Home / Z życia "Civitas Christiana" / Niepokalanów we Wrocławiu

Niepokalanów we Wrocławiu

W dniach 14 – 22 października br., we Wrocławiu odbywa się Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmowy Niepokalanów 2016, pod hasłem „Kultura miłosierdzia”.

Oddział Okręgowy naszego Stowarzyszenia we Wrocławiu, jako partner tego przedsięwzięcia, gościł. 17 października w ramach Poniedziałków na Kuźniczej, ks. prof. Marka Lisa, kierownika Katedry Homiletyki i Środków Przekazu Wiary Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego. Spotkanie pt. „Szukanie Boga w świecie pozornie przez Niego opuszczonym” poświęcone Dekalogowi Krzysztofa Kieślowskiego, poprowadziła dscn0406.

Kieślowski mawiał „nie wiem czy Bóg istnieje, zazdroszczę tym ludziom, którzy wiarę mają” – rozpoczął ks. Marek Lis. „To człowiek, który był człowiekiem tęskniącym, poszukującym.”

Co to znaczy przyjąć dekalog, jeśli nie przyjmuje się Boga? Dekalog rozpoczyna się od wyznania wiary, ustawienia człowieka wobec Boga. Kieślowski odczuwał, iż były to słowa Najwyższego. Zastanawia nas widzów, jak w człowieku niewierzącym może być taka głębia.

Kino Kieślowskiego jest pełne tajemnic, przygląda się człowiekowi, który zmaga się z własnym życiem, z własnymi słabościami. Reżyser nie potępia go lecz z nim jest. W Dekalogu opowiada o nas, ukazuje nasz świat – podkreśla ks. Marek Lis, znawca teologii kina. Możemy odnaleźć współczucie do człowieka, któremu w swojej twórczości ukazuje drogę wyjścia.

Prelegent opowiedział słuchaczom, iż początkowo film nie wywarł na nim zbytniej reakcji. „Spłynął po mnie jak po kaczce” – stwierdził, „dopiero po śmierci reżysera zacząłem odkrywać, zacząłem rozumieć te filmy, które coś we mnie zasiały.”

Filmy Kieślowskiego są gęste od znaczeń, symboli, one rzeczywiście żyją. Przedstawia 10 sytuacji, które można spiąć tytułem „piekło etyczne”. My widzowie, możemy dostrzec co jest we wnętrzu człowieka, dostrzec czy jest dobro.

Na te filmy warto spojrzeć inaczej. Reżyser widzowi uważnemu, wprowadza rozpoznawalne ale nie nachalne cytaty Biblii. Ks. prof. przestrzega przed wpadnięciem w pułapkę twórczości Kieślowskiego. „Ważnym jest nazwać to co jest w filmie a nie to co nam wydaje się, że jest.”

Estera Ryczek

/ss