Home / Opinie | Felietony / Marta Witczak-Żydowo: Neapol śladami świętych

Marta Witczak-Żydowo: Neapol śladami świętych

Niełatwo być świętym w Neapolu. Trzeba się mocno natrudzić, by nie zniknąć w całym zastępie oficjalnych opiekunów miasta, których grono zamyka się w liczbie pięćdziesięciu dwóch. Dzięki temu gdzie się nie obejrzymy, którędy nie pójdziemy, znajdziemy ich ślady. Czuwają nie tylko nad mieszkańcami, ale również turystami, zachęcając do poznania niezwykłych miejsc, ludzi i historii. Zaufałam im i tak narodziła się wspaniała podróżnicza przygoda.

„Zobaczyć Neapol i umrzeć”

Lutowy poranek w Neapolu. Mimo zimowej aury panuje tu swoista gorączka – tłumy turystów przemierzają ulice w poszukiwaniu monumentalnych kościołów, światowej sławy muzeów i średniowiecznych zamczysk, na placach słychać okrzyki handlarzy oferujących najróżniejsze przysmaki, w kawiarniach bariści wypełniają filiżanki aromatycznym espresso, przechodnie szepczą, że ,,camorra, czyli lokalna mafia wciąż obserwuje’’, a w tle dominuje Wezuwiusz, jeden z pięciu najniebezpieczniejszych wulkanów na świecie. Miasto posiada osobliwą estetykę, gdzie chaos miesza się z porządkiem, a piękno z nieładem. Niemniej fascynujący są jego mieszkańcy. Ciągle uśmiechnięci, z właściwym sobie zamiłowaniem do detalu i plotkarskim zaangażowaniem opowiadają historie z pogranicza sacrum i profanum, mieszają materię religijną i polityczną, podkreślając jednak, że wiara katolicka jest na pierwszym miejscu, a codzienna pobożność to klucz do równowagi w życiu.

Już po kilku godzinach pobytu w Neapolu znalazłam potwierdzenie słów o religijności mieszkańców. Na ulicach, skwerach, podwórkach, właściwie w każdej części miasta można spotkać kapliczki z wizerunkiem Matki Boskiej. Przyozdobione kwiatami i świecami, wyglądają jak żywe. Mówi się, że Neapolitańczycy czują też szczególną więź z Ojcem Pio jako tym, który potrafi przynieść ulgę w cierpieniu. To drugi patron, którego najczęściej spotkamy w kapliczkach. ,,Neapolitańska sakralna sztuka uliczna’’ wyraża się również w kolorowych muralach na budynkach oraz szopkach bożonarodzeniowych. Pierwsze przedstawiają postaci świętych (często wspólnie ze świeckimi), którzy mają chronić dane miejsce, szczególnie biedniejsze dzielnice uchodzące za zamieszkane przez członków camorry. Okazałe szopki natomiast zdobią ulicę via San Gregorio Armeno przez cały rok. Nie można również zapomnieć o wysokiej sztuce kościelnej. To właśnie w Neapolu Giovanni Salvatore skomponował opiewającą cierpienie średniowieczną sekwencję ,,Stabat Mater’. Ponadto, na ulicach co chwilę można spotkać procesje.

Inna sprawa, że charakterystyczne dla południa Włoch jest mieszanie wiary katolickiej z legendami, ludowymi motywami, mitologią. Przenikanie się stref sacrum i profanum jest na porządku dziennym, tym ciekawszy jest jednak miejski szlak, którym wiodą nas święci. Zapraszam zatem do podążenia nim ze mną.

” Święty January, ty się tym zajmij!’’

Zaczynamy od ,,przywódcy wśród neapolitańskich patronów’’, czyli od św. Januarego. Dlaczego przywódcy? Z postacią świętego, a ściślej dwoma fiolkami jego krwi, wiążę się regularnie powtarzający się cud. Biskup Benewentu został ścięty w 305 r. Jak mówi tradycja, jedna z pobożnych kobiet obecna podczas egzekucji zebrała krew męczennika. Od tamtego czasu, trzy razy w roku dokonuje się fenomen – skrzepnięta krew “ożywia się” przechodząc w stan płynny. Ceremonia odbywa się na oczach wiernych w Katedrze Duomo, gdzie przechowywane są nie tylko fiolki krwi, ale również szczątki świętego. Wydarzenie upatrywane jest jako wyznacznik pomyślności dla miasta.

Mimo, iż Kościół Katolicki nie ustosunkował się do rzekomego cudu, kult św. Januarego w tej części kraju jest bardzo rozpowszechniony. W samym Neapolu jest kilka miejsc związanych z patronem, jak chociażby wymieniona Katedra Duomo, czy Katakumby San Gennaro w dzielnicy Sanita. Gustaw Herling-Grudziński, który mieszkał w cieniu Wezuwiusza 45 lat, tak wyjaśnia to zjawisko: “Na południu Włoch Cud odgrywa specjalną, niezwykłą rolę, (…) którego przeżycie jak gdyby stawia tych ludzi na nogach. Dla Neapolitańczyków ten Cud nie jest manipulacją.”.

