Muzyczne podróże biblijne

Z Michałem Kaczorem, podróżnikiem, muzykiem, rekonstruktorem instrumentów biblijnych i gościem finału XIX Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej, rozmawia Jarosław Podkowa.

Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” co roku organizuje Ogólnopolski Konkurs Wiedzy Biblijnej, dzięki któremu wielu młodych zgłębia Pismo Święte. Czym dla Ciebie jest Biblia?

Jest niezwykle inspirującą księgą. Staram się czytać Pismo Święte i wprowadzać je w życie. Oczywiście często mam problemy ze zrozumieniem tekstu, nie zawsze potrafię do końca go odszyfrować, nie wszystkie przypowieści, a nawet ich kontekst historyczny i geograficzny są dla mnie jasne. Jest to jednak dla mnie inspirujące, ta niemoc rozumienia tekstu stanowi motywację, aby zgłębiać wiedzę biblijną. Zdaję sobie sprawę, że droga do pełnego zrozumienia tekstu jest bardzo długa. W porównaniu z Żydami, którzy poświęcają dużo czasu na studiowanie Tory, wypadam nie najlepiej. Na szczęście jest jeszcze Duch Święty, który podpowiada i pomaga w tej niemocy.

Jak odkryłeś muzyczną stronę Biblii?

Jakiś czas temu usłyszałem tekst Ojców Kościoła: znajdź sobie w Piśmie Świętym coś, co cię zainspiruje na co dzień. Oprócz nauki, filozofii i mocy płynącej z tekstu – żebyś znalazł sobie coś własnego, co by się stało twoim konikiem. I tak zacząłem zgłębiać Pismo pod kątem starożytnych instrumentów muzycznych.

Powiedz, jak udaje Ci się znaleźć te instrumenty, o których jest mowa w Biblii.

Wynika to z poszukiwań w danym rejonie, głównie Egiptu, Izraela, Jordanii, Syrii i Turcji, czyli w tych obszarach kulturowych, w których żył Jezus i miały miejsce historie ze Starego Testamentu. W poszukiwaniach nieoceniony jest internet. Śledzę fora, blogi, prowadzę korespondencję i umawiam się na spotkania z osobami, które zajmują się tematyką instrumentów biblijnych. Często już na miejscu udaje mi się dotrzeć do lutników i pasjonatów antycznych instrumentów. Niekiedy szukam ich na bazarach podczas swoich podróży, a czasami dostaję prezenty z nieba – jak na przykład lirę Króla Dawida, tak zwany kinnor. Prowadziłem seminarium o tym instrumencie i opowiadałem o nim, ale nie miałem egzemplarza, żeby pokazać. Wertując bazarek na przedmieściach Ammanu, niedaleko Pustyni Wadi Rum (wtedy szukałem akurat płyt winylowych), zobaczyłem, jak wystaje coś drewnianego – wyciągam, patrzę, a to lira Króla Dawida! Stwierdziłem, że nie można przegapić takiej okazji i przewiozłem ten instrument w małym plecaczku, bagażu podręcznym – rogi wystawały poza plecak. Było tam dużo metalowych części, co przysporzyło sporo trudności w przewiezieniu tego instrumentu.

Wiem, że zmieniłeś temat pracy magisterskiej, aby poświęcić się temu znalezisku.

Mając materiały na pierwszy mój temat, postanowiłem go zmienić ze względu na ten prezent z nieba. Wciąż jest bardzo trudno, ponieważ znajduję mało rzetelnych informacji o tym instrumencie. Może Pan Bóg tak chciał, żeby nie było zbyt wielu wzmianek o instrumentach i muzyce, by był to taki smaczek i abyśmy się nie skupiali na tym, ale na istocie przesłania Biblii. Ja się tym zainteresowałem, lecz to nie jest esencja, tylko kwestia poboczna. Mimo wszystko staram się docierać do prawdy, nie pisać bajek, spotykać się z ludźmi w tamtych rejonach i od nich czerpać wiedzę.

Jak wspomniałeś, o instrumentach nie ma zbyt wielu wzmianek w Piśmie Świętym. To z jakich źródeł czerpiesz wiedzę, jakich masz mistrzów? Czy masz ich tutaj, w Polsce?

W Polsce, jeśli chodzi o tę tematykę, nie ma zbyt wielu kompetentnych osób. Odwiedzając Ziemię Świętą, szukam materiałów w bibliotekach w tamtym rejonie. Posiłkuję się również kilkoma pozycjami książkowymi napisanymi przez archeologów, muzykologów i badaczy Pisma Świętego. Natomiast kwestie tłumaczeniowe konsultuję z ks. prof. Mirosławem Wróblem. Tłumacząc Biblię z języka aramejskiego na język polski, stworzył on cenny materiał, więc skupiam się na tym, co już jest. Jeśli chodzi o nazewnictwo, to jest kilka terminów pewnych, a reszty trzeba się domyślać, na przykład było kilka instrumentów ze stroikiem z bambusa i trudno powiedzieć, o którym z nich jest mowa w Biblii. Albo podobnych do siebie instrumentów w danej okolicy jest pięć czy sześć, więc aż tak dokładnie nie da się wszystkiego sprecyzować. Można również doszukiwać się prawdziwości tych instrumentów na różnego rodzaju znaleziskach archeologicznych, na malowidłach i artefaktach wykopanych z ziemi np.: misach, ozdobnych naszyjnikach, gdzie były ryte lub malowane sceny z życia dawnych kultur. Tam są też narysowane instrumenty i na ich podstawie możemy odtworzyć dany instrument – dopatrzeć się jego konstrukcji, dojść do jego skali.

Jakie masz plany związane ze swoimi podróżami muzycznymi? Czy chciałbyś pozyskać jakiś instrument biblijny?

Chwilowo zawiesiłem poszukiwania, ponieważ planuję swój ślub. Chciałbym wydać płytę połączoną z książeczką. Wydanie zawierałoby tło historyczne, ilustrację, na której będzie można zobaczyć, jak wygląda dany instrument i oczywiście z płyty posłuchać, jak brzmi. Nawiązałem już współpracę z muzykami w Ziemi Świętej, ale na razie ze względów finansowych jest dla mnie trudne zorganizowanie nagrań w Ziemi Świętej, a bardzo chciałbym je zrobić w kościołach Jerozolimy i zaprosić do tego projektu głównie chrześcijan z tamtego rejonu. Realia są trochę inne. Jest wielu muzyków różnych wyznań i różnych kultur, więc przerodziło się to w nowy projekt, który mówi o koegzystencji, pokoju i wzajemnej tolerancji. Co do instrumentów, to chciałbym zdobyć trąby sygnałowe. Planuję odwiedzić Etiopię i rdzenną kulturę koptyjską, poznać ich muzykę i instrumenty.

Czy w innych źródłach udało Ci się odkryć, czy Jezus był muzykalny, może grał na jakimś instrumencie?

Chyba nie ma takich przekazów, ale Jezus na pewno słuchał muzyki, będąc pośród ludzi czy też podróżując. Tereny Ziemi Świętej obejmuje kultura beduińska, ludzie wędrują, a wieczorami gromadzą się wokół ognisk, gdzie jest dużo muzyki, więc słucha się rytmów bębnów, fletów i instrumentów strunowych. To są tradycyjne instrumenty występujące na tamtych terenach od tysięcy lat. Nie są to instrumenty specjalne, wyłącznie biblijne, lecz tradycyjne, wzmiankowane w Starym Testamencie, który jak wiadomo obejmuje wiele wieków. Izraelczycy, wędrując z Egiptu do Ziemi Obiecanej, napotykali ludzi różnych narodowości, różnych kultur, co skutkowało przenikaniem muzyki i instrumentów do kultury Izraela. Może więcej informacji jest w apokryfach, ale na razie brakuje mi czasu, żeby to zgłębić.

Odkryłeś wyjątkową pasję dla siebie, jak wpływa ona na Twoją wiarę? Czy to spowodowało, że przybliżyłeś się do Boga?

Mogę śmiało powiedzieć, że jest to też proces mojego nawrócenia. Dzięki temu, że Pan Bóg prowadzi mnie wąskim torem instrumentów i muzyki, częściej czytam Biblię. Ta pasja była czynnikiem, który zainspirował mnie do czytania. Kiedyś nie czytałem Pisma Świętego w takim stopniu, teraz bardziej interesuję się historią chrześcijaństwa, ponieważ muszę poznać różne konteksty historyczne i geograficzne w swoich poszukiwaniach muzycznych. Mam też ogromną potrzebę pielgrzymowania do tych miejsc. Jeżdżę do Jerozolimy, która zaraża i fascynuje, bo potrzeba czasu, aby zrozumieć mentalność, poznać ludzi i zwiedzić wszystkie miejsca związane z Pismem Świętym. Chciałbym tam ciągle wracać – żadne inne miasto nie wzbudziło we mnie takiego pragnienia, by do niego powracać, jak Jerozolima. Jest coś takiego, jak życie „przed” Jerozolimą i „po” niej.

mk

Zobacz także w e-civitas:

Ja nie mogę nie rzeźbić

Z rzeźbiarzem, prof. Gustawem Zemłą, rozmawia Alicja Dołowska.