Fot. pixabay

Kieliszek nieszczęścia

Kiedyś był to temat tabu, jednak od pewnego czasu coraz częściej media donoszą, że polskie kobiety rodzą pijane dzieci. Gdy się przyjrzeć geografii pijanych porodów, to zdarzają się one jak Polska długa i szeroka. Pijane niemowlęta nie są przypisane rejonizacji.

Lekarze i pracownicy pogotowia coraz częściej alarmują o takich przypadkach. Czy to „znak czasu”, czy dawniej pijane porody też się zdarzały? Nie mamy porównawczej statystyki, pewnie pijane dzieci też się rodziły, chociaż media – wówczas nie tak drapieżne i żądne sensacji – o tym nie informowały. Teraz „grzeją” temat, wiedząc, że wywołuje emocje. Poza tym nawet lekarze nie wiedzieli tak jak dziś, że noworodek, w którego krwi wykryto alkohol, może być naznaczony kalectwem na całe życie.
Do dziś skrót FAS bardziej kojarzy się z branżą finansową niż ciężkim zespołem chorobowym, na jaki matki pijące w ciąży alkohol narażają swoje przyszłe potomstwo. Jednak to się powoli zmienia.

Gra w ruletkę
Chociaż z raportu Zachowania zdrowotne kobiet w ciąży wynika, że 89,9% Polek deklaruje całkowite powstrzymywanie się podczas ciąży od picia alkoholu w jakiejkolwiek postaci, to jednak 8,5% ciężarnych sporadycznie go spożywa. Najczęściej sięgają po czerwone wino i piwo. O ile wierzyć statystykom, ciężarnych popijających podczas trwania całej ciąży w sposób ciągły jest około 0,6%. To i tak o tyle za dużo, bo regularne picie alkoholu przez kobietę w ciąży jest szkodliwe dla rozwoju płodu.
Jeszcze nie tak dawno wielu lekarzy polecało ciężarnym kieliszek czerwonego wina na poprawę wyników morfologii. Popularne tabele wartości odżywczych Instytutu Żywności i Żywienia, popularyzowane przez wydawnictwa lekarskie, pokazują, że czerwone wino zawiera żelazo, które jest pomocne w leczeniu anemii. Zagrożenie jednak stanowi alkohol. Kobieta w ciąży nie powinna w ogóle po niego sięgać. Lekarze obalają do niedawna pokutujący mit „jednego kieliszka czerwonego wina”, który miałby być korzystny dla ciężarnej.
Mówią wprost: Nikt z otoczenia nie powinien do picia kobiety w ciąży zachęcać ani podawać jej alkoholu, bo etanol to dla rozwijającego się w łonie matki dziecka – trucizna! I narzekają, że w społeczeństwie wciąż mała jest świadomość tego, że ciężarna nie powinna brać do ust alkoholu pod żadną postacią.
A jednak na internetowym forum „wino w ciąży” wciąż trwa dyskusja. Wiele kobiet przyznaje, że lekarze zalecali „jeden kieliszeczek wina”, inne piszą, że już nie zalecają , ale one i tak piły okazjonalnie 2–3 razy w tygodniu, a dzieci urodziły się zdrowe. Miały szczęście, bo z piciem alkoholu w ciąży jest jak z grą w ruletkę.

Co roku w Polsce rodzi się blisko 1500 dzieci z syndromem FAS (Fetal Alkohole Syndrome)

A problem jest
Co roku w Polsce rodzi się blisko 1500 dzieci z syndromem FAS (Fetal Alkohole Syndrome) – syndromem alkoholowego zespołu płodowego, który jest skutkiem działania alkoholu na dziecko w okresie prenatalnym. To choroba nieuleczalna, przed którą chroni tylko abstynencja matki w okresie ciąży. Wciąż za mało jest wiedzy w społeczeństwie na ten temat. A  problem jest. Czasem kobiety rodzą, gdy same są pijane, ale bywa – jak w przypadku kobiety z Łęczycy – że w momencie porodu są już niemal trzeźwe, choć przedniego dnia wypiły w trójkę z kompanami… litr wódki. Noworodek z Łęczycy miał 1,77 promila alkoholu we krwi. 3,5 promila alkoholu we krwi miała kobieta w Ostrowie Wielkopolskim, w chwili gdy urodziła dziewczynkę. Noworodek miał 1,7 promila. W lipcu policjanci zatrzymali mieszkankę Biskupca, która uciekła ze szpitala po tym jak urodziła chłopczyka, który miał 2,38 promila alkoholu w organizmie.
Tymczasem ratownicy samego tylko łódzkiego pogotowia ratunkowego stwierdzają miesięcznie kilka przypadków pijanych ciężarnych. Mówią, że te kobiety podczas rozwiązania ciąży były w stanie upojenia alkoholowego, a stężenie alkoholu świadczyło o tym, że musiały zaglądać do kieliszka przez co najmniej kilka dni przed porodem. Takie przypadki są zgłaszane przez ratowników do placówki szpitalnej, a po porodzie szpital melduje je do prokuratury. Dlatego zdarzają się sytuacje, że po urodzeniu pijanego dziecka kobieta niepostrzeżenie znika ze szpitala, porzucając niemowlę, bo wie, że grozi jej nawet kara pozbawienia wolności do lat 3.
Nie chodzi jednak o to, by karać matki, lecz by je uświadamiać, że piciem mogą skazać własne dziecko na ciężką chorobę. Potrzebna jest fundamentalna „praca u podstaw”. W mediach, szkołach, na uczelniach, w parafiach, rodzinach. Powinniśmy reagować, zwracać uwagę, wspierać, jeśli to niezbędne. Bardzo dobrze zorganizowano taką pomoc w Kanadzie. Szkoli się tam ginekologów, by rozmawiali z kobietami na temat alkoholu, zachęca, by prowadzili pod tym kątem bardzo szczegółowe wywiady. Jeśli zachodzi podejrzenie, że kobieta w ciąży pije, obejmuje się ją interwencją i pomocą psychologa. Wprowadzono również edukację dla młodych osób we wszystkich typach szkół.

Płód pije z matką
Dr Małgorzata Klecka, psychiatra specjalizujący się w wykrywaniu FAS, czyli alkoholowego zespołu płodowego, tak to tłumaczy: – Płód pije alkohol razem z matką. Problem w tym, że nie posiada jeszcze wykształconych enzymów, które mogłyby etanol metabolizować – wyjaśnia. – Pół godziny po wypiciu alkoholu trafia on do krwioobiegu dziecka. Zaczyna się proces niszczenia rozwijających się segmentów mózgu. To prowadzi do nieodwracalnych zmian – mówi dr Klecka, która poprzez Fundację „Fastryga” organizuje szkolenia dla lekarzy, psychologów, pedagogów i opiekunów.
Podobnie objaśnia problem prof. Jarosław Kalinka, ginekolog położnik, kierownik Oddziału Perinatologii z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Łodzi. – Płód narażony na systematyczne dawki alkoholu może mieć tzw. FAS, czyli płodowy zespół alkoholowy, który objawia się zaburzeniami psychicznymi, fizycznymi i neurologicznymi. Widoczną zmianą jest deformacja twarzy. Dzieci nie mają rozwiniętego systemu detoksykacji, więc dużo wolniej pozbywają się alkoholu z organizmu niż matka.

Przez wstyd rodziców i nieumiejętność prowadzenia dialogu przez lekarzy cierpi dziecko, które często przez wiele lat nie otrzymuje właściwej pomocy.

Czasem to schorzenie niełatwo lekarzom rozpoznać. Zwłaszcza w sytuacji, gdy brakuje pediatrów i mają coraz mniej czasu dla małego pacjenta. Bywa, że sami niewiele wiedzą o tej chorobie. Liczba poradni diagnozujących i leczących FAS jest w Polsce niewielka. Znane są przypadki, gdy rodzice wstydzą się mówić o swoich związkach z alkoholem, lekarze nie wiedzą nawet, jak pytać, bo nie chcą być wścibscy. Przez wstyd rodziców i nieumiejętność prowadzenia dialogu przez lekarzy cierpi dziecko, które często przez wiele lat nie otrzymuje właściwej pomocy.
Z diagnozą autyzmu, ADHD, czy zespołu Aspergera jest przepychane między specjalistami, odsyłane z gabinetu do gabinetu. Mijają lata, zanim zostanie właściwie zdiagnozowane, bo większość osób nie wie nawet, co to jest FAS – alarmuje dr Teresa Jadczak-Szumiło, psycholog i pedagog. Pani psycholog informuje, że te dzieci często marnują cenny czas rozwojowy na nieefektywnych terapiach, bo potem okazuje się, że najlepszy okres na pomoc już minął. Jej zdaniem najlepiej, jeśli diagnoza zostanie postawiona przed 5. rokiem życia. Im później, tym pojawi się więcej zaburzeń wtórnych. Te dzieci mają uszkodzenia mózgu, one wymagają oddziaływania neuropsychologicznego.
Do charakterystycznych zaburzeń będących rezultatem FAS można zaliczyć liczne upośledzenia fizyczne, behawioralne i psychiczne, m.in.: zaburzenia przybierania na wadze i wzrostu, niską urodzeniową masę ciała (niedobór wagi z czasem coraz bardziej daje o sobie znać). Charakterystyczna jest też płaska środkowa część twarzy, małogłowie, szeroko rozstawione oczy, opadające powieki, wąska górna warga, mniejsze odczuwanie bólu. Osoba z taką chorobą powinna być objęta opieką przez całe dorosłe życie.

Potrzebna jest edukacja
Dzieci z FAS są często opuszczane przez rodziców, którzy nie radzą sobie ze zdrowotnymi problemami swoich pociech. Umieszcza się je w rodzinach zastępczych, przekazuje do adopcji. Są chore tylko dlatego, że ich matki piły podczas ciąży alkohol.
W dyskusjach specjalistycznych na temat FAS powraca pytanie o miejsce tego syndromu w klasyfikacji medycznej i psychologicznej, ponieważ wymaga to świadomości interdyscyplinarnej korelacji zaburzeń. Co prawda w ostatnich latach nastąpił znaczący postęp w rozumieniu istoty tej choroby, niemniej jednak postawienie diagnozy nadal nastręcza wielu trudności, bo dobrze przeprowadzona diagnostyka wymaga współdziałania specjalistów z różnych dziedzin: lekarzy, psychologów, neurologopedów, terapeutów.
Antoni Szymański, wieloletni członek Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu ds. Rodziny, od dawna angażuje się w działania oświatowe, mające na celu uwrażliwienie na konsekwencje związane ze spożywaniem alkoholu w ciąży. Przypomina, że Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych szacuje, iż w Polsce rodzi się 3 dzieci z pełnoobjawowym FAS na 1000 żywo urodzonych. – Dzieci z mniej nasilonymi uszkodzeniami poalkoholowymi jest znacznie więcej. Skutkiem działania alkoholu na rozwijający się płód może być poronienie, urodzenie martwego dziecka, przedwczesny poród, płodowy zespół alkoholowy FAS oraz inne zaburzenia poalkoholowe – mówi Szymański. Podkreśla też, że FAS to jedyne zaburzenie rozwojowe, którego można całkowicie uniknąć, stosując w ciąży abstynencję. Nie powinno się grać w alkoholową ruletkę, gdy stawką jest zdrowie dziecka.

Alicja Dołowska

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Drogowskazy na krętej drodze życia

Ostatnie tygodnie związane z przygotowaniami do XV Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, dotyczącego młodych ludzi, pokazują, ile …