Pod jednym niebem

2013/01/18

Kiedy w 1986 r. w bazylice w Asyżu obok siebie stanęli przedstawiciele chrześcijaństwa, islamu, judaizmu, hinduizmu, buddyzmu, konfucjanizmu, religii sikhów, tradycyjnych religii afrykańskich, zoroastryzmu i kilku innych pozachrześcijańskich religii, nawet wśród katolików słychać było słowa oburzenia. „Teraz to Papież poszedł za daleko” – komentowano, oskarżając Jana Pawła II o sprzyjanie religijnemu synkretyzmowi i zacieranie różnicy między katolicyzmem i innymi religiami.

Refleks promienia prawdy

W spotkaniu wzięło udział 47 delegacji reprezentujących Kościoły i wspólnoty chrześcijańskie oraz 13 religii świata. Po co przybyli? Żeby się modlić. Bo modlitwa jest najbardziej charakterystycznym zjawiskiem we wszystkich autentycznych doświadczeniach religijnych. W „Tertio millennio adveniente” Jan Paweł II zaprosił do pogłębienia dialogu z wielkimi religiami, także poprzez spotkania w miejscach o symbolicznym znaczeniu. Stąd spotkanie w Asyżu miało swój dalszy ciąg. A nawet pociąg, bo właśnie tak dotarli do miasta św. Franciszka uczestnicy drugiego wielkiego spotkania wielkich wyznań. Miało to nie tylko sprzyjać wzajemnemu poznaniu uczestników dialogu międzyreligijnego i ekumenicznego, ale także pokazać, że życie chrześcijanina, muzułmanina, czy żyda – jest dokładnie taką samą pielgrzymką: ku Jedynemu Bogu.

Taką samą? Soborowa deklaracja Nostra aetate o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich nie pozostawia wątpliwości: ziarno prawdy zostało zasiane przez Boga w każdej z wielkich religii.

„Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi” – czytamy w dokumencie, który stał się podwaliną dla międzyreligijnego dialogu, jakiego świat nie widział.


Jan Paweł II uważał, że otwierając się w dialogu międzyreligijnym na siebie, otwieramy się również na Boga
Fot. Tomasz Gołąb

Ale też ludzkość stanęła w wyjątkowym miejscu historii. Jeszcze nigdy mieszkańcy Ziemi geograficznie nie byli tak blisko siebie. I dopiero teraz widać z jak bardzo niejednolitym światem mają do czynienia na początku XXI wieku.

Zanim ziarno wykiełkuje

Według Benedykta XVI sytuacja zachodniej Europy, choć nie tylko tam, zaczyna przypominać Kościół starożytny, który musiał działać wśród przedstawicieli innych religii i stylów życia reprezentujących cały znany wówczas świat. W Los Angeles funkcjonuje ponad 120 języków i reprezentowane są wszystkie religie jak i grupy etniczne. Od 1969 r., gdy Katolicka Archidiecezja Los Angeles, wraz z przedstawicielami katolickich i żydowskich wspólnot założyła Międzyreligijną Radę Południowej Kalifornii (ICSC), poszerzoną w roku 1971 o wspólnoty buddyjskie, toczy się tam nieustanny dialog. Podobnie w wielu zakątkach świata.

Pół roku temu z pytaniem, jaką postawę przyjąć wobec wyznawców religii niechrześcijańskich, zwrócili się do Papieża księża z włoskich diecezji Treviso i Belluno- Feltre. W regionie weneckim mieszka dziś bowiem bardzo dużo imigrantów. „Jak pogodzić wymóg głoszenia Ewangelii z pełnym szacunku dialogiem z innymi religiami?” – pytali kapłani. Co powiedział im następca św. Piotra? By uczyli się żyć jak chrześcijanie w pierwszych wiekach Kościoła. Benedykt XVI mówił, że w dialogu nie da się szybko przejść do wielkich tajemnic wiary, chociaż na przykład muzułmanie mają pewną wiedzę o Chrystusie. „Wprawdzie neguje ona Jego boskość, ale przynajmniej uznaje w Nim wielkiego proroka. Miłują Maryję. A zatem są elementy wspólne, także gdy chodzi o wiarę, które są punktem wyjścia dla dialogu” – mówił Papież. Ostatecznie muzułmanie pochodzą od religii Abrahamowej, co prawda „zreinterpretowanej, przeżytej w inny sposób, który należy poznać i na który musimy w końcu odpowiedzieć”, ale przecież opartej o „wielkie doświadczenie bazowe”, czyli Dziesięć Przykazań.

– Przejście do wielkich tajemnic wydaje mi się niełatwe, bo nie da się tego zrobić podczas wielkich spotkań. Ziarno pewnie musi zapaść w serce, tak, by odpowiedź wiary w dialogu bardziej szczegółowym mogła tu i tam kiełkować – przekonywał Benedykt XVI.

