściwego konia – karlistów – i przegrali.
Mimo porażek politycznych Barcelona w XIX w., dzięki przywilejowi prowadzenia handlu z koloniami, pozyskała kapitały, które umożliwiły budowę fundamentów industrializacji w zakresie włókiennictwa, budowy okrętów i linii kolejowych, oraz budowę nowych dzielnic Eixample i Montjuic, a także modernizacji Starego Miasta.
W rezultacie tych procesów obecnie wizytówką Barcelony stały się dzieła Antonia Gaudiego (1862–1926) – z zawodu kowala i architekta inspirującego się średniowieczem i zestawiającego fantazyjnie różne materiały budowlane, przy tym genialnie interpretującego secesję. Najpopularniejsza jest budowana od 1883 r. świątynia – Temple Expiatori de la Sagrada Familia – konsekrowana i podniesiona do rangi bazyliki mniejszej przez Benedykta XVI w 2010 r. Turyści z całego świata zapewniają wpływy z biletów wstępu rzędu 40 mln euro rocznie na pokrycie do 2026 r. kosztów budowy świątyni – na krzyżu łacińskim 15×75 m, z prezbiterium, apsydą, 7 kaplicami i chórem. Fasada Narodzenia Chrystusa powstała w 1904 r., tak jak i część Fasady Pasji (dokończonej w latach 80. XX w.), apsyda i cyborium oraz portale: Wiary, Nadziei i Miłości. Zbudowano 180-metrową wieżę nad skrzyżowaniem naw (wiedzie do niej 400 schodów lub winda), 8 z 12 planowanych dzwonnic, Muzeum Gaudiego i nawę główną z emporami. Do realizacji pozostały 4 wieże głównej Południowej Fasady Chwały, wraz z emporami, nawami bocznymi wspartymi na karuzelowych kolumnach, 4 wieżami i 4 dzwonnicami.

Herb Katalonii / Fot. pl.wikipedia.org


Natomiast historia barcelońskiej katedry św. Eulalii zawiera w pigułce dzieje większości hiszpańskich świątyń. W 400 r. powstała tutaj bazylika Świętego Krzyża, którą Maurowie zburzyli w 985 r. i wznieśli na niej meczet. Po rekonkwiście, w latach 1046-‑1058, wzniesiono na meczecie romańską katedrę i następnie w  1298  r. gotycką. W okresie rządów Generalitat 1936–1938 została ona zniszczona przez anarchistów, tak jak setki innych kościołów (w tym Sagrada Familia, Tibidabo i in.), budynków użyteczności publicznej i dóbr kultury.


Rozwój Barcelony w XIX w. doprowadził do wykształcenia się silnej warstwy mieszczańskiej, podatnej na hasła odrębności Katalonii i idee lewicowe. Początkowo ta warstwa walczyła o rodzimą kulturę, ale już poszukiwała bohaterów – antenatów walki z hiszpańską władzą centralną. Potem utworzyła partie polityczne popierające ideę separatyzmu. Rosnąca warstwa robotnicza, wydziedziczona z kultury hiszpańskiej, została ogarnięta ideą anarchosyndykalną, skłaniając się początkowo tylko do federalizacji całej Hiszpanii, bez wyodrębniania Katalonii. Do Barcelony zaczęła napływać ludność z całej Hiszpanii, osiągając z czasem poziom jednej czwartej mieszkańców.
W 1909 r. Barcelona zasłynęła z rozruchów na tle sprzeciwu wobec wojny w kolonii hiszpańskiej w Maroku, nazwanych „krwawym tygodniem”. Radykalni liberałowie, anarchiści i socjaliści organizowali wówczas strajki. W konsekwencji spaleniu uległo 80 kościołów i budynków kościelnych (H. Thomas, The Spanish Civil War, London 1981).


