Home / Historia / Mecenas doby baroku

Mecenas doby baroku

Mecenas doby baroku
Jarosław Kossakowski

Święto baroku. Sztuka w służbie prymasa Michała Stefana Radziejowskiego (1645–1705) – tak zatytułowaną ekspozycję przygotowało Muzeum w Wilanowie z kilku istotnych powodów. Prymas Michał Radziejowski jako bliski krewny króla Jana III Sobieskiego bywał bardzo często w Wilanowie, a przede wszystkim był ważnym współpracownikiem i doradcą króla w wielu sprawach, nie tylko państwowych. Królewscy malarze i rzeźbiarze pracujący dla Jana III w Wilanowie, wykonywali również zamówienia prymasa. Niektóre z ich realizacji można oglądać wśród eksponatów wystawy.

– Mam nadzieję, że ta interesująca ekspozycja otworzy drogę innym wystawom również ukazującym, jak ważny i powszechny był udział kapłanów i hierarchów Kościoła w dziejach polskiej sztuki – mówił prymas Polski, kardynał Józef Glemp, otwierając wystawę w Oranżerii Pałacu w Wilanowie.

Dobry pasterz i zasłużony mecenas sztuki

Michał Stefan Radziejowski, syn znanego m.in. z kart „Potopu” Sienkiewicza, zdrajcy Hieronima Radziejowskiego, od 1678 roku był biskupem warmińskim, w 1685 roku został podkanclerzym koronnym, a latach 1687–1698 obdarzony został kolejno godnością kardynała oraz arcybiskupa gnieźnieńskiego i prymasa Polski. Jako pasterz diecezji warmińskiej okazał się wzorem biskupa i od początków rządów gorliwie spełniał swoje obowiązki duszpasterskie, wizytując parafie, udzielając sakramentów i konsekrując nowe świątynie.

Przedmiotem szczególnej troski biskupa Radziejowskiego było położenia katolików zamieszkujących Prusy Królewskie. Myśląc o tym, otoczył troskliwą opieką miejsce pielgrzymek – Świętą Lipkę. Później, już jako prymas Polski, po śmierci króla Jana III Sobieskiego w latach 1696–1697 zgodnie z polską tradycją pełnił funkcję interreksa. Radziejowski był także niezwykle hojnym donatorem Kościoła, a w swoim testamencie ogromne sumy zapisał na potrzeby instytucji kościelnych. Nade wszystko był jednak wybitnym m e c e n a s e m sztuki i kolekcjonerem.

Obdarzony z n a k omi t y m gustem zamawiał projekty architektoniczne i dzieła sztuki u najwybitniejszych artystów epoki, także za granicą – w Rzymie i Paryżu. Niektóre z jego do dziś zachowanych fundacji dla katedr we Fromborku i w Gnieźnie oraz kolegiaty prymasowskiej (dziś katedry) w Łowiczu, szczególnie dzieła złotnictwa i hafciarstwa, należą do najwybitniejszych osiągnięć sztuki europejskiej w tym zakresie. Mecenat kulturalny Radziejowskiego, porównywalny z podobnymi zjawiskami na szczytach ówczesnej hierarchii społecznej Francji czy Włoch, na obszarze Polski dorównywał w wielu punktach mecenatowi królewskiemu.


Mecenas sztuki sakralnej baroku prymas Michał Radziejowski na obrazie z epoki  |  Fot. Radosław Kieryłowicz

Barok bez przepychu

Jesteśmy Przyzwyczajeni do tego, że wystawy związane ze sztuką baroku wiążą się z rozbuchanym przepychem i dynamiką form. Tymczasem autorki scenografii ekspozycji w Wilanowie, Żaneta Govenlock i Violetta Damięcka, wpisały barok w oszczędne, f u n k c j o n a l n e formy, rozbijane tylko grą licznych luster. Ta zaskakująca, dość ascetyczna aranżacja, jak się okazuje, stanowi świetne tło dla bogactwa barokowej rzeźby, tkaniny, malarstwa. Szczególną atrakcję wystawy jest drewniana, ale całkowicie pozłacana figura nagrobkowa klęczącego prymasa Radziejowskiego. Ważąca ponad 100 kilogramów rzeźba na co dzień znajduje się w warszawskim kościele św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu.

Prymas Radziejowski został przedstawiony w akcie wieczystej adoracji, z jedną ręką na sercu, a drugą wyciągniętą w żarliwym, dość patetycznym geście, znanym już z sławnych nagrobków rzymskich tego czasu. Klęcząca postać zwraca się w stronę ołtarza z relikwią św. Felicissimy, ufundowanego również przez Radziejowskiego. Okrągła, nieco nalana i okolona lokami włosów twarz prymasa nosi cechy portretowe. Duchowny odziany jest w sutannę, wzorzystą rokietę i mucet kardynalski (pelerynka), na głowie ma piuskę. Dokładne daty powstanie rzeźby nie zostały ustalone, przypuszcza się jednak, że realizacja została wykonana jakieś 15 lat po śmierci Radziejowskiego, czyli w latach 1719-1721.

Na wystawie w Wilanowie zwracają też uwagę rzadko spotykanych rozmiarów srebrny krucyfiks i pięć monumentalnych świeczników. Najstarsza wzmianka o tych srebrach ołtarzowych zamówionych przez kardynała Radziejowskiego w Paryżu dla katedry gnieźnieńskiej pochodzi z testamentu prymasa spisanego w Gdańsku w 1705 roku. Um i e s z c z o – ne na krzyżu i świ e c z n i k a c h znaki złotnicze znanego paryskiego mistrza G u i l l a u m e ’ a Jacoba (1666– 1715) pozwalają datować te srebrne arcydzieła na lata 1 7 0 3 – 1 7 0 5 . Prawdopodobnie w chwili śmierci Radziejowskiego komplet gnieźnieński był już ukończony, jednak na stałe w miejsce swojego przeznaczenia trafił po licznych przygodach. Srebra najpierw zdeponowano w paryskiej katedrze Notre Dame, a kapituła gnieźnieńska prowadziła o nie wieloletni spór ze spadkobiercami prymasa. Wreszcie w 1721 roku komplet przewie ziono na holenderskim statku do Gdańska, skąd w 1723 roku odebrali go kanonicy gnieźnieńscy. W latach 1734–1739 w związku z wojną o sukcesję polską komplet ponownie z a b e z pi e c z o – no w Gdańsku (zamurowano go w klasztorze dominikanek).


W warszawskim kościele św. Krzyża znajduje się nagrobek prymasa Radziejowskiego, ozdobiony naturalnej wielkości drewnianą pozłacaną figurą prymasa.  |  Fot. Radosław Kieryłowicz


Fragment ekspozycji w wilanowskiej oranżerii  | 

Dwieście lat później, razem z całym skarbcem gnieźnieńskim, srebra paryskie zostały skonfiskowane przez Niemców w 1939 roku i wywiezione do Berlina, a pod koniec II wojny światowej ukrywano je w kopalni soli pod Brunszwikiem. Smutnym dopełnieniem przygód srebrnego kompletu była kradzież w 1979 roku jednego z sześciu lichtarzy, dlatego dziś komplet liczy ich tylko pięć.

Srebra paryskie zachwycają poziomem wykonania i bogactwem dekoracji, a swoistym podpisem prymasa Radziejowskiego jako ich fundatora jest rozbudowany herb Junosza rodziny Radziejowskich, zwieńczony kardynalskim kapeluszem i umieszczony na podstawach krzyża i lichtarzy.

Wystawa w Wilanowie ukazuje przeszło dwieście zabytkowych obiektów, w tym m.in. brukselskie gobeliny z połowy XVII wieku, francuskie tkaniny i srebra pochodzące z warsztatów, które zaopatrywały dwór Ludwika XIV w Wersalu. Eksponowana jest tam również wspaniała nastawa ołtarzowa z kościoła pw. Przemienienia Pańskiego w Aleksandrowie Kujawskim, z obrazem Ukrzyżowania (XVII wiek).

Wystawę poprzedziły wielomiesięczne prace konserwatorskie, które przywróciły wielu dziełom dawną świetność.

Jarosław Kossakowski

Artykuł ukazał się w numerze 08-09/2009.

Dodaj komentarz