Home / Opinie | Felietony / Katolicka nauka społeczna wobec problemów życia codziennego

Katolicka nauka społeczna wobec problemów życia codziennego

Poszukując przyczyn protestów społecznych, które wybuchły we Francji w 2018 roku, kardynał André Vingt-Trois wskazywał na zwodniczą logikę konsumpcji. Według byłego arcybiskupa Paryża za frustracją „żółtych kamizelek” stoi sztucznie napędzana żądza posiadania dóbr, do których dostęp dla przeciętnego Francuza jest znacznie utrudniony. Realizacja wizji swobodnego uczestnictwa w magicznym świecie konsumpcji – do którego tak często zachęca się w reklamach – z przyczyn finansowych dla wielu jest niemożliwa. Być może ogólnonarodowe manifestacje, których świadkami jesteśmy od blisko roku, związane są właśnie z ową irytacją wywołaną niemożnością zdobycia niedostępnego dla wielu świata. Tę wydawałoby się śmiałą tezę francuski purpurat wzmacnia dodatkowo stwierdzeniem, iż cały współczesny system społeczeństwa opiera się na zachęcaniu ludzi, by wydawali więcej niż zarabiają.

Konsumuję, więc jestem

Opinia sformułowania przez kardynała, dla niektórych krzywdząca, nie wydaje się być jednak przesadzona. Od dziesięcioleci karmieni jesteśmy informacjami o tym, iż tylko dzięki ciągłemu wzrostowi dostąpimy bram raju, już tu na ziemi. Z ogromnym pietyzmem rzesze ekonomistów, polityków i przedstawicieli mass mediów śledzą zmiany wskaźników obrazujących wzrost gospodarczy, PKB, poziom zatrudnienia, inwestycji, produkcji przemysłowej a przede wszystkim konsumpcji. To konsumpcja stała się wyznacznikiem skuteczności polityki gospodarczej państwa, toteż ona ma mówić o poziomie życia obywateli. Każde wyłamanie się z trendu wzrostu – wedle przyjętych dziś standardów – świadczyć może o niechybnie nadchodzącym nie-szczęściu. Trudno się dziwić temu, iż społeczeństwo bombardowane zewsząd informacjami o tym, jak ważna jest konsumpcja dla gospodarki, a zatem i pomyślności całego narodu, nie myśli o jej konsekwencjach. A konsekwencji nadmierne-go konsumowania jest wiele, wy-starczy wspomnieć tutaj chociażby o wspominanych w encyklikach społecznych – marnotrawstwie, zużywaniu w nadmiarze bogactw naturalnych, czy ryzyku homo-genizacji kultury. Społeczeństwo unika właściwej refleksji o szkodliwości konsumpcji także z tego powodu, iż przekonane jest, że konsumpcja to najlepszy, jeśli nie jedyny sposób na zaznaczenie pozycji i statusu społecznego. To przecież dzięki konsumpcji ludzie mają możliwość wyrażania siebie. Także i w przypadku zachowań indywidualnych mamy do czynienia z manią wzrostu, ciągłego poszukiwania nowych dóbr i sposobów ich konsumowania. W literaturze ekonomicznej taka gonitwa określana jest mianem affluenzy – strasznej choroby, w stanie której wydaje-my pieniądze, których nie mamy na rzeczy, których nie potrzebuje-my, aby imponować ludziom, których nie znamy. Nawet jeśli wiedza o szkodliwości nadmiernej konsumpcji przebija się do świadomości społecznej, to w dalszym ciągu strach przed zatrzymaniem wzrostu jest na tyle silny, że nie dochodzi do zmian przyzwyczajeń oraz prowadzonych polityk gospodarczych. Niezwykle trafnie do tej sytuacji pasuje aforyzm przy-pisywany Stanisławowi J. Lecowi: „Wiemy, że idziemy złą drogą, ale tę niedogodność kompensujemy sobie przyśpieszeniem”.

Zaburzenie hierarchii wartości

Truizmem byłoby stwierdzenie, że uczestniczymy w swoistym galopie za lepszym jutrem, który wspierać mają wielkości co raz większe i dynamiczniejsze. Gdy nie cieszy już wzrost liniowy, ale tylko ten wykładniczy. Gdy sucha statystyka znajduje się w centrum politycznych decyzji. Zapewne tak jest, ale należy zaznaczyć, że nie jest to sytuacja nowa. Gonitwa za wskaźnikami nie charakteryzuje też wyłącznie współczesnego systemu kapitalistycznego – wystarczy tylko wspomnieć o wyścigach na przekraczanie norm w realiach gospodarki planowej.

Na niebezpieczeństwo ekonomizmu w życiu społecznym zwraca-ją uwagę niemal wszyscy papieże XX i XXI stulecia. Kwestia wzrostu gospodarczego i problemu pod-porządkowania wartości ludzkich wartościom gospodarczym znajduje szczególne miejsce w nauczaniu społecznym św. Pawła VI. Papież w encyklice Populorum progressio(1967) zwraca uwagę m.in. na to, iż rozwój integralny i harmonijny powinien uwzględniać każdą sferę życia człowieka, zarówno tę ekonomiczną, jak i społeczną, kulturalną, religijną, moralną. Rozwój gospodarczy nie może stać się celem samym w sobie, nie powinien odwracać człowieka od jego celu ostatecznego – nadprzyrodzonego.

Tożsame myśli pojawiają się w nauczaniu św. Jana Pawła II. W encyklice Centesimus annus (1991)papież konsekwentnie gani tak komunizm, jak i kapitalizm za dążenie do całkowitego sprowadzenia człowieka do dziedziny ekonomicznej, gdzie głównym celem staje się zaspokojenie jego potrzeb materialnych. W nauczaniu polskiego papieża szczególnie wyraźnie zarysowana została problematyka etyki konsumpcji, pewnego przeciwstawienia sobie postawy „mieć” postawie „być”. Papież zwraca uwagę na radykalne nienasycenie człowieka, na fakt, że im więcej on posiada, tym więcej pożąda, podczas gdy najgłębsze jego pragnienia zostają niezaspokojone, a nawet zagłuszone (Sollicitudo rei socialis, 1987).

Po prostu żyć inaczej

Chrześcijanie od samych początków swoich dziejów zmuszeni byli do zajmowania stanowiska wobec otaczającej ich rzeczywistości. Rodząca się refleksja nad ową rzeczywistością z biegiem czasu przyjęła postać usystematyzowanej nauki. Wiarygodność i naukowość tak powstałej dyscypliny gwarantuje między innymi przyjęta metoda. Metoda katolickiej nauki społecznej zakłada, że po postawieniu diagnozy oraz próbie oceny moralnej wskazanego zjawiska należałoby  sformułować pewne postulaty dotyczące tego, jak z danym problemem sobie radzić. Nie inaczej jest również w przypadku kwestii ekonomizmu i konsumpcjonizmu. Obok rozwiązań skierowanych na upowszechnianiu postaw konsumpcji etycznej pojawiają się postulaty pielęgnowania umiaru – cnoty przez współczesnych pogardzanej. Nie chodzi tu jednak o przyjęcie postaw wpisujących się w mentalność fuga mundi, a więc całkowitego wyrzeczenia się po-siadania i konsumowania. Być może zalecenia skłaniające ludzi do zmiany stylu życia brzmią banalnie, ale to na drodze podejmowanych codziennie drobnych decyzji uniknąć można rozczarowań, wyrwać się ze zwodniczej logiki konsumpcji oraz przywrócić odpowiedni porządek wartości. I w tym duchu swoją wypowiedź podsumo-wał kardynał Vingt-Trois: „W ta-kim jednak świecie misją chrześcijan jest pokazać, że można żyć inaczej, skromniej, nie pozwalając, by wciągnął nas wir konsumpcji, nie uciekając od rzeczywistości, lecz stawiając jej czoło”.

Tomasz Piec

/md