Podczas I wojny światowej (1914-‑1918) w Katalonii istniał system regionalnej władzy autonomicznej, Mancomunitat de Catalunya, obejmujący Barcelonę, Leridę, Geronę i Tarragonę. Zbudowano wówczas instytucje i uczelnie promujące język i idee autonomicznej Katalonii i pozyskano do tego celu robotników. Gdy centralny rząd hiszpański odrzucił wniosek o większą autonomię, w latach 1917-‑1922 wybuchły walki (miało wtedy miejsce 809 zamachów).
Podczas dyktatury gen. Primo de Rivery (1923–1930) rozwiązano anarchosyndykalistyczną centralę związkową CNT i Mancomunitat. Powstała wtedy niepodległościowa Esquerra Republicana de Catalunya (ERC). Z czasem doprowadziła do powrotu sprawy autonomii Katalonii na forum publiczne. W okresie II Republiki Hiszpańskiej (1930–1936), w 1933 r. centralne kortezy zatwierdziły statut autonomiczny Katalonii. Autonomia została zniesiona w 1938 r. przez Rząd Narodowy podczas hiszpańskiej wojny domowej (1936–1939). W tym okresie w Barcelonie popełniono wiele zbrodni na tle ideologicznym, w szczególności zamordowano setki kapłanów i spalono kościoły (G. Orwell, W hołdzie Katalonii, Gdynia 1990). W obliczu grudniowej ofensywy katalońskiej Armii Narodowej w 1938 r. i upadku Barcelony 26 I 1939 r. tysiące sprawców i uczestników palenia Kościołów uciekło do Francji, by uniknąć odpowiedzialności.


W 3 lata po śmierci gen. F. Franco i objęciu tronu hiszpańskiego przez Juana Carlosa Burbona (1976–2014) Katalonia odzyskała autonomię. W 1981  r. do władzy doszli socjaliści i zainicjowali walkę z pozostałościami poprzedniego reżimu, niezależnie od jego faktycznych dokonań. Do kraju wrócili lewicowi uchodźcy i ich potomkowie. Stopniowo przewagę w  życiu publicznym zyskały środowiska lewicowo-liberalne. Smagany pedagogiką wstydu za współpracę z gen. F. Franco Kościół wycofał się „do zakrystii”, podobnie jak przedstawiciele partii konserwatywnych. Socjaliści i liberałowie wprowadzili poprawność polityczną, rozbudowali system państwa dobrobytu, specyficznie pojmowanej równości i braterstwa.


Najbardziej podatnym gruntem dla koncepcji laicyzacji i wprowadzenia zasad poprawności politycznej w Hiszpanii okazała się Katalonia, w  szczególności anarchistyczno-kosmopolityczna Barcelona. Od czasów wybuchu kryzysu finansowego w  2007 r. żyje ona znowu pod znakiem gorączki niepodległościowej. Przy tym okazało się, że w tym turystycznym raju głównym problemem jest bezpieczeństwo antyterrorystyczne. Bowiem przez enklawy hiszpańskie w Maroku (Melillę i Ceutę) przedostają się nielegalni imigranci z Maroka. Obecnie ich całkowita liczba w całej Hiszpanii sięga 1,5–1,8 mln, z tego większość przebywa w Katalonii. Znakomite stosunki z królem Hiszpanii nie przeszkadzają królowi Maroka Mohamedowi V w  zapobieganiu rewolucji przez pozbywanie się „elementu przestępczego”. W Hiszpanii otrzymują szczodrą pomoc socjalną, edukacyjną, mieszkaniową i zatrudnieniową, w zamian oczekuje się od nich poszanowania miejscowej kultury i prawa, ale bywa z tym różnie. 11  marca 2004 r. na dworcu Madryt Atocha miał miejsce zamach bombowy grupy terrorystów pochodzenia głównie marokańskiego, w którym zginęło 191 osób i zostało rannych 1856. Socjaliści wykorzystali tę sytuację, by ponownie dojść do władzy. Rząd hiszpański J. Zapatero skapitulował wobec terrorystów islamskich i wycofał się z jakichkolwiek działań mogących ich podrażnić (wojna w Iraku, interwencja w Afganistanie itp.).