Niezwykli mieszkańcy Neapolu

Kult św. Januarego jest tak powszechny, że często zapomina się, że nie tylko ten święty ,,potrafi skroplić swoją krew’’. Wśród nich jest także św. Patrycja, której krew przybiera postać płynną każdego wtorkowego poranka w Kościele San Gregorio Armeno. Z uwagi na częstą powtarzalność zjawiska, miejsce jest bardzo oblegane przez turystów. Do relikwiarza ustawia się kolejka kobiet proszących o rychłe obdarzenie potomstwem. Warto dodać, że św. Patrycja w odróżnieniu od św. Januarego rzeczywiście mieszkała w Neapolu i tam też zmarła. Podsumowując, dziesięciu patronów miasta czczonych jest w związku z cudownymi relikwiami krwi, wśród nich także św. Szczepan i św. Jan Chrzciciel – całkiem dużo jak na jedno miejsce, prawda?

Idziemy dalej, tym razem do jednego z najważniejszych i najpiękniejszych kościołów w Neapolu, wypełnionym dziełami baroku – Gesu Nuovo. Tutaj odnajdziemy grób św. Franciszka de Hieronimo. Ze względu na zasługi dla miasta, patrona często określa się mianem ,,Apostoła Królestwa Neapolu’’ oraz ,,ojca ubogich’’. Z jego inicjatywy powstało wiele nowatorskich w tamtych czasach organizacji charytatywnych, m.in. ,,Oratio della Missione’’, czyli stowarzyszenie kupców, którzy mieli przestrzegać etosu i wspomagać biednych, czy tzw. ,,milicja duchowa’’, która informowała o odbywających się nieprawościach, aby potem św. Franciszek de Hieronimo mógł udać się w te miejsca i głosić kazania odnoszące się do aktualnych potrzeb społeczeństwa. Przemierzając wzdłuż i wszerz Królestwo Neapolu, głosił misje parafialne i ewangelizował, swoimi kazaniami porywał do Boga tysiące ludzi.

Skoro zwiedzamy już Gesu Nuovo, odwiedźmy też grób kolejnego świętego zasłużonego dla miasta – św. Giuseppe Moscatiego, który w swojej medycznej pracy bardzo wierzył w pomoc Boskiego Lekarza, a posługę pacjentom traktował jako misję od Najwyższego. Ludzi ubogich leczył za darmo, był bardzo oddany społeczeństwu, niezwykle serdeczny i bezkompromisowo broniący wiary. Znana jest historia śmiertelnie chorego tenora Enrico Cruso, któremu Moscati jako jedyne lekarstwo zalecił przyjęcie sakramentu chorych i towarzyszył aż do śmierci. Te i inne ciekawe wydarzenia z życia neapolitańskiego lekarza dobrze ukazuje film ,,Święty Józef Moscati. Lekarz ubogich’’ z 2007 r., który warto obejrzeć, a potem oczywiście brać przykład z głównego bohatera.

Kolejnym przystankiem niech będzie Kościół San Giuseppe dei Vecchi e Immacolata di Lourdes. To miejsce pochówku jednej z bardziej współczesnych postaci związanych z Neapolem, czyli Ojca Dolindo Ruotolo, Sługi Bożego, którego proces beatyfikacyjny trwa. Kapłan żył w tym samym czasie co ojciec Pio i to właśnie kapucyn powtarzał do przybywających do niego neapolitańczyków: „Czemu do mnie przyjeżdżacie, macie w Neapolu Ojca Ruotolo, wielkiego kapłana, świętą duszę. Do niego idźcie”. Sługa Boży jest autorem modlitwy „Jezu, Ty się tym zajmij!”, która zmieniła życie milionów ludzi. Ciekawe jest życzenie, które pozostawił po sobie, zawarte w słowach: „Kiedy przyjdziesz do mojego grobu, zapukaj. Nawet zza grobu odpowiem ci: Ufaj Bogu”. Rzeczywiście, wierni do dzisiaj wypełniają tę prośbę i pukają w płytę grobu.

Gdzie nas jeszcze święci zaprowadzą?

Jeżeli lubicie organizować zwiedzanie nowych miejsc szlakami chrześcijaństwa, Neapol oraz cały Region Kampanii ma jeszcze wiele do zaoferowania. Ogromne wrażenie robi chociażby arcyciekawe muzeum Cappella Sansevero, w którym znajduje się rzeźba ,,Chrystus spowity całunem’’ autorstwa Giuseppe Sanmartino. Jadąc trochę dalej, w Pompejach warto udać się do Bazyliki Matki Bożej Różańcowej, gdzie poznamy również genezę powstania Nowenny Pompejańskiej, a w malowniczym Positano zajrzeć do Kościoła Santa Maria Assunta. Myślę jednak, że podróż śladami neapolitańskich świętych jest niezwykle interesująca i pozwala spojrzeć na miasto w cieniu Wezuwiusza z innej perspektywy. Ja na pewno tam wrócę, dlatego mam nadzieję, do zobaczenia na miejscu!

/mwż