Miejsce Polski w Unii Europejskiej

2013/01/16

Wciąż mało wiemy o Unii Europejskiej. Zdarza się, że mylimy nawet kompetencje Parlamentu Europejskiego, Rady Unii czy Komisji Europejskiej.

Polska od 2004 r. jest członkiem Unii Europejskiej. Dzięki obecności w tej wspólnocie państw możemy nadrobić gospodarcze i polityczne opóźnienie, jakie zostały nam po minionym systemie. Ale trzeba pamiętać, że Polska nie tylko otrzymuje wiele od Unii w formie różnorodnych programów pomocowych i dopłat, ale także wiele wnosi. Naszym ogromnym wkładem jest bogactwo naszej wiary, kultury i potencjał intelektualny.

Między Rosją i Niemcami

Polskie weto w sprawie umowy o partnerstwie i współpracy pomiędzy UE i Rosją wywołało szereg komentarzy na temat polskiej polityki zagranicznej. Można zauważyć pewne podobieństwa w stosunkach Rosji z UE i pomiędzy stosunkami amerykańsko-europejskimi. Przykładem może być wojna w Iraku. Kraje tzw. „starej Unii” (oprócz Wielkiej Brytanii, Włoch i początkowo Hiszpanii) były przeciwne interwencji zbrojnej USA w Iraku. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej, wśród nich i Polska, wysłały swoich żołnierzy do Iraku, popierając tym samym politykę Stanów Zjednoczonych. Ówczesny sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld używając pojęcia „starej Europy” wskazał na kraje z którymi USA nie znajdują wspólnego języka w wielu kwestiach. Zdecydowanie większe poparcie dla działań na arenie międzynarodowej znajdują Stany Zjednoczone w dawnych państwach bloku sowieckiego. Podobnie ma się rzecz ze stosunkiem Rosji do państw Unii. Władze na Kremlu różnicują państwa UE na te, które przychylniej patrzą na poczynania Rosji na arenie międzynarodowej, np. nie krytykują Moskwy w sprawie wojny w Czeczenii, zabójstwa dziennikarki Anny Politkowskiej czy byłego funkcjonariusza FSB Aleksandra Litwinienki i na te, które w stosunku do polityki Rosji wyrażają zastrzeżenia. Z jednej strony więc przede wszystkim Niemcy i Francja, z drugiej zaś dawni „satelici” ZSRR i byłe republiki radzieckie, a obecnie niepodległe państwa. Według kremlowskiej propagandy te drugie owładnięte są antyrosyjskimi obsesjami i darzą Rosję szczególną niechęcią. Niektórzy rosyjscy publicyści, nawiązując do przemówienia prezydenta George`a Busha z 2002 roku, mówią wręcz o istnieniu wymierzonej w Rosję „osi zła”, którą miałyby tworzyć Polska, kraje nadbałtyckie, Ukraina, Gruzja i Mołdawia…

Trudności polityki europejskiej

27 państw Unii Europejskiej ma pewne problemy z ustaleniem wspólnej polityki europejskiej. Niemcy i Francja traktują Rosję jako cenny rynek zbytu, a także cennego dostawcę surowców naturalnych. Oba te państwa nie liczą się zbytnio z wrażliwością państw środkowoeuropejskich we wzajemnych stosunkach z Rosją. Daje się zauważyć pewną powściągliwość Niemiec i Francji w wyrażaniu krytyki wobec Rosji. Milczenie niektórych państw zachodnich jest z punktu widzenia interesów Polski niekorzystne. Stajemy w sytuacji, w której mówiąc potocznie „wszyscy potrafią się dogadać z Rosją tylko nie Polacy”.

Innym czynnikiem mającym wpływ na politykę zagraniczną Rosji jest wzrost znaczenia służb specjalnych. Jak twierdzą niektórzy analitycy mają one ogromny wpływ na politykę Rosji, co wiąże się z ich ogromną niezależnością. Niektórzy twierdzą, że nawet w czasach ZSRR służby te nie miały tak dużych wpływów, jak dzisiaj. Mimo swobody działań, były w pewnym stopniu kontrolowane przez partię komunistyczną. Dziś takich hamulców brak. Elitę władzy stanowią byli funkcjonariusze wywiadu, zarówno cywilnego (KGB), jak i wojskowego (GRU). Rosja pragnie wrócić do polityki imperialnej. Kraje, które były kiedyś „barakami” w „obozie bratnich państw socjalistycznych” nie chcą się na to zgodzić, czemu zresztą nie ma się co dziwić.

Quo vadis polska polityko zagraniczna?

Należy zwrócić uwagę na fakt, że nie słychać na polskiej scenie politycznej debaty na temat naszej polityki zagranicznej. Media częściej informują nas o kolejnych wyznaniach Anety Krawczyk, niż o priorytetach naszej strategii dyplomatycznej. Można przyjąć założenie, że priorytetem są nasze bliskie stosunki z USA, przy jednoczesnym zacieśnianiu więzów z krajami Unii.

Nasz kraj jest rzecznikiem Ukrainy w jej dążeniach do integracji z UE. Jeśli Ukraina „wpadnie” we wpływy Rosji, sytuacja Polski będzie trudna. Nasz kraj powinien także interesować się sprawami, którymi żyją inne państwa Unii i być na nie wrażliwym. Mam tu na myśli kwestie związane z przyjęciem do Unii Turcji, czy stosunkiem państw UE do islamu. Dla nas te zagadnienia wydają się odległe. Dla krajów „starej Unii” to niezwykle ważna kwestia. W roku 2005 co drugie dziecko urodzone w Brukseli było muzułmaninem. Szacuje się, że w Belgii 5-6 proc. katolików uważa się za praktykujących. Wśród muzułmanów ten odsetek wynosi 80 proc. Dzięki wrażliwości na powyższe kwestie Polska może liczyć na większe zainteresowanie naszymi postulatami w dziedzinie polityki zagranicznej.

