Strona główna / Historia / Katyńskie pęta śmierci
Las Katyński - oznaczone miejsca po dołach śmierci / fot. Zbigniew Połoniewicz

Katyńskie pęta śmierci

II wojna światowa – hekatomba Narodu Polskiego. Pamiętne daty: 1 i 17 września 1939 roku. Czwarty rozbiór Polski, tym razem dokonany przez dwóch agresorów: niemieckiego i sowieckiego. Tysiące polskich oficerów, podoficerów i szeregowych trafiło do niewoli i zostało osadzonych w obozach jenieckich. Sześć miesięcy później sowiecki okupant popełnił zbrodnię katyńską określaną jako zbrodnia ludobójstwa.

W ściśle tajnej notatce z 5 marca 1940 roku Ławrientij Beria, szef NKWD, napisał do Stalina: „W obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRS i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej przetrzymywana jest wielka liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji polskiej i organów wywiadu, członków nacjonalistycznych kontrrewolucyjnych partii, członków ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i innych. Wszyscy oni są zatwardziałymi, nie rokującymi poprawy wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego. Sprawy należy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia”. Ławrientij Beria wnioskował o rozpatrzenie „sprawy” w trybie specjalnym: „… z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelanie”.

Formalne wyroki miały być wydawane przez Specjalne Kolegium NKWD w składzie: Iwan Basztakow, Bogdan Kobułow i Wsiewołod Mierkułow.

Tego samego dnia, na podstawie przesłanego pisma Berii do Stalina, Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii podjęło uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających w sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez NKWD na obszarach przedwojennych wschodnich województw II Rzeczypospolitej. Za przyjęciem uchwały głosowali: Józef Stalin, Klimient Woroszyłow, Wiaczesław Mołotow, Anastas Mikojan oraz Michaił Kalinin i Łazar Kaganowicz.    

Z rozmachem ruszyła precyzyjnie przygotowana machina śmierci. Już 3 kwietnia 1940 roku NKWD przystąpiło do likwidacji obozu w Kozielsku, dwa dni później obozów w Starobielsku i Ostaszkowie.

16 kwietnia 1940 roku – na podstawie listy wywózkowej NKWD nr 035/42 – ppor. art. Jerzy Połoniewicz wraz z grupą kolegów oficerów z obozu w Kozielsku, „upchnięty” w więziennym wagonie, wyrusza w nieznanym kierunku. Rośnie nadzieja na rychłe uwolnienie. Wyglądają przez zakratowane okna, próbując ustalić kierunek jazdy. Po kilku godzinach docierają do stacji Smoleńsk. Następna stacja to Gniezdowo. Tu pociąg zatrzymuje się. Na peronie kordon uzbrojonych enkawudzistów. Następuje wyładunek. Natychmiast zostają podzieleni na grupy i wtłoczeni do czarnych furgonów (czornyj woron) oczekujących na nich na stacji. Rozpoczyna się jazda w nieznanym kierunku. Miejsce nadziei powoli zajmuje niepokój. Podróż nie trwa długo. Przejeżdżają bramę zamkniętego terenu – opuszczają ponuro wyglądający pojazd i zostają wprowadzeni do obskurnego pomieszczenia.

Następuje odprawa – sprawdzanie danych, odebranie części umundurowania i przedmiotów osobistego użytku. Wszystko trwa w pośpiechu. Niespodziewanie jeden z enkawudzistów krępuje z tyłu ręce i drugim wyjściem wyprowadza na zewnątrz pomieszczenia. Skazaniec z przerażeniem dostrzega ogromny dół w części wypełniony ciałami kolegów. Niektórzy z nich jeszcze nie skonali. Staje na krawędzi dołu śmierci podtrzymywany przez enkawudzistę. Ciało drży, zmartwiałe usta szeptem wypowiadają ostatnią modlitwę… Słowa się łamią… Strzał! – w tył głowy z „Walthera” kaliber 7,65. Zanim przebrzmiało echo pośród drzewostanu, ciało zastrzelonego osuwa się do dołu. Po chwili nieruchomieje. Dusza Męczennika ulatuje ku niebu na spotkanie z Bogiem… Rozpoczyna się wieczny spoczynek udręczonego ciała.

Przez kilka dziesiątek lat nad dołami śmierci porastały lasy i zaległa, terrorem narzucona, złowroga cisza. Lecz nadszedł czas głośnego upominania się o prawdę, przywracania ich imion i twarzy, wydobywania z niebytu ich cierpienia i śmierci.

Stajemy wobec tajemnicy zła, wobec tych – jakże niekiedy strasznych – mówiąc słowami św. Pawła Apostoła: bezowocnych czynów ciemności. Wobec gehenny naszego Narodu.        Wracamy pamięcią, modlitwą, zasadzonymi Dębami Pamięci, Marszem Katyńskim, apelem pamięci do martyrologium o szczególnym wymiarze. Do zbrodni katyńskiej. Tego roku obchodzimy 79. rocznicę tej zbrodni.

Zbigniew Połoniewicz

/md

Check Also

Pierwszeństwo pracy przed wsparciem socjalnym!

Czy trzeba dziś przypominać Polakom, że praca jest obowiązkiem każdego człowieka, lenistwo jednym z grzechów …