Home / Felietony / Pozbądźmy się pajaca – ożywmy kult prawdziwego świętego Mikołaja

Pozbądźmy się pajaca – ożywmy kult prawdziwego świętego Mikołaja

Mikołaj święty nieznany – taki tytuł nadał Atanazy Dębowski swojej książce poświęconej św. Mikołajowi, biskupowi Myry. Tytuł ten oddaje dzisiejszą rzeczywistość, w której kult św. Mikołaja został w Kościele znacznie osłabiony.

Postać świętego obecnie kojarzy się większości chrześcijan z dobrotliwym staruszkiem, który uaktywnia się raz w roku, gdy przynosi dzieciom upragnione prezenty, będące odpowiedzią na pisane doń listy z prośbami i nagrodą za dobre sprawowanie. Co więcej, miejsce rezydowania św. Mikołaja świadomość społeczna lokuje dziś coraz częściej w położonej na północy śnieżnej Laponii lub chce widzieć w świętym po prostu legendarnego Santa Claus. W tej sytuacji chrześcijańska cywilizacja powinna podjąć wysiłki, by przywrócić św. Mikołajowi należne mu miejsce we współczesnej pobożności i kulturze. Małym przyczynkiem do tego niech będzie niniejszy artykuł.

Św. Mikołaj, biskup z Myry /Fot. siomi1.w.interia.pl
Św. Mikołaj, biskup z Myry /Fot. siomi1.w.interia.pl

Mikołaj urodził się ok. 270 r. w Patarze, na terenie dzisiejszej Turcji. W historii Kościoła był to jeszcze czas przed tzw. edyktem mediolańskim (313 r.), którym cesarz Konstantyn Wielki nadawał chrześcijanom prawo wolnego wyznawania wiary. Rodzice Mikołaja byli ludźmi zamożnymi, gorliwymi wyznawcami Chrystusa i żarliwie modlili się o potomka. W końcu ich wieloletnie modlitwy zostały wysłuchane i na świat przyszedł Mikołaj – ich jedyne upragnione i ukochane dziecko. Biografia Mikołaja przypomina tutaj historię cudownego poczęcia takich biblijnych postaci, jak Samuel czy też Jan Chrzciciel. Płynie z niej przesłanie, że Bóg jest dawcą ludzkiego życia i że każde życie jest darem Bożej hojności.

Nasz święty jest postacią historyczną, ale w jego biografii prawdziwe wątki przeplatają się z legendarnymi, będącymi produktem pobożnych fantazji. Nie jest niemożliwe oddzielenie jednych od drugich, gdyż świętość Mikołaja nie polegała na tym, co fantastyczne i odrealnione, ale na bardzo konkretnym wypełnianiu swoim życiem nauczania Jezusa, które zostało zawarte w Ewangeliach. Nie będziemy zatem odnosić się w tym artykule do cudownych czynów Mikołaja, które mogłyby być uznane przez dzisiejsze, krytyczne umysły za mało prawdopodobne i zmyślone, lecz zajmiemy się tymi, które były nacechowane heroizmem wiary i wpisywały się w zwyczajne realia codzienności.

Mikołaj już jako chłopiec odznaczał się dużą pobożnością, którą bez wątpienia odziedziczył po głęboko wierzących rodzicach. Po ich śmierci stał się jedynym spadkobiercą znacznego majątku, którym hojnie dzielił się z potrzebującymi. Właśnie wrażliwość na potrzeby i niedolę ubogich była główną cechą jego drogi do świętości. Mieszkańcy miasta Myry (dzisiejsze Demre w południowo-zachodniej Turcji) urzeczeni jego pobożnością i troską o potrzeby bliźnich, wybrali go na swojego biskupa. Miłość bliźniego wyrażająca się w konkretnej pomocy i trosce o drugiego człowieka była głównym rysem jego pasterskiej posługi. Z narażeniem życia niósł pomoc chorym w czasie zarazy. Biskup Myry odważnie głosił naukę Chrystusa, co sprawiło, że podczas prześladowań chrześcijan za czasów cesarzy Dioklecjana i Maksymiana został aresztowany i wtrącony do więzienia, w którym spędził kilka, a może i kilkanaście lat, gdyż zwrócono mu wolność dopiero po ukazaniu się edyktu mediolańskiego (313 r.). Święty podjął się także walki z heretyckimi poglądami Ariusza, który zanegował doktrynę o Trójcy Świętej, twierdząc, że Syn Boży nie jest odwieczny, lecz został zrodzony przez Boga Ojca w czasie. Według nauki Ariusza, zwanej subordynacjonizmem, jedynie Ojciec jest Bogiem, natomiast Syn jest zrodzonym przez Niego odbiciem Jego bóstwa. Bp Mikołaj tak dalece zaangażował się w obronę bóstwa Jezusa jako Syna Bożego równego Ojcu, że na pierwszym soborze powszechnym w Nicei (325 r.) spoliczkował Ariusza. Ten czyn poskutkował pozbawieniem go przez ojców soborowych oznak godności biskupiej i wtrąceniem do więzienia. W następstwie cudownego znaku Bożego świętemu biskupowi wkrótce przywrócono wolność. Nie posiadamy pewnych danych co do roku jego śmierci – odszedł on do chwały nieba po wielu latach gorliwej służby Bogu i bliźnim pomiędzy 345 a 352 r. i został pochowany w Myrze, gdzie od początku cieszył się opinią świętego. W 1087 r. jego szczątki zostały przeniesione do włoskiego miasta Bari, gdzie wybudowano bazylikę na jego cześć.

 

Biografie św. Mikołaja przytaczają bardzo liczne przykłady cudów, które działy się za jego wstawiennictwem jeszcze za życia i które z pewnością przyczyniły się do jego sławy w chrześcijańskiej starożytności. Przez wieki św. Mikołaj był adresatem modlitw w bardzo różnych intencjach. Uważano go za szczególnego orędownika w trudnych sprawach życiowych. Patronuje wdowom, sierotom, ubogim i chorym. Jest świętym zatroskanym o sprawy rodzinne. Jako swojego patrona obierali go żeglarze, więźniowie, jeńcy, kupcy, młynarze, flisacy, piekarze, piwowarzy, pielgrzymi, notariusze, sędziowie, studenci i wielu innych. Może warto na nowo ożywić kult św. Mikołaja, w którym poprzez wieki tylu naszych braci i sióstr w wierze znajdowało skutecznego, wrażliwego na ich potrzeby orędownika w niebie.

 

Ks. Janusz Kręcidło MS/kw

Dodaj komentarz