Home / Historia / Początki chrześcijaństwa w Rzymie
Posąg św. Piotra przed bazyliką wzniesioną na jego grobie / Zdj. E. Czumakow

Początki chrześcijaństwa w Rzymie

Po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa centrum chrześcijaństwa była Jerozolima. Tam przebywali lub regularnie powracali Apostołowie. W Jerozolimie odbyło się też pierwsze formalne ich zgromadzenie, nazywane soborem jerozolimskim, które opisują Dzieje Apostolskie (15,1-35). Wtedy miało miejsce otwarcie się Kościoła na członków wspólnot chrześcijańskich spoza kręgów żydowskich, którzy odtąd już nie musieli zachowywać przepisów judaistycznych. Mimo to jednak wśród Apostołów i w pierwszych wspólnotach dominowała tendencja judaizująca. Wydaje się, że dopiero Paweł z Tarsu, obywatel rzymski, dążył do tego, by przenieść centrum chrześcijaństwa w inne miejsce. 

Stworzony przez Rzym system komunikacyjny, a także globalizację cywilizacji rzymskiej Apostoł Narodów postrzegał jako czynniki sprzyjające ewangelizacji. Jako więzień dotarł do stolicy imperium. Prawdopodobnie później od niego dotarł tam także Piotr Apostoł. W Rzymie istniała już wspólnota chrześcijańska, ale obecność takich postaci, jak święci Piotr i Paweł, nadała jej nowe znaczenie. Po męczeńskiej śmierci Apostołów, ok. 64–67 r., na wierzących w Jezusa Chrystusa zaczęła mocno oddziaływać pamięć o nich, a później ich groby stały się miejscem pielgrzymek. Tworzyła się silna tradycja uznających Piotra i Pawła za filary całego Kościoła i czyniła Rzym uprzywilejowanym miejscem chrześcijaństwa. O prymat w hierarchii kościelnej upominać się będą biskupi Rzymu nie tylko dlatego, że ich siedzibą jest stolica imperium, ale także dlatego, że Kościół rzymski został zbudowany na fundamencie wiary Apostołów Piotra i Pawła. Niezależnie jednak od tego, że Piotr Apostoł otrzymał prymat od samego Mistrza, w utwierdzeniu jego jedynej roli pomagały okoliczności historyczno-społeczne. Unifikacyjny wpływ biskupa Rzymu i wspólnoty wierzących silnie oddziałującej na inne Kościoły lokalne kształtował jedną dla wszystkich liturgię, szczególnie tę eucharystyczną, jak i kalendarz liturgiczny najważniejszych świąt, pokonując wątpliwe w formie i treści partykularyzmy.

Wydaje się, że momentem decydującym o wyniesieniu Rzymu do roli centrum chrześcijaństwa było zniszczenie Jerozolimy przez Rzymian w 70 r. po Chr. Upadek Miasta Świętego i wymordowanie jego mieszkańców dotknęły też mieszkających w nim chrześcijan. Straty były nie do odrobienia i Żydzi przez wiele wieków nie byli w stanie podźwignąć się z tej klęski. Trzeba było zadecydować, gdzie ma być nowe centrum chrześcijaństwa. W Antiochii, wielu innych miastach Azji Mniejszej i w Grecji istniały silne tradycje nauczania apostolskiego i znaczące wspólnoty, lecz pamięć o obecności i działalności i męczeńskiej śmierci Piotra i Pawła w Rzymie sprawiały, że stawał się on coraz bardziej punktem odniesienia dla wspólnot chrześcijańskich. Poza tym stolica gromadziła najznaczniejszych ludzi imperium, z których wielu stawało się chrześcijanami, umożliwiała też łatwy kontakt z różnymi jego częściami. Prymatowi Rzymu sprzyjały także sprawy doktrynalne. Dla nowych chrześcijan coraz mniej zrozumiały stawał się judaistyczny kontekst chrześcijaństwa, a coraz bardziej odpowiadała im wizja chrystologii Pawłowej. Paweł mówił o Jezusie nie tyle jako o Mesjaszu, ile jako o Zbawicielu ludzkości, Bogu, Panu wszechświata. Chrześcijan wywodzących się z Europy coraz mniej interesowała Jerozolima i historia Izraela.

Rozwój chrześcijaństwa w Rzymie postępuje od czasów apostolskich, nasila się w II w., by w III w. przejść w swoisty rozkwit. Obejmuje średnie i ubogie warstwy Rzymu. Najpierw uczniami Jezusa stawali się emigranci żydowscy, których życie koncentrowało się w znacznej mierze na Zatybrzu (Trastevere). Z czasem Ewangelia dociera do nie-Żydów, wyznawcami Jezusa stają się przybysze z całego imperium i coraz częściej sami Rzymianie. To prawda, że ze szczególnym entuzjazmem Ewangelię przyjmuje ludność uboga: niewolnicy, wyzwoleńcy, rzemieślnicy, jednak chrześcijaństwo nigdy nie było religią tylko ubogich. Już pierwsze wspólnoty chrześcijańskie mają silny potencjał intelektualny. Apologeci i pisarze chrześcijańscy pierwszych wieków są ludźmi z wykształceniem klasycznym. Nie ustępują swoim polemistom rzymskim i greckim. Najbardziej opornie postępuje ewangelizacja wśród arystokracji rzymskiej. Chociaż i tam dociera głos Ewangelii – jak pisze Paweł, pozdrawiają was wszyscy święci, zwłaszcza ci z domu Cezara (Flp 4,22) –prawdopodobnie należy to do wyjątków. Drugą grupą najmniej otwartą na ewangelizację są mieszkańcy wsi. Termin „pogaństwo” wywodzi się właśnie od łacińskiego rzeczownika paganus, czyli mieszkaniec wsi, chłop.

W zachodniej części imperium rozwój chrześcijaństwa przebiega wolniej aniżeli we wschodniej, jednak urzędnicy cesarscy, kupcy, a nawet legioniści rzymscy niosą je także na jego zachodnie i północne krańce. Obok wędrownych głosicieli Ewangelii są oni, na wzór św. Pawła, misjonarzami głoszącymi wiarę w Jezusa Chrystusa aż po krańce imperium. Dlatego w przeddzień edyktu wolnościowego cesarza Konstantyna w 313 r. chrześcijaństwo jest obecne we wszystkich znaczniejszych miastach cesarstwa, nawet w najodleglejszych od Rzymu prowincjach, takich jak Brytania, Północna Afryka czy w krajach naddunajskich i nadreńskich. W miastach tych znajdują się biskupstwa, a wspólnoty chrześcijańskie wywierają mniejszy lub większy wpływ na życie mieszkańców.

Wielkim wyzwaniem Kościoła rzymskiego od samego początku są odstępstwa, które określono jako herezje. Ze stałym napięciem pomiędzy herezją a ortodoksją Kościół w Rzymie radzi sobie dobrze i jest punktem odniesienia dla innych Kościołów lokalnych. Powstają takie grupy, jak np. gnostycy, Walentynianie, montaniści czy zwolennicy nauki Marcjona z chłodnym, racjonalistycznym podejściem do Ewangelii. Pojawiają się fałszywi prorocy, wielu chce iść na łatwiznę i w imię otwartości na otaczający świat uprościć naukę Ewangelii oraz zredukować wymagania moralne.

Posąg św. Pawła przed Bazyliką  św. Piotra w Rzymie
Posąg św. Pawła przed Bazyliką
św. Piotra w Rzymie

Rzym w czasach cesarskich jest miastem kosmopolitycznym. Osiedlają się tam ludzie z całego imperium. Pluralizm narodowości, kultur, religii stanowi nie lada wyzwanie dla Kościoła. Przynosi ono pozytywne owoce. Wspólnota chrześcijańska staje się dla tych ludzi atrakcyjna i coraz bardziej przyciąga poszukujących sensu życia, wykształconych i bogatych. Cechuje ją niesłychanie twórcza głębia duchowa. Przylgnąwszy do Jezusa Chrystusa, ludzie ci wnoszą do nowej wspólnoty cały potencjał swojej kultury. Tworzą promieniujący skarbiec sposobów wyrażania i przekazywania wiary. Wracając do swoich rodzinnych stron lub odwiedzając je, niosą też przesłanie Ewangelii do swoich rodaków i pobratymców.

W podejściu do sztuki, głównie malarstwa i rzeźby, chrześcijanie Rzymu na początku nie różnią się wiele od tych ze wschodniej części imperium. Specyfika architektury chrześcijańskiej pojawi się dopiero po prześladowaniach. W pierwszych trzech wiekach w Rzymie dominuje Kościół domowy. Ludzie gromadzą się najczęściej w domach prywatnych. Na początku chrześcijanie odcinają się od sztuki pogańskiej, którą postrzegają przesiąkniętą bałwochwalstwem i mitologią. Nie spieszą się też z przedstawianiem Jezusa Chrystusa lub Boga w malarstwie i rzeźbie. Z biegiem czasu zmienia się nastawienie do sztuki. Pojawiają się pierwsze dzieła chrześcijańskie, które w Rzymie zachowały się głównie w katakumbach (co ciekawe, dekoracja malarska ogranicza się do komór i krypt, a nie występuje na ścianach łączących je korytarzy). W pierwszych trzech wiekach zasadniczo nie występuje też tendencja do ozdabiania grobów męczenników ani obrazami, ani nagrobkami. Najstarsze dzieła sztuki, które zachowały się w katakumbach, pochodzą z początku III w. i są z reguły o tematyce biblijnej.

Kościół w Rzymie kształtował się ubogacony wyjątkową spuścizną Apostołów Piotra i Pawła, w ogniu prześladowań, w świecie wielokulturowości, w otoczeniu cywilizacji konsumpcyjnej i labiryntu różnych religii. Oprócz oficjalnej religii państwowej w mieście dominował synkretyzm religijny. Wymagało to silnego poczucia tożsamości wiary tak jednostek, jak i wspólnot. Wiara Kościoła rzymskiego była oparta na opoce wiary Piotra i Pawła, którzy swoją wierność Jezusowi Chrystusowi przypieczętowali męczeńską śmiercią. Prześladowań w imperium rzymskim najbardziej i najboleśniej doświadczała wspólnota wierzących w Rzymie, która najczęściej stawała się pierwszym celem ataków. Ofiara męczenników pomogła jej przetrwać burze dziejowe nie tylko w pierwszych wiekach, ale przez dwa tysiące lat. Doświadczenie dwóch tysięcy lat Kościoła w Rzymie oddziałuje i dzisiaj. Jest ono zakodowane w pomnikach tej długiej historii, które Rzym pielęgnuje w sposób wyjątkowy, a przede wszystkim w obecności następcy św. Piotra i silnej tradycji uniwersalności Kościoła.

 

Ks. dr Konrad Keler SVD/kw