Fot. pixabay.com

Katalonia stała się prymusem przedsięwzięć mających zapewnić spokój ze strony islamistów. Mimo to 17 VIII 2017 r. terroryści marokańscy z Katalonii znowu dopuścili się zamachu – tym razem na spacerowiczów na zatłoczonej o tej porze Rambli w  Barcelonie. Posługując się samochodem dostawczym, zabili 32 osoby i ranili 130, z 36 krajów. Jak doszło do tego zamachu, skoro hiszpańskie służby specjalne chwaliły się rozbiciem od 2012 r. 30 grup terrorystycznych i aresztowaniem 80 niedoszłych zamachowców islamskich? Katalończycy przekonali się, że to nie wystarcza, gdyż żyją z nimi terroryści muzułmańscy, którzy nie są wrażliwi na politykę uległości Generalitat de Catalunya Carlesa Puigdemonta i prezydent Barcelony Ady Colau. Okazało się, że spętana poprawnością katalońska policja, Mossos d’Esquadra, od 2016 r. nie zauważyła kilkunastoosobowej marokańskiej grupy terrorystycznej w Alcanar, która przygotowywała zamach obliczony na śmierć setek osób i tylko przypadek – wybuch przygotowywanej bomby (zgromadzili 120  kg silnego środka wybuchowego) – sprawił, że zamachowcy zostali zmuszeni do przeprowadzenia wariantu „B”, zamachu w Barcelonie. Mossos d’Esquadra nie zauważyła również działalności imama z Ripoli, który był zamieszany w sprawy kryminalne i polityczne w  2011 r., podróżował do ośrodków terrorystycznych w  Belgii i Holandii i w swym meczecie bez przeszkód motywował wyznawców do dżihadu. Minister spraw wewnętrznych Hiszpanii Juan Ignacio Zoida po zamachu z  14  lipca 2016 r. w Nicei polecił zamontować betonowe osłony na Rambli, ale Ada Colau sprzeciwiła się temu, co więcej ograniczyła kompetencje straży miejskiej i poprzestała na rozwiązaniu polegającym na stałej obecności koło portu zbrojnego oddziału Mossos d’Esquadra (zamach miał miejsce na drugim końcu Rambli, koło placu Katalońskiego). Jakby wyzywając los, w czerwcu 2017  r. prezydent zorganizowała wielką demonstrację pod hasłami poparcia dla przyjmowania kolejnych setek tysięcy imigrantów (jej znaczących liczebnie wyborców). Nie usłuchała ostrzeżeń angielskiego wywiadu o możliwości zamachu w  Barcelonie. W sezonie 2017 r., z  powodu zagrożenia zamachami na turystów w Turcji, Egipcie i Francji, w Katalonii bawiło ok. 35 mln turystów, którzy zostawili miliardy euro (w 2016 r. poinformowano, że w  Hiszpanii gościło 75 mln turystów). Uprzedzenia ideowe dały chyba znać o sobie nawet w godzinie próby. Musiało minąć 20 godzin, nim po sierpniowym zamachu w Barcelonie skontaktowali się ze sobą premierzy: Hiszpanii Mariano Rachoy i Katalonii Carles Puigdemont, za to troje przedstawicieli Generalitat niedługo po zamachu nie omieszkało potwierdzić kontynuacji swego separatystycznego kursu. Kataloński minister spraw wewnętrznych Joaquin Form posunął się nawet do „rasistowskiego” rozróżnienia między ofiarami „Hiszpanami” i „Katalończykami”, podobnie jak lewicowi demonstranci, którzy nawoływali do bojkotu uroczystości żałobnych w Sagrada Familia z udziałem króla Hiszpanii Filipa VI Burbona.
Katalończycy, którzy mają pasiastą flagę i osła w herbie, nie przejmują się małą efektywnością swego 11-godzinnego dnia pracy, w którym 4  godziny stanowią przerwy, ani przyszłością swej ojczyzny po oderwaniu się od Hiszpanii. Podczas licznych świąt organizują parady olbrzymów, wielkich głów i krasnali oraz pokazy sztucznych ogni (najokazalsze, letnie nazywa się Revetlla de Sant Joan). W  sierpniu obchodzona jest Festa Major de Graciá – każda dzielnica Barcelony jest pięknie ozdobiona, organizuje się koncerty, bale, konkursy i gry uliczne. 11 września jest Diada de Catalunya – smutne święto narodowe ustanowione na pamiątkę zniesienia fueros. Sylwester wymaga zjedzenia kolejnego z  12 winogron o północy – pomiędzy kolejnymi uderzeniami dzwonu zegara, co symbolizuje szczęście i powodzenie w nowym roku. 24 września jest święto La Merce – to oznacza parady ku czci Matki Bożej Miłosierdzia. W Wielki Czwartek mężczyźni przebierają się za szkielety i wykonują „taniec śmierci”, a w Wielkanocny Poniedziałek katalońscy rodzice chrzestni kupują swym podopiecznym czekoladowe ciasta i cukiernicy rywalizują o palmę pierwszeństwa. 23 kwietnia, w  święto patrona Katalonii – św. Jerzego, mężczyźni dają bliskim swojemu sercu paniom czerwoną różę, a  one z kolei ofiarowują im książki (bo ten dzień jest również Dniem Książki).

W atmosferze ciągłej fiesty, dzięki kasie płynącej z turystyki zagrożenia dla stanu finansów katalońskich są bagatelizowane. Jednak wymogi zapewnienia bezpieczeństwa turystom – podstawie katalońskiego budżetu – mogą w tym przypadku doprowadzić do tego, że ideologiczne zacietrzewienie niepodległościowe Generalitat ustąpi chłodniejszej kalkulacji ekonomicznej. W przeciwnym wypadku można oczekiwać, że choćby z tego względu wyborcy pokażą „czerwoną kartkę” tym, którzy te dochody drastycznie obniżą w następnym sezonie turystycznym. Rządząca w Katalonii lewica liberalna na pewno weźmie to pod uwagę, na razie prowadzi nieskuteczną grę z rządem centralnym na tle uzyskania niepodległości.


Zagrażające integralności terytorialnej Hiszpanii kroki Generalitat de Catalunya spotkały się z prawnie uzasadnioną reakcją rządu M. Rachoya, mimo że dotychczasowa jego polityka faktycznie tolerowała separatyzm kataloński (i baskijski), a mechanizmy unijne tylko potęgowały go. Władze katalońskie urządziły podczas referendum spektakl dla swoich i obcych – o czym świadczą: chaotyczna kampania referendalna, „ustawki” medialne, zawyżona liczba poszkodowanych w starciach z policją i Guardia Civil (Generalitat podał 900 osób, podczas gdy szpitale odnotowały 6 przypadków wymagających leczenia) i mało wiarygodne zwycięstwo w referendum: 90% z 2 mln głosów oddano za niepodległością wobec 5,7 mln uprawnionych do głosowania, co stanowi 1,8/5,7=ok. 30%. 10 października prezydent Puigdemont zwrócił się do parlamentu z wnioskiem o uchwalenie rezolucji o ogłoszeniu niepodległości Katalonii, ale z zawieszeniem konsekwencji tego aktu; dawniej, gdy Katalończycy wyznawali podobne wartości co inni Hiszpanie, bycie Hiszpanem nie przeszkadzało byciu Katalończykiem, obecnie – w świecie rozmytych wartości – staje się to niemożliwe.

Lech Małecki

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Wielki naród a chrześcijański patriotyzm

Polacy albo sięgną po najlepsze wzorce i zaczną swój wielki naród budować, albo zgnuśnieją, by …