Fot. Pexels, źródło: pixabay.com.

Pluralizm polityczny a etyczny

Katolicka nauka społeczna podkreśla, że społeczeństwo pluralistyczne może odpowiadać pewnym koncepcjom życia pod warunkiem, że nie liberalistyczny pluralizm, ale różnorodność w ramach jedności będzie przedmiotem poszukiwań życia wspólnego. Tego rodzaju pluralizm akceptuje wolność religijną niezbędną do dalszych procesów życia społecznego, kulturalnego i religijnego, a ponadto rozwija pojednanie w dziedzinie ekumenizmu i interesów życia całych społeczeństw.

Współczesny człowiek ponad inne wartości wydaje się cenić nade wszystko wolność. Obok tej rozumianej filozoficznie, jako zdolność do autokreacji własnego bytu, czy wolności psychologicznej – polegającej na możliwości działania poza przymusem, jako nie mniej istotna ujawnia się wolność w dziedzinie politycznej. Pluralizm polityczny, sam w sobie słuszny i potrzebny, podobnie jak inne rodzaje wolności, wiąże się w sposób ścisły z odpowiedzialnością za podejmowane wybory. Owa odpowiedzialność staje się szczególnie istotna, kiedy wiąże się z losem człowieka. Decyzja polityczna spotyka się wtenczas ze sferą etyki, czyli nauki, która stanowi teorię powinności moralnej lub moralnej wartości postępowania opartej o integralną wizję osoby. Tekst ten jest próbą nakreślenia w świetle nauki społecznej Kościoła istoty pluralizmu politycznego i wskazania jego ograniczeń związanych z moralną wartością ludzkiego działania.
Pluralizm w dziedzinie polityki
Kościół w swoim nauczaniu społecznym nie pozostawia wątpliwości co do tego, że w dziedzinie rozwiązań politycznych chrześcijanie zachowują uprawioną wolność wyboru. W dokumencie zatytułowanym Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym (dalej „Nota”) można przeczytać, „że różne czynniki – takie jak doraźny charakter niektórych decyzji w sprawach społecznych, fakt, że często istnieje wiele moralnie dopuszczalnych sposobów realizacji lub ochrony tej samej istotnej wartości, możliwość interpretowania na różne sposoby pewnych podstawowych zasad teorii politycznej, a także techniczna złożoność znacznej części problemów politycznych – wyjaśniają możliwość istnienia wielu różnych partii, w których katolicy mogą podejmować działalność, aby wypełniać – zwłaszcza za pośrednictwem reprezentacji parlamentarnej – swoje prawo i obowiązek uczestnictwa w kształtowaniu życia publicznego kraju” (Nota, 3). Ten sam dokument w kolejnych wersetach przestrzega, że „tej oczywistej konstatacji nie wolno jednak mylić z bezkrytycznym pluralizmem w wyborze zasad moralnych i podstawowych wartości, które mają stanowić punkt odniesienia. Uprawniony pluralizm doczesnych opcji nie podważa bynajmniej zasad, z których wynika zobowiązanie katolików do zaangażowania w politykę, a odwołujących się bezpośrednio do chrześcijańskiej nauki moralnej i społecznej” (Nota, 3).
Nieprzekraczalna granica
Zgodnie z nauczaniem Soboru Watykańskiego II wyrażonego w „Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes” (z łac. radość i nadzieja) to „Osoba ludzka jest i powinna być zasadą, podmiotem i celem wszystkich urządzeń społecznych” (25). Dlatego też życie, dobro i godność osoby tak w wymiarze indywidualnym, jak też rodzinnym i społecznym stanowią nieprzekraczalną granicę pluralizmu w dziedzinie rozwiązań politycznych. Kościół nie waha się utrzymywać, że integralna wizja osoby rodzi z siebie etyczne zasady, które obowiązują nie tylko ludzi wierzących, lecz domagają się powszechnej i ogólnoludzkiej akceptacji. Wspomniana wcześniej „Nota” wyjaśnia, że kiedy Kościół formułuje powszechne zasady etyki społecznej, to „nie chodzi tu w istocie rzeczy o «wartości wynikające z wyznawanej wiary», ponieważ te zasady etyczne zakorzenione są w samej naturze człowieka i stanowią część naturalnego prawa moralnego. Ich obrońcy nie muszą wyznawać wiary chrześcijańskiej, choć Kościół swym nauczaniem potwierdza je i chroni zawsze i wszędzie, służąc w ten sposób bezinteresownie prawdzie o człowieku i dobru wspólnemu społeczeństw. Skądinąd nie można zaprzeczyć, że polityka musi odwoływać się również do zasad o absolutnym znaczeniu, właśnie dlatego, że służą godności człowieka i prawdziwemu postępowi ludzkości” (Nota, 5).

„Zasada laickości”
Zdarza się, że w debacie publicznej na temat relacji Kościoła i polityki pojawia się argumentacja wskazująca na tzw. „zasadę laickości” płynącą z soborowej nauki o uprawnionej autonomii życia doczesnego względem sfery religijnej. Przyznać należy, że rozumna troska o dobro wspólne, oparta o osąd sumienia, realizowana poprzez decyzje polityczne nie może nosić znamion „konfesjonalizmu”. Dobitnie uzmysłowił to Jan Paweł II w orędziu na Światowy Dzień Pokoju w 1991 r., kiedy napisał, że „bardzo trudne są sytuacje, w których norma o charakterze czysto religijnym staje się prawem państwowym, lub jest tak traktowana, bez uwzględniania różnicy między funkcją religii a funkcją wspólnoty politycznej. Utożsamienie prawa religijnego z prawem państwowym może prowadzić do całkowitego zniesienia wolności religijnej, a nawet ograniczyć czy zlikwidować inne niezbywalne prawa ludzkie”. Jednakże doktryna społeczna Kościoła równie mocno podkreśla, że nie może być mowy, aby laickość oznaczała postawę dopuszczającą w jakikolwiek sposób negację fundamentalnych zasad moralnych. W związku z tym laickość oznacza „postawę kogoś, kto respektuje prawdy wypływające z naturalnej wiedzy o człowieku żyjącym w społeczności, niezależnie od tego, że prawdy te są zarazem częścią nauczania określonej religii, albowiem prawda jest jedna. Błędem byłoby utożsamianie słusznej postawy autonomii, jaką katolicy powinni przyjmować w życiu politycznym, z postulatem niezależności od nauczania moralnego i społecznego Kościoła” (Nota, 6). Uprawniona „laickość” w przestrzeni politycznej nie może być mylona ani z popieraniem jakiejś formy konfesjonalizmu, ani z bezkrytycznym opowiadaniem się, czy też jedynie przyzwalaniem, na takie formy prawnych zapisów, które występują przeciw fundamentalnym prawom osoby wypływającym z jej przyrodzonej i niezbywalnej godności od poczęcia aż do śmierci. Do najbardziej fundamentalnych kwestii w tej materii należą: bezwzględne prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci; prawo do poczęcia i wzrastania w warunkach miłości rodzinnej; prawo do ochrony i wzmacniania rodziny opartej o fundament monogamicznego i dozgonnego związku małżeńskiego mężczyzny i kobiety; wolność religijna oraz dbanie o pokój.
Wolność w prawdzie
Autentyczna wolność w sferze politycznej musi być w sposób konieczny podporządkowana prawdzie o człowieku jako bycie osobowym. Zgodnie ze słowami naszego wielkiego Papieża „Prawda i wolność albo istnieją razem, albo też razem marnie giną” (Encyklika Fides et ratio, 90). We współczesnym świecie wiele systemów kulturowych oraz religijnych rości sobie prawo do uznania ich twierdzeń za prawdziwe. Wielu ludzi powołuje się nawet na nauczanie Soboru Watykańskiego II o wolności religijnej, jako na argument za równoważnością wielorakich światopoglądów. Tymczasem Urząd Nauczycielski Kościoła jednoznacznie stwierdza, że „prawo do wolności sumienia, a zwłaszcza do wolności religijnej, proklamowane w deklaracji Dignitatis humanae Soboru Watykańskiego II, opiera się na fundamencie ontologicznej godności człowieka, a nie wynika w żaden sposób z nieistniejącej równości religii i ludzkich systemów kulturowych” (Nota, 8). Przyrodzone prawo człowieka do wolności nie może być zatem usprawiedliwieniem dla ludzkiego sumienia. Jeśli w polityce zostanie zanegowana konieczność odniesienia się do integralnej prawdy o człowieku jako bycie osobowym, wtenczas stanie się ona „nieludzka” a nawet „antyludzka”. A na to jako chrześcijanie nie możemy pozwolić.

Dr Michał Kosche

mak

Zobacz także w e-civitas:

Cisza – kontemplacyjna droga do Boga

Zakon kartuzów to miejsce bardzo specyficzne. Obowiązujące tam zasady są surowe: milczenie, modlitwa, post, praca …