Więcej urzędników ma Paryż

Słyszy się narzekania na przerosty w administracji UE. Komisja Europejska zatrudnia ok. 25 tys. urzędników. Dla porównania Paryż ma ich 40 tys., a niewielkie miasto powiatowe w Niemczech ok. tysiąca.

Według sondaży jedna czwarta mieszkańców Unii uważa, że największa część budżetu UE wydawana jest na administrację. W rzeczywistości jednak w 2006 r. wydatki administracyjne Unii wyniosły łącznie 6, 7 miliarda euro, czyli mniej niż 6 proc. wydatków Unii. Najwięcej, bo 46 proc. wydatków przewidziano na zasoby naturalne, w tym na wspieranie rozwoju obszarów wiejskich i ochrony środowiska (11 proc.) oraz na rolnictwo: modernizację produkcji i zapewnienie wysokiej jakości. Z tych środków skorzystało także wielu polskich rolników.

Wciąż często zdarza się, że mylimy Radę Europejską z Radą Unii Europejskiej, Radą Europy lub Komisją Europejską. Do tego dochodzi jeszcze Parlament Europejski… Jakie mają one funkcje w rzeczywistości?

Rada Europejska składa się z szefów państw i rządów i zbiera się nie więcej niż cztery razy do roku. Prezydencja Rady Europejskiej jest sprawowana kolejno przez wszystkie państwa Unii przez okres sześciu miesięcy według systemu rotacyjnego. Polska będzie przewodniczyć Radzie w II połowie 2011 r. Rada Europejska nadaje Unii Europejskiej impulsy niezbędne do jej rozwoju oraz wskazuje ogólne kierunki i priorytety polityczne przy uwzględnieniu zaleceń Parlamentu Europejskiego.

Radę Unii Europejskiej tworzą ministrowie z danego resortu. Komisja Europejska stoi na straży Traktatów i jest organem wykonawczym Wspólnoty, działając w ścisłej współpracy z Parlamentem Europejskim. Komisja przedstawia, wyjaśnia i broni projektów aktów prawnych w komisjach parlamentarnych, musi również uwzględniać zmiany, o które wnioskuje Parlament. Komisja uczestniczy we wszystkich posiedzeniach plenarnych Parlamentu i na wniosek posłów udziela wyjaśnień na temat kierunku prowadzonych polityk. Komisja jest zobowiązana do udzielenia odpowiedzi na pisemne i ustne pytania posłów.

Komisję Europejską tworzy 27 komisarzy, po jednym z każdego państwa członkowskiego. Jednym z nich, odpowiedzialnym za politykę regionalną, jest Polka Danuta Hübner. Do zadań Komisji Europejskiej należy: inicjatywy ustawodawcze, realizacja polityki i budżetu UE, egzekwowanie prawa wspólnotowego oraz reprezentowanie Unii na zewnątrz.

Jeśli chodzi o implementację prawa wspólnotowego jesteśmy w lepszej połowie, uważa dr Michał Rynkowski z Dyrekcji Generalnej ds. Edukacji i Kultury Komisji Europejskiej. W Unii używa się 23 języków oficjalnych.

W obronie życia

Polska wnosi do Unii swoje dziedzictwo chrześcijańskie. Polscy posłowie bezkompromisowo bronią nienaruszalnego prawa do życia. Debata nad Instrumentem Finansowania Współpracy na rzecz Rozwoju, która odbyła się 12 grudnia 2006 r. przyniosła kolejny spór o finansowanie ze środków UE aborcji. Szeroka grupa posłów z centroprawicowych grup politycznych zgłosiła 3 poprawki, zmierzające do usunięcia odniesień do praw reprodukcyjnych. Warto w tym miejscu przypomnieć, że sformułowanie to zgodnie z definicjami Światowej Organizacji Zdrowia zawiera również dostępność aborcji.

Wystąpienie posła Konrada Szymańskiego
w imieniu grupy UEN, Strasburg 12 grudnia 2006 r.
Panie Przewodniczący! Nasza uprzywilejowana część świata, żyjąca w dostatku, ma swoje wielkie zobowiązania wobec tych, którzy cierpią głód i nie mają perspektyw rozwoju. Pomoc, jaką świadczymy tym ludziom, nie będzie oczywiście rozwiązaniem wszystkich problemów, mają one głębsze, ustrojowe podstawy, ale pomoże leczyć kryzysy. Myślę, że jesteśmy jednomyślni co do uznania naszych humanitarnych zobowiązań i daje nam to olbrzymią siłę. Dlatego z tym większym sprzeciwem przyjąłem wprowadzenie zapisów dotyczących tak zwanych praw reprodukcyjnych i seksualnych, które implikują nasze wsparcie polityczne i finansowe dla aborcji. Nie było tej propozycji w pierwotnym projekcie Komisji Europejskiej, pojawiła się ona dopiero w tym Parlamencie. To bardzo zły sygnał dla tych Europejczyków, którzy nie godzą się moralnie z aborcją i nie chcą płacić na takie działania, które kryją się pod technicznym sformułowaniem „prawa reprodukcyjne” To w końcu osłabianie wspólnego frontu przeciwko ubóstwu, a także osłabianie integracji europejskiej. Czy naprawdę tego chcemy? Czy można zlekceważyć sumienie wielu chrześcijan, tylko dlatego, że są dziś w mniejszości?

Rafał Chromiński

Artykuł ukazał się w numerze 1/2007

© Civitas Christiana 2024. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej