wtorek , 19 Czerwiec 2018
Kaplica Matki Bożej Niepokalanej / Fot. Zbigniew Połoniewicz

Na zakopiańskich szlakach

Na zakopiańskich szlakach spotkałem Matkę Bożą Gietrzwałdzką na Kirach, św. Brata Alberta na Furmanowej i Marszałka Piłsudskiego w chacie Tomka Chyca Olesiaka. Żegnając rok 2017 – bogaty w niezwykłe jubileusze, szczególnie Maryjne i ogłoszone przez Sejm RP obchody, postanowiłem wspomnieć o napotkanych miejscach i zachęcić do ich odwiedzenia w bieżącym roku.

Zmierzając drogą od Doliny Kościeliskiej w kierunku Chochołowa, można nie zauważyć na Kirach skrytej po prawej stronie kaplicy pw. Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Wzrok przykuwa dopiero napis wykonany złotymi literami na kutej bramie wjazdowej: „AVE MARYJA PANI GIETRZWAŁDZKA”. Niewielki parking o wczesnej porze dnia pozwala na zatrzymanie samochodu i już po chwili, po przejściu przez furtkę, znajduję się na niewielkiej przestrzeni pomiędzy dominującym domem pielgrzyma, schowaną w głębi posesji kaplicą a skwerkiem z usytuowaną pośród bogatej zieleni kapliczką w formie altany, skrywającą figurę Matki Bożej Niepokalanej. Kapliczkę gorliwi górale wykonali na wzór stojącej przy źródełku w sanktuarium w Gietrzwałdzie metalowej kapliczki z Matką Bożą błogosławiącą. Przybyszów wita poetycka strofa:

W kaplicy tu na Kirach

Gietrzwałdzka jest Pani

Siedzibę swą obrała

U polskich Tatr grani.

Kaplicę zbudowano na nieruchomości rodziny Olszowskich. Ostatnia przedstawicielka rodu, Katarzyna Olszowska, w 1966 r. przekazała zabudowane grunty Zakonowi Księży Kanoników Regularnych Laterańskich. Ci sami księża od 1945 r. sprawują opiekę nad sanktuarium w Gietrzwałdzie. Z tablicy informacyjnej dowiaduję się, że kaplica istnieje od 1972 r., jest świątynią rektoralną, a opiekę duszpasterską sprawują księża z tegoż zakonu. Górale z Kir zapragnęli, aby w ich kaplicy znajdował się wizerunek Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. W 1993 r. podjęto starania o obraz, który został ufundowany jako wotum wdzięczności Matce Bożej za otrzymane łaski. Kopię wykonał artysta Maciej Kajetan Kreutz z Łodzi. W tym samym roku, na skwerku, zbudowano wspomnianą już kapliczkę z Niepokalaną. Z czasem kaplicę rozbudowano.

Kult obrazu rozszerzył się na Podhale. Przed wizerunkiem Pani Gietrzwałdzkiej na Kirach modlą się także wierni przybywający z całej Polski oraz z różnych stron świata.

Urzekająca jest architektura kaplicy, typowa dla stylu budowli górali podhalańskich. Styl zakopiański widoczny jest w zewnętrznej bryle kaplicy, jak i w jej wnętrzu, m.in. ryte w drewnie zdobienia: motywy roślinne – ornamenty wici roślinnej i inne – geometryczne, wymyślone przez artystę.

W sanktuarium w Gietrzwałdzie nie znajdziemy informacji o pięknej „góralskiej” kaplicy poświęconej Matce Bożej Gietrzwałdzkiej znajdującej się w sercu polskich Tatr. A szkoda, szczególnie latem. Ubiegły rok – rok dwóch ważnych „gietrzwałdzkich” jubileuszy był dla mnie najlepszym przyczynkiem do odwiedzenia Pani Gietrzwałdzkiej na Kirach. Przekonałem się, że górale naprawdę serdecznie kochają tę naszą Panią z Gietrzwałdu. Dobrym tego przykładem jest wiersz „Pani Gietrzwałdzka” Zofii Nędzy-Kubiniec z Kir, który znalazłem w kaplicy. Oto jego fragmenty:

Powiedz nam, powiedz Gietrzwałdzka

Pani,

jak się znalazłaś tu pod Tatrami.

