Home / Z życia "Civitas Christiana" / Misterium zbawienia
fot. Archiwum Stowarzyszenia

Misterium zbawienia

Rekolekcje ogólnopolskie Stowarzyszenia, jak co roku odbyły się w Porszewicach. W dniach 11–13 marca 2019 roku, ksiądz dr Dariusz Wojtecki, kościelny Asystent krajowy Stowarzyszenia, poprowadził dla 40-osobowej grupy z całej Polski nauki rekolekcyjne pt. „W mocy Bożego Ducha” – w nawiązaniu do hasła duszpasterskiego Kościoła w Polsce.

Ten czas był zagłębieniem się w mocy Bożego Ducha w Krzyż, w Misterium Zbawienia, prowadzącym po śladach Drogi Krzyżowej.

Nauki głoszone przez ks. Dariusza prowadziły nas przez 5 „stacji”: 1. naśladowanie miłości Maryi – trwanie przy Krzyżu Chrystusa, 2. szemranie – sąd nad Chrystusem, 3. niesprawiedliwość – jak trudno być uczniem Pana, 4. cierpienie – tylko w Chrystusie, 5. wielka rana Kościoła – nadużycia seksualne.

1. stacja

„To nie Krzyż się chwieje, to świat się chwieje” – ta myśl zaczerpnięta z duchowości Kartuzów, przywoływana przez Patrona Stowarzyszenia Prymasa Wyszyńskiego, pokazuje właściwą perspektywę życia chrześcijańskiego. Jedynie idąc drogą Krzyża, możemy zrozumieć własne drogi. Każdy z nas jest odpowiedzialny za pójście tą Drogą, bo Ona ukierunkowuje na Odkupienie. W słowach Pana, wypowiedzianych na Krzyżu „Ojcze w Twoje ręce powierzam Ducha Mojego”, w Jego gaśnięciu, paradoksalnie rodzi się moc Ducha. Matka Boża, która trwa w bólu i miłości przy konającym Synu staje się świadkiem narodzin Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła, co więcej, staje się Jego Matką. Dlatego przewodniczy nam w wierze i jak dawniej, tak i obecnie, nosi w sobie rany Chrystusa – Kościoła. Ona prowadzi nas Drogą Krzyżową, ale ku Zmartwychwstaniu. Więzy miłości, jakie połączyły Matkę i Kościół Jej Syna pod Krzyżem, każą nam patrzeć na Kościół Jej oczami. Bez tego spojrzenia nigdy naprawdę nie poznamy Chrystusa, a Kościół będziemy traktować jako instytucję. Jedynie mając w sercu wzór Matczynej miłości, możemy radzić sobie z wewnętrznymi niepokojami, włączając się w budowanie jedności Mistycznego Ciała Chrystusa i między ludźmi.

2. stacja

W przywołanej Ewangelii św. Łukasza o powołaniu celnika Mateusza należy pamiętać, że celnik był w powszechnej nienawiści wśród rodaków, ponieważ wysługiwał się okupantowi i zarazem gnębił swoich współziomków. Toteż pobyt Jezusa w gościnie u celnika wzbudzał szemranie faryzeuszów. Szemranie to ciche wyrażanie swojego niezadowolenia, dezaprobaty. W Piśmie Świętym pojawia się 52 razy. Krytyczne patrzenie na innych, ocenianie ich, to szkoła szemrania. Dla Izraelitów był to jeden z grzechów głównych, ale i dziś dość powszechnie szemranie jest praktykowane również przez ludzi Kościoła. Co więcej, papież Franciszek stał się jego ofiarą. Można śmiało powiedzieć, że szemranie było powodem ukrzyżowania Chrystusa. Każdy z nas, nasze środowisko, winniśmy zadać sobie pytanie, czy nie zachowujemy się jak wspomniani faryzeusze. Przecież złe rozmowy psują nasze życie, życie rodzin, wspólnot, narodu. Pokazują brak zaufania Bogu i stawianie się w Jego miejscu. Jeżeli mamy wątpliwości, czy zastrzeżenia wobec braci, powinniśmy je wyrażać wprost w obecności zainteresowanych w duchu odpowiedzialności za nich i za siebie.

3. stacja

W Ewangelii św. Mateusza o sądzie Piłata nad Jezusem wyraźnie dostrzegamy niesprawiedliwość, jaka dotknęła Jezusa. W życiu każdy z nas spotyka się z niesprawiedliwością, z nieprawdziwym osądem. Do tego dochodzi obiektywne poczucie niesprawiedliwości, wynikające z doświadczeń życiowych, które rodzą pytanie: dlaczego akurat mnie to spotkało? Jednocześnie widzimy niesprawiedliwość wokół siebie, która rodzi poczucie wstydu, wpisane niejako w genotyp człowieka. I dobrze, że tak się dzieje. Jednak grzech pierworodny spowodował rozszczepienie w świecie i w samym człowieku. Żeby je naprawić Chrystus – który zawsze czynił dobrze i był sprawiedliwy – przyjmuje na siebie wszelką niesprawiedliwość świata. Moje rozszczepienie to niesprawiedliwość wobec innych. Tę świadomość trzeba w sobie zachować, by owocnie iść drogą krzyżową z Chrystusem. W tę drogę wpisana jest bezradność wobec różnych życiowych spraw, kiedy po ludzku nic już się nie da zrobić. Nauka bycia w bezradności to cena bycia uczniem Chrystusa.

4. stacja

Ewangelia św. Marka o ukrzyżowaniu Chrystusa pozwala spojrzeć na nasze upadki w świetle upadków Pana. Dźwiganie narzędzia własnej egzekucji z pewnością upokarza, a cierpienie samo w sobie nie uszlachetnia, lecz upadla. Bronimy się przed cierpieniem różnymi sposobami, staramy się by inni nie odkryli naszych słabości. Dopiero jednak złączenie naszych upadków z upadkami Chrystusa nadaje im nowy wymiar – wymiar miłości. To bezwarunkowa miłość Chrystusa staje się dla naszych upodleń Miłością Miłosierną. Widzimy jak wokół nas upadają inni. Pozornie chcemy im pomóc, często dla łatwego samousprawiedliwienia, ale tak naprawdę upadający przestają być dla nas atrakcyjni. Jako przegranych przesuwamy ich do ludzi niższej kategorii, uważamy, że sami są sobie winni. Wchodzimy tym samym w „kokon hipokryzji”. Tymczasem przyjmując upadki Chrystusa przygotowujemy się na upadki własne i innych. To, co po ludzku jest bez sensu, w Bogu ma głęboki sens – Bóg objawia swoją boskość przygnieciony ciężarem Krzyża. Papież Jan Paweł II pytał: „Czy w swoim uniżeniu Bóg mógł pójść jeszcze dalej?” Tak, Bóg poszedł dalej: do miejsca egzekucji. Potrzeba dziś prosić Pana, by dał nam mądrość, by z jego perspektywy patrzeć na upadki własne i braci.

5. stacja

fot. Maciej Szepietowski

Na przestrzeni dziejów Kościoła widać wyraźnie, że cierpienie, prześladowania, powodują Jego umocnienie. Jednak jest taki wymiar cierpienia, który stanowi głęboką Jego ranę: nadużycia seksualne. Właśnie biskupi polscy debatują nad tym strasznym grzechem Kościoła. Nikt z nas nie powinien stać z boku. Wszyscy musimy się włączyć w wielką modlitwę. Problem jest tak poważny, że grozi rozłamem, głębokimi podziałami w Kościele i w społeczeństwie. Z tego powodu obraz  duszpasterzy w oczach wiernych ulega rozbiciu. Nie może być naszej zgody na dyplomatyczne przemilczanie przez duchownych tej kwestii. Dla duszpasterzy i wiernych to sprawa zasadnicza, dotyczy bowiem wiarygodności przepowiadania i świadectwa. Bez wyciągnięcia konsekwencji wobec winnych zbrodni, nie można oczekiwać zaufania do Kościoła i Jego nauki. Konieczne staje się zaangażowanie świeckich poprzez modlitwę, post i bezpośrednie działanie, bo sami duchowni w sposób wiarygodny nie doprowadzą do oczyszczenia. Tylko w mocy Ducha Bożego można poradzić sobie z tymi przestępstwami, bo to one przyćmiewają blask Ewangelii bardziej, niż prześladowania Kościoła. W tym kontekście również Stowarzyszenie winno stanąć mocno po stronie papieża Franciszka, który za zdecydowane działania w zakresie nadużyć seksualnych w Kościele jest bezpardonowo atakowany. Na koniec warto postawić sobie pytania z rekolekcji ignacjańskich: co uczyniłem, co czynię, co chciałbym uczynić dla Chrystusa?

W refleksji nad powyższymi rozważaniami niezwykle ważne staje się przesłanie dla Stowarzyszenia: nie rozdrabniajmy się, a koncentrujmy na sprawach zasadniczych, budujących wewnętrzną tożsamość. Jesteśmy zwróceni ku Wielkanocy!

Romuald Gumienniak

/md