Nietypowe wezwanie

Czy można modlić się o dobrą śmierć? Czy w dzisiejszym świecie bycia fit, takie stwierdzenie nie jest absurdalne? Święty Józef spośród wielu różnych tytułów i określeń, posiada jedno, szczególne. Patron dobrej śmierci – tym wezwaniem przyzywamy opiekuna Syna Bożego.

Uciekamy

Kilka lat temu opublikowano wyniki badań na łamach jednego ze specjalistycznych pism naukowych. Jeden z ostatecznych wyników wskazywał, iż najczęstszą postawą, jaką przyjmuje człowiek wobec śmierci, jest postawa unikowa. Próbujemy uniknąć, tego, co nieuniknione – sprzeczność naszych czasów.

Żyjemy w świecie ciągłego wyścigu, gonitwy. Zdobywamy i przemieniamy świat wokół, a nawet podbijamy ten poza naszą orbitą. Jesteśmy wepchnięci w nieustanną gonitwę, gdzie największym deficytem jest brak czasu. Z drugiej strony uczestniczymy w procesie ciągłych przemian – technologicznych, kulturowych, społecznych. W takiej rzeczywistości zaczynamy uciekać od śmierci.

Lek na wszystko

Przede wszystkim nie dopuszczamy do siebie myśli o naszej śmierci. Współczesna kultura oparta jest na kulcie młodości i piękna. Najwięcej pieniędzy na reklamy wydają koncerny farmaceutyczne. Ze szklanych ekranów zalewają nas propozycje z lekami czy suplementami, które sprawią, że będziemy piękni, młodzi i zdrowi. Zatroszczą się o każde nasze schorzenie, zapewniając świetną kondycję ciała od czubka głowy po palce stóp.

W świecie mediów i techniki nie dostrzeżemy chorób, starości czy umierania. Te sfery życia są wyparte z naszej świadomości. Śmierć wepchnęliśmy w kategorie czegoś nierealnego, a wręcz niemożliwego. To wszystko powoduje, że nie chcemy słyszeć o śmierci. A dobra śmierć staje się absurdem.

Tak bardzo jesteśmy przywiązani do ziemskiego „teraz”, że nie zastanawiamy się nad jutrem. Nastąpiła medykalizacja śmierci i zepchnięcie jej w kategorie tabu.

Philippe Ariès, francuski antropolog wskazał: „Obecnie śmierć jest z naszych obyczajów tak wymazana, że z trudem ją sobie wyobrażamy i pojmujemy. Dawna postawa, kiedy śmierć była jednocześnie bliska, swojska i pomniejszona, słabiej odczuwana, zbyt kontrastuje z naszą postawą, kiedy budzi taki strach, że nie śmiemy już wymówić jej imienia. […] Dlatego, kiedy tę śmierć, z którą człowiek był spoufalony, nazywamy oswojoną, nie chcemy przez to powiedzieć, że niegdyś była dzika, a następnie ją oswojono. Przeciwnie, chcemy powiedzieć, że dzisiaj stała się dzika, choć przedtem taka nie była. Najstarsza śmierć była oswojona”.

Dlaczego?

Jak św. Józef, którego znamy z obrazów jako starszego, zamyślonego mężczyznę, otrzymał tytuł patrona dobrej śmierci? Dlaczego Oblubieniec NMP przyzywany jest w kwestii, która dziś jest tak zagłuszana? Czy święty ze stolarskimi narzędziami może nam wymodlić szczęśliwą śmierć?

Tak naprawdę, niewiele znamy faktów dotyczących życia św. Józefa. Ewangelie wspominają go zaledwie kilkakrotnie. Mało tego, na kartach Pisma św. nie wypowiada ani jednego słowa.

Większość biblistów stoi na stanowisku, iż Józef zmarł przed ukrzyżowaniem Jezusa. Fakt, że Józef jest nieobecny pod krzyżem, a w Ewangelii wg św. Jana Jezus powierza opiekę nad swoją Matką jednemu z uczniów – jest czynnikiem, który miałby o tym poświadczać.

Według wielu tradycji Józef umarł w ramionach, a przynajmniej w obecności Jezusa i Maryi. To właśnie takie piękne wyobrażenie skłoniło wspólnotę Kościoła do ogłoszenia św. Józefa patronem dobrej śmierci.

Matka Maria od Jezusa z Agredy, w tekście „Mistyczne Miasto Boże”, który został uznany za zapis prywatnego objawienia, moment śmierci Józefa ukazała następująco:

Następnie ten mąż Boży zwrócił się do naszego Pana. Chciał uklęknąć, aby w tej godzinie przemawiać w największej czci do swego Boga; jednak najdobrotliwszy Jezus zbliżył się do niego i wziął go w objęcia. Św. Józef, opierając głowę na ręce Jezusa, rzekł:

Mój Panie, najwyższy Boże, Synu odwiecznego Ojca, Stworzycielu i Odkupicielu świata, pobłogosław Twemu słudze i dziełu rąk Twoich! Wyznaję Cię i wysławiam, z całego serca składam Ci dzięki za to, że w nieskończonej dobroci wybrałeś mnie na oblubieńca Twej prawdziwej Matki. Niechaj Twój Majestat i Twoja wspaniałość będą Ci moją podzięką na wszystkie wieki!

Zbawiciel świata udzielił mu swego błogosławieństwa i rzekł: „Mój ojcze, spoczywaj w pokoju, w łasce Mego niebiańskiego Ojca i w Mojej łasce! Prorokom i świętym, którzy oczekują cię w otchłani, oznajmij tę wesołą wiadomość, że bliskie jest ich wyzwolenie.

Przy tych słowach Jezusa Chrystusa Święty Józef na rękach Zbawiciela oddał swą duszę Bogu. Syn Boży zamknął mu oczy.

ks. Marek Weresa

/md

Check Also

Czuwanie przy grobie. Homilia Jana Pawła II

Wigilia Paschalna to liturgia sprawowana w noc Zmartwychwstania Pańskiego. Stanowi integralną i najważniejszą część Triduum …