poniedziałek , 25 Wrzesień 2017
Fot. pixabay.com

Odpowiedzialność

Odpowiedzialność. Niejeden zapyta: co to takiego? Czy w  ogóle istnieje coś takiego we współczesnym, zmodernizowanym życiu?

Sądzę, że jednak warto zastanowić się choć trochę nad tą kategorią etyczną, obecnie niemodną, pomijaną, ale bez której życie społeczne staje się koszmarem.
Czym zatem jest odpowiedzialność? Gdy analizujemy budowę tego słowa, nasuwa się nam skojarzenie, że jest to nasza odpowiedź na dzieło, na zaistniały czyn, na nasze działanie. A dokładniej precyzując, choć w miarę krótko, powiemy, że odpowiedzialność to konieczność ponoszenia konsekwencji swojego lub nawet czyjegoś postępowania, zachowania, wynikająca z przekonania wewnętrznego, osobistego lub nakazu prawnego. Często przez odpowiedzialność rozumie się samą świadomość tej konieczności. W języku polskim spotykamy wiele wyrażeń o tym charakterze, na przykład: ciężka, zbyt duża (na kimś) odpowiedzialność, uciec od odpowiedzialności, mieć poczucie odpowiedzialności. Jest mowa o odpowiedzialności osobistej, ale także zbiorowej. Przyjmujemy pozytywnie wiadomość, że ktoś wziął na siebie odpowiedzialność za jakieś wydarzenie, ale oceniamy ujemnie, jeśli niesłusznie zrzuca się odpowiedzialność na inną osobę.


Od rozważanego słowa tworzymy często tzw. własność osobniczą wyrażaną przymiotnikowo, mówiąc na przykład, że jest ktoś odpowiedzialny za rodzinę, społeczeństwo, kraj lub porządek w państwie. Wyrażamy to pięknie w słowach: cechuje kogoś godna podziwu odpowiedzialność. Tak bywa niestety nie za często. Jeżeli już się zdarza, to rzeczywiście jest to zdarzenie godne podziwu.
Problem odpowiedzialności jako aspekt etyczny jest oczywiście także w centrum zainteresowania i analizowania Kościoła katolickiego. W Katechizmie Kościoła Katolickiego (KKK) pod hasłem „odpowiedzialność” znajduje się aż 18 pozycji. Należy je wszystkie z uwagą przeczytać, wziąć do serca, a przede wszystkim poważnie rozważyć.


Gdy przypatruję się naszemu życiu społecznemu i politycznemu, ogarnia mnie wielki smutek. Jak to jest możliwe, że w wyborach o wadze państwowej nie bierze udziału połowa Polaków. W punkcie 783 KKK czytamy, że „cały lud Boży ponosi odpowiedzialność za posłanie i służbę”. Podobnie pod numerem 373 znajdujemy stwierdzenie, że „mężczyzna i kobieta są odpowiedzialni za świat powierzony im przez Boga i uczestniczenie w Opatrzności Bożej w stosunku do innych stworzeń”. Nie można więc przechodzić obojętnie wobec różnorodnych zjawisk życia społecznego i wspólnotowego, w nadziei, że jakoś to będzie lub inni za nas coś zrobią. Przecież KKK w pozycji 1036 wyraźnie mówi: „Stwierdzenia Pisma Świętego i nauczanie Kościoła… są wezwaniem do odpowiedzialności, z jaką człowiek powinien wykorzystywać swoją wolność ze względu na swoje wieczne przeznaczenie”.


Wiemy, że komu więcej dano, od tego więcej się wymaga, tj. także więcej odpowiedzialności za każdy czyn, ale i słowa. Z niesmakiem i pewnym politowaniem patrzę na pewne wyczyny dziennikarskie, pełne braku przemyślenia za sformułowania, kąśliwe tytuły lub nieraz całe artykuły wymierzone w Kościół, jego prezbiterów lub członków.
Trzeba jeszcze koniecznie przywołać punkty 2203 i 2223 KKK, które mówią o odpowiedzialności osób zakładających rodzinę. „Rodzina zakłada różne formy odpowiedzialności, praw i obowiązków” (2203). I dalej: „Na rodzicach spoczywa poważna odpowiedzialność za dawanie dobrego przykładu swoim dzieciom” (2223). Tymczasem jak to wygląda w naszych ogniskach domowych? Tabloidy zachłystują się doniesieniami o rozwodach, o zmianie partnerów jak rękawiczki. Kto kupuje takie szmatławce? Kto przyklaskuje takim ekscesom? W sposób nieodpowiedzialny czynione są starania o oderwanie dziecka już wcześnie od rodziny, włączenie w tryby demoralizującej edukacji seksualnej lub szpikowanie świadomości młodzieży i dorosłych nowinkami niszczącej człowieka, zdziczałej nowej teorii, dla zmylenia, czy podniesienia blasku, nazywanej po angielsku.


Podobnie jest z odpowiedzialnością w polityce. W każdym zawodzie, jeśli źle wykona się swoją pracę, odpowiada się za nią zawodowo, finansowo, a  także bardzo często karnie. Jeśli jest się politykiem, wyprzedaje kraj, zadłuża go, pozbawia suwerenności, należy ponieść tego konsekwencje.
Jeszcze jedna myśl: „Odpowiedzialności uczymy się przez całe życie, a u kresu swoich dni zdajemy ten ostatni, najtrudniejszy egzamin” (Witold Smętkiewicz)

Tadeusz Gerstenkorn

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Samorząd szkołą obywatelskiej aktywności

Współczesny samorząd terytorialny zaczął się kształtować w Europie na przełomie XVIII i XIX w., najpierw …