Gotowi rzucić się w ramiona?

Kościół toczy więc dialog ze wszystkimi wielkimi religiami pozachrześcijańskimi. Ale pojęcie dialogu w nauczaniu Kościoła pojawiło się zupełnie niedawno. Abp Stanisław Gądecki pisząc o blaskach i cieniach dialogu zwraca uwagę, że do oficjalnych dokumentów Kościoła wprowadził je dopiero Paweł VI (6 VIII 1964 r. w encyklice „Ecclesiam suam”). Jego poprzednik, Jan XXIII mówił tylko o współpracy ludzi dobrej woli.

– Paweł VI nadał idei dialogu – przy całej jej złożoności i wieloznaczności – stabilną podstawę teologiczną, sięgającą samych początków dziejów zbawienia. Kościół, który teoretycznie rzecz biorąc mógłby zredukować do minimum swoje kontakty ze światem, odcinając się od zlaicyzowanych społeczności i śledząc szerzące się w nich zło publicznie je piętnować, który mógłby starać się o podporządkowanie sobie społeczności świeckiej, aby rządzić nią w imieniu Boga, wybiera metodę dialogu pełną jasności, łagodności, ufności i roztropności, unikającą relatywizowania prawdy, pokusy irenizmu i synkretyzmu – pisze metropolita poznański w książce „Kto spotyka Jezusa, spotyka judaizm. Dialog chrześcijańsko-żydowski w Polsce”.

Dla Havanpola Ratanasara, buddysty jedną z najbardziej trwałych przeszkód w dialogu międzyreligijnym jest przekonanie wielu członków różnych religii, że poprzez sam fakt uczestnictwa w dialogu dokonują kompromisu w zakresie własnych przekonań.

– Dla buddystów, jego czy jej wiara nie stanowią żadnej przeszkody w dialogu z innymi religiami. […] Wydaje się, że skoro jesteśmy tak bardzo gotowi rzucić się sobie w ramiona i uznać się z honorowych członków swych religii, tak naprawdę nie ma powodu, by nie kontynuować tej rozmowy – mówił czcigodny Ratanasar, podczas jednego ze spotkań poświęconych dialogowi (pełny tekst na: forum buddystów Metta.pl).

Jan Paweł od dialogu

Dialog międzyreligijny należy do ważniejszych osiągnięć pontyfikatu Jana Pawła II. Do rangi symbolu urosły spotkania Jana Pawła II z muzułmanami w Casablance i w meczecie Umajjadów w Damaszku. W Syrii Jan Paweł II jako pierwszy w dziejach papież odwiedził muzułmańską świątynię. Podobnie zresztą w przypadku wizyty w synagodze (w Rzymie, 1986 r.) i modlitwy pod Ścianą Płaczu.

Ale niemniej ważny wkład w jego rozwój ma także Benedykt XVI, a wcześniej Joseph Ratzinger, którego podpis widnieje m.in. na dokumencie Dominum Iesus.

– Nauczanie Benedykta XVI dostarcza wielu cennych drogowskazów, choć niestety jest bardzo mało znane. Papież zwraca uwagę na pewien nowy aspekt, do tej pory słabo wyeksponowany, a mianowicie konieczność wypracowywania nowej chrześcijańskiej teologii innych religii. Należy to podjąć przy uszanowaniu własnej tożsamości – zauważa ks. prof. Waldemar Chrostowski, biblista, zaangażowany w dialog katolicko- żydowski.

Według ks. Chrostowskiego, wydana w 2001 r. deklaracja o jedyności i powszechności zbawczego dzieła Jezusa Chrystusa jest podstawową próbą wypracowania takich pojęć.

Spotkała się ona z krytyką i oporami, ale papież podkreśla, że warunkiem dobrze pojętego dialogu jest poprawna aksjologia, czyli właściwy system wartości. Jego sedno stanowi odpowiedź na pytanie, czy istnieje prawda przez małe „p” i Prawda przez duże „P” – mówi biblista, dodając, że wielu zaangażowanych w dialog, w tym część katolików, skłonnych jest twierdzić, że każdy ma swoją prawdę. – Wtedy następuje relatywizacja, rozmywanie się pojęć, i oczywiście – skoro każdy ma swoją prawdę – dialog wydaje się czymś łatwym, ale w gruncie rzeczy dokonuje się erozja i banalizacja. Myślę, że to jest największe zagrożenie, które przeradza się w dialogomanię, a nawet w dialogoratię, czyli swoistą fetyszyzację dialogu, z których nic dobrego nie wynika, bo wynikać nie może – dodaje ks. Chrostowski.

Tomasz Gołąb

Artykuł ukazał się w numerze 01/2008.

© Civitas Christiana 2024. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej