Home / Felietony / KOD-u nieudany romans prowincjonalny
Miasta takie jak niespełna 60-tysięczny Bełchatów w województwie łódzkim okazują się mało podatnym gruntem dla okrzykniętego przez media głównego nurtu fenomenu społecznego "KOD". Na zdjęciu Osiedle 1 Maja w Bełchatowie / fot. wikipedia.org

KOD-u nieudany romans prowincjonalny

Na spotkaniu Komitetu Obrony Demokracji  w 59 – tysięcznym Bełchatowie było 15 osób – łącznie z organizatorami, którzy przyjechali z Łodzi, Sieradza, Zgierza i Pabianic.

Gdy na redakcyjną skrzynkę dostaję zaproszenie, postanawiam skorzystać. Bo zaproszenie jest intrygujące: ,,Pani Anno, w imieniu Komitetu Obrony Demokracji zapraszam na pierwsze spotkanie założycielskie KOD Bełchatów. Zapraszamy wszystkich zaniepokojonych nową rzeczywistością w naszej Polsce na otwarte spotkanie Komitetu Obrony Demokracji. Gorąco zapraszamy każdego z otwartą głową do rozmów na temat demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Uczestnictwo nie zobowiązuje do zapisywania się do jakichkolwiek struktur, można po prostu przyjść i posłuchać / porozmawiać – na pewno spotkacie swoich sąsiadów, bo jest nas coraz więcej. Będziemy wdzięczni za przekazanie informacji zainteresowanym mieszkańcom Bełchatowa. – KOD-REGION ŁÓDZKI”.

Zaproszenie podpisał nieznany mi Robert Szczerbaniak. Ale jestem dziennikarzem, idę więc.

Wojtek Osowicki (40l.) Jest właścicielem pięciu sklepów. Trafił do KOD, bo chciał pomóc siostrze. / fot. A. Staniaszek
Wojtek Osowicki (40l.) Jest właścicielem pięciu sklepów. Trafił do KOD, bo chciał pomóc siostrze. / fot. A. Staniaszek

W Caffe Elite w Miejskim Centrum Kultury  siedzi 15 osób.  Jak się okazuje, wśród nich najwyżej piątka z Bełchatowa. Pozostali przyjechali z Łodzi (gdzie następnego dnia będą organizować manifestację, w której weźmie udział kilkaset osób), ze Zgierza, Pabianic i z Sieradza. 15 osób na politycznym spotkaniu w Bełchatowie to tyle, co kot napłakał. Ruchem Kukiza była w kampanii wyborczej zainteresowana co najmniej setka. 40 –letni Wojtek Osowicki opowiada o sobie. Jest właścicielem pięciu sklepów. Trafił do KOD, bo chciał pomóc siostrze, która tak się zaangażowała, że wylądowałaby w szpitalu z przepracowania. Osowicki deklaruje, że nie angażował się politycznie. Ostatni raz – na studiach w 1989 r.. Spotkanie prowadzi młody przedsiębiorca z branży gastronomicznej z Sieradza, który opowiada o sukcesie, jaki osiągnął. Inny przyjezdny uczestnik, starszy pan, nawiązuje do Solidarności. Wszyscy opowiadają o fenomenie KODu. Jak to wynajęto w Warszawie salę na 50 osób, a przyszło 150, zaś w internecie funkcjonuje 27 tysięcy. Mówią w samych superlatywach o Mateuszu Kijowskim. To, ich zdaniem prawdziwy społecznik, który tworzy od dołu społeczeństwo obywatelskie. Nie wspominają o nie płaconych na piątkę dzieci alimentach, co ujawniły tabloidy. KOD jest dla nich grupą obywateli. – Wybieramy się między sobą – deklarują. I opowiadają, jak za własne pieniądze kupują materiał na flagi.

Na początku mówią przyjezdni organizatorzy. Potem zabierają głos bełchatowianie. Przedstawiają się. Są narodowcami. Skoro miała być rozmowa na temat demokracji i społeczeństwa obywatelskiego – mają pytania. – Czy nie czujecie się zmanipulowani? – pytają. – Szanuję wynik wyborów. Wiem, że błędy były popełniane – słyszą na początku.

Ale  pytania o Komitet Obrony Robotników do którego odwołuje się KOD wywołują irytację przyjezdnych organizatorów spotkania. A przecież KOR współtworzył Antoni Macierewicz, minister obrony w obecnym rządzie. Padają też pytania o 8 lat rządów PO, 48 nie wykonanych wyroków Trybunału Konstytucyjnego, skok a Otwarte Fundusze Emerytalne, o poparciu KOD przez potężne media – gazety i telewizje, które pełnią rolę biuletynów KOD informując na pierwszych stronach o datach i miejscach manifestacji. – Dlaczego teraz widzicie problemy, a nie widzieliście ich wcześniej? – słyszą przyjezdni organizatorzy. Powtarzają więc  jak mantrę charakterystyczne pytanie: w jakim celu przyszliście na to spotkanie?

Gdy wychodzę, przed MCK w nieoznakowanym samochodzie siedzą policjanci. Zostali wezwani przez zaniepokojonych organizatorów. Co ich zaniepokoiło? Dyskusja była spokojna. Co więc? T-shirt młodego narodowca z napisem ,,Żołnierze Wyklęci’’? Zaniepokoić ich bardziej powinien nieudany romans prowincjonalny. Okazuje się, że na prowincji młodzież KODem nie jest zainteresowana, a i wśród organizatorów przeważają starsi państwo.

Anna Staniaszek

as