Fot. Archiwum redakcji

LUD BOŻY

Lud Boży w teologiczno-duchowej koncepcji kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński należy do najwybitniejszych postaci historii Kościoła w Polce. Nazywany jest Prymasem Tysiąclecia ze względu na wyjątkowość osoby oraz dokonań jak również za geniusz duszpasterski w prowadzeniu Kościoła w trudnych latach walki z systemem komunistycznym. Ten niezwykły Kardynał pozostawił po sobie bogatą spuściznę nauczania ukazującą przenikliwość myśli oraz bogactwo duchowe. Analizując nauczanie kardynała Stefana Wyszyńskiego, można dostrzec, że w jego przepowiadaniu ważne miejsce zajmuje idea ludu Bożego.

Zgłębiając teologiczną myśl Prymasa, da się zauważyć, że do czasów Soboru Watykańskiego II rzadziej używa on pojęcia „lud Boży” w swoim przepowiadaniu. Jeżeli już przywołuje to określenie, to najczęściej rozumie lud Boży jako wspólnotę wierzących, którzy są prowadzeni przez hierarchię. Owo myślenie wyraża powtarzają-cym się stwierdzeniem: „duchowieństwo i lud Boży”. W Liście pasterskim do duchowieństwa archidiecezji gnieźnieńskiej i warszawskiej pisze tak: „Utrzymujcie wspólnotę z ludem Bożym. Wychodźcie na ich spotkanie. Nie zamykajcie ludziom drzwi waszych domów. Starajcie się przeniknąć do ich życia domowego, skupić przy sobie, okazywać serce i współczucie, nikogo nie odpychać, nawet niewierzących i wrogów. Dla każdego miejcie słowa życia, a cóż dopiero dla głodnych wiary” (14.04.1949).

Na podstawie powyższej wypowiedzi, jak i wielu innych zachowanych w podobnym tonie, zauważalne staje się w myśleniu Prymasa swoiste wyizolowanie hierarchii od ludu Bożego. To jakby dwa niezależne podmioty, ale wzajemnie uwarunkowane: hierarchia jest po to, by prowadzić lud Boży, ten zaś rozumiany jest jako wspólnota potrzebująca hierarchii, aby go poprowadziła.

Wyraźny skok jakościowy widoczny w myśleniu kardynała Stefana Wyszyńskiego przynoszą czasy przełomu soborowego. Owo novum polega po pierwsze na tym, że Kardynał intensyfikuje w przepowiadaniu używanie terminu „lud Boży”. Takie działanie wynikało z potrzeby przybliżania wiernym prac soborowych, a konkretniej projektu „Konstytucji dogmatycznej o Kościele”, której drugi rozdział miał być w całości poświęcony zagadnieniu ludu Bożego. Kardynał spotykając się z ludźmi przy różnych okazjach, odczuwał wewnętrzne przynaglenie, żeby wprowadzać wiernych w dynamikę obrad soborowych. Chodziło mu głównie o to, by wierzący byli świadomi, kim są jako lud Boży, gdzie zakorzeniona jest ta biblijna idea oraz jakie przywileje i obowiązki wynikają z przynależności do ludu Bożego.

Pełne mądrości działanie Kardynała przybliżające wiernym dynamikę prac soborowych, w tym ideę ludu Bożego, miało też drugi powód. Ksiądz Prymas był świadomy, że toczą się równolegle jakby dwa sobory: ten rzeczywisty – prowadzony przez Ducha Świętego oraz ten drugi – medialny, nie mający nic wspólnego z pracą ojców soborowych, a będący zamierzoną próbą dezorientacji wiernych i podgrzewania negatywnych nastrojów. Prymas Polski, czując odpowiedzialność za mogące się pojawić rozterki i niepokój wśród wiernych, jako prawdziwy ojciec soborowy oraz dobry pasterz bronił prawdy o nauce soboru, mając na uwadze duchowe dobro ludzi powierzonych jego pasterskiej trosce.

Po drugie owo novum związane z częstszym niż to miało miejsce przed soborem przywoływaniem określenia „lud Boży” wynikało także z teologicznego pogłębia tej ważnej idei zarówno w myśleniu, jak i sposobie uprawiania teologii przez Prymasa Tysiąclecia. Wnikliwa analiza nauczania Polskiego Kardynała dostarcza licznych argumentów, że koncentrując się na idei ludu Bożego, zaczął on zacierać podkreślaną wcześniej wyraźną granicę pomiędzy hierarchią a wierzącymi. Nowe myślenie Prymasa szło w kierunku stanowczego zaakcentowania wspólnotowego charakteru ludu Bożego. Odtąd będzie postrzegał lud Boży nie tyle jako wierzących prowadzonych przez hierarchię, ile raczej będzie uwypuklał prawdę, że lud Boży to wierzący i hierarchia tworzący jedną wspólnotę. Rewolucyjną i niejednokrotnie powtarzaną myślą była ta, którą wypowiedział po powrocie z trzeciej sesji soboru: „Lud Boży to wszyscy: to papież, biskupi, kapłani, zakonnicy, świeccy, rodzice, młodzież, dzieci, maleństwa płaczące w domu. W tej chwili ja też widzę przed sobą lud Boży, to jest Was. Wy też patrząc na mnie, bo hierarchia też należy do ludu Bożego. W ten sposób widzimy lepiej tę wspólnotę, która jest w Chrystusie, w Jego misterium, w Kościele. Wtedy też lepiej rozumiemy siebie wzajemnie. Patrząc na siebie rozumiemy, że wszyscy jesteśmy ludem Bożym, to znaczy wspólnotą, ogarniętą przez Kościół Matkę. To jest rodzina Boża, rodzina nadprzyrodzona. Dopiero gdy tak patrzymy na lud Boży, widzimy pewne wyłaniające się z niego grupy posiadające własne zadania” (08.01.1964 r.)

Zatrzymując się przy niniejszej wypowiedzi Kardynała, można wyciągnąć wniosek, że nowa, szeroka i pogłębiona wizja ludu Bożego sprawia, iż hierarchia przestaje być rozumiana wyłącznie jako funkcja wobec ludzi ochrzczonych i wierzących. Należy raczej podkreślić, że hierarchia przynależy do wspólnoty wierzących i ochrzczonych, tworząc z nimi jeden organizm. W tym sensie hierarcha nie jest nad ludem, ale jest częścią ludu Bożego – oczywiście z uwzględnieniem jej specyficznej posługi.

Ks. dr Łukasz Białk

/md