Czy to cud Boży, czy Twe wybranie,

ażeby zbawić ludzkie konanie?

(…)

I stanął kościół wśród pięknych grani,

a w nim zostali ludzie wpisani.

Ci, którzy życie swe darowali,

Tobie Królowo Gietrzwałdzka Pani.

(…)

Zmiłuj się Boże nad Podhalem,

do cudu pięknym, wyniosłym w

chwale.

I ludźmi, którzy Tobie oddani,

służą w pokorze Gietrzwałdzkiej Pani.

Zachęcam Czytelników „Civitas Christiana” do odwiedzenia tego urokliwego zakątka Tatr – Kir, a gdy już tam będziecie, koniecznie pokłońcie się Gietrzwałdzkiej Pani. Bez zdziwienia, że tam też jest, a szczerze…

 

POLSKI SKARB WOJSKOWY

Przybywający z Nowego Targu do Zakopanego turyści ledwie zauważają, że tuż po wjeździe do miasta, przy ul. Jana Kasprowicza, po lewej stronie, na kamiennej skarpie, tyłem do ulicy stoi leciwy dom bodaj z XIX w., który ma swój dziejowy epizod z Marszałkiem Polski Józefem Piłsudskim w roli głównej. To dawna chata Tomka Chyca Olesiaka (dawny nr 32), w której Piłsudski mieszkał, gdy przyjeżdżał do Zakopanego w latach 1906–1912. Nie rzuca się specjalnie w oczy swoim nieestetycznym wyglądem, niemal czarnymi ścianami, z blaszanym dachem, który dawno temu utracił czerwony kolor, oblepiony reklamami typu „Pralnia i magiel” czy „Pasztet Podlaski”.

Jednakże u jego lewego węgła, od ul. Chyców Potok, stojący w ulicznym „korku” uważni kierowcy niespodziewanie dostrzegą ledwie zauważalną informację wykonaną z metaloplastyki: „W tym domu mieszkając Józef Piłsudski postanowił tworzyć skarb wojskowy – R. 1912”.

Co się kryje za tą informacją? Otóż pomyślnie rozwijająca się niepodległościowa działalność Piłsudskiego wymagała koordynacji. Jego zabiegi zbiegły się ze zmianami w sytuacji politycznej ówczesnej Europy i intensywnymi przygotowaniami Rosji do wojny. Sztab austriacki, chcąc wywrzeć nacisk na Rosję i skłonić ją do zaprzestania dalszych przygotowań, podjął rozmowy z Piłsudskim dotyczące udziału polskich formacji wojskowych w ewentualnej wojnie u boku Austro-Węgier.

Piłsudski zdawał sobie sprawę, że oparcie tego projektu na jednej organizacji będzie niemożliwe. Postanowił stworzyć wspólny front organizacji patriotycznych. 25–26 sierpnia 1912 r. z jego inicjatywy doszło w Zakopanem do spotkania działaczy niepodległościowych. Spotkali się m.in.: Władysław Studnicki, Witold Jodko-Narkiewicz, Ignacy Daszyński i Józef Piłsudski. W wygłoszonym tam przemówieniu Piłsudski powiedział m.in.: „Polska powinna pamiętać o mieczu!”. Zaproponował, by w celu finansowania polskich oddziałów paramilitarnych w Galicji powołać Polski Skarb Wojskowy. Jako honorowego przewodniczącego skarbu wskazał przyszłego senatora Bolesława Limanowskiego. Poza nim we władzach Polskiego Skarbu Wojskowego znaleźli się: Włodzimierz Tetmajer, Hipolit Śliwiński, Wacław Tokarz i Władysław Studnicki (źródło: nowahistoria. interia.pl).

 

KAPLICA NA FURMANOWEJ

Ostatni spacer odbyłem do mało znanego miejsca, skąd św. Brat Albert Chmielowski błogosławi Tatrom i całej Polsce.

Od dziesięcioleci miłośnicy górskich wędrówek po tatrzańskich szlakach chętnie odwiedzają Pustelnię św. Brata Alberta na Kalatówkach. Stąd, po modlitewnej zadumie, ruszają dalej, ku wierchom, bliżej nieba, aby chwalić Boga za dar piękna polskich Tatr podziwianego w niemym zachwycie. Zapiera dech, wzbudza niedowierzanie, że mogą być tak piękne… Wszak sam Stwórca był ze swego dzieła zadowolony. Widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre…

Kiedy na pytanie: po co chodzisz po

górach?

jesteś zakłopotany i nie wiesz, co od-

powiedzieć,

to właśnie wtedy dajesz dowód,

że szukasz Stwórcy w pięknie gór.

Jednakże wielu turystów odwiedzających Pustelnię nie wie, że nie tylko w tym urokliwym zakątku Tatr św. Brat Albert Chmielowski błogosławi ludziom gór. Jest jeszcze kaplica na Furmanowej pw. św. Brata Alberta, do której można dojść masywem Gubałówki od Harendy bądź od stacji kolejki szynowej Gubałówka.

Swoje szczególne zaangażowanie w powstanie kaplicy na Furmanowej wykazał ks. Stanisław Skowronek. 15  września 1985 r. miało miejsce poświęcenie parceli i postawienie krzyża. W uroczystości brali udział okoliczni mieszkańcy oraz ks. Skowronek. To on wybrał św. Brata Alberta na patrona kaplicy. Ofiarodawcą parceli pod budowę jest rodzina Kurkowskich.

Budowę rozpoczęto i zakończono w 1990 r. Jak przystało na góralską chałupę – w tym wypadku Dom Boży – wewnątrz przez środek najważniejszej izby (nawy) biegnie sosrąb, czyli pięknie rzeźbiona belka z datą powstania kaplicy. Ks. Skowronek, posiadając techniczne wykształcenie, był głównym koordynatorem budowy. Miał posłuch wśród mieszkańców Furmanowej; mężczyźni licznie przybywali na teren budowy pomagać, zaś kobiety na zmianę przygotowywały dla nich posiłki i wykonywały lżejsze prace. Każdy, kto miał chęci, brał udział w powstaniu kaplicy. Głównym cieślą był Józef Staszel Ksiynzniok. Środki na budowę ofiarowali mieszkańcy Furmanowej i okolic oraz Polonia z USA.

Patronat nad kaplicą sprawuje parafia pw. Miłosierdzia Bożego na Chramcówkach. Regularnie od 1991 r. w kaplicy odprawiane są Msze św. Do kaplicy przybywają mieszkańcy Furmanowej, Zrębu i Rafaczówek. W sierpniu 1999 r. kaplica doczekała się pięknego drewnianego ołtarza. Rok później, po zakupieniu przez lokalną społeczność tabernakulum, zostały spełnione warunki, by kaplica stała się kościołem. Kard. Franciszek Macharski wydał dekret, w którym zwracał się do zakopiańskiego dziekana, ks. Stanisława Olszówki, by poświęcił kaplicę i zezwolił na przechowywanie w niej Najświętszego Sakramentu. Uroczystość miała miejsce 18 czerwca 2000 r.

W 2011 r. kaplicę odwiedził kard.  Stanisław Dziwisz. Z wizytami duszpasterskimi przybywali bp  Jan Szkodoń i bp Albin Małysiak CM. W czerwcu 1997 r., podczas wizyty w  Zakopanem św. Jan Paweł II, przejeżdżając obok kaplicy, przystanął i pobłogosławił ją. Urokliwość tego miejsca skłania liczne pary z całej Polski do zawierania w kaplicy sakramentu małżeństwa. Pierwszy ślub miał miejsce we wrześniu 1995 r.

Cisza, piękno gór i otaczającej przyrody skłaniają wędrowca do zatrzymania się i modlitewnego zamyślenia. Można przysiąść na ławce obok i odpocząć przed dalszą wędrówką. Warto też wspomnieć o Patronie kaplicy – „dobrym jak chleb, odkrywcy Bożego Piękna” i o jego dziełach.

Szkoda tylko, że w zwykły dzień nie można zajrzeć do jej wnętrza i pokłonić się przed tabernakulum…

Zbigniew Połoniewicz

mak

Zobacz także w e-civitas:

Pierwszy w Polsce znaczek pocztowy ze Świętym Ojcem Pio

Podczas konferencji prasowej „Do Nieba z Ojcem Pio”, zorganizowanej przez Prowincję Krakowską Braci Mniejszych Kapucynów …