Home / Historia / Patron młodzieży – św. Stanisław Kostka

Patron młodzieży – św. Stanisław Kostka

W Rzymie spędził dziesięć miesięcy, z tego osiem w nowicjacie jezuitów przy kościele św. Andrzeja Apostoła na Kwirynale. Ten osiemnastoletni chłopak stał się w Wiecznym Mieście znany do tego stopnia, że w jego pogrzebie uczestniczyli wszyscy kardynałowie. Wkrótce był pierwszym jezuitą wyniesionym na ołtarze, jeszcze przed założycielem zakonu, św. Ignacym Loyolą! Jest faktem, że ostatnio kult patrona młodzieży, jednego z głównych patronów Polski, nieco osłabł. A jednak św. Stanisław Kostka działa jak dawniej i w dobie zaciekłej walki o rząd dusz nad młodym pokoleniem może być potężnym obrońcą.

Urodził się w 1550 r. w Rostkowie koło Przasnysza jako syn kasztelana zakroczymskiego. Rodzice posłali go wraz z bratem Pawłem do szkół jezuickich w Wiedniu. Gdy w 1565 r. ciężko zachorował, miał wizje: św. Barbary z aniołami, która udzieliła mu Komunii św. i Matki Bożej, która dała mu w ramiona Dzieciątko Jezus, i został całkowicie uzdrowiony. Postanowił wstąpić do jezuitów, ale sprzeciwili się temu rodzice. Stanisław jednak już wtedy wiedział, że bardziej należy słychać Ojca w niebie. Uciekł pieszo z Wiednia do Rzymu. W Bawarii spotkał się z o. Piotrem Kanizjuszem (później ogłoszony świętym), który posłał go do Rzymu. Tu przyjął Stanisława o. Franciszek Borgiasz, także święty, wybitnie zasłużony dla kontrreformacji. Już w nowicjacie Kostka zasłynął z wielkiego nabożeństwa do Eucharystii i Matki Bożej, którą nazywał swoją Matką, czyli z cech duchowości szczególnie ważnych w dobie reformacji. Zapamiętano, że był usłużny, ciepły, braterski i towarzyski. Przepowiedział swoją śmieć. Już po złożeniu ślubów zakonnych nagle zachorował na malarię. Po pięciu dniach, 15 sierpnia 1668 r. zmarł.

W kościele św. Andrzeja na Kwirynale znajduje się kaplica z grobem świętego, przy którym gromadzą się Polacy na Mszach św. Świątynia przyciąga również specjalistów jako zabytek architektury pełen dzieł malarstwa, młodzi ludzie biorą tu śluby, ale przede wszystkim jest to polskie sanktuarium w Rzymie. Stale bywali tu kard. Stefan Wyszyński i kard. Karol Wojtyła. Ten ostatni od dzieciństwa czcił św. Stanisława Kostkę. W 1970 r. mówił u jego grobu: „Módlmy się o to, ażebyśmy umieli być pasterzami tej [polskiej] młodzieży; ażebyśmy umieli ją rozumieć, żebyśmy umieli jej słuchać tak do głębi, według tego, co się odzywa z samego dna duszy. I żebyśmy umieli – tak ją słuchając, tak ją rozumiejąc – prowadzić ją, wskazywać drogę…”. W tym samym miejscu modlił się Jan Paweł II, rozpoczynając drugie dziesięciolecie swojego pontyfikatu, 13 listopada 1988 r. Kiedy przybył, przypomniał (po włosku i po polsku), że w czasie studiów, w latach 1946–1948, mieszkał niedaleko i, podobnie jak inni klerycy, codziennie tam wstępował, żeby się pomodlić. W 50. rocznicę święceń kapłańskich Ojca Świętego radio i telewizja włoska zaproponowały mu program transmitowany na cały świat. Zapytany, z którego kościoła chciałby, żeby go nadawać, odrzekł, że z kościoła, gdzie znajduje się grób św. Stanisława Kostki.

Prymas Wyszyński obchody Tysiąclecia Chrztu Polski w Archidiecezji Warszawskiej rozpoczął w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Nie przypadkiem też tam rezydował młody ks. Jerzy Popiełuszko, męczennik komunizmu. Od dzieciństwa miał nabożeństwo do tego patrona. Jako uczeń szkoły podstawowej w Suchowoli codziennie przed lekcjami służył do Mszy w miejscowym kościele. Wtedy ksiądz proboszcz Piotr Bożyk, sprawujący baczną opiekę nad ministrantami, a szczególnie nad chorowitym Jurkiem, zlecił namalowanie obrazu św. Stanisława Kostki jako pielgrzyma. Obraz ten zrobił wielkie wrażenie na Jurku. Zapewne już wtedy rodziło się jego powołanie.

Niech św. Stanisław wskazuje polskiej młodzieży drogę zgodną z powołaniem, może pod prąd, czasem na przekór otoczeniu, tak by szła za głosem mówiącym: Oto kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście (Pwt 30,15), i wybierała życie.

Ewa Czumakow/kw

Dodaj komentarz