poniedziałek , 25 Wrzesień 2017
Fot. flickr.com

Obudzić ze „snu”

Mówi się o nich: „rośliny” albo „śpiochy”. Co roku w śpiączkę zapada w Polsce ok. 15 000 ludzi. Tylko część udaje się wybudzić dzięki staraniom lekarzy, rehabilitantów i rodzin.

Najbardziej znane w Polsce osoby w śpiączce to Ola Janczarska – córka aktorki Ewy Błaszczyk i niemiecki kierowca Formuły 1, siedmiokrotny mistrz świata – Michael Schumacher. Ola zapadła w śpiączkę w 2010 r., po zachłyśnięciu się wodą, gdy popijała tabletkę. Schumachera wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej po tym, gdy w 2013 r. doznał poważnego urazu mózgu, ulegając wypadkowi na stoku narciarskim. Lekarze są zgodni w opinii, że im więcej czasu mija od tragicznego zdarzenia, tym mniejsze są szanse wybudzenia. Ale przyznają też, że ludzki mózg nie został jeszcze dotąd do końca zbadany i wszystko jest możliwe. Dlatego są ostrożni w diagnozach. Chociaż na ogół uważają, że jeśli po 6 tygodniach człowiek się nie wybudzi, przechodzi w stan wegetatywny (żyje, ale nic do niego nie dociera); znajduje się w stanie zamknięcia (jest w pełni świadomy, ale nie może się w żaden sposób komunikować) lub pozostaje w różnych stanach świadomości: od minimalnej do pełnej. Jednak… cuda się zdarzają. Szczęściarze wybudzają się po kilku tygodniach. Na innych czeka się lata, ale nie bezradnie, bo co dzień kopie się tunel z dwóch stron.
Śpiączka jest wciąż zagadką dla medycyny. Rozwój nauk i technologii nie pozwala rozwikłać tego problemu. Za pomocą testów i badań można kontrolować stan zdrowia chorego, ale nigdy nie wiadomo, czy, kiedy i w  jakim stanie się obudzi.

Stymulatory i Cyber Oko
Jak napisał Szekspir, „są rzeczy na świecie, o których nie śniło się filozofom”. Rodzina Schumachera wciąż zatem czeka na jego powrót do normalnego życia. Nadzieję, że córka obudzi się po prawie 17 latach, ma też Ewa Błaszczyk, dzięki której udało się zbudować klinikę „Budzik”, specjalizującą się w leczeniu i rehabilitacji dzieci w śpiączce. Klinika odnotowuje sukcesy. 32. wybudzonym pacjentem jest Szymon, który trafił do „Budzika” we wrześniu zeszłego roku po urazie doznanym w wypadku komunikacyjnym, a w styczniu 2017 r. po czterech miesiącach wyszedł ze śpiączki.
Ogromne nadzieje wzbudziła też eksperymentalna terapia japońskiego neurochirurga prof. Isao Morita, która pomaga odzyskać „śpiochom” świadomość dzięki wszczepieniu stymulatora ośrodkowego układu nerwowego.
– Mózg ma pewną aktywność elektryczną, którą wspomagamy przez przyłożenie odpowiedniego prądu w okolice sznurów tylnych rdzenia kręgowego. Bardzo wysoko, przez co dajemy impuls mózgowi, by był aktywny i nie spał – objaśnia dr Łukasz Grabarczyk, neurochirurg z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w  Olsztynie, w którym prof. Morita wspólnie z zespołem prof. Wojciecha Maksymowicza przeprowadzili pierwsze w Polsce zabiegi eksperymentalnego „wybudzania”. Dodaje, że dzięki urządzeniu pacjenci po pewnym czasie mają szansę chodzić i komunikować się ze światem. U ok. 70% zoperowanych osób można zaobserwować wzrost świadomości. Tyle teoria. Bowiem warunkiem kwalifikującym do operacji jest stan minimalnej świadomości. Nie wszyscy pacjenci w śpiączce minimalną świadomość wykazują.
Nauka jednak mknie naprzód. Naukowcy z USA i Japonii wspólnie realizują projekty naprawiania uszkodzonego ludzkiego mózgu, które już dziś zaskakują efektami w dziedzinie pozyskiwania neuronów z komórek macierzystych i medycyny translacyjnej.
Także w Polsce mamy się czym pochwalić. Prof. Andrzej Czyżewski konstruuje komputery, które ułatwiają komunikację z osobami w śpiączce. Za pomocą Cyber Oka osoba pozbawiona możliwości komunikacji może dać znać, że rozumie, zasygnalizować, co ją boli, co chciałaby zjeść. Około 40% pacjentów w śpiączce słyszy, czuje, rozumie, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Miała być „rośliną”, jest grafikiem
Niektóre opowieści osób wybudzonych zadziwiają. Reżyser filmów dokumentalnych Mariusz Kobzdej zapadł w śpiączkę po upadku z roweru i utracie przytomności. W śpiączce był przez 8 miesięcy i właściwie nikt już mu nie dawał szansy na normalne życie. Przed sobą mam człowieka w jarmułce, który mówi, że przed wypadkiem był przykładnym katolikiem, a po wybudzeniu… stał się ortodoksyjnym Żydem, chociaż członkowie jego rodziny nie mają w żyłach ani kropli krwi żydowskiej. Nie potrafi tej konwersji wytłumaczyć. Z okresu śpiączki zapamiętał tylko fragmenty, np. wizję spotkania z nieżyjącym od kilkunastu lat ojcem i to, że zobaczył niebo. Stał na łące. Z jednej strony biła ogromna jasność, z drugiej strony łąki zobaczył mnóstwo ludzi aż po horyzont. Witali się serdecznie, byli przyjaźnie do siebie nastawieni, nie znał ich, wcześniej nie widział na oczy. Wszyscy mówili sobie na ty. Odkąd zobaczył w śpiączce niebo, nie lęka się śmierci. Wierzy, że śmierć nie jest końcem, bo życie toczyć się będzie dalej w innej postaci. Po wybudzeniu bardzo się zmienił. Przewartościował swoje życie, zaczął naprawiać zepsute relacje z rodziną i przyjaciółmi. Co innego stało się w życiu ważne…
Dyrektor Kliniki „Budzik” dr Andrzej Lach zwraca uwagę, że nie ma jednego sposobu wybudzenia. – Śpiączka to złożony stan, a nie choroba. Jej przebieg zależy od rozległości uszkodzeń centralnego układu nerwowego, a także miejsca, w którym do nich doszło. Ważne jest również, jak długo pacjent pozostaje w stanie śpiączki.
Są wybudzenia stymulowane emocjami, których nikt by się nie spodziewał. Dawid Pawlaczyk po potrąceniu przez samochód podczas jazdy na rowerze był w śpiączce przez 3 miesiące. Właściwie nie dawano mu szans. „Obudził się” nagle w trakcie telewizyjnej transmisji meczu Realu Madryt, gdy usłyszał, że Ronaldo strzelił bramkę.
Piotr Winiarz zapadł w śpiączkę po wypadku na torze wyścigowym, gdzie startował jako żużlowiec. Obudził się na dźwięk silnika motoru. Ten dźwięk był jak kop do życia. Dziś pracuje, oddaje się pasjom, docenia jak nigdy czas spędzany z najbliższą rodziną. Wie, co ważne.
Szokująca jest historia Agnieszki Terleckiej, która w wieku 11 lat po upadku z konia na obozie jeździeckim zapadła w śpiączkę. Uderzyła głową w drzewo. Rokowania były fatalne. – Obrażenia były tak duże, że lekarze podejrzewali u mnie stłuczenie pnia mózgu i nie dawali nawet szans przeżycie – mówi Agnieszka. Zasugerowano matce, aby podpisała zgodę na pobranie organów córki do przeszczepu. Nie wyraziła zgody. Ojciec Agnieszki po pewnym czasie dostrzegł zmiany w wyglądzie jej źrenic. Lekarze tego nie widzieli. Twierdzili, że jedynie on chce, żeby tak było. Wówczas ojciec namówił lekarza prowadzącego, żeby odłączyć dziewczynę od respiratora. I to był przełom. Okazało się, że Agnieszka może samodzielnie oddychać. Wybudziła się po okresie intensywnej rehabilitacji, m.in. na basenie i w sali gimnastycznej. Po dziesięciu dniach od wypadku otworzyła oczy, po dwóch miesiącach słabo jeszcze, ale była w stanie chodzić, jadła samodzielnie i mówiła. Wróciła do szkoły, ukończyła studia, została grafikiem komputerowym. I jest wolontariuszem w  hospicjum, bo w głębi serca uważa, że sensem życia jest niesienie pomocy innym ludziom.


Sołtys, który został sołtysem
Dawid Jetke wydaje się człowiekiem, który wrócił z daleka. Robi wrażenie osoby, która ma w sobie wielki spokój i dystans. Po wybudzeniu najpierw zaczął pisać, dopiero potem mówić. Początkowo nie miało to żadnego sensu, ale pisał zgodnie z zasadami ortografii i interpunkcji. Przyznaje, że zmieniła się jego osobowość: stał się człowiekiem bardziej dojrzałym i rozważnym. Wszystko musi przemyśleć, zaplanować. Zanim uderzył go TIR i zapadł w śpiączkę, był sołtysem w rodzinnej miejscowości. Powrót do zdrowia zawdzięcza determinacji matki, która nie chciała go umieścić w hospicjum, lecz dzielnie walczyła o powrót syna do zdrowia. Po wybudzeniu Dawid znów jest sołtysem we wsi Koślinka w gminie Sztum. Twierdzi, że najważniejsza jest dla niego praca na rzecz innych ludzi. Chce zostać rehabilitantem. –Wiem, jak to jest trudne i że usprawnianie wymaga długotrwałej pracy – zapewnia.
Powrót do normalności jest dla wybudzonych poprzedzony żmudną pracą. Takie osoby bardzo często muszą uczyć się od nowa mowy i poruszania się, a niekiedy tak podstawowych aktywności jak połykanie. Muszą na nowo uczyć się funkcjonować w społeczności, odnajdywać swoje miejsce w życiu. Cechuje je pogłębiona duchowość, religijność, uważność, chęć niesienia pomocy innym w potrzebie. Docenianie każdej chwili życia.
I jeszcze jedno. Doceniają siłę rodziny jako źródła siły, jako fundamentu dającego oparcie. Swoje „powroty” zawdzięczają wysiłkom nie tylko lekarzy, ale i rodzin, które nie zwątpiły, że istnieją „rzeczy, o których nie śniło się filozofom”.
W Polsce w przedłużającą się śpiączkę zapada rocznie coraz więcej osób, ale nie ma dotąd ani programu ich leczenia, ani specjalistycznych ośrodków dla dorosłych pacjentów w śpiączce. Resort zdrowia zapewnia, że to się zmienia, prace nad takim programem trwają. Jednak klinika „Budzik” dla dorosłych, o którą teraz zabiega Ewa Błaszczyk, to pieśń przyszłości.

Alicja Dołowska

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Cywilizacja pięcioramiennej gwiazdki

Egzorcyści są zgodni co do tego, że noszenie pierścienia atlantów to rodzaj zaślubin człowieka z …