Home / Felietony / Nowy Rok w oparach absurdu?
fot. morguefile.com

Nowy Rok w oparach absurdu?

Co przyniesie Nowy Rok 2016, nam, Polakom, ale i światu? Dobiegł swych dni Stary Rok, w Polsce, w oparach zamętu spowodowanego postawą wrogów Polski. Jako historyk znam procesy, które doprowadziły do trzech rozbiorów Polski w XVIII w., ale nie potrafiłem uświadomić sobie okoliczności, w których to nieszczęście spadło na kraj w wyniku przyzwolenia i zdrady wielu ówczesnych decydentów.

Jak to możliwe – stawiałem sobie retoryczne pytanie – żeby takie postawy, jak walka o partykularne interesy, prywata, zaprzaństwo, współpraca z wrogimi państwami, znalazły w ówczesnej Polsce tylu aktywnych zwolenników? Jak to możliwe? Obecnie już się temu nie dziwię. Przez doświadczenie i obserwację zachodzących obecnie w społeczeństwie polskim procesów otrzymałem odpowiedź. Niestety, Polska posiada tak wielu wewnętrznych wrogów, iż są oni bardziej niebezpieczni aniżeli wrogowie zewnętrzni. Ci wrogowie polskości to ludzie, którzy chętnie sprzedawali się Związkowi Sowieckiemu, to ich potomkowie, to również ci, którzy w obecnym układzie politycznym w Europie bardziej pilnują interesów Niemiec i UE. Probierzem wiarygodności rządu, każdego rządu, w czyim pracuje on interesie – w interesie własnych obywateli czy też obcych państw – jest prosty zabieg. Jeżeli rząd jest krytykowany, wręcz napadany przez obce media – w przypadku Polski obecnie przez media głównie niemieckie – znaczy to, że rząd pracuje w interesie własnych obywateli. I jeżeli rząd polski nie jest krytykowany przez obce media, znów w tym wypadku głównie media niemieckie, znaczy to, że pracuje on bardziej w interesie obcych państw, aniżeli własnych obywateli. Nie przypominam sobie, ażeby w stosunku do rządu PO-PSL zajmowano na Zachodzie krytyczne stanowisko, nawet w obliczu niewyobrażalnych afer, do jakich ten rząd dopuszczał.

Osiem lat rządów PO i PSL to okres sprzyjający dla ościennych państw, które mogły w Polsce robić gigantyczne interesy niczym w państwach kolonialnych. Trudno się dziwić, że wszelkimi możliwymi środkami państwa te będą dążyć do obalenia wybranego przez obywateli rządu PIS-u, oskarżając go o zakusy antydemokratyczne, na co mają pełne przyzwolenie od zwolenników dawnego, korupcyjnego układu PO-PSL. Przychodzi się tylko dziwić, że tak wielu ludzi nie przejrzało jeszcze na oczy i nie ma rozeznania, o co w tym wszystkim tak naprawdę toczy się gra. I to, że pozwalają sobą manipulować przez główne media, przecież będące w rękach obcych, głównie niemieckich właścicieli. Z wielką obawą patrzę na zbliżający się Nowy Rok 2016, że może to być rok niepokojów społecznych, bo istnieją w Polsce siły, którym zależy na destabilizacji kraju, na obaleniu wybranego przez większość obywateli rządu PIS-u, na zahamowaniu zapowiadanych reform, którym zależy na powrocie starego układu. Czy istnieje skuteczne działanie, ażeby przeciwstawić się niszczycielskiemu trendowi? Jest! Mocna i zdeterminowana mobilizacja świadomej części społeczeństwa. I krucjata różańcowa, bowiem niejeden raz różaniec ocalił świat. A w Polsce zaistniała po temu sposobność: wielki jubileusz chrześcijaństwa – 1050 lat!

Biedna Europo! Już nigdy nie będziesz taka sama. I to na własne życzenie. Zmiany pójdą w kierunku islamizacji Europy, czego na Zachodzie mamy od dawna czytelne objawy. Europa Zachodnia, która wypiera się swych chrześcijańskich korzeni, która wyzbywa się własnej tożsamości, stworzyła pustkę ideową, a czegoś takiego jak pustka w układzie politycznym, ale i ideowym, nie ma, nic takiego istnieć nie może.

Obecnej inwazji muzułmanów na Europę nie da się porównać do inwazji barbarzyńców na Imperium Rzymskie pod koniec IV w. Imperium stało podówczas przed alternatywą: walczyć z barbarzyńcami czy ich zaakceptować? Walczyć nie mogło, bo nie miało już legionów, a te, które jeszcze tu i tam pozostały, w niekompletnym stanie, były przesycone najemnymi żołnierzami z plemion germańskich. A zatem jedynym wyjściem było przyjęcie barbarzyńców, którzy wcale się tego nie domagali, bo to oni stawiali warunki. W tej sytuacji w sukurs przyszło chrześcijaństwo. Wyszło z inicjatywą, aby włączyć barbarzyńców w strukturę Kościoła, aby ich ochrzcić i ucywilizować. I to się powiodło. Powstały nowe państwa chrześcijańskie: Franków, Wizygotów, Germanów, Fryzów, Anglów, Sasów, Madziarów, do niedawna dzikich Wikingów, Polan, itd. W przypadku muzułmanów sprawa ma się zupełnie inaczej. Po pierwsze – muzułmanie występują z pozycji państw o ukształtowanej już cywilizacji, a cywilizacja ta w przeszłości podbijała kraje chrześcijańskie aż po Hiszpanię i Francję (bitwa pod Poitiers). Po drugie – muzułmanie wyznają islam, religię, która nie pozwala na asymilację swoich wyznawców z ludnością autochtoniczną. Mówienie o asymilacji muzułmanów z rodowitymi Europejczykami to naiwne życzenie, to dowód na ignorancję, która niestety jakże często stanowi cechę obecnych polityków zachodnich, wyznających coś tak absurdalnego jak poprawność polityczna. Po trzecie, Europa Zachodnia, inaczej aniżeli Imperium Rzymskie ze swą wysoką kulturą i przyjętym chrześcijaństwem, nie dysponuje wartościami, które byłyby atrakcyjne dla obcych. Wszystko to prowadzi do nieuchronnej katastrofy Europy. Począwszy od roku 2015 już nigdy Europa nie będzie taka sama!

Jan Gać

mk