Home / Opinie | Felietony / Mój skromny udział w siedemdziesięciu latach Wydawnictwa PAX

Mój skromny udział w siedemdziesięciu latach Wydawnictwa PAX

Choć nie jestem jeszcze taki stary, mam to szczęście, pochodzić z pokolenia, dla którego książka stanowiła nie lada rozrywkę. W czasach mojego dzieciństwa, gdy telewizje komercyjne stawiały pierwsze kroki, te państwowe miały niewiele do zaoferowania, komputery służyły raczej do pracy, a zajęcia pozaszkolne ograniczały się do kilku zaledwie propozycji, ciekawa lektura stanowiła nie tylko kolejną alternatywę na spędzanie wolnego czasu, ale autentyczną okazją do oderwania się od często monotonnej rzeczywistości i przeniesienia w bogaty świat wykreowany przez wyobraźnię. Zwykłe czytanie książek z czasem przerodziło się w pasję. Do tego stopnia, że w szkole średniej potrafiłem „pożerać” jedną lekturę za drugą. Dopiero klasa maturalna i natłok rożnego rodzaju obowiązków ostudził nieco zapał, z jakim uprzednio sięgałem po kolejne tomy. Ogień został co prawda przygaszony, ale żar pozostał…

Na dobre rozniecił się kilka lat później w Seminarium Duchownym, gdzie jako kleryk po raz pierwszy ze-tknąłem się także z wieloma pozycjami Wydawnictwa PAX. Do dzisiaj pamiętam powieści Zofii Kossak („Bez oręża”, „Błogosławiona wina”) i Lloyd’a Douglas’a („Szata”, „Wielki Rybak”), opracowania historyczne Daniel-Rops’a, „Żółty zeszyt” św. Teresy od Dzieciątka Jezus czy wreszcie „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis. To m.in. te prace, jak również wiele innych, sprawiły, że z czasem sam zacząłem pisać.

Pierwszą książką, jaką postanowiłem wydać, była „Ewangelia to nie żarty”. Był to zbiór refleksji nad pierwszymi siedmioma rozdziała-mi z „Ewangelii wg św. Mateusza”, poprzedzony kilkoma rozdziałami wprowadzenia ze Starego Testamentu. W moim zamierzeniu miał on po-służyć jako pomoc duszpasterska dla księży, a także jako codzienna lektura, mająca pogłębić życie duchowe każdego, kto zamierzał po niego sięgnąć. Postarałem się o to, aby treści rozważań nie były zbyt teologiczne, ani przesad-nie nudne. Ubogaciłem je anegdotami z własnego doświadczenia oraz z życia Kościoła.

Jakież było moje zaskoczenie, gdy po rozesłaniu tekstu do rozmaitych wydawnictwach, pierwszą, szybką i od razu bardzo konkretną odpowiedź otrzymałem od Wydawnictwa PAX. Zaproszono mnie na rozmowę, ustalono szczegóły i z miejsca zajęto się nie tylko samym drukiem, ale także promocją i dystrybucją książki. „Ewangelia” została bardzo ciepło przyjęta przez czytelników. Ich pozytywne recenzje i spore zainteresowanie skłoniły mnie do kontynuowania cyklu i napisania drugiej, a rok później także trzeciej i zarazem ostatniej części rozważań, zamykających Nowy Testament.

Sukces „Ewangelii to nie żarty” oraz bardzo owocna współpraca z Wydawnictwem PAX zainspirowały mnie do wydania kolejnej książki, a mianowicie „Randki z Bogiem i z człowiekiem, czyli – kochaj i rób, co chcesz… i z kim chcesz”. Postarałem się w niej pokazać, jak bardzo uczucie do drugiego człowieka przypomina to, jakim darzy nas sam Bóg. Pisząc więc kolejne rozdziały, i przedstawiając w nich perypetie życia ludzkiego, zatrzymałem się także na rozmaitych doświadczeniach duchowych przeżywanych przez każdego z nas, mających skutecznie od-kryć podobieństwa, jakie towarzyszą nam na różnych etapach miłości bez względu na to, kogo zdecydujemy się nią obdarzyć.

Bardzo miło wspominam edycję kolejnych książek i spotkania przy okazji ich promocji w ramach Dni Kultury Chrześcijańskiej w Gdańsku, w Słupsku, w Szczecinku, na Targach Wydawców Katolickich w Warszawie czy Międzynarodowych Targach Książki w Białymstoku. Nie były to jedynie standardowe rutynowe kontakty zawodowe, ale za każdym razem bardzo ubogacające spotkania z niezwykle sympatycznymi ludźmi.

Patrząc na to, jak wiele rożnego rodzaju „atrakcji” oferuje współczesny świat, coraz bardziej spychając w kąt słowo pisane, warto wyrazić ogromną wdzięczność i uznanie ludziom, którzy wbrew wszystkiemu starają się o nie dbać za wszelką cenę. Ci ludzie przez siedemdziesiąt lat czynili to, i miejmy nadzieję nadal będą, także w Wydawnictwie PAX. I chwała im za to. Z mojej strony pragnę poczynić głęboki ukłon w stronę tych, z którymi dane mi było współpracować na różnych płaszczyznach.

Ktoś kiedyś słusznie zauważył, że „książki są najlepszym przyjacielem człowieka: ponieważ czytamy je tylko wtedy, kiedy mamy na to ochotę, a one milczą, kiedy myślimy o czymś innym. Zawsze dają i nigdy o nic nie proszą”. Nie sposób przejść obojętnie obok tych myśli, które bardzo głęboko zapadły mi w pamięć wiele, wiele lat temu.

Ks. Piotr Kozłowski

/md